Wojciech Anyszek

„Rekordowa Borussia”, Napoli nie dało rady i udany rewanż Bayernu

Co wydarzyło się w szóstej, ostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów?

rewanż Bayernu
07 grudnia 2017

Ostatnia kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów to czas ostatecznych rozstrzygnięć. Jest to szansa na dopięcie szczegółów związanych z tym, kto zagra wiosną w Champions League, a kto w Lidze Europy. Rok temu byliśmy świadkami tego, jak w ostatniej kolejce udział w Europa League zapewniła sobie Legia Warszawa. Tym razem było nam dane oglądać pojedynki innych drużyn, co nie znaczy, że nie były one ciekawe. Wiele się wydarzyło w tej decydującej serii spotkań i dzięki temu każdy mógł znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Można było zobaczyć choćby udany rewanż Bayernu na PSG czy też „rekordowy” występ w Lidze Mistrzów Borussii Dortmund, który piłkarze Bosza skończyli na trzecim miejscu. 

Prześledźmy sobie zatem to wszystko, co działo się w pierwszy wtorek i pierwszą środę grudnia na boiskach Champions League.

 „Rekordowa” Borussia w Lidze Europy

Borussia Dortmund kończyła swój udział w Lidze Mistrzów w tym sezonie starciem w jaskini lwa. Tak należy określić mecz z Realem Madryt na jego stadionie, ponieważ Real nie przegrał u siebie w europejskich pucharach od dwóch sezonów. Podopieczni trenera Bosza nie mieli i tak szans na awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, ba, nawet była możliwość, by dortmundczycy nie zagrali nawet w Lidze Europy. By tak się stało, Borussia musiała przegrać i APOEL musiał urwać punkty w Londynie. Prawda, że zadanie karkołomne?

Wprawdzie zespół z Dortmundu przegrał z Realem, ale jak się okazało, mistrz Cypru zgodnie z oczekiwaniami nie dał rady odebrać punktów Tottenhamowi. Tu warto podkreślić rzecz, która na pierwszy rzut oka wydaje się niemożliwa. Borussia potrafiła przejść do Ligi Europy, zdobywając w grupie Ligi Mistrzów zaledwie dwa punkty. Okazuje się, że można zająć trzecie miejsce w grupie, mimo że nie wygrało się w niej ani jednego meczu.

Real z kolei też zaliczył swój mały rekord. Chodzi tu konkretnie o Cristiano Ronaldo, który w tym meczu swoim pięknym golem po raz kolejny zapisał się w historii Champions League. Nie dość, że strzelił przeciwko Borussii swojego 114. gola w historii występów w Lidze Mistrzów, to na dodatek dokonał rzeczy wyjątkowej: w każdym meczu fazy grupowej zapisał się przynajmniej raz na liście strzelców.

Połowiczny rewanż Bayernu

Bayern Monachium w ostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów mierzył się z potwornie silną ekipą Paris Saint-Germain. Wszyscy w Bawarii mieli ciągle w pamięci klęskę mistrza Niemiec z końcówki września. Kibice Bayernu mieli jednak wielką nadzieję, że tamten słaby zespół Ancelottiego już nie wróci. Wygląda na to, że tak rzeczywiście może się stać. Podopieczni trenera Heynckesa stali jednak przed karkołomnym zadaniem. Musieli wygrać z PSG 4:0 lub wyżej, by liczyć na wyjście z grupy z pierwszego miejsca.

Wiadomo było, że nawet przy ogromnej klasie Bayernu taki wynik będzie bardzo trudny do osiągnięcia. Kibice jednak, patrząc na znaczną poprawę gry mistrza Niemiec pod wodzą Heynckesa, wierzyli, że jest to możliwe. Po pierwszej połowie ten rewanż Bayernu był jak najbardziej możliwy. Do przerwy bowiem prowadził 2:0 i by osiągnąć wymarzony cel, musiał zdobyć jeszcze dwa gole. Niestety dla monachijczyków, po raz kolejny już w swojej karierze swój geniusz objawił Kylian Mbappe, który stał się najmłodszym strzelcem dziesięciu goli w historii Ligi Mistrzów.

Ostatecznie mistrz Niemiec wygrał 3:1, więc ten rewanż Bayernu stał się połowiczny. Podopieczni Heynckesa, by awansować z pierwszego miejsca, musieli przy stracie gola wygrać 5:1. W każdym razie musieli mieć cztery bramki przewagi, co przy potencjale PSG było niemożliwe do zrealizowania. Oczywiście polskich kibiców cieszyć może jak zawsze dobra forma Roberta Lewandowskiego, który otworzył wynik spotkania. Warto było też zwrócić uwagę na znakomitą grę przede wszystkim Corentina Tolisso.

„Włoska Barcelona nie dała rady”

We Włoszech utarło się takie stwierdzenie, że drużyna Napoli jest włoską odmianą Barcelony. Wszystkim wydaje się, że efektowna gra podopiecznych Sarriego już obliguje ich, by porównywać się z wielkością zespołu z Camp Nou. Sama estetyka futbolu nie daje jednak gwarancji sukcesów. Liczy się przede wszystkim efektywność, która przekłada się na trofea w gablocie. Tych na Stadio San Paolo od pewnego czasu brakuje i irytuje to kibiców z Neapolu.

Marzenia o detronizacji Juventusu w lidze i o osiągnięciu czegoś więcej niż 1/8 finału w Lidze Mistrzów trochę przesłaniają zespołowi Napoli jego rzeczywisty potencjał. Mimo znakomitej gry takich piłkarzy, jak Insigne, Mertens czy Hamsik, drużynie Sarriego zawsze czegoś brakuje, by osiągnąć sukces. Tego czegoś zabrakło również w tym sezonie Ligi Mistrzów.

Napoli w grupie z Manchesterem City, Szachtarem i Feyenoordem Rotterdam miało być tym, który jak równy z równym powalczy z gigantycznym Manchesterem. Nikt się nie spodziewał, że do ostatniej kolejki Włosi nie będą mogli decydować w pełni o swoim losie. Przyszłość Napoli w sezonie 2017/2018 w Lidze Mistrzów była w rękach Szachtara, który musiał wygrać z Manchesterem City, by wyeliminować neapolitańczyków, co ostatecznie się stało. Na dodatek Włosi jako jedyni przegrali z absolutnym outsiderem grupy, Feyenoordem, czego absolutnie nikt się nie spodziewał.

Koszmarna Benfica

Mało kto spodziewał się tak żenującej postawy Benfiki. Zwłaszcza że ich grupa nie była tak trudna, jak ta choćby Borussii Dortmund czy Napoli. No bo Basel czy CSKA Moskwa nie są drużynami, które prezentują jakiś znacznie wyższy poziom od mistrza Portugalii. Rzeczywistość piłkarska okazała się jednak po raz kolejny brutalna dla tych teoretycznie lepszych zespołów. Tym razem okrutny los dopadł Benficę.

Nie od dziś wiadomo, że gdy Benfica gra w finałowych meczach europejskich pucharów, to ciąży na niej mityczna już klątwa Beli Guttmana. Nikt nie spodziewał się jednak tego, że to fatum zadziała już na etapie fazy grupowej. Co gorsza, w najczarniejszych snach nie było zapisane to, że Benfica jako zespół losowany z pierwszego koszyka nie zdobędzie żadnego punktu. Taka sytuacja zdarza się niezwykle rzadko, zwłaszcza w przypadku drużyn losowanych spośród tych teoretycznie najlepszych.

Wyniki 6. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów

Komentarze:
Przeczytaj także: