Kamil Tybor

Quevilly-Rouen Metropole – beniaminek Ligue 2 rozbije bank?

Jak sami siebie określają: Zjednoczeni, by wygrywać razem!

19 maja 2017

Normandia. Rouen. Ogromny port morsko-rzeczny, Katedra Notre Dame (jak zresztą w każdym większym francuskim mieście) i… pobliskie Le Petit-Quevilly, a w nim… klub piłkarski (chyba nie myśleliście, że przeczytacie zaraz o fascynujących z architektonicznego punktu widzenia zabytkach, dziełach sztuki czy normandzkich frykasach). Nie tym razem. W aglomeracji Rouen nastał właśnie czas miejscowego Quevilly-Rouen Metropole, które jeszcze przed zakończeniem bieżącego sezonu zostało beniaminkiem francuskiej Ligue 2.

Po trzydziestu trzech kolejkach francuskiej trzeciej ligi (National) awans zapewniły już sobie Châteauroux i Quevilly-Rouen właśnie, a to niemały powód do radości dla całego miasta i aglomeracji, ponieważ ostatni kontakt z profesjonalną piłką (wyłączając Puchar Francji) lokalni fani datują na 2004 rok, kiedy to krótką przygodę z Ligue 2 zaliczyło FC Rouen. Trzynaście lat posuchy, marazm lokalnych klubów, aż w końcu fuzja, która stała się początkiem drogi prowadzącej w górę.

Narodziny

20 kwietnia 2015 – wtedy to na świat przychodzi dziecko dwóch klubów wywodzących się z tej samej aglomeracji. Klubów marzących o tym, by w Rouen pojawił się futbol na najwyższym poziomie, ale też klubów nieradzących sobie samodzielnie z problemami codzienności. W życiu singla, szczególnie takiego po przejściach – jakby to ładnie powiedział Bonus BGC – nie jest kolorowo. Zawsze raźniej jest we dwójkę. A to żona ugotuje obiad czy upierze skarpetki, a to możesz liczyć na pomoc… Korzyści wymieniać można bez końca. Oczywiście zdarzają się tarcia, ale przyznać należy, że sama obecność drugiej osoby dodaje energii i siły.

Z takiego właśnie założenia wyszli decydenci FC Rouen i US Quevilly. Powiedzieli – Basta! Musimy zrobić coś, co pomoże nam wygrzebać się z bagna! I tak oto wiosną 2015 roku zaczął się mariaż, którego efektem jest powrót klubu z Normandii na drugoligową mapę Francji.

Główną ideą przyświecającą projektowi połączenia ze sobą dwóch drużyn – choć każda z nich posiadała swoją bogatą historię i tradycję – było zrobienie czegoś dla całej lokalnej społeczności, liczącej prawie 500 tysięcy mieszkańców. Co więcej, włodarze obiecali powrót poważnego futbolu w niespełna dwa lata… i tutaj trzeba podkreślić, że nie były to słowa bez pokrycia.

Nowo powstały klub przybiera nazwę Quevilly-Rouen Metropole i staje się uproszczoną spółką akcyjną (fr. S.A.S.), ale jednocześnie podmioty go tworzące, FC Rouen i US Quevilly, pozostają na piłkarskiej mapie Francji – przeradzając się w jego bezpośrednie zaplecze.

 

O rodzicach słów kilka…

Nie wypada nie wspomnieć o stronach tworzących to udane – jak się okazało – małżeństwo. Dwa kluby z własną unikatową historią, dołujące po chwilach swoich sukcesów. Quevilly US, sensacyjny finalista Pucharu Francji z 2012 roku i znane wszystkim bardziej jako „Czerwone Diabły” – FCR.

 

FC Rouen
FC Rouen (źródło: Wikimedia Commons)

 

Jeden z mocniej znanych północno-francuskich klubów piłkarskich, niegdysiejszy rywal Le Havre, a od pewnego czasu borykający się z ogromnymi problemami finansowymi Football Club de Rouen (kilka karnych relegacji). Założony w 1899 roku, finalista Pucharu Francji i Pucharu Ligi ostatnimi laty bardziej przypominał piłkarskiego trupa – jeszcze zipał ledwo bo ledwo, ale ciągle wyskakujące jak królik z kapelusza trudności dokręcały powoli linę oplatającą jego szyję.

 

US Quevilly (źródło: Wikimedia Commons)

 

Union Sportive Quevillaise – etatowy domownik niższych francuskich lig z kilkoma spektakularnymi sukcesami, jak choćby wyżej wspomniany finał Pucharu Francji, w którym zmierzył się z Olympique Lyon.

Fuzja, mimo nieprzychylnych głosów kibiców FC Rouen, wyraźnie tchnęła dobrego ducha w regionalny sport i całą jego otoczkę. Zjednoczeni, by wygrywać razem! Taki był plan, który… właśnie się zrealizował.

Na uwagę zasługuje fakt, że wraz z Quevilly-Rouen Metropole powstały też bardzo mocne klubowe struktury odpowiedzialne m.in. za szkolenie młodzieży. Według sposobu działania osób organizujących klub od samego środka nie da się mieć ambitnych sportowych planów bez odpowiedniego zaplecza. Połączone siły Rouen i Quevilly dały naprawdę bardzo dobre warunki do rozwoju młodych zawodników, które zaowocować mogą w najbliższej przyszłości.

Triumf

Pierwszy sezon w trzeciej lidze (National). Uważani za dużo mocniejszych przeciwnicy, brak supernowoczesnego stadionu i… mocarne plany awansu w ciągu 2-4 lat. Niepoprawni optymiści?!? W Polsce wszyscy z szelmowskim uśmiechem chwytaliby się za głowy, wieszcząc przy okazji szybki upadek buńczucznego beniaminka. Na północy Francji wiedzieli jednak, co robią, a ich zapowiedzi znalazły potwierdzenie w grze zespołu, który potrafił wybić się ponad przeciętność i już w swoim pierwszym sezonie w National rozbił bank z napisem Ligue 2.

 

 

Komentarze:
Przeczytaj także: