Wojciech Anyszek

Notes taktyka: trener Nawałka eksperymentuje, czyli szykujemy się do mundialu

Oceniamy eksperymenty taktyczne trenera Nawałki w meczach z Urugwajem i Meksykiem

Trener Nawałka
14 listopada 2017

Dla drużyn, które już awansowały na mistrzostwa świata, okres od listopada do czerwca 2018 roku to czas przygotowań. Jest to okazja do znalezienia nowych rozwiązań taktycznych, odkrycia ewentualnych nowych twarzy czy dopasowania gry pod konkretnego rywala po losowaniu grup. Nie inaczej jest w przypadku reprezentacji Polski. Trener Nawałka postanowił, że listopadowe mecze z Urugwajem i Meksykiem będą właśnie czasem eksperymentów. Jest to też okazja do sprawdzenia pewnych opcji w grze kadry

Czy gra z trójką obrońców była dobrym pomysłem trenera Nawałki? Czy to ustawienie może być przydatne podczas meczów w Rosji? Warto sobie odpowiedzieć na te pytania.

Trener Nawałka zablokował Urugwaj

Ledwo co zakończyły się udane dla nas eliminacje do mundialu w Rosji, a już słyszeliśmy o tym, co planuje trener Nawałka w związku z meczami sparingowymi. Selekcjoner mimo wszystko kompletnie zaskoczył kibiców. Nigdy dotąd nie zdarzyło się za jego kadencji, by Polska grała w ustawieniu z trzema środkowymi obrońcami. Jedyną boiskową formację, jaką wyraźnie zmienił Adam Nawałka w trakcie swojej pracy z kadrą narodową, była linia pomocy. Jej historię u byłego trenera Górnika Zabrze można podzielić na dwa etapy; gry z czterema bądź pięcioma pomocnikami.

Tak wyglądało ustawienie Polaków w meczu z Niemcami podczas Euro 2016, w którym zremisowaliśmy 0:0. Mamy tu wspomniane ustawienie z czwórką piłkarzy w linii pomocy. W starciu z Urugwajem Adam Nawałka docelowo ustawił drużynę w systemie 1–3–5–2. Wiadomo jednak, że ustawienie z trójką obrońców jest znakomitą opcją taktyczną, ponieważ jest ona bardzo elastyczna. Łatwo można bowiem przejść tutaj na ustawienie z trójką napastników, piątką obrońców, czy czwórką pomocników.

W meczach przeciwko Niemcom na Euro i towarzyskim z Urugwajem w Warszawie można było dostrzec znakomitą współpracę między liniami obrony i pomocy. Na Stadionie Narodowym wyglądało to tak, jakbyśmy mieli w linii pomocy dwóch dodatkowych stoperów w postaci Krychowiaka i Góralskiego. Taką rolę częściej spełniał Krychowiak, którego znamy z tego, że często schodzi do środka obrony w celu rozegrania akcji od tyłu. Z kolei pomocnik Łudogorca Razgrad miał za zadanie rozbijać ataki rywala w każdy dozwolony sposób.

Znakomicie funkcjonowała linia obrony, na którą w trakcie eliminacji do mundialu w Rosji wszyscy narzekaliśmy. Jak ryba w wodzie w ustawieniu z trójką środkowych obrońców czuł się Jarosław Jach, dla którego nie była to nowość, ponieważ Piotr Stokowiec często stosuje taką taktykę w Lubinie. O tym, jak świetnie grało się w ustawieniu 1–3–5–2, przypomniał sobie Kamil Glik, który w czasach gry w Torino poznał tę taktykę na wylot. W starciu z Urugwajem oglądaliśmy starego dobrego Glika, dla którego żadna piłka nie była stracona.

Gra napastników

Jedynym aspektem, do którego można było się przyczepić po meczu z podopiecznymi trenera Tabareza, była skuteczność napastników. Oczywistym było, że z powodu absencji Lewandowskiego będzie trudniej o gola, ale mimo wszystko kibice liczyli na Kamila Wilczka. Wprawdzie napastnik Broendby doszedł do kilku bramkowych sytuacji, ale widać było u niego presję oczekiwań, jaka spadła na niego w związku z absencją Lewandowskiego.

Poza tym doszła jeszcze do tego kwestia doboru personalnego środkowych pomocników. Krychowiak i Góralski to piłkarze o charakterystyce bardziej defensywnej i nastawieni są głównie na zabezpieczanie dostępu do własnego pola karnego. Nie są aż tak skupieni na kwestii rozgrywania akcji jak najlepsi playmakerzy, co było widoczne w meczu z Urugwajem. Wprawdzie Grzegorz Krychowiak kilkukrotnie wcielił się w rolę rozgrywającego, ale widoczne było, że takowym raczej nie będzie.

Trudno ocenić z kolei grę naszego drugiego napastnika, który zagrał przeciwko Urugwajowi. Jakub Świerczok, bo o nim mowa, nie tyle nie spełnił pokładanych w nim nadziei, co po prostu został przytłoczony atmosferą trybun. Oczywiście starał się, próbował szarpać, pokazywał ambicję, lecz widać było u niego debiutancką tremę.

Defensywa na 5, atak na 3,5

Po spotkaniu z Urugwajem możemy dostrzec wiele dobrego. Przede wszystkim cieszy gra obronna. Oprócz świetnej postawy trójki środkowych obrońców dobrze prezentowali się również wahadłowi zawodnicy. Maciej Rybus i Bartosz Bereszyński przyzwoicie odnaleźli się w swojej roli. Warto pochwalić Bereszyńskiego, który po raz kolejny potwierdził, że jest bardzo przydatny tej kadrze. Obaj skrajni piłkarze aktywnie pracowali na bokach boiska, przesuwali się świetnie, zależnie od tego, czy graliśmy w ataku pozycyjnym, czy w powrocie do obrony.

Słowa trenera Nawałki z pomeczowej konferencji w Warszawie pokazują, że ta formacja nie będzie tylko jednorazowym epizodem. Widać, że fascynacja włoską szkołą taktyczną trenera Nawałki nie poszła w las i – co ważne – wypaliła w pierwszym meczu. Jak wiadomo, ustawienie z trójką obrońców jest obecnie w modzie i temu trendowi również nie oparł się nasz selekcjoner. W takim ustawieniu grają choćby kluby Bundesligi czy jego pionier, Antonio Conte.

Meksyk w ustawieniu Polaków?

Podobnie jak w meczu z Urugwajem Adam Nawałka postawił na ustawienie z trójką obrońców. W przeciwieństwie do spotkania w Warszawie selekcjoner postawił na zupełnie inny zestaw personalny. Należało zrozumieć poczynania naszego sztabu szkoleniowego, ponieważ tak naprawdę była to ostatnia okazja do eksperymentów w składzie i taktyce.

W porównaniu z meczem ze Stadionu Narodowego, trener Nawałka dokonał aż siedmiu zmian w wyjściowym składzie. Została wymieniona cała formacja ofensywna, w której od początku zagrał Jakub Świerczok. Poza nim, szansę na debiut od pierwszej minuty dostał obrońca Dynama Kijów, Tomasz Kędziora, który miał za zadanie wypełniać rolę, którą w meczu z Urugwajem odgrywał Bartosz Bereszyński. Trener Nawałka wyszedł z założenia, że kiedy eksperymentować, jak nie właśnie teraz.

Pierwsza połowa umiarkowana

Pierwsze 45 minut nasz zespół rozpoczął cofnięty na własną połowę. To pozwalało Meksykanom na nieco bardziej swobodne operowanie piłką. Często posługiwali się oni długim podaniem z głębi pola, z czym mieliśmy momentami problemy. Z kolei my dobrze graliśmy pressingiem i na wyprzedzenie. W takiej presji na rywala najbardziej aktywni byli Piotr Zieliński i Maciej Makuszewski, którzy nieraz postraszyli Meksykanów.

W ataku pozycyjnym Polacy zastosowali szerokie ustawienie linii obrony, co w eliminacjach do mundialu w Rosji momentami wręcz kulało. W Gdańsku trójka naszych środkowych obrońców grała szerzej, co pozwalało na nieco skuteczniejsze rozegranie piłki. Nie było jednak o owe granie piłką łatwo, ponieważ Meksykanie również momentami stosowali wysoki pressing, przez co byliśmy zmuszeni grać niedokładnym, dalekim podaniem.

Pierwsza połowa potwierdziła, że ustawienie 1–3–4–3 jest bardzo elastyczne. Bardzo szybko w trakcie meczu modyfikowało się ono, zależnie od sytuacji na boisku. Najczęściej to mogliśmy obserwować w grze obronnej, gdy w przeciągu kilku sekund przechodziliśmy na ustawienia 1–5–3–2 bądź 1–5–2–3.

Podobać mogła się gra Tomasza Kędziory, który podobnie jak w kadrze U-21 odważnie podłączał się do gry ofensywnej. Nie był wprawdzie kalką Bereszyńskiego, który świetnie pracował z Urugwajem również w obronie, ale poza akcją bramkową, gdy pozwolił uciec Aquino, co doprowadziło później do gola, nie było się do czego przyczepić.

Mankamentem w grze Polaków do przerwy był brak podejścia pod rywala w środkowej strefie boiska. Bardzo dużo miejsca miał przede wszystkim Guardado, którego niemal w ogóle nie krył Mączyński. Z kolei w pierwszej połowie mogła się podobać gra Polaków na wyprzedzenie po przyjęciu piłki przez rywali. W tym elemencie gry często odzyskiwaliśmy piłkę i mogliśmy tworzyć ciekawe kontry.

Druga część lepsza?

Drugą część spotkania rozpoczęliśmy od jednej zmiany w składzie. Artura Jędrzejczyka zastąpił Paweł Wszołek, który zajął miejsce Kędziory na prawej stronie. Piłkarz Dynama Kijów przejął w trzyosobowej linii środka obrony rolę prawego obrońcy Legii Warszawa. To spowodowało, że przez moment mogliśmy obserwować przejście w ustawienie z czwórką obrońców. Nie było to jednak wiążące i szybko Polacy wrócili do trzech środkowych obrońców.

W grze ośmielił się Jakub Świerczok, który bardzo dobrze pracował tyłem do bramki. Jak na pierwsze jego mecze w kadrze, to trzeba powiedzieć, że nie wypadł źle. Był aktywny w obrębie pola karnego rywala, uciekał również do boku, próbując robić wolną strefę kolegom z formacji ataku.

W drugiej połowie mogliśmy również zaobserwować większą agresję w kryciu w środkowej strefie boiska. To, czego brakowało w pierwszej połowie, czyli lepsze krycie Guardado, nieco lepiej funkcjonowało po przerwie. Dobrze w drugiej połowie prezentował się Rybus, który znacznie aktywniej podłączał się na lewej stronie do gry Polaków w ataku.

Trener Nawałka swoimi korektami postanowił jedynie zmieniać personalia. Twardo trzymał się ustalonej od początku taktyki i jedynie wprowadzał piłkarzy w stosunku jeden do jednego w porównaniu z tymi, którzy schodzili z boiska. Z reguły dawali oni coś od siebie, jednak wyjątkiem był tu Mariusz Stępiński, który był wręcz nieobecny na boisku.

Nie udało się nam zniwelować gry rywala, jeśli chodzi o dalekie podania. Meksykanie konsekwentnie realizowali to założenie taktyczne, co powodowało kłopoty na bokach w grze defensywnej Polaków. Meksykanie również mocno ograniczyli nam grę w ataku, stosując ustawienie dalekie od własnej bramki. To spowodowało, że często Polacy byli zamknięci na własnej połowie.

Czy gra trójką obrońców opłaca się trenerowi Nawałce?

Dwumecz towarzyski przeciwko Urugwajowi i Meksykowi pokazał, że gra trzema środkowymi obrońcami nie była złym pomysłem taktycznym. Wszyscy obawiali się tego, jak będą wyglądały poczynania Polaków w tak eksperymentalnej taktyce, ale dwa listopadowe starcia pokazały, że nie było czego się obawiać.

Znakomicie prezentował się na boisku Jarosław Jach. Pokazał, że trema debiutanta jest dla niego czymś zupełnie obcym. Oczywiście momentami miał problemy z koordynacją, ale jego występy można zaliczyć zdecydowanie do udanych.

Ustawienie to pokazało, że dobrze funkcjonujemy w środku pola. Szczególnie widać było to z Urugwajem, kiedy to gdy wąsko staliśmy w środku, to rywalom było bardzo trudno przejść tę dobrze zorganizowaną linię. Może być to całkiem ciekawa alternatywa na rywala, który będzie grać zdecydowanie bardziej ofensywniej od nas. Trener Nawałka ma oczywiście dużo materiału do analizy, ale z pewnością wyciągnie z tych spotkań odpowiednie wnioski.

Komentarze:
Przeczytaj także: