Mariusz Janik

Najciekawsze pytania przed pierwszą kolejką Premier League

Na co warto zwrócić uwagę?

11 sierpnia 2017

Wraz z początkiem sezonu postanowiliśmy wystartować z nowym cyklem. Co tydzień będziemy próbowali zwrócić uwagę na najciekawsze aspekty nadchodzącej kolejki. Co najbardziej intryguje nas przed pierwszą serią spotkań? Oto kilka ważnych pytań.

1) Czy „Lisy” zaskoczą rozpędzony Arsenal?

Leicester City drugi raz z rzędu weźmie udział w meczu inaugurującym nowy sezon angielskiej ekstraklasy. Piłkarze Craiga Shakespeare’a na The Emirates Stadium z pewnością będą chcieli zaprezentować się lepiej aniżeli w zeszłorocznym starciu z Hull City. W sezonie 2016/17 „Tygrysom”, które ostatecznie pożegnały się z elitą, nie przeszkadzało ograć w 1. kolejce ówczesnego mistrza Anglii (2:1 – przyp. red.). Później było już tylko gorzej. Leicester natomiast w lutym 2017 roku pożegnało się z Claudio Ranierim. Włocha na ławce zastąpił jego asystent, który z racji nazwiska był narażony na pytania w stylu „być albo nie być”. Ostatecznie ekipa z King Power Stadium przebudziła się i zakończyła rozgrywki na 12. miejscu, a „nie być najgorszym, to już jest zaletą”.

Już po zmianie szkoleniowca na rozkładzie jazdy „Lisów” znalazł się wyjazd do Londynu na mecz z Arsenalem. Spotkanie zakończyło się skromnym zwycięstwem „Kanonierów” (1:0 – przyp. red.). Przed piątkową potyczką to właśnie podopieczni Arsene’a Wengera mają wyższe notowania. Nie tylko dlatego, że w ostatnim sprawdzianie przed ligą, w derbowym meczu o Tarczę Wspólnoty okazali się lepsi od Chelsea. Za londyńczykami przemawiają także statystyki. Zmierzą się oni z „Lisami” po raz 23. w historii. Aż 10 z tych triumfów stołeczni odnosili przed własną publicznością. Dotąd z The Emirates Stadium Leicester City przywoziło wyłącznie pojedyncze punkty. Boisko weryfikuje wszelkie papierowe ustawienia, niemniej jeden transfer wykonany przez Arsenal – ściągnięcie z Olympique’u Lyon Alexandre’a Lacazetta – robi większe wrażenie niż ruchy kadrowe na King Power Stadium. A trzeba dodać, że tajscy właściciele postanowili wzmocnić zespół m.in. Vincentem Iborrą z Sevilli czy Kelechim Icheanacho z niebieskiej części Manchesteru. Tak czy inaczej faworytem tegorocznej inauguracji Premier League są „Kanonierzy”.

11.08.2017 – Arsenal Londyn – Leicester City (20:45)

 

2) „Bordowi” zagrają pod dyktando „The Blues”?

Na sobotę zaplanowano aż siedem spotkań. Na szczególną uwagę zasługuje mecz z udziałem aktualnego mistrza Anglii. Podrażniony porażką w meczu o Tarczę Wspólnoty zespół Antonio Conte będzie podejmował na Stamford Bridge 16. ekipę poprzedniej kampanii, Burnley. Będzie to już siódme spotkanie tych drużyn w historii, a ta wyraźnie pokazuje, że murowanym kandydatem do zgarnięcia kompletu punktów jest ekipa „The Blues”. Piłkarze Seana Dyche’a regularnie dostają bęcki od utytułowanego rywala. Gwiazdorzy opłacani przez rosyjskiego oligarchę Romana Abramowicza muszą jednak mieć się na baczności, ponieważ wśród triumfów nad „The Clarets” znajdują się dwa remisy. Jeden z nich przytrafił się zawodnikom z niebieskiej części stolicy w lutym 2015 roku.

Nikt z pewnością nie dopuszcza do siebie myśli, by taki scenariusz mógł się powtórzyć. Nie po to właściciel sięgnął głęboko do kieszeni i pozyskał gwiazdy formatu Alvaro Moraty oraz Tiemoue Bakayoko, by już na starcie rozgrywek miał się martwić o punkty w starciu z ligowym przeciętniakiem. Nawet jeśli ten w przerwie letniej przewietrzył szatnię. Wydaje się, że ten ruch, pożegnanie wielu zawodników może ekipie z Turf Moor bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Wprawdzie ponad 30 milionów funtów, które zostały przelane przez Everton na konto Burnley za Michaela Keane’a mogą robić wrażenie, ale wydaje się, że strata właśnie tego defensora może odbić się w szeregach „The Clarets” czkawką. W miejsce utalentowanego Anglika zakontraktowano innego, Jacka Corka ze Swansea, wydaje się jednak, że mimo wszystko nie jest to roszada, która wypełni lukę. Interesującym posunięciem należy określić natomiast pozyskanie ze Stoke  City bramkostrzelnego napastnika, Jonathana Waltersa. Mimo wszystko uważamy, że w starciach takich jak z Chelsea zespół Burnley będzie musiał się skupić przede wszystkim na zabezpieczeniu tyłów.

12.08.2017 – Chelsea Londyn – Burnley FC (16:00)

 

3) „Orły” czy reszki „Teriery”?

W tym samym czasie w innej części Londynu historia angielskiego futbolu będzie pisana absolutnie od początku. Na Selhurst Park naprzeciw siebie staną „Orły” Franka de Boera oraz „Teriery” Davida Wagnera. Biorąc pod uwagę fakt, że te zespoły zagrają ze sobą po raz pierwszy, oraz to, że Huddersfield nieoczekiwanie wracający do elity po blisko czterech dekadach jest z góry skazywany na porażkę, faworytem meczu jest Crystal Palace. Jeśli jednak przyjrzeć się transferom przeprowadzonym w letnim okienku, zdecydowanie rosną notowania beniaminka. Włodarze klubu z John’s Smith Stadium wydali na piłkarzy blisko 40 milionów funtów.

Oczy wszystkich będą zwrócone szczególnie na pozyskanego z Montpelier reprezentanta Beninu, Steve’a Mounie. Snajper w poprzednim sezonie Ligue1 strzelił 14 goli, dorzucił do klasyfikacji kanadyjskiej także trzy asysty. Kosztował Huddersfield aż 13 milionów funtów, ale to właśnie na jego barkach ma spoczywać strzelanie goli dla ligowych nowicjuszy. Nieco tańszy był inny z ofensywnie usposobionych graczy, Tom Ince. Syn legendarnego Paula ostatnio grał na poziomie Championship, w zespole Derby County i jego dobre statystyki sprawiły, że aby go pozyskać, „Teriery” musiały zapłacić dziewięć milionów funtów. Połowa pieniędzy, które beniaminek wydał na zakupy, przeznaczona została na przednią formację.

David Wagner i spółka nie zamierzają powielać błędów Hull City z poprzedniego sezonu, w którym po awansie do Premier League nie wykonano znaczących ruchów, by wzmocnić poszczególne formacje. Dużym sukcesem Huddersfield jest także zatrzymanie swoich największych gwiazd, Nahkiego Weelsa czy Rajiva van La Parrę. Być może ta stabilizacja pomoże „Terierom” już na starcie rozgrywek? Wydaje się, że lepszego rywala na początku zmagań w sezonie 2017/18 przy John’s Smith Stadium nie mogli sobie wymarzyć. 14. zespół poprzedniej kampanii zatrzymał większość zawodników (do Marsylii wrócił Steve Mandanda – przyp. red.) oraz pozyskał Jairo Riedewalda z Ajaksu, wypożyczył także Rubena Loftus-Cheeka z Chelsea i zakontraktował nowego szkoleniowca. Śmiem twierdzić, że właśnie przyjście na Selhurst Park Holendra, Franka de Boera, zasługuje na największą uwagę. Były opiekun m.in. Interu Mediolan ma pomóc wskoczyć „Orłom” na wyższą lokatę. Po meczu z Huddersfield będziemy wiedzieć więcej. W Londynie na pewno nie chcieliby powtórki z poprzedniego sezonu, kiedy na starcie przegrano z West Bromich Albion (0:1 – przyp. red.). Na razie trudno wskazać faworyta tej potyczki.

12.08.2017 – Crystal Palace – Huddersfield Town FC (16:00)

 

4) „Mewy” na straconej pozycji?

W meczu drugiego z beniaminków faworyt jest jeden i z pewnością nikogo nie powinien dziwić fakt, że na takiego typujemy Manchester City. Warto jednak pamiętać, że futbol jest nieobliczalny, natomiast „Mewy” nie po to wracały po 34 latach do elity, by już w pierwszej serii spotkań otrzymać srogie cięgi od bogatszego i bardziej utytułowanego rywala. Oczywiście nawet najwięksi hurraoptymiści z Amex Stadium wiedzą, że los nie jest dla nich łaskawy, ale zarówno Chris Hughton, jak i jego podopieczni nie zamierzają się położyć przed gwiazdozbiorem Pepa Guardioli.

Hiszpan szalał na rynku transferowym, wydał 200 milionów funtów. Ponad pół bańki przeznaczył na obrońcę Monaco, Benjamina Mendy’ego, Francuz z miejsca stał się najdroższym zakupem w historii „Citizens”. Przebił tym samym o dwa miliony funtów kwotę odstępnego, jaką chwilę wcześniej włodarze Manchesteru przekazali klubowi z północnego Londynu za innego defensora, Kyle’a Walkera. Na konto Tottenhamu wpłynęło – bagatela – 50 milionów funtów. Szkoleniowiec City z Monaco zabrał także pomocnika Bernarda Silvę. Odejście portugalskiego kolegi Kamila Glika powiększyło budżet „Czerwono-Białych” o 43 miliony funtów. To nie koniec transferowej ofensywy katarskich właścicieli City, nieco mniej drobnych zarząd wyjął z portfela, by na Etihad Stadium mógł grać inny obrońca – Danilo. „Królewscy”, sprzedając Brazylijczyka, zarobili 26,5 miliona brytyjskich złotówek. Guardiola nie oszczędzał także na pozycji bramkarza i ściągnął z Benfiki Lizbona reprezentującego Kraj Kawy golkipera, Edersona. Wkrótce się przekonamy, czy jest on wart 35 milionów. Rodzi się także inne pytanie, nie tylko, jak nowi zawodnicy wkomponują w szeregi Manchesteru, ale – co ważniejsze – czy odejście takich zawodników, jak Fernando (Galatasaray), Kelechi Icheanacho (Leicester), Alexander Koralov (Roma), Pablo Zabaleta (WHU) znacząco zmieni styl „Citizens”? Gdy dodać jeszcze fakt, że po wygaśnięciu umów z Etihad Stadium odeszli Jesus Navas, Gael Clichy i Willy Caballero, sytuacja robi się naprawdę interesująca.

Może odpowiedzi nie otrzymamy już w 1. kolejce, ale klub z błękitnej części miasta ma konkretne cele na tę kampanię. Zdecydowanie odmienne od ich pierwszego rywala. Brighton Hove & Albion mierzy w utrzymanie, jest to Everest dla beniaminka. Pomóc w pozostaniu w elicie mają pozyskani w letnim okienku Matthew Ryan z Valencii oraz Davy Propper z PSV Eindhoven. Golkiper z Australii kosztował „Mewy” ponad pięć milionów funtów, co było rekordem transferowym beniaminka. Nie przetrwał on długo, ponieważ za pomocnika z Eredivisie zapłacono 13 milionów funtów. Nie trzeba wielkiej matematyki, by pół żartem, pół serio stwierdzić, że tyle, co Brighton wydał na letnie zakupy, Pep Guardiola i jego pracodawcy zostawiają w kawiarni po wypiciu kawy. Użycie hiperboli nie jest przypadkowe, te wszystkie miliony wydawane na piłkarzy psują futbol. Dlatego mamy nadzieję, że „Mewy” choć postraszą swoich rywali. Byłby to dla nich kolejny Everest. Tym bardziej że Manchester City nie zwykł przegrywać na inaugurację.

12.08.2017 – Brighton and Hove Albion FC – Manchester City (18:30)

 

5) Kto kogo zadziobie?

Kibice z St James’s Park tylko rok czekali na powrót do elity. Z pewnością żałują, że w tej nie będzie odwiecznego rywala Sunderlandu, który po wielu latach nieprzerwanej gry pożegnał się z Premier League. Cóż, na derby rzek Tyne-Wear sympatycy „Srok” i „Czarnych Kotów” muszą poczekać przynajmniej rok, chyba że los będzie dla nich łaskawy i będą mieli okazję skrzyżować rękawice w rozgrywkach pucharowych. Zanim jednak przyjemności, trzeba powrócić z przytupem do ligi Jej Królewskiej Mości. Jako pierwszy na rozkładzie jazdy podopiecznych Rafaela Beniteza znajdzie się w niedzielne popołudnie Tottenham, czyli jedyna ekipa, która w letniej przerwie nie dokonała żadnego zakupu. White Hart Lane (właściwie Wembley) na Etihad Stadium zamienił Kyle Walker, natomiast do AS Roma powędrował Federico Fazio. Tak czy inaczej menedżer „Kogutów”, Mauricio Pochettino, uspokaja i zapewnia, że najważniejszy cel w letnim okienku został osiągnięty – zatrzymano w Londynie Harry’ego Kane’a. Wciąż nie wiadomo, jaka przyszłość czeka innego z wychwalanych pod niebiosa zawodników stołecznej ekipy – Delle Alliego. Ponoć zakusy na Anglika ma FC Barcelona, od włodarzy Tottenhamu słyszy się jednak, że akurat ten piłkarz nie jest na sprzedaż. Czas pokaże. W Newcastle dokonano przeglądu kadr i doszło do kilku roszad.

Dokonane transfery nie powalają jednak z nóg. Przy St James’ Park zameldowali się m.in. Christian Atsu (Chelsea), Javier Manquillo (Atletico Madryt) i Mikel Merino (Borussia Dortumnd), ale sami kibice „Srok” twierdzą, że decyzje ich szkoleniowca są mocno kontrowersyjne. Tym bardziej że w zespole nie ma już m.in. Floriana Thauvina, który deszczową Anglię zamienił na piękną i słoneczną Marsylię. Bilet do Francji kosztował włodarzy Olympique ok. 10 milionów funtów. Sam Benitez podkreśla, że „Sroki” mają za szeroką kadrę, dlatego na „wylocie” jest jeszcze kilku zawodników. Hiszpan, wietrząc szatnie, zrezygnował z bramkarza Tima Krula i obecnie znalezienie kogoś właśnie na tę pozycję jest dlań priorytetem. Ptaszki ćwierkają, że do gry w bramce beniaminka jest dwóch kandydatów: Adrian z West Hamu i Cedric Carosso, któremu niedawno wygasł kontrakt z Bordeaux. Czas pokaże, czy szkoleniowiec dokonał słusznych wyborów. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego murowanym faworytem do zwycięstwa mimo wszystko są goście. Statystyki mówią jednak co innego. Będzie to już 45. starcie ptasich rywali i dotychczas lepszy bilans mają „Sroki” – szczególnie gdy grają przed własną publicznością. Czy „Koguty” zostaną dziobnięte po raz 13.? Sympatycy Newcastle życzyliby sobie powtórki z maja 2016 roku, gdy ich ulubieńcy ograli rywali aż 5:1. Fani Tottenhamu znacznie milej wspominają kwiecień 2015, wtedy zespół z Londynu pokonał United 1:3. Jak będzie tym razem? Czekamy na hit 1. kolejki z niecierpliwością.

13.08.2017 – Newcastle United – Tottenham Hotspur (14:30)* – hit kolejki

 

6) „Groszek” będzie uwierał „Diabły”?

Na początek krótkie wyjaśnienie. Co tydzień będziemy zapowiadać pięć – naszym zdaniem – najciekawiej zapowiadających się meczów Premier League. Ze względu na to, że 1. kolejka rządzi się swoimi prawami, wyjątkowo zapraszamy na sześć spotkań. Na zakończenie pierwszej serii spotkań na Old Trafford przyjedzie odmieniony West Ham United. „Czerwone Diabły” Jose Mourinho liżą rany po macedońskiej porażce z Realem Madryt w Superpucharze Europy (2:1 – przyp. red.), więc spotkanie z „Młotami” będzie dla nich idealne, aby dać radość swoim fanom. To także doskonała okazja, aby miłośnicy klubu z czerwonej części Manchesteru na własne oczy przekonali się, jak prezentują się ich nowe nabytki – Victor Lindelof, Nemanja Matić i Romelu Lukaku. Ostatnia dwójka dała nieco jakości we wspomnianym spotkaniu z „Królewskimi”. Pozyskany z Chelsea Matić asystował, Belg z Evertonu strzelał – teoretycznie spełnili swoje zadania.

Niestety napastnik mający zastąpić w kadrze „The Special One” wytransferowanego w drugą stronę Wayne’a Rooneya w potyczce z gwardią Zidane’a mógł, a nawet powinien przynajmniej raz jeszcze wpisać się na listę strzelców. Okazję na poprawienie statystyk będzie miał właśnie w niedzielę. Pytanie, czy ta sztuka się uda, zwłaszcza, że w zespole rywala doszło do naprawdę wielu zmian. Posadę zachował Slaven Bilić i postanowił mocno zmienić zespół. Za pracę przy London Stadium podziękowano m.in. Alvaro Arbeloi. Sprzedano także za drobne (11,5 mln funtów) do Middlesborough duet Darren Randolph i Ashley Fletcher. Wciąż nieznana jest przyszłość bramkarza Adriana, który o miejsce między słupkami musi powalczyć z wypożyczonym z Manchesteru City, Joe Hartem. Być może Brazylijczyk poszuka szczęścia w beniaminku z Newcastle. Bilić w poprzednim sezonie narzekał na swoją defensywę, więc, aby wzmocnić tę formację, zdecydował się ściągnąć z Etihad Stadium Pablo Zabaletę. Co ważne, Chorwat nie musiał wydawać na transfer Argentyńczyka choćby funta, gdyż temu kończył się kontrakt z Manchesterem.

Wszystkie transfery bledną jednak, gdy spojrzeć na nazwiska zawodników, którzy mają w sezonie 2017/18 stanowić o sile ofensywnej „Młotów”. Prawie 23 miliony funtów zostało wyłożone na stół w negocjacjach ze Stoke City i „oferta nie do odrzucenia” sprawiła, że w Londynie zameldował się utalentowany austriacki snajper, Marco Arnautović. Tajemnicą poliszynela było, że napastnik miał dość grania w barwach „Garncarzy” i chciał zmienić otoczenie. Absolutnym hitem transferowym Bilica i West Hamu United było jednak pozyskanie za 16 milionów funtów z Bayeru Leverkusen, Javiera „Chicharito” Hernandeza. Meksykanin wraca do Premier League po dwóch latach, kiedy to zakończyła się jego średnio udana przygoda z Manchesterem United. W niedzielę „Groszek” będzie mógł przypomnieć o sobie na Old Trafford, udowadniając tym samym, że za wcześnie z niego zrezygnowano.  Mecz wieńczący 1. kolejkę Premier League będzie już 43. spotkaniem drużyn w ich wieloletniej historii. „Młoty” w Teatrze Marzeń wygrały dotąd tylko dwukrotnie, ostatni raz w 2007 roku. Czy powtórzą historię sprzed dekady? A może zakończy się 12. remisem? Wydaje się, że właśnie taki scenariusz jest najbardziej możliwy.

13.08.2017 – Manchester United – West Ham United (17:00)

 

Pozostałe mecze 1. kolejki

12.08.2017 – Watford FC – Liverpool FC (13:30)

12.08.2017 – West Bromich Albion – Bournemouth AFC (16:00)

12.08.2017 – Southampton FC – Swansea City (16:00)

12.08.2017 – Everton FC – Stoke City (16:00)

Komentarze:
Przeczytaj także: