Paweł Łopienski

PSG bez straty punktów, Balotelli daje wygraną Nicei oraz dalsze problemy Lille

Sprawdzamy, co działo się w weekend w Ligue 1

21 września 2017

Dobiegła końca szósta odsłona osiemdziesiątej kampanii najlepszej francuskiej ligi. Byliśmy świadkami zaledwie czternastu bramek, choć emocji na pewno nie brakowało. Wydarzeniem kolejki była niedzielna rywalizacja aktualnego wicemistrza kraju z Olympique’iem Lyon, zakończona pewnym, choć nie tak oczywistym zwycięstwem podopiecznych Unaia Emery’ego. Paris Saint-Germain z kompletem punktów utrzymuje się na pierwszym miejscu w tabeli, mając trzy punkty przewagi nad AS Monaco. Zapraszamy na nasze podsumowanie tego, co działo się w weekend na boiskach Ligue 1.

Wszystkie mecze były rywalizacjami do jednej bramki. W dziesięciu spotkaniach gole strzeliło tylko dziesięć zespołów, żadna pokonana drużyna nie potrafiła odpowiedzieć ani jednym trafieniem. Aż siedem potyczek kończyło się rezultatem 1:0. Najefektowniej zagrał mistrz Francji, który z łatwością pokonał beniaminka, RC Strasbourg Alsace, 3:0. Na fali jest Radamel Falcao, który kolejne spotkanie zakończył ze zdobytym golem. Niebywała skuteczność Kolumbijczyka sprawiła, że jest on pierwszym od czterdziestu lat zawodnikiem, który po sześciu kolejkach Ligue 1 ma minimum osiem bramek na swoim koncie. W piątkowy wieczór na Stadium Municipal podopieczni Jocelyna Gourvenneca, po bramce Malcoma (który wyrasta na czołową postać obecnego sezonu), okazali się lepsi od Tuluzy. Dzień później zwycięstwa odnieśli również Saint-Etienne, Nantes oraz Montpellier.

W niedzielę mieliśmy możliwość oglądania w akcji czterech przedstawicieli Francji w europejskich pucharach. Punktualnie o godzinie 15 swój mecz rozpoczęła Marsylia, która chciała się zrehabilitować za dotkliwą, zeszłotygodniową porażkę ze Stade Rennes. Amiens, które wygrało dwa ostatnie spotkania (do tego zachowując czyste konto), długo odpierało ataki gości, jednak ostatecznie dwukrotnie skapitulowało po golach Clintona N’Jie. FC Metz wygrało spotkanie z Angers i zdobyło swoje pierwsze punkty w obecnej kampanii. Wszystko za sprawą Nolana Rouxa, który bezbłędnie wykorzystał podanie Mathieu Dosseviego.

Dzielny Lyon nie dał rady rozpędzonemu wicemistrzowi

Goście nie mieli łatwego zadania. Zawodnicy prowadzeni przez Unaia Emery’ego w pierwszych pięciu spotkaniach strzelili 19 goli, stracili zaledwie trzy. Doliczając do tego rozgromienie 5:0 Celtic Glasgow w Lidze Mistrzów, byliśmy skłonni postawić wszystkie pieniądze na ich wygraną. Nastroje w narożniku „Les Gones” nie należały do najlepszych, tym bardziej że w czwartek w słabym stylu zremisowali 1:1 z cypryjskim Apollonem Limassol. Zachowanie francuskiej defensywy w końcówce rywalizacji nie wróżyło optymistycznie przed starciem z trio Neymar–Cavani–Mbappe.

Podopieczni Bruna Genesio skutecznie bronili się przez większość spotkania, udanie powstrzymując ataki Neymara i eliminując z gry Edinsona Cavaniego. Świetnie spisywał się młody Tanguy NDombele, wypożyczony do OL z Amiens, któremu w 68. minucie niewiele zabrakło do zdobycia bramki sezonu. Trafił w słupek, a kilka minut później, w ostatnim kwadransie, PSG zdobyło gole przez dwa gole samobójcze, najpierw przez Marcelo, a potem Jeremy’ego Morela. Na pochwałę zasługuje lewy obrońca, Ferland Mendy, dla którego był to dopiero drugi mecz w barwach Olympique’u Lyonu.

Świetnie w bramce spisywał się Anthony Lopes. Nie dość, że był bezbłędny w swoich poczynaniach, to jeszcze obronił rzut karny wykonany przez Edinsona Cavaniego. Jeśli jesteśmy już przy tym zawodniku, to po raz pierwszy doszło do nieporozumienia między nim a Neymarem. Urugwajczyk wyznaczony do wykonywania rzutów wolnych i karnych, najpierw mimo woli oddał go Brazylijczykowi, przy ustawianiu futbolówki na jedenastym metrze doszło do wymiany zdań między piłkarzami. Mówi się, że po zakończeniu spotkania w szatni była przepychanka, obu panów musiał rozdzielać Thiago Silva. Edinson znacznie wcześniej od innych odjechał ze stadionu, a w poniedziałek media informowały, że Neymar udał się do dyrektora Paris Saint-Germain z prośbą, aby ten przy najbliższej okazji sprzedał napastnika. Jesteśmy ciekawi dalszego rozwoju wypadków i czy obaj znajdą wspólny język na murawie w następnych spotkaniach.

Paris Saint-Germain 2:0 Olympique Lyon

Nicea wraca na właściwe tory

Obie drużyny przystępowały do tego spotkania w dobrych nastrojach. Rennes w ubiegłym tygodniu odniosło swoją pierwszą wygraną w sezonie, i to nie byle jaką, bo 3:1 z Olympique Marsylią. Podopieczni Luciena Favre’a również po słabym starcie zaczynają przypominać drużynę z poprzedniego sezonu. Przynajmniej jeśli chodzi o wyniki. W piątej kolejce zrobili nie lada niespodziankę, ogrywając na własnym stadionie 4:0 mistrza Francji, AS Monaco, a w czwartek pewnie pokonali Zulte Waregem 5:1 w fazie grupowej Ligi Europy.

Szwajcarski szkoleniowiec wystawił tę samą jedenastkę, co w poprzednim spotkaniu. Rywalizacja obu drużyn była niestety niezbyt porywającym widowiskiem. Jedyną bramkę strzelił Mario Balotelli. Włoch przez większą część spotkania był niewidoczny na boisku, mało angażował się w grę swojej drużyny, jednak ostatecznie to on zadecydował o kolejnych trzech punktach Nicei w tym sezonie. W dobrej formie jest Alassane Plea, który zaliczył jedną asystę w niedzielnej potyczce, do tego zdobył dwa gole w starciu z Zulte Waregem. Najwidoczniej odrodzenie Nicei po słabym starcie udziela się również zawodnikowi, dla którego mecz z Rennes był dziesiątym we wszystkich rozgrywkach nowego sezonu.

Bardzo słabo zagrał za to Jean-Michael Seri. Pierwsze minuty były obiecujące w jego wykonaniu, lecz potem zawodnik był wyraźnie najsłabszy na murawie w swojej drużynie. Aż dziwne, że Lucien Favre zmienił go dopiero w siedemdziesiątej minucie. Christian Gourcuff nie może być zadowolony z tego meczu. Po wygranej z Olympique’iem Marsylią wszyscy liczyli na powtórkę z kolejnym francuskim reprezentantem w europejskich pucharach. Nic z tego, po sześciu kolejkach Rennes ma zaledwie pięć punktów i zajmuje piętnaste miejsce w tabeli Ligue 1.

Stade Rennes 0:1 OGC Nice

Guingamp w ostatniej minucie pozbawia punktu Lille

Tylko jedno zwycięstwo w sześciu spotkaniach to nie to, czego wszyscy oczekiwali po Lille po zatrudnieniu Marcelo Bielsy. Przybycie do klubu „El Loco” zapowiadało lepsze czasy, ale na razie nic się na to nie zapowiada. Zespół odnotowuje solidny falstart, a wśród działaczy pojawiały się pierwsze nerwowości związane z niektórymi decyzjami i zwyczajami nowego szkoleniowca.

Spotkanie z Guingamp nie zapowiadało nagłej poprawy gry drużyny. Trener nie zmieniał wiele w podstawowej jedenastce, nadal liczy na tych zawodników, którzy grali w pierwszych ligowych meczach. Trzeba zaznaczyć, iż Lille ma bardzo młody zespół, pod tym względem jest szósty w Europie. Dlatego potrzeba czasu, aby wszyscy (wraz z nowymi nabytkami, które kosztowały ponad siedemdziesiąt milionów euro) się odpowiednio zgrali. To mogą być ostatnie w miarę spokojne mecze Bielsy jako szkoleniowca, przegrana w kolejnych spotkaniach (potyczki z AS Monaco, Amiens i Troyes) mogą sprawić, iż spektakularny powrót na ławkę „El Loco” zakończy się ekstremalnie szybko.

Sobotni mecz z pewnością nie należał do tych, które będziemy wspominać za kilka miesięcy. W ofensywie goście nie potrafili stworzyć sobie klarownej sytuacji, w dodatku w ostatnich minutach zawiodła obrona. Etienne Didot uderzył z dystansu, piłka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców i nie dała szans Mike’owi Maignanowi.

EA Guingamp 1:0 LOSC

***

Pozostałe wyniki 6. kolejki Ligue 1

Toulouse FC 0:1 Girondins Bordeaux

AS Monaco 3:0 RC Strasbourg Alsace

Dijon FCO 0:1 AS Saint-Etienne

FC Nantes 1:0 SM Caen

ESTAC Troyes 0:1 Montpellier Herault

Amiens SC 0:2 Olympique Marsylia

Angers SCO 0:1 FC Metz

Zapisz

Komentarze:
Przeczytaj także: