Jakub Najwer

Skarb kibica ekstraklasy: Lech Poznań

Zobaczmy, jak do kolejnego sezonu przygotowywał się zespół z Wielkopolski

16 lipca 2017

Trzecie miejsce w ostatnim sezonie w Lechu zostało ogłoszone jako wielka porażka zespołu z Inea Stadionu. Nic dziwnego, bo to klub z ambicjami mistrzowskimi. W zespole Lecha Poznań doszło w okresie przygotowawczym do małej rewolucji. Jak spiszą się w następnym sezonie nowe nabytki Nenada Bjelicy?

„Kolejorz” zakończył poprzednie rozgrywki na ostatnim stopniu podium. Zamiast mistrzostwa Polski wyszedł zawód i smutek kibiców. Bjelica postanowił mocno namieszać w następnych rozgrywkach i w klubie doszło do dużych zmian personalnych.

Przygotowania do sezonu, wyprzedaż i transfery

Okres przygotowawczy „Kolejorza” w tym roku był wyjątkowo krótki, bo już na 29 czerwca było zaplanowane pierwsze spotkanie w Lidze Europy. Lech wyjechał na obóz do Opalenicy, gdzie rozegrał jeden sparing: z Hapoelem Beer Szewa. „Kolejorz” zaprezentował się dobrze i wygrał ten mecz 3:0. Po obozie w Opalenicy Lech rozegrał już pierwszy mecz z FK Pelister w ramach eliminacji Ligi Europy. Przygotowania odbyły się pod kątem wielkich zmian kadrowych w „Kolejorzu” .

Nie obeszło się również bez odejść z klubu. Z Lechem pożegnali się: Wilusz, Bednarek, Kownacki i Kędziora, co oznaczało bardzo dużą dziurę w obronie zespołu Nenada Bjelicy. Piłkarze „Kolejorza” obrali ciekawe kierunki transferu, kolejno: FK Rostov, Southampton FC, Sampdoria Genua i Dynamo Kijów.

Warto dodać, że za transfery te Lech zarobił rekordowe pieniądze i został również pobity rekord ekstraklasy: Jan Bednarek odszedł do Southamptonu za sześć milionów euro. Jednak drużyna z Inea Stadionu na rynku transferowym nie próżnowała i przybyło kilku nowych zawodników. W Poznaniu zameldowali się: Mario Situm z Dinama Zagrzeb, Emil Dilaver z Ferencvarosu, Dennis Rakels z Reading, Vernon de Marco ze Slovana Bratislava, Nikola Vujadinovic z Osasuny, Nicklas Barkroth z Norrkoping oraz Rafał Janicki z Lechii Gdańsk.

Można zauważyć, że jest to wielki zaciąg zagranicznych zawodników w Lechu Poznań. Podczas rozgrywek okaże się, czy są to słuszne transfery czy kolejny szrot sprowadzony do ekstraklasy. Na plusa na pewno zasługują transfery Barkhrotha, Situma i Rakelsa. Pierwszy z nich ma za sobą udane lata w Szwecji, drugi grał w zeszłym sezonie w Lidze Mistrzów, a trzeci jeszcze niedawno był najlepszym ofensywnym zawodnikiem występującym w naszej ekstraklasie.

Największy atut

Wielka kreatywność i ofensywna siła. Lech w zeszłym sezonie wyróżniał się na tle ligi kombinacyjną piłką i niesamowicie efektownymi akcjami. To wszystko zasługa między innymi dużych umiejętności technicznych Darko Jevticia czy Szymona  Radosława Majewskiego. W połączeniu z nowymi nabytkami ofensywa „Kolejorza” może być piekielnie mocna i jeszcze bardziej kreatywna. Wszystko to razem z charakterem bałkańskiego szkoleniowca może wypalić. Lech na pewno zawalczy o mistrzostwo Polski.

Największa niewiadoma

Transfery, transfery i jeszcze raz transfery. Klub, który przeprowadza aż tyle ruchów podczas jednego okienka transferowego nigdy nie może być pewny tego, czy to wypali. Sprowadzenie do zespołu tylu zawodników na raz, a w dodatku z wątpliwą jakością może mieć dwa skutki. Jeden to fantastyczne wkomponowanie się w zespół i wielkie wzmocnienie klubu. Wyobraźmy sobie, że wszyscy nagle odpalili, Dilaver to ostoja defensywy, a Situm, Barkroth i Gykjaer strzelają po 15 bramek w zespole. Piękna perspektywa prawda? Prawda. Tylko istnieje jeden malutki problem. Ten, który miałby być ostoją defensywy Lecha był w Ferencvarosie jakieś 4 półki niżej niż sprowadzony przez Lechię Michał Nalepa, a żaden z zawodników ofensywnych nie zdobył w zeszłym sezonie piętnastu bramek. Co więcej, nie zdobyli ich nawet wszyscy trzej łącznie.

Drugi scenariusz może być taki, że jeden, może dwóch zawodników okaże się być wartościowymi a reszta to będzie szrot pokroju niedawnych transferów Legii. Ojaama – pamiętamy! I co wtedy? Wtedy będzie płacz i „#Bjelicaout w mediach społecznościowych. I niestety dla fanów „Kolejorza” to może być ten bardziej prawdopodobny scenariusz, bo przecież Lech stracił prawie cały mur defensywny. Ofensywa się wzmocniła, ale jeżeli porównać obronę do twierdzy, to Lech zamienił murowany zamek na taki z piasku. Przynajmniej na razie, kto wie – może jeżeli zawodnicy się zgrają to będzie lepiej.

Trzy rzeczy, które na pewno wydarzą się w następnym sezonie

Piłkarze nakrzyczą na trenera i będą chcieli go zwolnić za to, że ich zmienia, ale prezes w przeciwieństwie do tego z Płocka się nie zgodzi.

Lech w każdym meczu sezonu dostanie karnego, ich wykonawcą będzie Putnocky i śladem Marcina Robaka zostanie królem strzelców ekstraklasy.

Lech przegra mecz z Legią w ostatniej minucie po golu Hamalainena, żeby tradycji stało się zadość.

Ciekawostki

Najlepszym strzelcem w historii klubu z Poznania jest Piotr Reiss z 92 bramkami na koncie.

„Kolejorz” pobił zarobkowy rekord ekstraklasy. Podczas ostatniego okienka zarobił ponad 11 milionów euro. Poprzedni rekord wynosił 9.6 miliona, to tyle samo co jednorazowy transfer najsłabszej drużyny w piątej lidze angielskiej. Ale warto wspomnieć.

Na kogo postawimy w Fantasy Ekstraklasie?

Radosław Majewski. Najlepiej punktujący zawodnik ostatniej edycji tej popularnej gry. Ci którzy go wybrali zdobyli dzięki niemu aż 118 punktów, w tym sezonie może być równie dobrze.

Podsumowanie

W Lechu zapanowała atmosfera rewolucji kadrowej, prawie cała obrona jest do zmiany, co oznacza, że od początku sezonu może ona nie być najpewniejsza. Z drugiej strony jednak w dwumeczu z FK Pelister „Kolejorz” nie stracił ani jednej bramki. Ekipa z Inea Stadionu pozostaje wciąż jedynym kandydatem do zdetronizowania Legii w walce o mistrzostwo Polski. Jeżeli nazwiska wzmocnień zostaną podparte liczbami, to „Kolejorz” będzie miał świetną ekipę do walki na kilku frontach. Sezon zapowiada się niezwykle ciekawie.

Komentarze:
Przeczytaj także: