Piotr Szymczuk

Koszmary z 2013 roku wróciły. PSG deklasuje Barcelonę!

Był Bayern Monachium, jest PSG

Pinterest
15 lutego 2017

Wreszcie! Tak mogli dziś wieczorem krzyknąć fani piłki nożnej, którzy z utęsknieniem czekali na powrót Ligi Mistrzów. Magiczne rozgrywki wróciły i przywitały nas starciem gladiatorów w Paryżu. Na papierze wszystko wskazywało na to, że będzie to spotkanie bardzo wyrównane, a losy awansu rozstrzygną się za trzy tygodnie w Barcelonie. Stało się jednak inaczej, bo PSG rozbiło Barcelonę 4:0 i chyba już dziś możemy stwierdzić, że paryżanie zagrają w ćwierćfinale.

Mecz PSG – Barcelona przypadł na walentynki. Jest to święto zakochanych i być może wielu kibiców, którzy dziś zasiedli do tego spotkania, zakocha się na długie lata w PSG. Paryżanie zagrali kapitalne zawody i dziś niemal każdy z piłkarzy PSG dał koncert, jakiego nie powstydziliby się najwięksi muzycy świata. Barcelona z kolei będzie chciała ten dzień wymazać jak najszybciej z pamięci, a wiele osób z Katalonii pewnie przypomniało sobie koszmar z 2013 roku, kiedy w takim samym stosunku Bayern rozbił w Monachium kataloński klub.

Paryska dominacja

Mistrzowie Francji, którzy wracają do wysokiej formy, byli w niemal każdym elemencie gry lepsi od gości z Katalonii. Lepiej grali w pressingu, gdzie podchodzili nawet pod pole karne rywala, już w szesnastce kilkoma zawodnikami zawężając pole do rozegrania piłki obrońcom Barcelony, którzy mieli strach w oczach i w związku z tym zagrywali nieprzygotowane podania. Lepiej rozgrywali futbolówkę w trójkątach i lepiej wychodzili do szybkich ataków, a także pokazywali dużo większą zespołowość i konsekwencję w grze, co przejawiało się m.in. znakomitym wyłączeniem z gry największych gwiazd FC Barcelona na czele z Messim i Suarezem.

Każdy z piłkarzy PSG, który zagrał w tym spotkaniu, może uważać się za wygranego, ale kilku z nich zaimponowało szczególnie i w nagrodę dostanie od nas oddzielne wyróżnienie. W środku pola świetne zawody rozegrał Adrien Rabiot, który imponował znakomitym przygotowaniem fizycznym i ogromnym sercem do walki przez 90 minut. Na środku obrony niemal perfekcyjne zagrał Presnel Kimpembe, który dopiero jako 21-latek we wtorek debiutował w Lidze Mistrzów i zaprezentował się niczym profesor, który ma na karku ponad 30 lat i setki ważnych meczów. Na skrzydłach szaleli Julian Draxler, który w dwa miesiące przebył drogę z piłkarskiego piekła do nieba, a za gracza meczu trzeba uznać Angela Di Marię, który robił na boisku, co chciał, strzelił dwie bramki. Jeżeli dodamy jeszcze do tego fakt, że świętował 29. urodziny, nie mógł sobie sprawić lepszego prezentu.

FC Barcelona, czyli im ciszej, tym lepiej

A co o Barcelonie? O piłkarzach Luisa Enrique nie można powiedzieć zbyt wiele pozytywnego, dlatego im ciszej o ich występie, tym lepiej. Nie oznacza to jednak, że nie zahaczymy o wątek postawy mistrza Hiszpanii, bo dziś negatywnych uwag jest bardzo dużo. Analizując występ wszystkich graczy, można postawić tezę, że jedyny, który wypadł w miarę przyzwoicie, to Neymar, który starał się napędzić grę swojego zespołu, trochę poszarpać w ofensywie, ale nie miał też wsparcia kolegów, wobec czego za bardzo Barcelony nie mógł zbawić.

Wspomnieliśmy wyżej o konsekwencji w grze PSG. Przejawiała się ona m.in. w podejściu do krycia Leo Messiego. Leo Messi wielokrotnie, czy to w lidze, czy w Lidze Mistrzów, cofa się do rozegrania piłki na wysokość 25–30 metra. Zwykle jednak ma bardzo dużo swobody, ponieważ rywal jest głęboko cofnięty i nie atakuje agresywnie Argentyńczyka, a robi to dopiero na wysokości pola karnego bądź nawet dopiero w samej szesnastce. Dziś PSG złamało tę zasadę, a Leo Messi nie miał już miejsca za polem karnym, aby przyjąć piłkę, spojrzeć na ustawienie partnerów i dokładnie zagrać do nich futbolówkę.

Barcelona wyglądała także bardzo słabo w środku pola i w linii obrony. Źle zagrali dwaj boczni obrońcy: Alba i Sergi Roberto, którzy raz za razem dawali się objeżdżać skrzydłowym PSG i musieli oglądać ich plecy. W środku pola niewidoczny był Andre Gomes, słabiej zagrał Sergio Busquets, a Andres Iniesta starał się napędzać akcje swojego zespołu, ale ustawienie PSG i agresywna gra paryżan spowodowały, że nie mógł posyłać długich zagrań w kierunku ofensywnie grających partnerów i bardzo często musiał instynktownie odgrywać piłkę bez jej przyjęcia.

Od sezonu 1970/1971, kto wygrywał pierwszy mecz w Lidze Mistrzów (wtedy jeszcze Pucharze Europy) 4:0, zawsze mógł się cieszyć z awansu do dalszej fazy rozgrywek.

PSG już (prawie) w ćwierćfinale

Tak pokrótce wyglądało to w Paryżu. PSG może już zacząć pomału myśleć o ćwierćfinale, ponieważ od sezonu 1970/1971, kto wygrywał pierwszy mecz w Lidze Mistrzów (wtedy jeszcze Pucharze Europy) 4:0, zawsze mógł się cieszyć z awansu do dalszej fazy rozgrywek. Na co na stać PSG w tym sezonie? Po tym pięknym wieczorze wzrośnie liczba osób, które będą uważać, że nawet na zwycięstwo w tych rozgrywkach, a finał, czyli cel, o którym mówił przed meczem Angel Di Maria, jest dużo bardziej realny. Pogrom Barcelony może być też punktem zwrotnym w historii paryskiego klubu, a o wyjątkowości tej wygranej niech świadczą słowa prezesa PSG Nassera Al-Khelaifiego, który stwierdził, że to ważny moment dla naszego projektu.

Komentarze:
  • Krystian

    Koszmary hmm wygra zawsze taktyka umiejętności indywidualne i zgranie zespołowe w pewnym sensie bo tu zawodnicy pokazali indywidualność ja Di Maria gdzie czarująco pod bramką ograł obrońców można powiedzieć że ich zgubił bo stali blisko siebie, podjął konsekwentną mocną strategie indywidualną co zaowocowało bramką. Oprócz tego jeszcze wyjątkowa współpraca Edinsona Cavani „team work” też się opłaciła bezcenną bramką. Sam wynik wskazuje która Ekipa potrafiła lepiej współpracować niż stawiać tylko na indywidualność i to od momentów rozgrywania piłek przez obrońców aż po napastników. No ośmielam się twierdzić że no mamy następną Galaktyczną Ekipę po Realu Madryt, gdzie nie jak niektórzy mówią łapie tylko cena zawodnika ale umiejętności gry w każdych warunkach, dostosowania stylu gry cech technicznych jak i szybkiego podejmowania indywidualnych decyzji by jednak zapracować na ta bramkę. PSG z całym szacunkiem dla drużyny z Madrytu zaczyna powoli dziedziczyć ten szyk Galaktycznych piłkarzy. Barcelona zaś troszkę widać było tą bezradność w pewnym sensie zagubienie obrony, Czytelne zgranie piłki, dużo gry środkiem pola i prawym skrzydłem wymiana ale wymiana piłki również fenomenalna choć w przypadku pomocników bardziej niedomówienia, w sensie że zgrywali piłkę tak jak by byli defensorami od linii do linii bokami gdzieś znacznie gubiąc piłkę w pomocy co skutkowało problemami dla obrony Barcelony bo to była po przejęciu błyskawiczna odpowiedź, ale może nie tyle zagubienie pomocników co zgrywanie w dużej mierze piłek środkiem gdzie spodziewano się sukcesywnej gry w postaci bramek. Ale Barcelona jak najbardziej analiza postawienie ofensywnych pomocników do gry defensywnej nowy wariant dla tych piłkarzy gdzie jest to im odmienne bo to zawsze tam akcje ofensywne nabierały tempa po rozegraniu trójkątem do skrzydła na obrońcę przez bocznych pomocników którzy mieli podciągnąć grę dalej i w miarę możliwości rozegrać dokładnymi podaniami ze środkiem sytuację podbramkową. Ale jak najbardziej wielki szacunek tutaj dla PSG inicjatywa opcjonalne rozegranie piłki w różnych wariantach także z częstym wykorzystaniem lewego skrzydła i środka pola, dobre ustawienie dokładne podania, dobra praca pomocników ofensywna jak i defensywna przy przejęciu podań czy rozgrywaniu piłek, technicznie wyjątkowy zarys meczu ponieważ nie klepali piłki od zawodnika do zawodnika ale podchodzili blisko przeciwnika i dopiero następowały podania gdy ustawienie Barcelony groziło przejęciem piłki i kontrą. Mały niesmak pozostał mam nadzieję że Barcelona wyciągnie wnioski może nie pod kątem piłkarzy ale wariantów gry stosowania zawodników ofensywnych do gry w sektorze w który zawodnik ma być i wspomagającym defensorem i ofensywnym graczem rozbudowującym jak i próbować ataku na pole karne. Co do bramkarzy obu zespołów, nie ma zastrzeżeń, bo ich pracę odzwierciedla pracę obrony i podania w środku pola utraconą piłkę przez pomocników Barcelony, a raczej przejmowanie tych podań przez zawodników przeciwnej drużyny i konstrukcja własnej inicjatywy szybkiego rozegrania piłki pod pole karne oraz na nie przez PSG. Bramkarze robili co mogli i tu nie można w jakiś sposób szukać winnych w ich interwencjach.

Przeczytaj także: