Michał Krzeszowski

Popis nieskuteczności Borussii. Benfica z cenną zaliczką przed rewanżem

Lider klasyfikacji strzelców Bundesligi antybohaterem meczu w Lizbonie

EON Sports Radio
15 lutego 2017

W pierwszy dzień powrotu rozgrywek Ligi Mistrzów kibice na Estadio da Luz byli świadkami ciekawego spotkania. Dla Benfiki mecz na swoim obiekcie był bardzo kluczowy. Borussia przyjechała do Portugalii z myślą wywiezienia korzystnego rezultatu. Mocno nastawieni na kontry gospodarze potrzebowali zaledwie jednej sytuacji i jednego celnego strzału do zwycięstwa. Goście natomiast ewidentnie nie mieli swojego dnia, a gwiazda BVB Pierre-Emerick Aubameyang zaliczył najgorszy mecz w sezonie. Ostatecznie ze skromnego zwycięstwa mogła cieszyć się Benfica.

Dzień przed spotkaniem na konferencji prasowej obaj trenerzy wypowiadali się ze wzajemnym szacunkiem. Thomas Tuchel podkreślał, że w tym dwumeczu nie ma faworyta. Rui Vitoria mówił o sile ataku Borussii i o niewygodnym stylu gry przeciwnika. Na lekkiego faworyta pierwszego starcia w Lizbonie eksperci wskazywali drużynę z Niemiec. Przed rozpoczęciem spotkania na Estadio da Luz było wiadomo, że gospodarzom z powodu kontuzji nie pomogą Alejandro Grimaldo, Jonas oraz Lisandro Lopez. W drużynie BVB nie mogli zagrać kontuzjowani Sven Bender, Mario Goetze, Emre Mor, Sebastian Rode i Nuri Sahin.

Pierwsza połowa nie przyniosła za dużo emocji. Benfica postawiła na głęboką defensywę i nastawienie się na kontrataki. Borussia Dortmund dużo grała podaniami i przez atak pozycyjny starała się zdobywać coraz więcej pola. Jedyne warte uwagi wydarzenie z pierwszych 45 minut to zmarnowana okazja Pierra-Emericka Aubameyanga. W sytuacji sam na sam z Edersonem Gabończyk przesadził z siłą strzału i wyrzucił futbolówkę w trybuny. Mocno we znaki portugalskim obrońcom dał się jeszcze Ousmane Dembele. Benfica miała problemy z wyprowadzeniem ataku, a jej poczynania ofensywne były likwidowane przez obronę Borussii najpóźniej na 30. metrze. Pierwsza odsłona bitwy w Lizbonie bez bramek.

Grecki „Orzeł” wylądował

Benfica w pierwszej połowie miała kłopoty z atakiem, ale grała dobrze w obronie. Trener Rui Vitoria musiał użyć ostrych argumentów w przerwie, bo Portugalczycy wyszli żwawiej na drugą część spotkania. Już na „dzień dobry” dostali rzut rożny, po którym wyszli na prowadzenie. Borussia przy tym stałym fragmencie gry zapomniała na chwilę o Konstantinosie Mitroglou. Grek po wygranej główce przez Luisao z najbliższej odległości pokonał Romana Buerkiego. Po tej bramce goście z Niemiec ruszyli do ataku i rozpoczął się „koncert” Aubameyanga. Najpierw w 53. min Gabończyk znowu stanął oko w oko z Edersonem, ale podobnie jak w pierwszej odsłonie przedobrzył z siłą, przerzucając bramkę. Niecałe pięć minut później napastnik Borussii stanął przed kolejną okazją na pokonanie Brazylijczyka. Po ręce w polu karnym Ljubomira Fejsy sędzia Nicola Rizzoli podyktował „jedenastkę” dla przyjezdnych. Najlepszy strzelec Bundesligi postawił piłkę na wapnie i wreszcie trafił w światło bramki. Szkoda, że w sam jej środek, prosto w bramkarza Benfiki… Po tej serii „niefortunnych zdarzeń” Thomas Tuchel nie wytrzymał i zdjął Aubameyanga z boiska.

Najjaśniejszy Ederson

Za przykładem swojego lidera poszła cała ofensywa Borussii. Marco Reus był kompletnie niewidoczny, a Dembele chyba został w przerwie w szatni. Tuchel wpuścił na boisko m.in. Christiana Pulisicia. Reprezentant Stanów Zjednoczonych miał niesamowitą okazję do doprowadzenia do remisu. Niestety na jego drodze stanął Ederson wykonujący fantastyczną interwencję. Popisał się tak znakomitym refleksem, że aż rezerwowy bramkarz Benfiki Julio Cesar wstał z ławki i zaczął klaskać na stojąco. Brazylijski bramkarz bez wątpienia był jednym z bohaterów wtorkowej nocy w Lizbonie. W dużej mierze dzięki niemu „Orły” polecą do Dortmundu z korzystnym wynikiem. Po stronie Borussii najlepszy na boisku był Łukasz Piszczek. Polak grał świetnie w obronie, wygrywając pojedynki z rywalami, a w drugiej połowie próbował pomagać kolegom w ofensywie. Miał dwie okazje na strzelenie gola, ale jego pierwsze uderzenie wybronił Ederson, a przy drugiej próbie po strzale głową niewiele spudłował.

***

Rewanż na Signal Iduna Park zapowiada się arcyciekawie. Benfica będzie bronić zaliczki ze szczęśliwego spotkania u siebie i najprawdopodobniej nastawi się znowu na grę z kontry. Ewentualnie strzelony gol przez Portugalczyków znacznie utrudni życie Borussii Dortmund. Niemcy nie muszą za dużo zmieniać w stylu gry, ale musi wrócić skuteczność, którą popisywali się w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Przede wszystkim obudzić musi się Aubameyang, bo na razie „wywalczył” sobie miano antybohatera. Ma czas do 8 marca, bo wtedy zostanie rozegrany rewanż.

Komentarze:
Przeczytaj także: