Jakub Najwer

Pierwszy sezon Guardioli – City bez ani jednego trofeum

„Obywatele” nie zdobyli nic poza trzecim miejscem w Premier League

Gol.dnevnik.hr
18 czerwca 2017

Hiszpan, przychodząc do Premier League, kreowany był na osobę, która w krótkim czasie stworzy potęgę na Etihad Stadium. Manchester City i jego kibice liczyli na zdobycie mistrzostwa Anglii i dobry wynik w Lidze Mistrzów już w pierwszym sezonie pracy Guardioli. Jak było w rzeczywistości?

Zderzenie z angielską rzeczywistością

Jak wiemy, Guardiola do Manchesteru przybywał z łatką trenera, który potrafi wygrać wszystko. Wszak Hiszpan, prowadząc Barcelonę, potrafił zdobyć potrójną koronę (zwycięstwo w lidze, pucharze kraju oraz Lidze Mistrzów w jednym sezonie) po raz pierwszy w historii klubu. Wielkie osiągnięcie, które na pewno nie było przypadkiem, bo tytuły ligowe „Blaugrana” zdobyła pod jego wodzą trzy, dokładając dwie Ligi Mistrzów i dwa Puchary Króla. Po przygodzie w Barcelonie Guardiola objął Bayern Monachium, w którym nie zdołał wygrać Ligi Mistrzów, co jest mu wypominane do dziś, ale jego drużyna totalnie zdominowała Bundesligę.

Z takim CV trener przychodzący do klubu mającego jeden z największych budżetów w lidze powinien w krótkim czasie stworzyć hegemona. Jednak to nie jest takie łatwe i zderzenie się z niepoukładaną drużyną okazało się brutalne nawet dla Guardioli. Problemy z grą obronną okazały się nie do przejścia. Głównym problemem City w minionym sezonie były indywidualne błędy w defensywie, czy to bramkarza, czy to stoperów. Po prostu w ekipie posiadającej świetny atak zabrakło równie mocnej obrony.

Do tego doszła o wiele większa intensywność ligi w porównaniu z niemiecką i hiszpańską, co również miało wpływ na ostateczny wynik drużyny prowadzonej przez Pepa. Brak jakiejkolwiek przerwy w rozgrywkach i wielka intensywność w kochanym przez kibiców okresie świąteczno-noworocznym sprawiły, że Guardiola sobie z tym do końca nie poradził. Jak wiemy, po drugiej stronie Manchesteru pracuje ktoś, kto rywalizował z nowym szkoleniowcem City już w Hiszpanii.

Derby Manchesteru z podtekstem

Jose Mourinho, bo o nim była mowa we wcześniejszym akapicie, swego czasu trenował Real Madryt i prowadził wojnę z Guardiolą. Obaj dżentelmeni mieli w minionym sezonie okazję do ponownego spotkania się w lidze.

Teoretycznie w rozgrywkach ligowych to Guardiola wypadł lepiej, bo zakończył je dwie lokaty wyżej niż jego portugalski rywal. To tylko teoria, moim skromnym zdaniem to Mourinho rozegrał sezon lepszy niż Hiszpan. A dlaczego? Trofea to jest coś, o co się gra w piłce, a Manchester City w ubiegłym roku nie zdobył ani jednego. Za to United pod wodzą Mourinho zdobył dwa: Puchar Ligi Angielskiej oraz Ligę Europy. Co wygląda lepiej? Zdecydowanie osiągnięcia Mourinho, który wywalczył awans do Ligi Mistrzów, zdobywając europejskie trofeum, którego zresztą w swojej kolekcji jeszcze nie miał.

Pierwszy sezon Guardioli na Wyspach można ocenić jako przeciętny, za to Mourinho rozegrał dobre rozgrywki podparte zdobyciem dwóch trofeów.

Bezpośrednie mecze z czołówką

Jak wskazuje logika, żeby zdobyć mistrzostwo ligi, trzeba być lepszym niż reszta zespołów. A jaka droga do bycia lepszym jest najlepsza? Wygrywanie bezpośrednich spotkań. Spotkania z czołówką Premier League dla City prowadzonego przez Guardiolę to był istny dramat. Dwie porażki z Chelsea, zwycięstwo i remis z Arsenalem, Manchesterem United, porażka i remis z Tottenhamem i porażka plus remis z Liverpoolem. Bardzo, ale to bardzo dużo punktów straconych z drużynami z miejsc 1.-6. nie mogło dać City zwycięstwa ligowego, to po prostu statystycznie niemożliwe. Trzeba grać z czołówką o wiele lepiej.

Pierwsze transfery na Wyspach

Po przyjściu na Wyspy Guardiola nieco uszczuplił klubową kasę swoimi pierwszymi transferami. Do Manchesteru przyszli: John Stones z Evertonu, Leroy Sane z Schalke, Claudio Bravo z Barcelony, Nolito z Celty Vigo oraz w styczniu Gabriel Jesus z Palmeiras. Transfery te kosztowały władze City blisko 200 mln euro, co jest kwotą bardzo pokaźną.

Jak spisywały się nowe nabytki?

Stones okazał się graczem nie do końca gotowym na grę w tak wielkim klubie. Sezon 2016/2017 na pewno nie będzie zaliczony do udanych przez tego zawodnika, wiele indywidualnych błędów, które kosztowały sporo punktów City. Zdecydowanie melodia przyszłości.

Leroy Sane pokazał, że jest olbrzymim talentem i zwłaszcza druga część sezonu w jego wykonaniu była świetna. Bardzo dobry transfer.

Przenosiny Claudio Bravo oraz Nolito stawiam w jednej linii… I nazywam transferami bardzo złymi. Bravo na Wyspach się totalnie nie odnalazł i kibiców nie przekonują jego pojedyncze interwencje, masa punktów stracona przez bramkarza. Za to Nolito w City praktycznie nie grał, co potwierdza jego prośba o transfer wygłoszona kilka dni temu. Transfer do zapomnienia.

Jako ostatni, bo w połowie sezonu, do zespołu dołączył Gabriel Jesus. Fantastyczny ruch ekipy z Manchesteru, Brazylijczyk zdołał rozegrać tylko 10 spotkań w lidze z powodu trapiących go kontuzji, ale zdążył zdobyć aż siedem bramek. To jeden z największych talentów światowej piłki i jeżeli urazy nie będą się go trzymać, to niedługo wskoczy na absolutny top zawodników.

Co dalej? Po sezonie Guardiola szybko zaczął ofensywę transferową, potwierdzając do tej pory dwa transfery: Bernardo Silvy z Monaco oraz Edersona z Benfiki Lizbona. Świetne ruchy, obydwaj to wielkie talenty potwierdzone dobrą grą w minionym roku. Bernardo Silva na pewno odnajdzie się na skrzydle City, a Ederson zostanie pierwszym bramkarzem ekipy z Etihad. Guardiola zmuszony jest również do zakupów obrońców, bo jak już wyżej wspominałem, to największy problem jego drużyny. Spekulacje mówią różnie: Benjamin Mendy z Monaco, Dany Rose z Tottenhamu czy Kyle Walker – również z londyńskiej ekipy. Jeżeli któryś z tych transferów się potwierdzi, to na pewno będzie ogromne wzmocnienie.

Można mieć pewność, że Guardiola jest mocno podrażniony nieudanym sezonem i w kolejnym jego trenerska złość może doprowadzić go do świetnych wyników. Nic, tylko czekać na kolejny sezon Premier League.

Komentarze:
Przeczytaj także: