Mariusz Deczkowski

Rewolucja kadrowa w Legii Warszawa

Porządki Jozaka przed rundą wiosenną

Grzegorz Rutkowski
05 stycznia 2018

Legia Warszawa zrobiła to, co stawiała sobie za główny cel rundy jesiennej – zimowanie na fotelu lidera. Mimo zaciętej walki o pierwsze miejsce z Górnikiem Zabrze tak naprawdę fani „Wojskowych” nie mogą być zadowoleni z gry swojego zespołu, która jest fatalna. Z tego powodu nowy trener ekipy ze Stadionu im. Marszałka Józefa Piłsudskiego wraz z prezesem Dariuszem Mioduskim szykują wielką rewolucję kadrową, która już się zaczęła. Kogo planuje kupić drużyna mistrza Polski, co sądzą chorwackie media o transferach dwóch nowych zawodników oraz jak Jozak zrobił przysługę Dinamu Zagrzeb?

Eduardo da Silva

64-krotny reprezentant Chorwacji wczoraj rano podpisał roczny kontrakt z Legią z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy. Mimo że grał on w Arsenalu Londyn i Dinamie Zagrzeb, w których gdzie zbierał pozytywne recenzje, to jego kariera stanęła w miejscu w 2008 roku, kiedy doznał otwartego złamania stawu skokowego, tym samym zerwał w nodze wszystkie więzadła, a jego stopa wygięła się pod kątem 90 stopni. Po tak wielkiej kontuzji pojawił się na boisku już 10 miesięcy później, grając w drużynie rezerw. Natomiast dwa miesiące później znalazł się pierwszy raz w kadrze zespołu „Kanonierów” na pucharową potyczkę z Cardiff City. W tym meczu strzelił nawet dwie bramki.

Niestety po tej brutalnej kontuzji Eduardo nie doszedł już do formy sprzed jej doznania. Po wygaśnięciu kontraktu z Arsenalem był zmuszony poszukać zespołu, w którym mógłby grać regularnie. Przeniósł się do Szachtara Donieck, potem po wygaśnięciu czteroletniego kontraktu wyleciał do Brazylii do FC Flamengo, a po roku znów wrócił na Ukrainę. Znów po wygaśnięciu półtorarocznego kontraktu wyleciał do Brazylii, a konkretnie do Atletico Paranaense. Również tym razem nie wytrzymał długo poza granicą Europy. Po wygaśnięciu rocznej umowy przeniósł się do Warszawy, odrzucając tym samym ofertę HNK Rijeki.

Nie wiemy, jak obecnie wygląda forma Chorwata, ponieważ od pół roku, a dokładnie od lipca, nie rozegrał on żadnego meczu. Jak poinformował na konferencji prasowej: – Ostatnio nie grałem, bo tak zdecydował trener, ale fizycznie czuję się bardzo dobrze i po zimowych przygotowaniach będę w pełni gotowy.

Miejmy nadzieję, że „Dudu” będzie zawodnikiem, który godnie zastąpi Nikolicia i Prijovicia, którzy opuścili Legię już rok temu. 34-latek będzie występował na boisku z numerem 9, a o miejsce w podstawowym składzie powalczy z Jarosławem Niezgodą, którego wydaje się, że trudno będzie wyeliminować.

Byleby nie skończył on jak Hildeberto Pereira, który opuścił drużynę mistrza Polski. Przypomnijmy, że Eduardo ostatni mecz rozegrał siedem miesięcy temu, a w swoim brazylijskim klubie najczęściej siedział na ławce lub w ogóle nie był powołany do kadry meczowej.

To fantastyczny zawodnik, przed tą straszną kontuzją to był nasz największy talent.
Juraj Vrdoljak

Domagoj Antolić

Jest to kolejny zawodnik, który wczoraj podpisał kontakt z Legią i co najważniejsze – również jest to Chorwat. Wydaje się, że Romeo Jozak chce ściągnąć zawodników ze swojej ojczyzny. Jest to przecież kolejny zawodnik, którego trener legionistów zna z Dinama Zagrzeb.

27-latek przez to, że nie grał regularnie w ekipie „Niebieskich”, zdecydował się na wypożyczenie do drugoligowej Lokomotivy Zagrzeb. Po sezonowym wypożyczeniu, półrocznym powrocie do Dinama i sprzedaży do Lokomotivy w 2013 roku znów dołączył do drużyny Dinama Zagrzeb. Został mianowany tam kapitanem. Opaskę stracił w tym sezonie, co ciekawe, od meczu z jego poprzednim klubem (Lokomotivą) już jej nie założył.

W reprezentacji Chorwacji rozegrał tylko trzy mecze, ale chyba nikogo taka liczba nie zaskakuje. Antolić nie ma minimalnych szans wygrać rywalizacji z takimi zawodnikami jak Luka Modrić lub Ivan Rakitić.

Reprezentant kraju miał bardzo dobre statystyki, grając w Lokomotivie – w ciągu 2,5 sezonu rozegrał 60 meczów i zdobył 12 bramek. Gorzej było po powrocie do klubu, w którym się wychował. Podczas czterech sezonów zaliczył tylko dwa trafienia.

Kibice „Wojskowych” jeszcze przed przylotem Chorwata do Warszawy określili go jako „drugiego Michała Kopczyńskiego”. Jak dowiedział się portal Legia.net,  chodzi tutaj o zachowanie zawodnika poza boiskiem.

„Jest bystry i niezwykle uprzejmy dla ludzi. Piłkarsko to jednak piłkarz inny od Kopczyńskiego. Antolić jest piłkarzem dość uniwersalnym mogącym zagrać jako „szóstka”, łączący zadania defensywne i ofensywne, ale wystawiany czasami jako „dziesiątka”, gdy był graczem prezentującym się tuż za plecami napastnika”.

Jest nieco wyśmiewany w kraju, ale niesłusznie. To naprawdę dobry zawodnik, choć urodzony 10 lat za późno. To piłkarz starego typu, bardzo dobrze się ustawia, ma wszystkie zalety, ale też mało biega. Mówi się u nas, że Jozak zrobił tym transferem przysługę Dinamu.
Juraj Vrdoljak, Telesport.hr

Marko Vesović

Reprezentant Czarnogóry miałby zastąpić na prawej stronie obrony Artura Jędrzejczyka, który nie może odnaleźć się w Legii.

Zawodnik HNK Rijeka regularnie znajduje się w podstawowym składzie. W 16 spotkaniach ligi chorwackiej zdobył dwie bramki i zanotował taką samą liczbę asyst.

Według informacji „Przeglądu Sportowego” zawodnik pojawi się dzisiaj w Warszawie i podpisze kontrakt do czerwca 2021 roku.
Nie wiadomo natomiast, ile zapłaci Dariusz Mioduski za zawodnika mistrza Chorwacji. Vesović przeniósł się do Rijeki latem 2017 roku za milion euro i wydaje się, że klub nie chciałby sprzedawać swojego zawodnika taniej, lecz kwotę odstępnego zmniejszy wygasający kontrakt piłkarza 30 czerwca 2018 roku.

Siedmiokrotnego reprezentanta Czarnogóry mamy okazję pamiętać z meczu grupowego o awans na mundial 2018. W pierwszym spotkaniu wygranym przez Polaków 2:1 zagrał przyzwoicie, został również ukarany żółtą kartką. Dobrze pamięta go również Romeo Jozak, który przypatrywał się jemu podczas reprezentowania barw Rijeki.

Potencjalny transfer Vesovicia, podobnie jak kupno Eduardo, jest bardzo dobrym ruchem. Jeden został kupiony za niewielkie pieniądze, drugi za darmo, obaj mogą sporo wnieść.
Juraj Vrdoljak

Mehdi Carcela-Gonzalez

Prawy napastnik rozpoczynał swoją piłkarską karierę w Standardzie Liege, do którego wrócił po nieudanej przygodzie z Anży Machaczkała.

Marokański piłkarz pochodzenia belgijsko-hiszpańskiego nie jest na pewno zadowolony ze swojej obecnej sytuacji w Olympiakosie Pireus. Wydawać by się mogło, że reprezentant Belgii był typowym zawodnikiem na Ligę Mistrzów, ponieważ rozegrał cztery mecze w fazie grupowej oraz cztery w kwalifikacjach. Porównując: w Super League zaliczył tylko sześć występów. Jednak patrząc na jego występy, żadnego z nich nie możemy uznać jako udany, nawet statystyki nie przemawiają na jego korzyść. We wszystkich 16 spotkaniach tego sezonu zdobył tylko jedną bramkę i taką samą liczbę asyst. Chociażby rozegrał fatalny dwumecz z FC Barcelona (najgorzej z całego zespołu) oraz również nie lepsze spotkanie z Juventusem Turyn.

Jedyna umiejętność, jaką można dostrzec u wychowanka Standardu Liege, to nienaganna technika, lecz nie potrafi przełożyć swoich umiejętności na asysty, których jako skrzydłowy powinien mieć bardzo dużo.

Nie wydaje się, by transfer tego zawodnika był solidnym wzmocnieniem Legii Warszawa do walki o obronę tytułu mistrza Polski. Lepiej niech wróci do Belgii, gdzie zbierał pozytywne recenzje i zaliczał wiele kluczowych podań.

William Remy

Wciąż niepewna jest przyszłość Michała Pazdana, który najprawdopodobniej przeniesie się za granicę, ma konkretne oferty z Turcji. Pierwszym wyborem Romeo Jozaka na następcę Polaka jest William Remy, który w 2015 roku wywalczył transfer do Montpellier.

Francuz przeniósł się do zespołu Ligue 1 za 1,5 mln euro, lecz 26-latek zawodzi. Ostatnio pojawił się na boisku rok temu, a dokładnie 27 stycznia 2017. Jest więc to kolejny zawodnik, o którym niewiele wiemy. Jego sytuacja jest podobna, a nawet gorsza od tej Eduardo.
Zadajmy sobie jedno ważne pytanie – czy Legię nie stać na sprowadzenie zawodnika, który regularnie grałby w swoim klubie? Obecnie Dariusz Mioduski ma wiele długów do spłacenia, lecz jeżeli klub nie będzie awansował do europejskich pucharów – zadłużenie będzie dalej rosło.

Znów nie wiadomo, jak wygląda sytuacja z tkanką tłuszczową u Francuza, choć szczerze powiedziawszy, wydaje się, że taki zawodnik mógłby wyrosnąć na podstawowego obrońcę Legii, lecz przed nim bardzo długa droga.

Damien Le Tallec

27-latek również jest wymieniany w kontekście zastąpienia w drużynie Michała Pazdana. Jest to również Francuz, który jednak w przeciwieństwie do Remy’ego występuje regularnie w swoim klubie. Charakterystyczną cechą tego zawodnika jest zbieranie żółtych kartek, których w tym sezonie dostał już siedem.

Były reprezentant Francji U-20 zasilił drużynę FK Crvenę Zvezdę zimą 2016 roku za równy milion euro. „Czerwono-biali” na pewno nie puściliby swojego podstawowego stopera za mniejszą cenę, lecz znów znaczącą rolę odgrywa kontrakt zawodnika, który obowiązuje do czerwca 2018 roku. Jeżeli teraz nie opuści on klubu lub nie przedłuży umowy, to za rok opuści go za darmo.

Tallec może pochwalić się przeszłością związaną z Borussią Dortmund. W latach 2009-2012 reprezentował barwy drugiej drużyny, rozegrał 43 spotkania, w których zdobył 14 bramek. Takie statystyki skłoniły Juergena Kloppa do dania szansy zawodnikowi w pierwszej drużynie, w której występował w latach 2010-2012. W barwach pierwszej drużyny „Dumy Westfalii” wystąpił w sześciu spotkaniach.
Później zdecydował się jednak odejść do FC Nantes.

Komentarze:
Przeczytaj także: