Michał Krzeszowski

Monopolista Lewandowski

Czy Bayern jest zbyt mocno uzależniony od Polaka?

sportsnet.ca
21 lutego 2017

Larum na temat Roberta Lewandowskiego trwa na dobre od niemal końcówki 2016 roku. W Niemczech i Polsce pytają, czy Bayern nie jest zbyt uzależniony od Polaka? Szczególnie głośno zrobiło się teraz, kiedy to Polak strzela ważne gole w Bundeslidze i w Lidze Mistrzów. Czy napastnik drużyny z Bawarii potrzebuje więcej przerw, żeby odpocząć przed istotnymi meczami? Co w przypadku kontuzji? Czy reprezentacja Polski nie ucierpi przez tak mocne eksploatowanie „Lewego”?

Obecnie trwający sezon dla Lewandowskiego jest trzecim w barwach Bayernu Monachium. Przeprowadzając się do Monachium, wkroczył od razu do pierwszego składu i na tle innych liderów „Bawarczyków” pokazał, że wcale nie odstaje od nich poziomem. Ba, obecnie to właśnie Polak jest najważniejszą postacią w ekipie mistrza Niemiec. Szczególnie udowodnił to w przeciągu ostatniego tygodnia. Najpierw w 1/8 finału Ligi Mistrzów w kluczowym etapie meczu z Arsenalem strzelił gola na 2:1, a niespełna cztery minuty później popisał się kapitalną asystą przy bramce Thiago Alcantary. W sobotę Carlo Ancelotti chciał dać odpocząć „Lewemu”, ale że Bayernowi nie wiodło się najlepiej w spotkaniu z Herthą (przegrywali 0:1), wpuścił Polaka na 30 minut na boisko. Lider tabeli Bundesligi doprowadził do remisu w 96. minucie dzięki trafieniu Lewandowskiego. Był to jego 135. gol w niemieckiej lidze. Z obcokrajowców lepszy jest tylko Claudio Pizarro ze 190 bramkami na koncie.

Kluczowy temat w lokalnych mediach monachijskich i głównych sportowych w Niemczech dotyczył tego, co by się stało, jakby Polak złapał kontuzję? Analizując obecną sytuację kadrową i formę piłkarzy mogących zastąpić „Lewego”, faktycznie można podnieść alarm. W zasadzie tylko Thomas Mueller jest w stanie wejść na „dziewiątkę”, ale raz, Niemiec w tym sezonie nie imponuje formą (pięć goli we wszystkich rozgrywkach), a dwa, nigdy nie czuł się dobrze, grając jako najbardziej wysunięty piłkarz. Zresztą pokazał to też ostatni mecz w Berlinie, gdzie właśnie Mueller występował na pozycji Polaka. Kontuzja może być dramatem, ale pfuu, wyplujmy to słowo. Slogan w Bayernie pt. „Lewandowski kontuzjowany” jest kompletnie niepotrzebny. Dlaczego? Po pierwsze, sam Uli Hoeness w odpowiedzi na medialny szum powiedział, że nie boi się o ryzyko kontuzji Polaka. Głównie dlatego, że jest świetnie przygotowany fizycznie. Po drugie, w porównaniu do innych gwiazd Bayernu Lewandowski nie łapał w przeszłości groźnych urazów. A po trzecie, prze do celu, jakim jest wygrana w Lidze Mistrzów. Szczególnie na obecnym etapie sezonu 28-latek nie ma zamiaru zwalniać tempa.

Lewandowski to robot?

Kiedy tylko Robert Lewandowski pojawił się w Niemczech, prawie od razu udowodnił, że warto na niego stawiać. W pierwszym sezonie szybko musiało dotrzeć do Juergena Kloppa, z kim ma do czynienia. Mimo że miał w drużynie groźnego snajpera – Lucasa Barriosa, zawsze dawał Polakowi szansę na pokazanie się na boisku (choćby na parę minut). W kolejnym sezonie „Lewy” zameldował się na stałe w wyjściowym składzie Borussii Dortmund, reprezentant Paragwaju został sprzedany, a rezerwowi ściągnięci do ewentualnego zastąpienia Polaka mocno wygrzewali się w fotelach na ławce rezerwowych. Podobnie od trzech lat jest w Bayernie, z tym że w Monachium nikt nie myśli o zatrudnieniu rezerwowego dla polskiego napastnika.

Liczbę goli czy asyst Lewandowskiego nie trzeba nikomu przypominać. Praktycznie wspomina się o nich co kolejkę Bundesligi. Bardzo imponująca za to jest wydolność Polaka. Średnio opuszcza niecałe dwa mecze na cały sezon, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki w Niemczech i europejskie puchary! Ostatni raz „Lewy” nie grał dwa spotkania z rzędu w sezonie 2012/2013, bo za czerwoną kartkę dostał karę zawieszenia na dwa mecze. Jeżeli łapał urazy, to tylko na tyle drobne, że opuszczał maksymalnie jedną kolejkę. Podobnie jest w reprezentacji, gdzie Adam Nawałka daje wolne Polakowi tylko w meczach towarzyskich.

Zmiennik niepotrzebny od zaraz

Robert Lewandowski w Bayernie osiągnął najwyższy poziom światowy. Ludzie nie tylko w Polsce czy Niemczech już dyskutują na temat tego, kto jest najlepszą „dziewiątką” świata? Lewandowski? Benzema? Higuain? Suarez? Cavani? Dużo tak stricte grających piłkarzy w najsilniejszych ligach i drużynach nie ma. „Bawarczycy” zdają sobie sprawę, jaki mają skarb w zespole. Pod koniec 2016 roku z Polakiem przedłużono umowę do 2021 roku. Czy ktoś, kto utrzymuje tyle lat tak dobrą formę i skuteczność, potrzebuje zmiennika? Czy inni nie mają podobnych zmartwień i szukają rezerwowych dla najlepszych? Daleko nie trzeba szukać. Manuel Neuer w Bayernie stoi na bramce niemal w każdym spotkaniu, nawet w DFB Pokal z mało istotnymi rywalami. Idziemy dalej. W Paryżu mieli dwóch wirtuozów linii ataku, teraz został jeden. Czy ktoś woła o następnego? Gigi Buffon będzie bronił bramki Juventusu, aż powie „dość”. Wreszcie doszliśmy na szczyt i czy ktoś w Barcelonie czy Realu mówi o zbyt dużym uzależnieniu od Messiego czy od Ronaldo? Szuka się dla nich rezerwowych? Najlepszym zakończeniem będą słowa wypowiedziane dla „Kickera” przez Uliego Hoenessa: – Często słyszę, że Bayern nie ma żadnego zastępcy dla Lewandowskiego, dla Gerda Muellera też nie mieliśmy.

Komentarze:
  • Andriu

    Lewy jest niesamowity, światowa gwiazda, oby dalej mu się wszystko układało i omijały go kontuzje.

Przeczytaj także: