Wojciech Kowalski

Skarb kibica Premier League: Manchester City

Rok prawdy przed Pepem Guardiolą?

Marcin Kuźnia/ iGol.pl
11 sierpnia 2017

Niektórzy sądzili, że to nastąpi już w poprzednim sezonie. Mister przyjdzie, kupi kilku nowych zawodników, przekona resztę do swojej filozofii oraz stosowania odpowiedniej diety, a wyniki pozostaną kwestią (szybkiego) czasu. Tymczasem rzeczywistość dla Pepa Guardioli i Manchesteru City okazała się dużo trudniejsza. Wbrew oczekiwaniom, klub nie zawojował ani ligi, ani Europy. Zamiast tego drużyna musiała do końca walczyć o pierwszą czwórkę. Tym samym przed zbliżającym się sezonem klub nie zawiesił sobie wysoko poprzeczki.

A przecież wszystko zapowiadało się naprawdę kapitalnie. Drużyna do końca września nie zaznała ani jednej porażki. Dodatkowo odniosła spektakularne zwycięstwo w derbach na Old Trafford. Wszystko jednak zaczęło się sypać od spotkania z Tottenhamem, w którym to zawodnicy Guardioli zostali stłamszeni intensywnym pressingiem ze strony rywala. Mecz ten, a także następne spotkania odwróciły również pewną optykę. O ile bowiem na początku sezonu mało kto zwracał uwagę na to, że City tracą gola niemal w każdym spotkaniu, o tyle już w następnej części sezonu problem ten przykuwał uwagę większości komentatorów. Czy przed nachodzącymi rozgrywkami coś się zmieniło w tej materii?

Trzy rzeczy, które wydarzą się w tym sezonie

1) Większy porządek w defensywie

Nie ma takiej możliwości, żeby nowe nazwiska w linii defensywy wpłynęły na całą formację obronną negatywnie. Tu możemy oczekiwać tylko pozytywnego impulsu i poprawy gry.

2) Transfery do końca sierpnia

Kadra jeszcze nie została zamknięta. Guardiola w dalszym ciągu szuka potencjalnych wzmocnień. I coś nam podpowiada, że do końca okienka transferowego o „Obywatelach” będzie jeszcze bardzo głośno.

3) Zdecydowanie lepszy wynik w Lidze Mistrzów

Poprzednia edycja obnażyła wiele słabości  drużyny z Manchesteru. Wystarczyli solidniejsi rywale, a obrona od razu wpadała w poważniejsze tarapaty. W tym roku powinno to wyglądać zdecydowanie lepiej. Guardiola nie po to został ściągnięty do Manchesteru, by bić się tylko o tytuł w Anglii. W klubie pragną najważniejszego trofeum na świecie.

Transfery

Przyszli: Benjamin Mendy, Kyle Walker, Bernardo Silva, Ederson, Danilo, Samir Nasri, Oleksandr Zinchenko, Eliaquim Mangala

Odeszli: Kelechi Iheanacho, Enes Unal, Aaron Mooy, Nolito, Fernardo, Oliver Ntcham, Aleksandar Kolarov, Joe Hart, Ruben Soriano, Pablo Zabaleta, Jesus Navas, Willy Caballero, Gael Clichy, Aleix Garcia, Pablo Mari, Bruno Zuculini, Marlos Moreno, Angus Gunn, Anthony Caceres, Douglas Luiz, Bacary Sagna

Krótko mówiąc, działacze „The Citizens” tego lata nie zamierzali ograniczać się w tańcu. W końcu udało im się przeprowadzić aż pięć naprawdę dużych transferów. I żadnego z nich nie da się traktować jako lekkiej inwestycji bez szczególnego planu. Zresztą takie dywagacje z góry są skazane na niepowodzenie, jeśli klubem steruje Pep Guardiola. Bo tam, gdzie jest Hiszpan, nic nie dzieje się bez przyczyny.

Szkoleniowiec dokonał takich zakupów, jakich po prostu chciał. Potrzebował wzmocnić boczne strefy defensywy? Dostał Walkera, Mendy’ego, a także Danilo w pakiecie. Nie miał przekonania do obsady bramki? Nic nie przeszkodziło mu wydać ogromną sumę na Edersona. Potrzebował realnego wzmocnienia ofensywy? Sprawił sobie Bernardo Silvę, który ma wszelkie predyspozycje, by zastąpić Davida Silvę.

Jeśli rok temu Guardiola skoncentrował zabiegi transferowe na ulepszeniu linii ofensywnej, to od tego czasu zdążył zdać sobie sprawę, że następnym, jeszcze ważniejszym zadaniem do wykonania powinno być wzmocnienie obrony. I chociaż wykonał je już do tej pory w zdecydowanej większości, to jednak trudno jeszcze mówić o całkowitym skompletowaniu składu. City dalej potrzebują nowych piłkarzy. W tym momencie największy problem Guardiola może mieć z optymalnym zestawieniem środka obrony. Mile widziany mógłby być również dodatkowy napastnik. Reasumując – do końca sierpnia może się jeszcze sporo rzeczy wydarzyć.

Podstawowa jedenastka

Czterech zawodników spośród ostatniego zaciągu Guardioli to piłkarze gotowi na grę w pierwszej jedenastce. I nie ma co z tym faktem polemizować. Na papierze podstawowy skład Manchesteru jest absolutnie zabójczy. Niemniej jednak także i on posiada swoje słabe punkty. Naszym zdaniem do takich należy środek defensywy. Guardiola chętnie przygarnąłby do drużyny jeszcze jednego stopera, prawdopodobnie partnera dla Stonesa. Jasne, Kompany to legenda klubu, ale wieku i coraz słabszej dyspozycji może nie być w stanie oszukać. Ciekawi jesteśmy również zestawienia środka boiska. Ostatecznie postawiliśmy na Gundogana i Fernandinho, z kolei De Bruyne przesunęliśmy bliżej Aguero. Pozycja tego ostatniego, mimo różnych jego historii z Pepem, wydaje  się mimo wszystko niezagrożona.

Gwiazda zespołu

Rok temu stawialiśmy na Kevina de Bruyne i zdania nie mamy zamiaru zmieniać. Oto, co pisaliśmy wówczas:

Z transferami Manuela Pellegriniego bywało różnie. Jedne okazywały się solidnymi strzałami, natomiast o innych w klubie próbowano raczej nie wspominać. Belg należy zdecydowanie do tego pierwszego sortu. Sprowadzony rok temu za ogromną kwotę wprawdzie jeszcze liczbami nie szokuje (w lidze siedem goli i dziewięć asyst), lecz nikt nie ma wątpliwości, że 25-latek to zawodnik co najmniej na kilka lat, na którym warto budować ofensywę. Ma wszystko, by w najbliższym sezonie zdominować ligę, szybkość i genialny strzał. Trudno sobie wyobrazić, by dysponując zawodnikiem z takim potencjałem, Guardiola wolał stawiać np. na chimerycznego i sprawiającego ciągłe problemy Samira Nasriego.

I rzeczywiście, pomocnik City był graczem, na którym zaczęła ciążyć jeszcze większa odpowiedzialność za kreację. Na szczęście dla fanów Manchesteru Kevin pokazał, że stać na przejęcie dużo większej roli w systemie gry u Guardioli. Liczby mówią jasno: poprzedni sezon bezapelacyjnie był w wykonaniu Belga dużo lepszy, w końcu zanotował kapitalny wynik 21 asyst. Można się przyczepiać jego gry i statystyk w Lidze Mistrzów, można krytykować za małą liczbę bramek, ale to wciąż zawodnik o gigantycznym potencjale. Nie mamy wątpliwości, że w tym roku świat ujrzy kolejny progres w jego wykonaniu.

Najbardziej niedoceniany

Wybaczcie nam lenistwo, ale także i w tej kategorii nie planujemy szukać nowych kandydatów, ponieważ takim może być tylko Fernandinho. Brazylijczyk to klasyczny przykład defensywnego pomocnika, którego Pep Guardiola koniecznie potrzebuje w swojej talii. Kimś takim w Barcelonie był Seydou Keita albo Busquets. W Bayernie na tej pozycji Hiszpan miał swojego rodaka, Xabiego Alonso. W Manchesterze główną rolę odgrywa w tej strefie Brazylijczyk.

Trener

Za Hiszpanem najtrudniejszy rok w dotychczasowej karierze, to nie ulega wątpliwości. Trudno jednak poddać go jednoznacznej ocenie. Z jednej strony, po kilku latach sukcesów w dotychczasowych miejscach pracy, siłą rzeczy oczekiwania wobec Hiszpana musiały być bardzo duże. Z drugiej jednak tylko wyjątkowy wróg Guardioli nie mógłby dostrzec, że praca w Anglii to zupełnie inna liga niż Hiszpania czy Niemcy. Szkoleniowiec Manchesteru od samego początku elektryzował opinię publiczną i kibiców, a także budził ogromne nadzieje. Ale i on pokazał, że bynajmniej nie jest czarodziejem, a pewnych procesów nie można w żaden sposób przyspieszyć. Nie da się pstryknięciem palca przekonać całej kadry do swoich metod, zwłaszcza w Anglii. Nie da się też w pełni zrewolucjonizować stylu gry, nie mając odpowiednich wykonawców. Niektórzy to zrozumieli, dlatego w klubie nie ma już Zabalety czy Gaela Clichy’ego. Inni postanowili walczyć dalej.

Ten sezon będzie już zdecydowanie bardziej wiarygodną odpowiedzią na to, jakim trenerem jest tak naprawdę Pep Guardiola. Czy wyłącznie spadkobiercą gigantów, czy też wybitnym konstruktorem.

Prognoza

Cel jest jeden: mistrzostwo Anglii. Wiele na to wskazuje, że w tym roku ta misja może się udać.

Komentarze:
Przeczytaj także: