Michał Krzeszowski

Historyczne rezultaty. Polska pokonuje Armenię, Lewandowski z pięćdziesiątką w kadrze

Reprezentacja Polski wygrywa pierwszy raz w historii z Armenią na wyjeździe

Youtube.com
05 października 2017

Reprezentacja Polski wreszcie przełamuje klątwę ormiańskiej ziemi. Polacy pokonują Armenię wysoko, 6:1, i już teraz muszą czekać na wynik meczu Czarnogóra–Dania, żeby móc dzisiaj świętować awans na mistrzostwa świata. W tym spotkaniu zaszalał Robert Lewandowski, który zdobył hattricka. Dzięki tym trzem trafieniom napastnik Bayernu jest liderem strzelców eliminacji do mundialu w Rosji w strefie europejskiej oraz stał się najlepszym strzelcem w historii reprezentacji Polski.

Wyjazdowe spotkanie do Armenii nie zapowiadało się na łatwą przeprawę. Po pierwsze, w tej chwili to dla Polski bardzo ważny mecz, który musimy wygrać. Aby awansować dalej, w pierwszej kolejności musimy zdobyć trzy punkty. Po drugie, nigdy w historii Polacy nie pokonali Ormian na ich boisku. W pierwszym starciu w eliminacjach do mistrzostw świata 2018 w Warszawie okazało się, że nasz rywal potrafi grać w piłkę. Ba, nawet sprawił nam wiele kłopotów. Długi utrzymywał się remis i nawet Armenia miała fantastyczną okazję do strzelenia gola. Szczęście sprzyjało jednak naszej reprezentacji i to Robert Lewandowski dał nam zwycięstwo golem w 95. minucie.

Skład do dzisiejszego starcia z Armenią wzbudzał wiele dyskusji. Jak zagramy bez kontuzjowanego Arkadiusza Milika? Czy na dwóch napastników czy z trójką pomocników w środku? Bardziej przekonani byliśmy do opcji drugiej. Do składu wrócił Grzegorz Krychowiak, pewniakiem był Piotr Zieliński, ale kto miał być trzecim? Trener wybierał między Krzysztofem Mączyńskim i Karolem Linettym. Ostatecznie postawił na tego drugiego. Problemem była także obsada lewej obrony. Nominalnie grającego piłkarza na tej pozycji Adam Nawałka wziął tylko jednego – Macieja Rybusa. Obrońca Lokomotivu wrócił dopiero z kontuzji i nie był w pełni sił, żeby już zagrać na Armenię. Trener Polski postawił na Bartosza Bereszyńskiego, który zwykle gra na prawej obronie. Zwykle po tym sektorze w kadrze poruszał się Artur Jędrzejczyk, tak więc nie może dziwić postawienie na obrońcę Sampdorii Genua.

Najwięcej kontrowersji wzbudziła obsada bramki. Jako podstawowy golkiper pojawił się Wojciech Szczęsny. Bramkarz Juventusu w tym sezonie grał mało, ale wskoczył do bramki kadry. Łukasz Fabiański zarówno w Swansea, jak i w kadrze grał solidnie. Czym jest podyktowana ta zmiana w stosunku do ostatnich meczów? Prawdopodobnie czerwcową rozmową trenera między naszymi oboma bramkarzami. Podczas niej Adam Nawałka zaznaczył, że u niego numerem „1” będzie Szczęsny. W ostatnich meczach reprezentacji w pierwszym składzie wychodził Fabiański, ale to ze względów na drobny uraz jego rywala do bramki reprezentacji Polski. Również trener potwierdził to słowami przed reporterem Polsatu, tuż przed meczem z Armenią.

Armenia – Polska

Pierwszą połowę rozpoczęliśmy fantastycznie. W zasadzie pierwsza bramkowa akcja i od razu wynik spotkania otworzył Kamil Grosicki. To był mały szok dla gospodarzy, którzy zaczęli popełniać mnóstwo błędów. Często sam Ormianie dostarczali nam piłkę przez błędne rozgrywanie akcji. Po reprezentacji Polski było widać, że bardzo zależało im na wygranej. Nie minęło jeszcze 20 minut, a już Robert Lewandowski zapisał się na liście strzelców. Nasz kapitan fantastycznie wykonał rzut wolny, zamieniając go na swoją 48. bramkę w reprezentacji. Na tablicy było już 2:0, a rywal wciąż nieobecny na boisku. W 25. minucie prosty błąd rywali w polu karnym, gdzie obrońca podaje piłkę do bramkarza, który ją łapie w ręce. Rzut wolny pośredni dla Polaków wykorzystał napastnik Bayernu, który podczas tego spotkania został najlepszym strzelcem reprezentacji Polski w historii.

Po bramce na 3:0 nasza drużyna zwolniła tempo gry i rozluźniła się. Oczywiście należy mieć w pamięci to, że przed nami jeszcze starcie z Czarnogórą. Po 30 minutach można powiedzieć, że wreszcie rywal dojechał na boisko. Kilka groźniejszych akcji prawą stroną boiska sprawiło parę kłopotów Polakom. Grę Armenii wreszcie zaczął napędzać Henik Mkhitaryan. Zawodnik Manchesteru United zaliczył asystę przy bramce dla gospodarzy. Z rzutu rożnego kapitan Ormian dogrywał na pole karne, gdzie do wyskakującego do główki Hovhannesa Hambardzumyana nie zdążył dojść Kamil Glik. Obrońca Vardaru Skopje nie dał szans na interwencję Wojciechowi Szczęsnemu. Na przerwę zeszliśmy z wynikiem 3:1.

Początek drugiej połowy był bardzo podobny do ostatniego kwadransa pierwszej połowy. Armenia potrafiła dłużej utrzymywać się przy piłce i wciąż atakowała naszą lewą stroną boiska. Jednak w drugiej odsłonie jeszcze pewniej w destrukcji czuł się Bereszyński i już nie tak łatwo było Ormianom przebić się przez tę strefę boiska. Polacy starali się dłużej oraz wolniej rozgrywać i dzięki temu… udało się strzelić kolejną bramkę. „W tyle” pograli Michał Pazdan, Grzegorz Krychowiak oraz Szczęsny. Nasz bramkarz świetnie rozpoczął akcję, przerzucając piłkę na prawe skrzydło, gdzie rozegrali ją Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski. Pomocnik Wolfsburga jak za czasów EURO 2012 zszedł do środka pola i lewą nogą pokonał bramkarza rywali. Pięć minut później hattricka skompletował Robert Lewandowski, zdobywając „pięćdziesiątkę”. Wynik meczu ustalił Rafał Wolski, strzelając gola w 89. minucie.

Oceny polskich piłkarzy (skala 1–6)

Wojciech Szczęsny+3 – nasz bramkarz nie miał za dużo roboty. W pierwszej połowie przy bramce dla Armenii nie miał szans. W drugiej połowie świetnie wybronił akcję sam na sam oraz rozpoczął akcję bramkową Polaków przy golu na 4:1.

Łukasz Piszczek+4 – prawy obrońca Polski miał znakomity mecz. Rywal rzadko próbował atakować przez jego sektor boiska, za to zawodnik Borussii Dortmund mocno udzielał się w ofensywie, zaliczając dwie asysty przy bramkach.

Kamil Glik+3 – grał poprawnie, ale jednak zawinił przy bramce dla Armenii, spóźniając się do rywala. Z czasem odkupił swoje winy, ale w drugiej odsłonie meczu nie miał tak dużo pracy.

Michał Pazdan+3 – podobnie jak Glik, nie miał za dużo pracy w obronie. Grał poprawnie, wygrywając kilka pojedynków główkowych i blokując rywali. Nawet uczestniczył w rozegraniu w drugiej połowie, kiedy naszym już się nie spieszyło.

Bartosz Bereszyński+3 – w pierwszej połowie przeciwnicy chcieli wykorzystywać to, że nie grał na swojej nominalnej pozycji. Kilka akcji przeszło z jego strony. W drugiej połowie znacznie się poprawił i już Ormianie mieli trudniej w akcjach ofensywnych. Podłączał się też dużo do akcji ofensywnych, wspierając Grosickiego.

Grzegorz Krychowiak4 – wraz z powrotem do kadry Krychowiaka wrócił spokój w środku pola. Co prawda kilka niezłych akcji stworzył środkiem Mkhitaryan, ale jak na powrót do gry po dłuższym czasie zawodnik West Bromwich zagrał dobre zawody.

Karol Linetty+3 – nie tak często widoczny, ale swoją robotę wykonał dobrze. Wspomagał kolegów przy akcjach ofensywnych, ostro pracował w obronie wspierając Bereszyńskiego. Szkoda, że musiał zejść z boisk ze względu na kontuzję.

Jakub Błaszczykowski+4 – Błaszczykowski zdrowy to Błaszczykowski nie do zatrzymania. Był „w gazie”, mocno dając się we znaki rywalom. Strzelił gola i miał półasystę przy bramce Wolskiego.

Piotr Zieliński – –5 – Zieliński zagrał bardzo dobre zawody. Piłka go szukała, często był faulowany przez zawodników Armenii. Zabrakło tylko asysty albo bramki, ale mimo ich braku naprawdę trzeba dobrze ocenić zawodnika Napoli. Czekamy na więcej taki spotkań „na luzie” w jego wykonaniu.

Kamil Grosicki+4 – otworzył wynik spotkania, również zaliczył asystę przy hattricku Lewandowskiego. Miał kilka nieudanych akcji z zejściem na prawą nogę, ale jak miał więcej miejsca, to był trudny do zatrzymania.

Robert Lewandowski6 – nie da się inaczej ocenić zawodnika, który strzelił hattricka i przeszedł do historii polskiego futbolu. Lewandowski zagrał perfekcyjny mecz.

Krzysztof Mączyński+3 – pojawił się w drugiej połowie za Linettego. Grał kompletnie inaczej niż w klubie, mocno zaangażowany. Przy trzeciej bramce Lewandowskiego to właśnie zawodnik Legii odebrał piłkę rywalowi przed polem karny i piętką uruchomił Grosickiego.

Rafał Wolski i Thiago Cionek – obaj pojawili się za późno na boisku, aby wystawić ocenę. Wolski był aktywny w ofensywie oraz znalazł się w odpowiednim miejscu w polu karnym Armenii, aby ustalić wynik spotkania. Cionek wszedł za Pazdana, aby obrońca Legii nie złapał żółtej kartki wykluczającej go z następnego meczu.

***

O tym, czy zagramy już dzisiaj na mistrzostwach świata, zdecyduje mecz Czarnogóra–Dania. Mecz w Podgoricy rozpocznie się o godzinie 20:45. Jeżeli padnie tam remis, to reprezentacja Polski awansuje na mundial w Rosji.

Komentarze:
Przeczytaj także: