Redakcja

Rankingi iGola: najlepsi środkowi pomocnicy świata 2017 roku

Oni zachwycili nas w ostatnich miesiącach

N'Golo Kante
30 grudnia 2017

Poukładany środek pola często decyduje o tym, czy dany zespół w ogóle może pretendować do walki o tytuły. W obecnych czasach od dobrej „szóstki” oczekuje się już znacznie więcej niż tylko skutecznej gry w destrukcji, a od „ósemki” odbioru jak u „szóstki” i rozgrywania jak u „dychy”. Z tego też powodu nie będziemy dzielić tych pozycji (osobno zrobimy wyłącznie ofensywnych pomocników). Kto naszym zdaniem zasługuje na miano najlepszego środkowego pomocnika świata?

Przypomnijmy, w jaki sposób powstał ranking. Każdy z naszych redaktorów miał prawo ustalić swoją własną kolejność w gronie kandydatów, którym dopisywano kolejne wartości podobnie, jak punktuje się w wyścigach Formuły 1 (25 pkt. za pierwsze, 18 pkt. za drugie, 15 pkt. za trzecie miejsce i tak dalej, aż do 10. lokaty). Najbliżej załapania się do dziesiątki byli: Sergej Milinković-Savić, Naby Keita, Nemanja Matić i Marek Hamsik. Oto efekt.

10. Marco Verratti (25 lat, Włochy, Paris Saint-Germain)

Na samym dole zestawienia obiekt westchnień m.in. FC Barcelona. Włoch już od kilku sezonów imponuje właściwie większością cech niezbędnych, by uzyskać miano kompletnego. Jeden z najniższych piłkarzy klasy światowej (zaledwie 165 cm wzrostu) to gracz, którego w swoim zespole chciałby każdy trener. Niestrudzony pomocnik, równie dobry w destrukcji co w konstruowaniu ataku. Dorzućmy do tego świetną kondycję. Wyżej w rankingu się nie znalazł, bo raz, że PSG nie miało hiperwybitnego roku, a dwa, że sam Włoch nie zawsze wydawał się prezentować pełni swoich możliwości. Nadchodzący rok może być dla niego szalenie istotny. Albo zaliczy jeszcze jeden krok ku wielkości, albo pokaże, że raczej nie wybije się na poziom, jaki od dawna mu wieszczono. Poziom najlepszego środkowego pomocnika na świecie.

9. Miralem Pjanić (27 lat, Bośnia i Hercegowina, Juventus FC)

Z całej naszej dziesiątki to właśnie numer dziewięć jest chyba najbardziej ofensywnie usposobiony. „Mały Książę” to chyba jeden z ostatnich przedstawicieli generacji pomocników, którzy wolą czasem trochę zwolnić, rozejrzeć się dwa razy, po czym posłać takie podanie, że ręce same lokują się na głowie. A takich lubimy najbardziej. Pjanić zaczynał swoją karierę jako typowa „10”, z czasem został słusznie cofnięty, co pozwoliło mu jeszcze lepiej wykorzystywać zdolność posyłania dokładnych prostopadłych piłek na duże odległości. Docelowo Bośniak wyląduje pewnie na „szóstce”, gdzie będzie pełnić taką samą funkcję, jak do niedawna Andrea Pirlo. Wspomnienia odżyją, bo to naprawdę godny następca.

8. Thiago Alcantara (26 lat, Hiszpania, FC Bayern)

Urodził się we Włoszech, jest Brazylijczykiem, reprezentuje Hiszpanię i gra w Niemczech. I co najlepsze, ma w sobie coś z każdego z tych miejsc, przynajmniej pod względem piłkarskim. Z Kraju Kawy wyniósł technikę, oni przecież mają to w genach. Dysponuje też typowo iberyjskim zacięciem do gry kombinacyjnej. Do tego włoską gracją i polotem. Z kraju naszych zachodnich sąsiadów wyniósł zaś perfekcyjną dyscyplinę taktyczną. Takiego kreatora gry chciałby mieć każdy trener. Bayern powinien dziękować Barcelonie za to, że cztery lata temu sprzedała go w zasadzie bez żalu. Dziś byłby tam królem. Czego mu życzymy? Wyłącznie zdrowia, wszystkiego innego ma wystarczająco. A skłonność do urazów niestety prześladuje go przez całą karierę.

7. Fabinho (24 lata, Brazylia, AS Monaco)

Wielkie odkrycie ostatnich kilkunastu miesięcy. Brazylijczyk przychodził do Monaco jako prawy obrońca. Okazało się jednak, że w środku pola jest jeszcze lepszy. Fabinho to jeden z najskuteczniejszych graczy środka pola w destrukcji. Do tego potrafi poklepać z kolegami w środku pola, ma też niezłe uderzenie z dystansu. No i niezwykle rzadko myli się przy wykonywaniu rzutów karnych, stąd stał się ich etatowym wykonawcą. Ciekawą sprawą pozostaje kwestia wyjazdu na mundial do Rosji. Plotki głoszą, że Fabinho nie odszedł z Monaco, bo zamierza grać we Francji przez pięć lat, by otrzymać obywatelstwo kraju, dzięki któremu wybił się w światowym futbolu. 24-latek to co prawda czterokrotny reprezentant Brazylii, niemniej nie zagrał jeszcze meczu o punkty, więc przepisy nie stoją na przeszkodzie, by jeszcze założył trykot „Trójkolorowych”. W takim wypadku nie wyjedzie jednak na mistrzostwa świata – ewentualne obywatelstwo otrzyma najwcześniej w ostatnim tygodniu lipca.

6. Eric Dier (23 lata, Anglia, Tottenham)

Rewelacja środka pola w ekipie z Londynu. To w dużej mierze dzięki niemu i dzięki jego tytanicznej pracy w destrukcji swoje skrzydła w pełni mógł rozwinąć Dele Alli. Urodzony w Cheltenham, ale wychowany w Lizbonie Anglik czerpie w swojej grze zarówno z tego, czego nauczył się w Sportingu (w juniorach grał od dziewiątego roku życia, z Portugalii wyjechał dopiero po ukończeniu 20 lat), jak i z początku angielskiego rozdziału kariery. Reprezentant „Synów Albionu” mimo zaledwie 23 lat na karku zakładał już opaskę kapitańską w kadrze narodowej – to samo w sobie o czymś świadczy. Wiele się mówi o tym, że Anglicy mogą WRESZCIE o coś powalczyć na wielkiej międzynarodowej imprezie, w dużej mierze dzięki blaskowi dwóch gwiazd i kolegów Erica Diera z zespołu – Harry’ego Kane’a i Delle Alliego, ale to właśnie czyściciel przedpola może okazać się cichym bohaterem całego planu.

5. Sergio Busquets (29 lat, Hiszpania, FC Barcelona)

Tyle razy nazwany „niedocenionym” nie był chyba nikt inny w historii piłki nożnej – a to samo w sobie jest jakimś rodzajem docenienia. Tak czy inaczej kataloński defensywny pomocnik to przykład zawodnika o zupełnie unikatowej charakterystyce. 29-latek bazuje głównie na swojej wysokiej boiskowej inteligencji, na tym, co widzi dookoła siebie i jak w tym wszystkim może zachować się przeciwnik. Z tego powodu nie notuje zbyt wielu spektakularnych przechwytów wślizgami, nie ściga się ze skrzydłowymi przez całe boisko i nie wybija piłek przewrotką z własnej linii bramkowej. Busquets porusza się raczej dostojnie, bo i zwyczajnie nie musi inaczej. Podaje najczęściej krótko, bo tego się od niego wymaga. Bramki strzela od wielkiego dzwonu, bo do tego zadania po prostu wyznaczono kogoś innego. Dlatego to tak wielki skarb dla trenera. Vincente Del Bosque powiedział o nim kiedyś znamienne słowa: Gdy widzisz mecz, nie dostrzegasz Busquetsa. Gdy jednak popatrzysz na niego, widzisz cały mecz. Idealna pointa.

4. Toni Kroos (27 lat, Niemcy, Real Madryt)

Oczko wyżej człowiek z drużyny największego rywala Busquetsa, czyli ekipy „Królewskich”. Toni Kroos zapoczątkuje pewną madrycką kolonię w naszym plebiscycie. Urodzony we wschodnioniemieckim Greisfaldzie zawodnik pełni w stolicy Hiszpanii funkcję łącznika między bardziej defensywnymi i bardziej ofensywnymi graczami. Gdy jest w formie, robi to w zasadzie najlepiej na całym świecie – to „ósemka” zupełnie kompletna. Koniec roku miał znacznie słabszy niż jego pierwszą część, niemniej nie da się nie docenić jego wkładu w jeden z najlepszych i najbardziej obfitujących w trofea roków dla Realu. To o nim legenda Barcelony, Holender Johan Cruyff, powiedział po mundialu w Niemczech: Robi wszystko na boisku dokładnie tak, jak trzeba. Trudno o lepszą rekomendację. Kroos kończy ten rok obwieszony indywidualnymi wyróżnieniami. Wyliczmy: miejsce w jedenastce roku wg FIFPro, Ligi Mistrzów UEFA, IFFHS i La Liga, do tego srebrna statuetka dla najlepszego rozgrywającego wg IFFHS. Grubo.

3. Casemiro (25 lat, Brazylia, Real Madryt)

Najniższy stopień podium dla gościa, który już ostatecznie i nieodwołalnie zapisał swoje nazwisko na liście najlepszych piłkarzy świata. To nie będzie chwilowy meteor, Casemiro już raczej zawsze będzie marką o światowym zasięgu. 25-latek to człowiek łamiący wszelkie stereotypy Brazylijczyka. Pal licho, że jest cichy i stroni od imprez. To człowiek, który jak sam podkreśla, ma hobby w postaci odbierania piłek rywalom. Sztuczki techniczne odkłada więc na bok, bo są szalenie nieefektywne. A że technicznie nie jest wcale słabym zawodnikiem, to widać, gdy tylko dostanie okazję do przytrzymania dłużej futbolówki. Zdobywca trzech Lig Mistrzów z Realem. Bez niego raczej na pewno nie byłoby tych dwóch ostatnich, gdy już w pełni stanowił o sile zespołu. Swoją postawą zapracował na miejsce w jedenastce sezonu Champions League, która w oczywisty sposób mu się należała. Do tego znalazł się w trzeciej jedenastce FIFPro. Naszym zdaniem nieco za nisko, to w tej chwili druga „szóstka” świata.

2. Luka Modrić (32 lata, Chorwacja, Real Madryt)

Miejsce drugie rezerwujemy legendzie. Co prawda jego forma w końcówce roku wyraźnie spadła (gdyby miał całe dwanaście miesięcy takich jak listopad i grudzień, nie byłoby go nawet w dziesiątce), niemniej jednak wkład w trofea zdobyte przez Real i genialna postawa przez 3/4 roku nie uszły naszej uwadze. Pytanie, czy Modrić jest trochę przemęczony, czy (oby nie!) zaczyna mieć dołek związany z wiekiem i licznymi przecież urazami, jest bardzo zasadne. Przed jednym z najlepszych środkowych pomocników XXI wieku prawdopodobnie ostatni mundial, dobrze by było na nim zaistnieć. Jaki był ten rok dla Modricia? Ewentualnych krytykujących tak wysokie miejsce odeślijmy do wszelkich wyróżnień. Jedenastki sezonu Champions League, FIFPro, IFFHS. Złotej Piłki dla najlepszego gracza Klubowych Mistrzostw Świata. Nagrody dla najlepszego pomocnika Ligi Mistrzów. Trzeciego miejsce i brązowej statuetki dla trzeciego najlepszego rozgrywającego IFFHS. Kosmos.

1. N’Golo Kante (26 lat, Francja, Chelsea FC)

Wybór naprawdę nie mógł być inny. Wystarczy obejrzeć kilka akcji z dowolnego meczu Premier League, by się w nim zakochać. Trudno powiedzieć, czy to „drugi Makelele” czy nawet jeszcze lepszy zawodnik, niemniej N’Golo Kante to absolutnie niedościgniony wzór dla defensywnych pomocników całego świata. W dodatku preferujący styl, który zarezerwowany jest dla małego procenta zawodników. Co ciekawe, Kante za swojego największego idola uważa Lassanę Diarrę, który chyba aż takiego poziomu w swojej grze nie osiągnął. Już w zeszłym roku sir Alex Ferguson powiedział o Francuzie, że to „zdecydowanie najlepszy piłkarz Premier League”. Co ciekawe, boiskowy brak gwiazdorstwa i oddawanie się brudnej robocie to tylko jeden elementów jego etosu pracy. Na co dzień jeździ mini cooperem, bo wielkie sportowe fury za setki tysięcy funtów nie są funkcjonalne i epatują bezsensownym bogactwem. Tak twierdzi człowiek, który zajął ósme miejsce w plebiscycie o Złotą Piłkę w 2017 roku (defensywny pomocnik!), jedno „oczko” niżej w podobnej klasyfikacji FIFA, znalazł się w kilku niezależnych od siebie jedenastkach sezonu Premier League, został piłkarzem roku w Chelsea i we Francji. Złoty człowiek, jedyne, co pozostało, to wypracować swoim ofensywnym kolegom tytuł mistrza świata na mundialu w Rosji. Nie wiemy, jak z nimi, ale jego z pewnością na to stać i na to zasługuje.


Ranking najlepszych środkowych obrońców świata znajduje się tutaj.

Komentarze:
Przeczytaj także: