Piotr Głowacki-Grzyb

Klasyka sędziowska, świetni beniaminkowie i historyczny lider – oto powracająca La Liga

Podsumowanie dwóch pierwszych serii gier hiszpańskiej Primera Division

30 sierpnia 2017

Dwadzieścia zespołów, siedem regionów kraju, multum gwiazd i talentów – tak jest, to 87. edycja rozgrywek hiszpańskiej ekstraklasy. Obecnie jesteśmy po drugiej serii gier Primera Division i mieliśmy praktycznie wszystko to, co zazwyczaj zawiera się w typowym „El Clasico” – piękne gole, emocje i oczywiście kontrowersje. Zapraszamy na przegląd najciekawszych akcentów dwóch pierwszych kolejek La Liga.

Mocny powrót, debiut i pech

Beniaminkami Primera Division 2017/2018 są zespoły Levante, Getafe i Girony. Kataloński zespół rozgrywa swój pierwszy w historii sezon na poziomie ekstraklasy, mocno w niego wchodząc. Pierwszym rywalem ekipy Pablo Machina na tym szczeblu rozgrywek było Atletico Madryt. Gong na samym starcie sezonu?  Okazało się, że jak dla kogo – nie minęło pół godziny, a Girona prowadziła 2:0! Przyjezdnym z Madrytu wprawdzie udało się ostatecznie doprowadzić do remisu 2:2 (i to grając w dziesięciu po wykluczeniu Antoine’a Griezmanna), ale nikt nie mógł mieć wątpliwości, że gospodarze w pełni zasłużyli na zwycięstwo. To sobie wywalczyli tydzień później, ogrywając 1:0 Malagę.

Podobne emocje przeżywano w niebiesko-czerwonej części Walencji za sprawą Levante. Derbowe zatopienie 1:0 „Żółtej Łodzi Podwodnej” na starcie sezonu – może być lepiej? W drugim meczu, z Deportivo La Coruna, już jednak łatwo nie było. Popularne „Żaby” musiały odrabiać dwa gole straty po trzydziestu minutach, grając ostatnie piętnaście minut w osłabieniu (czerwona kartka Moralesa), ale udało się. Kartonik tego koloru został pokazany również w meczu trzeciego beniaminka, Getafe, które zaczęło sezon na Nuevo San Mames. Ekipa z przedmieść Madrytu mogła prowadzić jeszcze przed dziesiątą minutą, ale sędzia nie uznał gola w tej sytuacji (o czym poniżej)…

Wspomnianą czerwoną kartkę obejrzał w 66. minucie Alvaro Guerrero, ale Athletic nie potrafił wykorzystać pozostałego czasu i mecz skończył się bezbramkowym remisem. Tydzień później Getafe zainaugurowało sezon na własnym stadionie, który odwiedziła Sevilla. Gospodarze, podobnie jak w Kraju Basków, zaprezentowali się z dobrej strony, ale znów brakowało wykończenia i szczęścia. Czego nie można powiedzieć o drużynie z Andaluzji, której wystarczyło jedno dotknięcie piłki przez Ganso w 83. minucie. Zainkasowane trzy punkty na Coliseum Alfonso Perez były pierwszymi dla Sevilli na tym obiekcie od 16 listopada… 2009 roku! Po siedmiu wizytach bez zwycięstwa (pięć zwycięstw Getafe i dwa remisy).

Lider, jakiego dawno nie było

Ostatnim wielkim osiągnięciem Realu Sociedad jest wicemistrzostwo zdobyte w sezonie 2002/2003. W tamtej kampanii też po raz ostatni kibice „Txuri-Urdin” widzieli swoją drużynę na fotelu lidera tabeli. Tak jest, bite czternaście lat poza ligowym „pudłem”. Zapewne po takim rozpoczęciu sezonu smakuje to jeszcze lepiej – najpierw niełatwe zwycięstwo 3:2 z Celtą na Balaidos, a potem zdecydowany triumf 3:0 nad Villarrealem. Wyniki i gra godne lidera. Sam mecz z „Los Amarillos” był wyjątkowy dla kapitana Basków, Xabiego Prieto. 34-latek wystąpił w barwach Realu Sociedad po raz 500., a swój jubileusz uczcił golem. W tej części Kraju Basków na razie uśmiechnięte twarze.

Niezmienni

W Hiszpanii może się zmienić dosłownie wszystko, ale nie sędziowie i ich poziom. Można powiedzieć, że pomyłki arbitrów to folklor La Liga. Mniej lub bardziej rażące, niejednokrotnie wypaczające wyniki spotkań, już nawet nie na samym szczycie. Choćby we wspomnianym meczu Getafe–Athletic – piłka ewidentnie za linią bramkową, gola nie ma. Gdyby padł, „Los Leones” pewnie by odpowiedzieli karnym, którego, choć powinni, nie otrzymali. Zwycięstwo Realu Sociedad na Balaidos za sprawą „jedenastki”, podyktowanego za faul przed „szesnastką”. Nawet pierwsza bramka sezonu 2017/2018 została zdobyta ze spalonego!

Kilka ciekawych liczb na zakończenie

  • W obu pierwszych kolejkach padło 46 goli (20 i 26). W pierwszej kolejce poprzedniego sezonu – 40.
  • Beniaminkowie zeszłego sezonu – Leganes, Deportivo Alaves i Osasuna – zdobyły po dwóch kolejkach siedem punktów. Beniaminkowie tego sezonu – Getafe, Girona, Levante – mają czternaście.
  • Tylko trzy drużyny mają komplet punktów – Real Sociedad, FC Barcelona i… Leganes.
  • Gole strzeliło już trzydziestu sześciu piłkarzy. Najwięcej – trzy – Maxi Gomez, 21-letni urugwajski napastnik Celty.
  • „Zero” w kolumnach:
    • „stracone gole” – mogą sobie wpisać tylko Barcelona i Leganes;
    • „strzelone bramki” – to dorobek Getafe, Malagi, Alaves i Villarrealu;
    • „zdobyte punkty” – licznik nie zaczął bić Celcie, Maladze, Alaves, Villarrealowi i Las Palmas.

Trzecia kolejka hiszpańskiej ekstraklasy, której niewątpliwym hitem będzie starcie Valencii z Atletico Madryt, rozpocznie się 8 września, po przerwie na reprezentacje i… pierwsze mecze w Copa del Rey. Hiszpański futbol wrócił.

Komentarze:
Przeczytaj także: