Jakub Dybał

Jaki będzie następny krok w karierze Zielińskiego? Liverpool, Chelsea, a może Real?

Polak na oku gigantów

Grzegorz Rutkowski
18 lutego 2017

Sporo się dzieje ostatnio wokół Piotra Zielińskiego. Świetna postawa na włoskich stadionach sprawiła, że o jego los zaczął się martwić nawet jego trener w Napoli, Maurizio Sarri. – Obawiam się, że możemy go stracić. Jest kilka klubów, które są zdolne wyłożyć za niego ogromne pieniądze – mówił po ostatnim spotkaniu z Genoą.

Nic dziwnego, ponieważ popularny „Zielu” ostatnimi czasy nie tylko asystuje przy golach kolegów, ale również sam je zdobywa. Nie umknęło to uwadze obserwatorów z Hiszpanii. Liczne media poinformowały, że Polakiem zainteresowany jest sam Real Madryt. W kuluarach mówi się, że „Królewscy” są w stanie zapłacić za Zielińskiego zapisaną w kontrakcie klauzulę opiewającą na sumę aż 70 milionów euro. Gdyby działacze z Madrytu zdecydowali się na jego zakup, to tym sposobem stałby się najdroższym sprzedanym piłkarzem wywodzącym się z Polski.
Zielińskiego w swoich szeregach chcieliby mieć również szkoleniowcy Chelsea i Liverpoolu. Kilka miesięcy temu wydawało się, że Polak podpisze umowę z „The Reds”. Ustalono wszystkie szczegóły kontraktu, a „Zielu” osobiście spotkał się z samym menedżerem Liverpoolu, Juergenem Kloppem. Ostatecznie Udinese sprzedało gracza do Napoli. Z perspektywy czasu reprezentant Polski na pewno nie żałuje tej decyzji. Dzięki przeprowadzce do Neapolu miał okazję zadebiutować w elitarnej Lidze Mistrzów, z drużyną z Merseyside skupić by się musiał jedynie na lidze.

Brak szans na grę w Madrycie

Niewątpliwie dla polskich kibiców Realu przeprowadzka Zielińskiego do Madrytu byłaby nie lada gratką. Pytanie tylko, czy taki ruch byłby odpowiedni dla Polaka. Na ten moment w Napoli ma pewną, ustabilizowaną pozycję. Z kolei w składzie „Królewskich” w środku pola z powodzeniem grają Toni Kroos, Casemiro, Luka Modrić, Isco i James Rodriguez. Trener „Los Blancos”, Zinedine Zidane, na „dziesiątce” ma tak naprawdę kłopot bogactwa. Zakładając transfer Zielińskiego do Realu, kłopot mógłby mieć również sam zainteresowany.

Czy mimo wszystko po dobrym sezonie we Włoszech „Zielu” miałby szansę przebić się do pierwszego składu madryckiego zespołu? Biorąc pod uwagę jego wciąż młody wiek i bardziej doświadczonych zawodników, z którymi miałby konkurować, częściej zasiadałby zapewne na ławce rezerwowych. Nasuwa się zatem pytanie, czy przejście do Realu byłoby dla niego krokiem do przodu czy do tyłu? Polak zyskałby niewątpliwie już na samej obecności w takim klubie. Już nawet same treningi z Modriciem i Kroosem byłyby dla niego lekcjami z najlepszymi profesorami w tej branży. Na jego absencji na placu gry najwięcej jednak straciłaby kadra Polski, a nie jest tajemnicą, że selekcjoner Adam Nawałka widzi w nim reżysera gry naszej reprezentacji.

Jeżeli „Królewscy” rzeczywiście obserwują Zielińskiego, to dla niego nie jest to odpowiedni kierunek na transfer. Powinien zdobywać doświadczenie w zespołach, w których będzie miał pewne miejsce w wyjściowej jedenastce. Swoją drogą, bardzo wątpliwe jest, żeby Real mógł wydać na Polaka aż 70 milionów euro.

Może jednak Anglia?

Liczne media donoszą, że również londyńska Chelsea widziałaby w swojej drużynie reprezentanta Polski. „The Blues” w tym sezonie zaskoczyli swoją dyspozycją resztę rywali i obecnie nad drugim Manchesterem City mają osiem punktów przewagi. W środku pola w ekipie Antonio Conte zdecydowaną różnicę robi N’Golo Kante. U jego boku bardzo dobry sezon rozgrywa Matić, a zbiegający do środkowej strefy boiska Eden Hazard często wspomaga rozgrywanie akcji swoich kolegów. Nie mówimy, że Zieliński w tym towarzystwie by sobie nie poradził, ale na ten moment konkurencja na jego pozycji jest dość spora.

Najwięcej szans na grę dalibyśmy Polakowi w Liverpoolu. „The Reds”, którzy swego czasu nawet liderowali w Premier League, przez ostatnie dwa miesiące zanotowali sporą zniżkę formy. Wszystko dla drużyny Juergena Kloppa układało się bardzo dobrze do czasu kontuzji Coutinho. Brazylijczyk jest liderem Liverpoolu i bez niego cała gra zaczęła się sypać. W tym momencie wyszły na jaw spore ubytki kadrowe byłego zespołu Jerzego Dudka. Niemiecki trener na „dziesiątce” starał się wprowadzić różnych graczy, ale żaden nie spełnił pokładanych w nim nadziei.

Gdyby Zieliński w lecie wybrał grę dla „The Reds”, z pewnością byłby jednym z pierwszych wyborów szkoleniowca przy ustalaniu składu. Jednak jego szanse na zasilenie Liverpoolu są bliskie zera. Polityka zarządu angielskiego zespołu raczej nie zakłada wyłożenia za jeszcze dosyć anonimowego gracza 70 milionów euro. Dodajmy, że najdroższym piłkarzem w historii klubu z Merseyside był kupiony za 41 miliony euro Andy Carroll, który okazał się kompletnym niewypałem.

Bardzo cieszy zainteresowanie tak wielkich klubów naszym rodakiem, jednak prawdopodobieństwo przejścia Zielińskiego do któregokolwiek z tych zespołów jest bardzo małe. Nie można się spodziewać, żeby władze wyłożyły tak ogromną sumę za piłkarza, który dopiero zaczyna wchodzić w wielki futbol. Wszystko jest w rękach i nogach „Ziela”. Mamy nadzieję, że kiedyś zagra w dużym klubie, ale na ten moment najlepszym dla niego miejscem jest Neapol, gdzie ma pewną pozycję w składzie.

Komentarze:
  • Fann

    Oby mu się wszystko dobrze poukładało. Na razie to chyba najlepiej by pograł w tym miejscu w którym jest.

  • krystian1989321

    Powinien zostać w Napoli. Dziś jest bardzo ważny mecz, który potwierdzi czy w tym klubie, w tej ekipie, w lidze włoskiej czuje się swobodnie i jak to odzwierciedla się w przełożeniu na wyniki i na grę. Real nie Real, by zawodnik tak młody utalentowany i bardzo szybki mógł się rozwijać musi dużo grać w meczach podstawy. Zawodnik tak młody o dużym potencjale technicznym jak Zieliński, jak najbardziej rozwijał się dalej w klubie, pozyskiwał jak najlepsze osiągnięcia kondycyjne i techniczne, korzystał z umiejętności i doświadczen gry jakie daje liga włoska. Wiadomo pieniądze w klubach takich jak Chelsea i Real to są pensje niebotyczne, ale warto sobie je podarować. Grać ciągle by być w formie wychodzić, w pierwszym składzie na spotkanie niż grzać ławę z niedostosowania do nowego klubu zawodników czy niezdecydowania trenera takie są potem tłumaczenia a takie postoje oddziaływują na formę zawodnika. Kasa nie wszystko, prestiż hmm? Napoli jest prestiżowym klubem. Decyzja zawodnika w porozumieniu z klubem, ale na pewno było by bardzo szkoda bo tu idzie o wyższe stawki gra niż pieniądze czy tytuł. Jak z butami do gry. Kupisz Nike za kilka tysięcy czy zwykłe trampki, nie ważne w czym grasz, ważne jak się w tym czujesz, ważne jak grasz i ile trenujesz czy często wychodzisz na boisko a nie siedzisz na ławie, ile w grze jest talentu a ile pracy. Tak samo z Klubami nie Marka Klubowa czyni dobrego zawodnika ale własne umiejętności i możliwość ich realizacji częstych w przełożeniu na grę. Piotr Zieliński sam mówi że głównie „ciężka praca” więc skoro tak uważa, decyzja zawodnika, życzyć jak najlepszej formy sukcesów w dalszej karierze

    • ayufan

      Wiadomo że do klubu z marketingu z pewnością nie, bo wiadomo młody zawodnik musi jak najwięcej grać, a tam nawet zawodnicy mający swoją sporą renomę jak James czy Kovacic grzeją ławę, więc co dopiero młody Zieliński, o tyle wielka szkoda że transfer do LFC nie wypalił, Klopp jest takim trenerem, który nie boi się stawiać na młodych, i pod jego okiem chłopak by się dużo bardziej rozwinął niż w lidze włoskiej, nauczył by się twardej gry oraz gry w tłoku, czego w Serie A na 99%, się nie nauczy bo tam zawsze zostawią dużo miejsca, co widać chociażby po Włoskich napastnikach ostatnich pięciu lat, gdzie strzelają tylko w Serie A wyjdą poza ligę Włoską, gdzie obrońcy zostawiają mniej miejsca i już ich nie ma, idealnym tego przykładem, jest Ciro Immobile który w Serie A był królem strzelców, tylko wyszedł poza serie A zarówno w BVB które zapłaciło za niego prawie 20mln, jak i w Hiszpanii nie dał sobie rady, wrócił do Włoch i zaczął strzelać, podobnie może być z tym całym Andrea Belottim któremu Torino wpisało klauzule 100mln euro a jak przyjdzie do gry w mocniejszej lidze, gdzie nie ma tyle miejsca, to się okaże że jest drugim Immobile jedynie Gabiadniniemu jakoś idzie w lidze Angielskiej, ale on zamienił mocniejszy klub, bo jeden z topowych w Serie A na średniaka ligi angielskiej, więc nie ma się co dziwić, że jemu to strzelanie jako tako wychodzi, w klubach z dołu tabeli/środka tabeli nie ma aż takiej presji i ciśnienia na strzelanie bramek jaka jest w tych największych klubach danej ligi.

Przeczytaj także: