Kamil Tybor

Pierwsza kolejka francuskiej Ligue 1 w cieniu transferu Neymara

Zwycięstwa Lille, PSG, Monaco i bramka Kamila Glika

07 sierpnia 2017

Neymar, Neymar, Neymar… ostatnie tygodnie i sprawa transferu Brazylijczyka do PSG nadwyrężały cierpliwość niektórych osób. Wstajesz rano – były piłkarz Barcelony, otwierasz lodówkę – on, kładziesz się spać – prezenterka z TV pasjonuje się zdjęciami na Instagramie niczym kulminacyjnym odcinkiem „Zbuntowanego Anioła”. Męczące było to całe zamieszanie wokół tej transakcji, męczył medialny szum i popiskiwanie mediów, jak gdyby to The Beatles w latach swojej świetności raczyli swoimi fantastycznymi występami. Czasy się zmieniają i gwiazdy też są już nieco inne… Jedno jednak trzeba oddać PSG – pozyskaniem 25-latka zmieniło nie tylko swoją drużynę, ale również całą ligę oraz jej postrzeganie na świecie i to właśnie w cieniu całej tej sprawy rozpoczęła się, jakże wyczekiwana, 1. kolejka Ligue 1. 

Ach ta dobra, stara – 80-letnia już – Ligue 1. Poczciwa, sympatyczna i niedoceniana należycie w Europie. Oczywiście, nie ma jej co porównywać z La Liga czy Premier League, ale dzięki przybyciu Brazylijczyka w rozpoczętym właśnie sezonie skupi na sobie większą uwagę, a kto wie, może zdoła przeskoczyć w rankingach Serie A.

Ciekawej wypowiedzi udzielił dla „L’Equipe” polski właściciel FC Nantes, Waldemar Kita: – To bardzo dobra wiadomość. Brawa dla PSG, które ma ambicję. To udowadnia też, że Ligue 1 jest na poziomie mistrzostw Hiszpanii, Włoch i Niemiec. Jestem bardzo zadowolony, że udało się to PSG, Neymar będzie lokomotywą. Kwota transferu mnie nie szokuje, szybko się zwróci. Suma, o której wspomina Kita, zaczęła się zwracać już kilka minut po oficjalnym ogłoszeniu transferu – w tym czasie w sklepie internetowym PSG pojawiły się koszulki sygnowane nazwiskiem świeżego nabytku, na które nie brakuje pewnie chętnych.

Pieniądze pieniędzmi, my chcieliśmy jednak zwrócić uwagę na to, że może właśnie teraz nadchodzi czas Ligue 1.

Sezon można zaczynać

Zbliżającego sezonu nie mogliśmy doczekać się już wcześniej, zanim jeszcze gruchnęła wiadomość o podchodach PSG i Barcelony. Ta liga, mimo wszystkich swoich wad, naprawdę da się lubić. Cały jej klimat i otoczka – w europejskiej skali jest wyjątkowa, chociażby ze względu na to, że pompowane w nią środki finansowe nie zabijają atmosfery trybun – tak jak ma to miejsce w Anglii – która zostaje niezmienna, i dzięki temu możemy delektować się wizualnymi popisami „Magic Fans”, „Brigade Loire”, „Bad Gones” i innych. To przecież dla kibiców jest piłka nożna, a tutaj we Francji widać to zarówno po działaniach większości klubów, jak i samych zainteresowanych.

Od dziesięciu lat systematycznie podnosi się też widowiskowość francuskiej najwyższej klasy rozgrywkowej. Średnia liczba bramek zdobywanych od sezonu 2007/2008 do tego właśnie rozpoczętego wzrosła z 2,28 do 2,61 bramki na mecz. AS Monaco w sezonie 2016/2017 zdobyło 107 bramek, plasując się na trzeciej pozycji w historii, licząc akurat tę kategorię, ale rekord należy do RC Paris, które w rozgrywkach 1959/1960 aż 118 razy pakowało piłkę do bramki przeciwników.

Rekordów do pobicia zostało jeszcze kilka, jak choćby ten należący do bramkarza Girondins, Gaetana Huarda, nietracącego bramki przez 1176 minut (od 4 grudnia 1992 do 10 kwietnia 1993) czy rekord meczów bez porażki ustanowiony przez FC Nantes w kampanii 1994/1995 (od 1. do 32. kolejki) – 32 mecze.

Neymar – książę Paryża

Postać znanego wszystkim reprezentanta Brazylii przyćmiła wszystkie inne wydarzenia związane ze startem francuskiej ligi. Prezentacja zawodnika poprzedzająca spotkanie PSG–Amiens SC odbyła się na wypełnionym po brzegi Parc des Princes, budząc chyba większe zainteresowanie niż sam mecz. Nie było w niej jednak nic spektakularnego – Neymar po krótkiej prezentacji zrobił kilka rund dookoła murawy – bez oficjalnego występu w nowych barwach stając się nowym księciem Paryża – a do pierwszego gwizdka w meczu paryżan o całej sytuacji zdążyli wypowiedzieć się chyba wszyscy najważniejsi ludzie we Francji, włącznie z prezydentem Republiki. PSG zwyciężając beniaminka z Amiens 2:0, nie błyszczało jeszcze w pełni, natomiast na cześć „nowego w mieście” rozbłysła wieża Eiffela.

O włos Glika lepsi od Tuluzy

Obecny mistrz, zespół z Monako, rozpoczął sezon 2017/2018, podejmując na własnym boisku zespół z Tuluzy. Drużyna trenera nie zaprezentowała w pełni tego, do czego przyzwyczaiła nas w zeszłym sezonie, zdołała jednak ostatecznie wygrać, a trzy zdobyte bramki świadczą o kontynuacji zeszłorocznych ofensywnych zapędów Monakijczyków. Do triumfu swoją cegiełkę (lub włos, jak kto woli) dołożył reprezentant Polski – Kamil Glik – ustalając wynik spotkania rozgrywanego na stadionie Ludwika II.

Piłkarze z Księstwa są prócz PSG typowani jako faworyci ligi, a jeśli wszystko pójdzie po ich myśli i jeśli w pełni wróci ich mistrzowska forma, to bój o mistrzostwo będzie bardzo zaciekły. Co przemawia za teamem Kamila Glika?

– trener Leonardo Jardim, taktyczny geniusz, który poukładał tą drużynę;
– dobre transfery – udało pozyskać się kilku zawodników wpisujących się w filozofię klubu;
– Falcao, motor napędowy, który przedłużył kontrakt do 2020 roku;
– filozofia – kup tanio, oszlifuj, korzystaj i licz zysk – jak widać, przynosi ona bardzo dobre efekty;
– stabilna kadra – odeszli tylko Bakayoko, Dirar, Germain, Silva i Mendy, ale na ich miejsce są już inni, nie odstający poziomem zawodnicy;
– Mbappé – złote dziecko, trochę nonszalancji i błysk geniuszu – jak na razie zostaje w klubie.

AS Monaco pozostaje zatem niepokonane od 21 meczów w lidze (19 zwycięstw, dwa remisy) i jest to najdłużej obecnie trwająca seria.

Bielsa vs Ranieri

Dwóch trenerów, dwie indywidualności wracające do Ligue 1 po rożnych perypetiach i z różnymi doświadczeniami, a na dzień dobry mecz pomiędzy drużynami przez nich prowadzonymi, Lille–Nantes. Bielsa–Ranieri trzy do zera. Zdecydowanie lepsze otwarcie w wykonaniu „Dogów”,  które niesione wyniosłymi ambicjami pokazały, że mogą liczyć się w walce o coś więcej, a co na konferencji prasowej przyznał sam trener przegranych, Claudio Ranieri: – Nie jestem zaskoczony grą Lille. Znam dobrze Bielsę. Jego LOSC osiągnie coś w tych mistrzostwach.

Dla Ranieriego pierwsza kolejka nie była łaskawa i nie przyniosła pierwszego zwycięstwa w Ligue 1. Przypomnijmy, że Włoch pracował wcześniej w Monaco, z którym awansował w sezonie 2012/2013, ale w najwyższej lidze nie poprowadził Monakijczyków do żadnego triumfu – w Nantes też musi jeszcze poczekać.

Pozostałe wyniki 1. kolejki Ligue 1

Montpellier HSC–SM Caen 1:0

AS Saint Etienne–OGC Nice 1:0

Troyes–Stade Rennes 1:1

FC Metz–EA Guingamp 1:3

Olympique Lyon–RC Srasbourg 4:0

Angers SCO–Bordeaux 2:2

Olympique Marsylia–Dijon FCO 3:0

 

Komentarze:
Przeczytaj także: