Mateusz Potoczny

N’Golo Kante, czyli patent na mistrzostwo

N'Golo Kante
19 maja 2017

Nie skłamię, jeśli powiem, że w sierpniu 2015 roku prawie nikt w Polsce nie wiedział, kim jest niski, francuski piłkarz malijskiego pochodzenia. Filigranowy pomocnik w poprzednim sezonie przebojem wdarł się do Premier League i stał się gwarancją sukcesu – awansu bądź mistrzowskiego tytułu. Ale po kolei.

N’Golo Kante urodził się 29 marca 1991 roku w stolicy Francji. Pierwsze kroki w seniorskiej piłce stawiał w klubie US Boulogne. Po sezonie 2011/2012 jego drużyna spadła z drugiego szczebla rozgrywkowego we Francji. Piłkarz zdecydował się pozostać w zespole i w kolejnych rozgrywkach stał się podstawowym graczem. Wystąpił w 39 spotkaniach, zdobywając cztery bramki. Dobra gra zaowocowała transferem do będącego w drugiej lidze SM Caen. Był 1 lipca 2013 roku. Uważam, że to właśnie ten dzień, w którym N’Golo Kante podpisał umowę z klubem, zapoczątkował fenomen Francuza. Później wszystko zaczęło układać się niemal idealnie. Nasz bohater wystąpił we wszystkich meczach SM Caen w sezonie (dwa gole, dwie asysty) i wywalczył awans do Ligue 1. W najwyższej lidze we Francji Kante wystąpił we wszystkich spotkaniach (z wyjątkiem zawieszenia za kartki) batalii 2014/2015, zdobywając dwie bramki i notując pięć asyst. Nieustępliwość w grze przyniosła mu transfer do beniaminka ligi angielskiej – klubu, który od początku był pierwszym kandydatem do spadku – Leicester City.

Groźne „Lisy”

Jak pokazał czas, N’Golo Kante wraz z kolegami w ogóle nie przejmował się tym, co mają do powiedzenia liderzy piłkarskiej opinii czy kibice bacznie śledzący rozgrywki Premier League. Pod czujnym okiem wybitnego szkoleniowca – Claudio Ranieriego zepchnęli z piedestału takie marki jak Manchester United, Liverpool, Manchester City czy Arsenal. Ekipę prowadzoną przez Arsene’a Wengera wymieniłem jako czwartą z kolei. Przypadek?

Francuz już po trzech kolejkach, w których notował krótsze występy, zdobył zaufanie włoskiego trenera i stał się podstawowym graczem „Lisów”. W barwach Leicester wystąpił we wszystkich angielskich rozgrywkach 40-krotnie, raz wpisując się na listę strzelców i czterokrotnie asystując przy trafieniach kolegów. Niemożliwe stało się więc realne, a dużą rolę odegrał w tym francuski zawodnik, którego wartość wzrosła prawie pięciokrotnie! Kopciuszek postawił się wielkim firmom i po raz pierwszy w swojej długiej historii został mistrzem Anglii.

„The Blues”

Osoby odpowiedzialne za pion sportowy w Chelsea z pewnością, podobnie jak ja, postanowiły przeanalizować, czy N’Golo Kante w składzie = mistrzostwo. Widocznie taki właśnie był wynik ich rozważań, ponieważ po mistrzowskim dla Leicester City sezonie klub Romana Abramowicza postanowił wyłożyć za francuskiego gracza aż 35,8 miliona euro! Jak widać, opłaciło się. Mierzący 168 centymetrów pomocnik okazał się talizmanem, który zapewnia zwycięstwo. W drużynie prowadzonej przez Antonio Conte rozegrał 34 ligowe spotkania, zdobył gola i zaliczył asystę. Ekipa z Londynu zapewniła sobie mistrzostwo, powracając na szczyt po dwóch latach. Duży skok sportowy zanotował także nasz bohater. Przychodząc do Londynu, był wart 20 milionów €, a wiosną jego wartość wzrosła dwukrotnie!

Być może dla niektórych w klasyfikacji kanadyjskiej 26-letni Francuz wypada blado, trzeba jednak zwrócić uwagę na zadania, które Kante ma wykonywać na boisku. A z tych wywiązuje się bardzo dobrze. – imponuje zwłaszcza celnością podań (blisko 90%). Wygląda to naprawdę efektownie!

Celność podań N’Golo Kante

Celność podań (Źródło: Squawka.com)

Utalentowany pomocnik może pochwalić się również dużą liczbą kluczowych podań. Inną sprawą jest wykorzystywanie przez kolegów szans, jakie N’Golo im stwarza. Na grafice prezentuje się to następująco:

Kluczowe podania (Źródło: Squawka.com)

Co dalej z N’Golo Kante?

W ubiegłym roku dwa razy bardziej prawdopodobne od mistrzostwa Leicester było odnalezienie żywego Elvisa Presleya. Jeśli więc 26-latek urodzony w Paryżu jest gwarancją sukcesu, to dlaczego nie sprowadzić go do ekstraklasy? Co ma do stracenia np. Górnik Łęczna? Wystarczy wziąć pożyczkę chwilówkę i kusić piłkarza „The Blues” możliwością gry w drużynie Smudy. Kto wie, być może po dwóch mistrzowskich sezonach z rzędu w Anglii będzie chciał szukać nowych wyzwań w innych europejskich ligach?

Zejdźmy jednak na ziemię… Już niedługo otworzy się letnie okienko transferowe, a wówczas wszyscy kibice będą bacznie obserwować, w którym klubie zagra w przyszłym sezonie N’Golo „Mistrz” Kante. Zaryzykuję stwierdzenie, że zagra w ekipie, która zdobędzie mistrzowski tytuł!

Komentarze:
Przeczytaj także: