Paweł Łopienski

PSG radzi sobie bez Neymara, Lewczuk nie zatrzymał mistrza Francji oraz skromne zwycięstwo Marsylii

Sprawdzamy, co wydarzyło się w weekend na francuskich boiskach

30 października 2017

Jedenasta kolejka stała pod znakiem głównie trzech rywalizacji: Paris Saint-Germain bez zawieszonego Neymara mierzyło się z Niceą, Bordeaux chciało utrzymać swoją korzystną passę przeciwko AS Monaco, a Lille starało się wygrać pierwszy mecz od 6 sierpnia. Jak poradziły sobie te zespoły oraz reszta w miniony weekend na francuskich boiskach? Zapraszamy na nasze podsumowanie jedenastej odsłony Ligue 1.

Mieliśmy do czynienia z naprawdę emocjonującymi spotkaniami. SM Caen po ostatnich porażkach z Angers i Monaco pewnie, choć zaledwie rezultatem 1:0 wygrało z beniaminkiem, ESTAC Troyes. Godną zapamiętania jest bez wątpienia bramka strzelona przez Ronny’ego Rodelina. 27-letni Francuz precyzyjnym strzałem z dystansu nie dał szans golkiperowi rywali i zdobył najpiękniejszego gola ostatnich dni. FC Nantes nieoczekiwanie poległo w rywalizacji z Dijon. Podopieczni Claudio Ranieriego grali poniżej oczekiwań i mimo wielu strzałów na bramkę Baptiste Reyneta nie potrafili uratować remisu.

Porażka „Kanarków” pozwoliła OL na wskoczenie na trzecie miejsce tabeli Ligue 1. Piłkarze Bruno Genesio pewnie wygrali 2:0 z ostatnim FC Metz, które w poprzednim tygodniu zwolniło swojego dotychczasowego trenera – Philippe Hinschbergera. Powrót Nabila Fekira do postawowej jedenastki był znaczący, gdyż to właśnie on zdobył dwie bramki i został bezapelacyjnym zawodnikiem spotkania. Niespodziewaną porażkę poniosło również Montpellier, które w ostatnich tygodniach zremisowało z Monaco i PSG oraz ograło Niceę. Podopieczni Der Zakariana ulegli Stade Rennes 0:1. Tym samym ci drudzy w końcu odbijają się od dna i zajmują trzynaste miejsce w punktowej klasyfikacji. Remisami zakończyły się spotkania Tuluzy z Saint-Etienne, Strasbourga z Angers oraz Guingamp z Amiens.

Bezlitosne PSG

Spotkania aktualnego wicemistrza Francji z trzecią drużyną poprzedniego sezonu jeszcze kilka miesięcy temu rozgrzewały kibiców do czerwoności. W rozgrywkach 2017/2018 sytuacja obu klubów uległa drastycznej zmianie i było to również widać w piątek na murawie. Zawieszonego Neymara zastąpił Angel Di Maria, w środku pomocy wyszedł Julian Draxler (Thiago Motta skarżył się na problemy z kolanem). Mario Balotelli i spółka chcieli zatrzymać znacznie mocniejszego rywala i Lucien Favre miał określony plan na to spotkanie, ustawiając zespół w formacji 5-3-2. Wszystko jednak spaliło na panewce już w trzeciej minucie, gdy swoją pierwszą sytuację wykorzystał Edinson Cavani.

W uzyskaniu dobrego rezultatu nie pomógł Walter Benitez – rezerwowy golkiper Nicei, który musiał stanąć pomiędzy słupkami z powodu odniesionej na rozgrzewce kontuzji przez Yoana Cardinale’a. Goście nie mogli  odpowiednio wejść w spotkanie i nic im się nie udawało w piątkowy wieczór na Parc des Princes. O nieporadności świadczy fakt, iż pierwszy celny strzał oddał Alassane Plea w… 84. minucie meczu. Z kolei najlepiej w drużynie Emery’ego spisywał się Angel Di Maria, który zaliczył dwie asysty przy bramkach Cavaniego i miał wielką ochotę do gry. Na wtorkową rywalizację z Anderlechtem powróci Neymar, jednak Argentyńczyk piątkowym występem nie zasłużył na posadzenie na ławce rezerwowych.

Drugi bezbarwny występ z rzędu zaliczył Kylian Mbappe. 19-latkowi niewiele wychodziło na murawie, wyraźnie był daleki od optymalnej dyspozycji. Z kolei o nadmiernej samotności może mówić Mario Balotelli. Włoch otrzymywał zdecydowanie za mało podań, aby jakkolwiek zagrozić bramce strzeżonej przez Areolę. Nie pomógł również Wesley Sneijder, który dopiero po raz trzeci w tym sezonie wyszedł od pierwszej minuty. Holender miał zapewnić napastnikowi liczne podania, lecz niewiele z tego wyszło. Nicea przegrała po raz siódmy w tym sezonie, po jedenastu kolejkach znajduje się na siedemnastej lokacie z dziesięcioma punktami na swoim koncie.

Paris Saint-Germain 3:0 OGC Nice

Bardzo dobry Lemar pozbawia nadziei „Żyrondystów”

Bordeaux rozpoczynało spotkanie z Monaco w niezbyt optymistycznych nastrojach. Od miesiąca nie wygrali meczu w lidze, przegrywając 2:6 z PSG i 0:1 z Amiens oraz remisując 1:1 z Nantes. Z drugiej strony, podopieczni Jocelyna Gourvenneca nie przegrali na własnym stadionie od dziesięciu spotkań, co na francuskie realia było bardzo dobrym wynikiem. Rywalizacja obu drużyn była gwarantem dużej liczby strzelonych goli, a bezbramkowy rezultat był od początku meczu niemal wykluczony.

Szansa gospodarzy na korzystny wynik była również podyktowana faktem, iż Monaco w najbliższą środę będzie rozgrywać bardzo ważny mecz z Besiktasem w ramach fazy grupowej Ligi Mistrzów. Leonardo Jardim gotów był eksperymentować, choć nie zrobił tego w tak dużym stopniu, jak w meczu sprzed dwóch tygodni z Olympique Lyonem. Na pozycji napastnika wyszedł w sobotę Balde Keita, a zmiana była podyktowana urazem Falcao. W środku pola szansę od pierwszej minuty otrzymał Youri Tielemans, który spisywał się znacznie lepiej niż w poprzedniej rywalizacji z Besiktasem. Świetnie za to grał Thomas Lemar. Brał na siebie odpowiedzialność, robił różnicę po swojej stronie boiska i strzelił bramkę po indywidualnej akcji, która z pewnością da mu jeszcze więcej pewności siebie. Takiego Francuza chcemy oglądać w każdym spotkaniu.

Polski pojedynek między Kamilem Glikiem a Igorem Lewczukiem rozstrzygnął się na korzyść zawodnika Monaco, choć z pewnością miał mniej pracy od byłego gracza Legii Warszawa. Piłkarz Bordeaux po raz pierwszy w obecnych rozgrywkach występował na swojej nominalnej pozycji, na prawą stronę wrócił po kontuzji Youssouf Sabaly. Polak mógł zachować się lepiej przy dwóch bramkach zdobytych przez aktualnego mistrza Francji, choć kibice drużyny i tak podkreślają, że wolą go od Vukasina Jovanovicia, który w sobotę po raz pierwszy w tym sezonie usiadł na ławce rezerwowych.

Girondins Bordeaux 0:2 AS Monaco

Wymęczone zwycięstwo Marsylii

Jedenastą odsłonę Ligue 1 miała zakończyć rywalizacja Lille z OM. Dla Marcelo Bielsy zwycięstwo w niedzielnym spotkaniu byłoby wymarzone – przerwałby fatalną passę ośmiu meczów bez zwycięstwa oraz wygrałby z zespołem, który kiedyś prowadził i rozstał się z nim w nie najmilszych okolicznościach. Jego podopiecznych czekało jednak bardzo trudne zadanie, OM w lidze na wyjeździe nie przegrało od czterech spotkań i nie zamierzało tego również robić z dziewiętnastą drużyną w tabeli.

Już na początku rywalizacji „popis” dali defensorzy gospodarzy, którzy fatalnie bronili przy stałym fragmencie gry. Złą postawę piłkarzy wykorzystał Morgan Sanson wbiegający na krótszy słupek i wykańczający podanie Floriana Thauvina. Lille momentalnie próbowało strzelić wyrównującą bramkę, ale albo akcja na samym końcu była przerywana przez rywali, albo bronił świetnie dysponowany Steve Mandanda. W drugiej połowie widzieliśmy zadowoloną z obecnego rezultatu Marsylię, która pozwalała Lille na przebywanie na ich połowie boiska i rozgrywanie piłki. Gospodarze nie spisywali się źle, a ich gra dawała nadzieję na lepsze jutro, lecz brakowało gola na potwierdzenie ich dyspozycji. Do ostatniej minuty goście dzielnie bronili dostępu do własnej bramki, a mecz zakończył się jednobramkową przewagą podopiecznych Rudiego Garcii.

Po jedenastu kolejkach sytuacja OM w tabeli jest dosyć dobra. Czwarte miejsce, dwadzieścia jeden punktów, lecz musimy mieć na uwadze, że zagrali oni ze wszystkimi czołowymi klubami Ligue 1. Nie możemy tego powiedzieć o Lille, które zaliczyło dziewiąty mecz bez zwycięstwa, co jest najgorszym wynikiem klubu od czternastu lat. Przy narastającym konflikcie wewnętrznym, zarówno zawodników, jak i działaczy, Marcelo Bielsa musi jak najszybciej znaleźć sposób na swoją drużynę, inaczej projekt LOSC Unlimited pod jego wodzą zostanie przedwcześnie zakończony.

LOSC 0:1 Olympique Marsylia

 

Pozostałe wyniki 11. kolejki Ligue 1:

SM Caen 1:0 ESTAC Troyes

Dijon FCO 1:0 FC Nantes

EA Guingamp 1:1 Amiens SC

Montpellier Herault SC 0:1 Stade Rennais FC

RC Strasbourg Alsace 2:2 Angers SCO

Olympique Lyon 2:0 FC Metz

Toulouse FC 0:0 AS Saint-Etienne

Komentarze:
Przeczytaj także: