Michał Krzeszowski

Messi jeszcze nie kończy. Argentyna pokonuje Ekwador

Wicemistrzowie świata meldują się na mundialu w Rosji

remezcla.com
11 października 2017

Był środek nocy w Europie, ale mimo to wielu kibiców na Starym Kontynencie nie położyło się spać. Powodem przemiany w nocnych marków okazał się mecz Ekwadoru z Argentyną. Ostatnia kolejka eliminacji do mistrzostw świata strefy CONMEBOL i walka Leo Messiego o udział w czwartym z rzędu mundialu. Argentyńczycy musieli wygrać, bo inaczej byłby to koniec ich drogi do Rosji i kto wie czy nie koniec przygody ich lidera z kadrą narodową. Ale, jak mawia stare przysłowie, jak trwoga to do Messiego.

Przed ostatnią kolejką eliminacji do mistrzostw świata strefy Ameryki Południowej Argentyna stanęła przed bardzo trudnym zadaniem pokonania Ekwadoru na wyjeździe. Stadion gospodarzy położony jest na wysokości 2782 m n.p.m. i już niejedna czołowa reprezentacja strefy CONMEBOL wyjeżdżała stąd bez punktów. W ostatnich czterech meczach „Albiceleste” nie potrafili odnieść zwycięstwa. Ostatni raz z wygranej na ekwadorskiej ziemi mogli się cieszyć w 2009 roku. Na szczęście dla Argentyńczyków „La Tri” nie mają już szans na awans na mundial, również stadion w Quito nie jest tak mocną twierdzą podczas obecnych kwalifikacji.

Mimo tych wszystkich statystyk, zapowiedzi, wróżb czy życzeń oczy całego piłkarskiego świata były skierowane na jedną osobę. Mowa tu oczywiście o kapitanie i liderze Argentyny – Lionelu Messim. Ten wybitny piłkarz ma już na karku 30 lat i zdawał sobie sprawę, że gra na mistrzostwach świata w Rosji będzie jedną z ostatnich szans do zdobycia upragnionego i brakującego tytułu. Dlaczego ten mecz był tak ważny? Porażka „Albiceleste” oznaczać mogła koniec kariery reprezentacyjnej jednego z najwybitniejszych zawodników na świecie.

Niespełniony argentyński sen

W barwach swojej ukochanej ojczyzny Leo Messi zadebiutował 4 sierpnia 2005 roku. Początek nie był najlepszy, bo po zaledwie 40 sekundach od wejścia na boisko przyszłe bożyszcze argentyńskich fanów zakończyło mecz przedwcześnie. Czerwona kratka, dość kontrowersyjna, i młodzian musiał poczekać jeszcze na kolejne szanse. Przed debiutem w seniorskiej reprezentacji Argentyńczyk wraz z młodzieżówką osiągnął tytuł mistrza świata U-20. Oczywiście wschodząca gwiazda futbolu została królem strzelców oraz najlepszym zawodnikiem turnieju. Pierwszy mundial, na którym pojawił się Messi, to turniej w Niemczech z 2006 roku. Wtedy to 18-latek, wchodząc na boisko w meczu przeciwko Serbii i Czarnogórze, stał się najmłodszym reprezentantem Argentyny w historii mistrzostw świata. W tym spotkaniu również strzelił gola, co sprawiło, że stał się najmłodszym autorem bramki w turnieju (szóstym w historii MŚ).

Sportskeeda.com

Na pierwszym swoim mundialu Messi nie był kluczową postacią, ale ten turniej miał pewne piętno towarzyszące mu na późniejszych etapach kariery reprezentacyjnej. Chodzi o kadrę Niemiec. W 2006 roku bez Messiego na boisku Argentyna przegrywa po rzutach karnych w ćwierćfinale z gospodarzami. W 2010 roku w RPA wielkie apetyty i Diego Maradona na ławce. Ponownie „Albiceleste” docierają do 1/4 finału i znowu muszą uznać wyższość Niemiec. Tym razem kończy się na srogim laniu. Kolejne mistrzostwa, na których mogliśmy oglądać Messiego i spółkę, to mundial 2014 w Brazylii. Na swoim kontynencie wreszcie udało się Argentyńczykom osiągnąć sukces. W końcu została przełamana bariera ćwierćfinału. Szkoda, że wraz z nią gwiazda Barcelony złapała zadyszkę. W finale na Argentynę czekali oczywiście Niemcy, ale tym razem wygrali dopiero po dogrywce. Na pocieszenie Messiemu wręczono nagrodę najlepszego zawodnika turnieju, choć sam zawodnik zdawał sobie sprawę ze swojej słabszej formy w fazie pucharowej.

Na własnym podwórku nie lepiej

Wydawało się, że skoro na arenie ogólnoświatowej Messiemu nie udawało się poprowadzić Argentyny do triumfu, to może na rodzimym kontynencie zgarnąć masę tytułów. Niestety nie. Na swoim pierwszym Copa America w 2007 roku udało dotrzeć się do finału, ale tam lepsza zdecydowanie była Brazylia (3:0). W 2011 roku Argentyna skończyła grę na turnieju w ćwierćfinale po rzutach karnych w meczu przeciwko Urugwajowi. Najbliżej sukcesu Leo był w 2015 oraz 2016 roku. Wtedy to dwukrotnie poprowadził „Albiceleste” do finałów Copa America. Dwukrotnie w ostatnim meczu turnieju grał przeciwko Chile, dwukrotnie skończyło się na 0:0 i konkursie „jedenastek”. Tym razem zmorą Argentyńczyków został Claudio Bravo, który rok po roku zatrzymywał rywala w rzutach karnych. Te zdarzenia doprowadziły do pierwszego załamania Messiego.

Npr.org

Kibice często mieli pretensje do niego, że nie gra na takim poziomie jak w klubie. Dla Barcelony wywalczył mnóstwo trofeów oraz potrafił podnieść drużynę w trudnych momentach. Według argentyńskich fanów często nie był w stanie tego zrobić dla swojej ojczyzny. W 2016 roku po finale Copa America, podczas którego Messi zmarnował swoją „jedenastkę”, ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery. Na szczęście dla Argentyny rozbrat z reprezentacją nie trwał długo, a Lionel Messi wrócił do gry w kadrze na eliminacje do mistrzostw świata 2018.

Jedyną rzeczą, z jakiej może być dumny gwiazdor Barcelony, jest złoty medal olimpijski. W 2008 roku w Pekinie początkowo lidera Argentyńczyków miało nie być. FC Barcelona nie chciała puszczać swojego asa na turniej trwający w środku przygotowań do sezonu. Po rozmowie Messiego z Pepem Guardiolą udało się przekonać trenera do zmiany zdania. W głównej mierze to dzięki Leo Argentyna sięgnęła po złoty kruszec. W najważniejszych meczach zdobywał gole lub asystował kolegom. Jak do tej pory ten medal z Pekinu jest najważniejszą zdobyczą, jaką udało się Messiemu wywalczyć w koszulce swojej ojczyzny. Niestety po latach często niedoceniane osiągnięcie.

Eliminacje zakończone sukcesem i hattrickiem

Ostatnie dwa lata nie są najlepsze dla Argentyny. Co prawda w 2016 roku docierają do finału Copa America, ale zaczyna powoli brakować pieniędzy w skarbie argentyńskiej federacji piłkarskiej. Przez to m.in. z pracy w kadrze rezygnuje Gerardo Martino. Schedę po nim przejął Edgardo Bauza, ale po słabych występach w eliminacjach oraz tylko 22 punktach zdobytych po 14 meczach postanowiono zwolnić trenera. Obecnie kadrę prowadzi Jorge Sampaoli, ale podobnie jak jego poprzednik często „miesza” zawodnikami. W meczach eliminacyjnych tacy piłkarze jak Mauro Icardi czy Paulo Dybala siadają na ławce, a w wyjściowym składzie pojawiają się piłkarze z argentyńskiej ligi, mniej znani fanom z Europy.

Lionel Messi nie jest ślepy ani głupi. Widzi, co się dzieje wokół Argentyny, i zdaje sobie sprawę, że samemu będzie mu niezwykle trudno o zdobycie trofeów z kadrą. Mimo spotykanej niechęci od kibiców w momentach niepowodzeń lider reprezentacji się nie poddaje. Robi to dla swojej ojczyzny oraz dla siebie. Ma na karku już 30 lat, ale jest głodny sukcesów. Spełnieniem kariery będzie zdobycie tytułu mistrza świata. Aby móc tego dokonać, musiał postawić jeszcze jeden krok w kierunku mundialu w Rosji.

Jak nie Messi to kto? Mecz z Ekwadorem rozpoczął się dramatycznie dla wicemistrzów świata. Gospodarze niespodziewanie objęli prowadzenie w 1. minucie spotkania. Gola strzelił Romaria Ibarra. Był to mocny cios dla Argentyny, ale wtedy w ręce w nogi sprawy wziął kapitan Argentyny. Wreszcie niczym w Barcelonie w trudnych momentach lider zadał cios i dał wiarę swojej drużynie. Messi strzelił gola na 1:1, a zaledwie osiem minut później dołożył następne trafienie. W drugiej odsłonie meczu skompletował swojego hattricka, ustalając wynik spotkania na 3:1 dla Argentyny.

Historia kariery reprezentacyjnej Lionela Messiego jeszcze się nie kończy. Jak potoczy się dalej? Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne – do sukcesu potrzebna będzie znacznie lepsza Argentyna. Nie ta z zakończonych eliminacji do mundialu. Nie jest za dobrze w argentyńskim związku, ale właśnie może zdobycie mistrzostwa świata da pozytywnego kopa organizacji, a Messiemu pozwoli wreszcie odetchnąć. Mimo serii niepowodzeń z kadrą ciągle mu się chce za nią umierać.

Komentarze:
Przeczytaj także: