Kamil Tybor

Servette FC – marsz w górę

Sprawdzamy, co po pięciu kolejkach słychać w klubie z Genewy

23 sierpnia 2017

Dwa remisy z początku sezonu nie wprowadziły w Servette FC żadnego zamieszania i klub z Genewy wkracza na swoją właściwą ścieżkę, mającą zaprowadzić go do najwyższej ligi. Od trzeciej kolejki „Les Grenats” zanotowali trzy zwycięstwa i ze stratą czterech punktów do lidera z Schaffhausen zajmują trzecie miejsce w tabeli Challenge League. Trener Kodro może być zadowolony, ponieważ jego zawodnicy zaczynają prezentować ładnie wyglądającą piłkę, a w międzyczasie zdołali też gładko awansować do kolejnej rundy Pucharu Szwajcarii.

Trener Meho Kodro to postać nieanonimowa. Jako piłkarz występował między innymi w bardzo mocnej Barcelonie, Realu Sociedad czy CD Tenerife, a szkoleniowe szlify zbierał, prowadząc chociażby reprezentację Bośni i Hercegowiny. To właśnie ten człowiek dostał misję wprowadzenia Servette do Super League i mimo nie najlepszego startu w obecnych rozgrywkach jego drużyna wciąż pozostaje jednym z kandydatów do awansu.

Na poczatku rozgrywek, po trzech pierwszych meczach, w wywiadzie dla „Tribune de Geneve” na pytanie o awans Kodro odpowiadał tak: – Trzeba to wyważyć. Do awansu potrzebuję jeszcze jednego bądź dwóch graczy, najlepiej ofensywnego i defensywnego. W mojej drużynie drzemie talent i potencjał, ale jeśli masz już dobre składniki, to i tak codziennie trzeba pracować, dodawać pewności siebie. Sezon jest długi, a czasem można stracić głowę i zejść z dobrej drogi. Zacznijmy od zwycięstwa z FC Wil i kontynuujmy piękna serię… Wygrali, a kibice na Stade de Geneve zobaczyli jedną bramkę w wykonaniu Sebastiena Wuthricha.

Progres

Dwie pierwsze kolejki Challenge League to dwa remisy w wykonaniu Servette – z FC Chiasso i FC Vaduz. Podopieczni Kodro rozkręcać zaczęli się dopiero w trzeciej, kiedy to konfrontowali się w spotkaniu z beniaminkiem FC Rapperswil-Jona, a które wygrali skromnie – 1:0.

Czwarta seria spotkań to również wygrana „Les Grenat”, którzy tym razem zdołali na własnym boisku ograć FC Wil 1900, prezentując znaczny wzrost jakości swojej gry. Drugie zwycięstwo z rzędu pozwoliło odetchnąć zawodnikom z Genewy po początkowych niepowodzeniach, dodając im przy tym wiary we własne umiejętności, które zaprezentowali następnie, pokonując 2:0 FC Winterthur.

Grad bramek w Pucharze

W trakcie ligowej batalii graczom w granatowych strojach przyszło rywalizować w 1/16 finału Pucharu Szwajcarii, w którym na ich drodze stanął rywal z niższej ligi – SC Altdorf. Była to doskonała okazja do tego, by w spotkaniu o stawkę sprawdzić różne warianty gry, ale dodać należy, że Servette potraktowało ten mecz bardzo poważnie. Przyjemne zwycięstwo 6:0 w miłym dla oka otoczeniu.

Mecz oglądało rekordowe jak na tamtejsze warunki 1800 widzów (to więcej niż pojawia się czasem na domowych spotkaniach rozgrywanych na Stade de Geneneve), a dużą cześć zgromadzonych fanów stanowili podróżujący za swoimi ulubieńcami genewscy kibice.

Cadamuro w Nimes – Nathan w Servette

Zgodnie z życzeniem szkoleniowca do drużyny dołączył nowy środkowy obrońca – Brazylijczyk Nathan. Młody zawodnik Palmeiras, na początku sezonu wypożyczony do Chapecoense, w którym jednak nie zdołał wywalczyć sobie miejsca, zdecydował się ostatecznie na ofertę wypożyczenia z Servette.

Nathan przyszedł do klubu z Genewy jako następca Liassine Cadamuro, który zmienił „Les Grenats” na drugoligowe francuskie Nimes, a trener Kodro mówi o nim: – To bardzo jasne, że Nathan to duża wartość dodana do mojego zespołu… i ilościowo i jakościowo, bo zastępuje odchodzącego Liassine. Mam nadzieję, że bardzo szybko przywyknie do Europy. Brazylijczyk został wypożyczony, a Servette zastrzegło sobie opcję wykupu.

***

Następny mecz: Servette FC – FC Aarau, 25.08.2017.

Komentarze:
Przeczytaj także: