Piotr Szymczuk

Sead Kolasinac – Bośniak-wojownik rodem z Karlsruhe

Sead Kolasinac jest w ostatnich miesiącach jednym z motorów napędowych Schalke

09 lutego 2017

Nie tak miał wyglądać sezon 2016/2017 w wykonaniu piłkarzy Schalke. Zamiast walki o Ligę Mistrzów, a przy dobrych wiatrach nawet o mistrzostwo Niemiec, zespół z Zagłębia Ruhry osiadł na dobre w środku tabeli, notując przy okazji najgorszą kampanię od ponad 20 lat. W tym zakalcowym cieście prosto z Gelsenkirchen są jednak rodzynki, a jeden z nich to Sead Kolasinac – Bośniak, który jest jedną z gwiazd obecnego Schalke i który wydaje się, że prędzej czy później opuści Veltins Arena.

A to dlatego, że raz za razem jego nazwisko jest łączone z czołowymi klubami piłkarskimi w Europie. Jeśli wierzyć doniesieniom mediów, o Kolasinaca powalczą przede wszystkim dwie marki – Juventus i Chelsea. Ewentualny nowy pracodawca ma ułatwione zadanie, ponieważ jego kontrakt wygasa latem tego roku i już dziś lewy obrońca rodem z Karlsruhe może podpisać umowę z nowym zespołem.

Początki Kolasinaca

No właśnie, napisaliśmy, że nasz bohater pochodzi z Karlsruhe. Nie jest to żaden błąd, ponieważ faktycznie urodził się w Niemczech, dokąd wyemigrowali z Bośni jego rodzice. Bardzo szybko rozpoczął karierę piłkarską, ponieważ treningi w lokalnych drużynach z Karlsruhe podjął już w wieku pięciu lat. W wieku 14 lat trafił do Hoffenheim, by następnie grać w VfB Stuttgart. Przełomowy dla jego kariery okazał się 2011 rok.

Sead Kolasinac urodził się w Niemczech, dokąd wyemigrowali z Bośni jego rodzice.

To był rok wyjątkowy dla zespołu z Zagłębia Ruhry, Schalke wygrało bowiem wówczas Puchar Niemiec, doszło do półfinału Ligi Mistrzów, a w wielki świat wypuściło Manuela Neuera. Sead Kolasinac, postanawiając zimą 2011 roku przejść do „Koenigsblauen”, chyba nie sądził, że za kilka lat to on będzie jednym z najlepszych graczy zespołu i jednym z najgorętszych kąsków transferowych. Choć początki wcale nie należały do łatwych, a wręcz przeciwnie – były najeżone bardzo ciężką pracą, która, jak się okazało, bardzo szybko dała rezultaty.

Sead Kolasinac w Schalke, czyli szybkie postępy

Już w sezonie 2011/2012 został kapitanem młodzieżowego zespołu Schalke, z którym wygrał kilka miesięcy później mistrzostwo Niemiec U-19 (Schalke pokonało w finale 2:1 Bayern, a kolegą klubowym naszego bohatera był m.in. Max Meyer). W czerwcu 2012 roku podpisał profesjonalny kontrakt z pierwszym zespołem, a już jesienią zadebiutował w Bundeslidze i Lidze Mistrzów. Przyznacie, że to taki przebieg kariery, o którym marzy wielu młodych chłopaków, ale tylko nieliczni potrafią go osiągnąć.

Obserwując karierę reprezentanta Bośni i Hercegowiny (grał w młodzieżowych kadrach Niemiec, a koniec końców zdecydował się na reprezentowanie kraju swoich rodziców), można dojść do jednego wniosku i znaleźć jeden czynnik, który powoduje, że sukcesy są mu w pewien sposób pisane. To jego mentalność wojownika, którą pokazuje nie tylko na treningach (m.in. ona właśnie pozwoliła mu wygrać rywalizację o miejsce w składzie z Abdulem Rahmanem Babą), ale przede wszystkim w meczach.

Dobry w defensywie, ale jeszcze lepszy w ofensywie

Bośniak nie dość, że biega sporo (średnio w trakcie spotkania przebiega prawie 11 km) i stosunkowo często ma piłkę przy nodze (statystycznie 64 razy w jednym meczu), to daje dużo zespołowi w defensywie, w której potrafi zdecydowanym atakiem zablokować akcję rywala, ale także w ofensywie, do której raz za razem się podłącza. Zdaniem Marca Siekmanna, który w „Bildzie” zajmuje się Schalke 04, – Sead Kolasinac jest groźniejszy w ofensywie, w której potrafił już kilka sytuacji wypracować. Potwierdzają to statystyki, ponieważ nawet w samym ligowym sezonie 2016/2017 zdobył dwie bramki i zaliczył cztery asysty.

Sead Kolasinac jest groźniejszy w ofensywie, w której potrafił już kilka sytuacji wypracować Marc Siekmann, dziennikarz „Bilda”

Nic więc dziwnego, że Sead Kolasinac jest jednym z ulubieńców kibiców. Ci, bardzo często wychowani w górniczych rodzinach, wiedzą, co to znaczy ciężka praca i poświęcenie dla jakiejś idei, dlatego bardzo mocno doceniają zawodników, którzy wkładają nie 100, ale nawet więcej procent dla gry w ich ukochanym klubie. – Jego mentalność, a także duch walki są niezwykle cenne i pasują całkowicie do Schalke – twierdzi przytaczany wcześniej Marc Siekmann.

Co dalej z Bośniakiem?

Skauci nie śpią i zapewne wielu z nich ma w notesach nazwisko uczestnika mundialu 2014 roku. O tej dacie wspomnieliśmy nie przypadkowo, ponieważ już trzy lata temu krążyły plotki, że niedługo Sead Kolasinac zmieni Veltins Arenę na Old Trafford. Do przenosin ostatecznie nie doszło, co nie oznacza, że Bośniak nie będzie miał okazji posmakować angielskiego powietrza. W ostatnich tygodniach bardzo mocno zabiegała o niego Chelsea i zdaniem Marca Siekmanna ten kierunek mógłby być dla niego bardzo przyszłościowy: – Mecze takie jak z Bayernem [chodzi oczywiście o ostatnie spotkanie w Monachium, które zakończyło się remisem 1:1 – przyp. red.] pokazują, że Sead dobrze mógłby dopasować się do Anglii.

Mecze takie jak z Bayernem [chodzi oczywiście o ostatnie spotkanie w Monachium, które zakończyło się remisem 1:1 – przyp. red.] pokazują, że Sead dobrze mógłby dopasować się do Anglii. Marc Siekmann

Znacznie bardziej prawdopodobny jest transfer do Juventusu Turyn. Dyrektor sportowy turyńczyków, Giuseppe Marotta, szuka zastępcy dla Patrice’a Evry, który tej zimy przeszedł do Olympique Marsylia. Smaczku sprawie dodaje fakt, że Kolasinac miał w najbliższych dniach wyruszyć na testy transferowe, co część kibiców (z uwagi na niezbyt dobrą sytuację w tabeli) przyjęła z lekkim niesmakiem. Sead Kolasinac ma również umowę do końca czerwca tego roku, co też pozwala mu podpisać już nawet dziś kontrakt obowiązujący od pierwszego lipca. Włodarze klubu z Zagłębia Ruhry chcą przedłużyć umowę z Bośniakiem, ale wiele wskazuje na to, że już latem zobaczymy go w nowym środowisku.

Czy to będzie dobra decyzja? Czas pokaże, bo na razie Sead Kolasinac ma pewną pozycję w drużynie, po transferze musiałby natomiast budować od nowa swoją pozycję w nowej szatni i robić wszystko, aby zyskać zaufanie trenera. Coś nam się jednak wydaje, że zmiana środowiska może nie być dużym problemem dla lewego obrońcy Schalke, gdyż biorąc pod uwagę jego mentalność i ducha walki, ma szansę w piłkarskim życiu osiągnąć rzeczy bardzo duże.

Komentarze:
Przeczytaj także: