Paweł Łopienski

Mecz, który rozstrzygnie rywalizację we Francji?

Już dziś spotkanie mistrza z wicemistrzem kraju. Która drużyna wyjdzie z niego zwycięsko?

26 listopada 2017

Hitem czternastej kolejki Ligue 1 będzie pojedynek dwóch najlepszych drużyn poprzedniego sezonu. AS Monaco, które sensacyjnie zdobyło tytuł mistrzowski, kontra Paris Saint-Germain, które robi wszystko, aby pierwsze miejsce we francuskiej lidze wróciło na swoje miejsce, czyli do stolicy kraju. Dzisiejsze spotkanie może zadecydować o losach rywalizacji, albowiem w przypadku wygranej piłkarzy Unaia Emery’ego wicemistrzowie będą mieli aż dziewięć punktów przewagi nad drugim Monaco i wydaje się, że będzie to strata nie do odrobienia.

20 maja bieżącego roku. Podopieczni Leonarda Jardima wygrywają 3:2 z Rennes w ostatniej kolejce i cieszą się ze zwycięstwa w lidze, wyczekiwanego przez kibiców od przeszło siedemnastu lat. Podopieczni Leonardo Jardima doszli również do półfinału Ligi Mistrzów, w którym odpadli w dwumeczu z Juventusem, a po drodze ograli między innymi Manchester City Pepa Guardioli oraz Borussię Dortmund prowadzoną przez Thomasa Tuchela. Przełomowy rok przyniósł również olbrzymi przypływ gotówki z transferów z klubu w letnim okienku transferowym. Na sprzedaży kluczowych piłkarzy Monaco zarobiło ponad dwieście milionów euro, drugie tyle może dojść po wykupieniu w następnym sezonie przez Paris Saint-Germain Kyliana Mbappé. Klub ściągnął za sto milionów euro następców, którzy mieli dać odpowiednią jakość, aby walczyć o obronę zdobytego trofeum.

W drugim narożniku paryżanie, którzy nie ukrywali niezadowolenia ze swojej postawy w poprzednich rozgrywkach. Jasno określali swoje cele na najbliższe dwanaście miesięcy: zwycięstwo w Ligue 1 oraz długo wyczekiwana wygrana w rozgrywkach Ligi Mistrzów. W tym celu sprowadzono za rekordową sumę 222 milionów euro Neymara, dzięki któremu oba sukcesy mają stać się bardziej realne niż kiedykolwiek. Do tego wzmocniono boki obrony, sprowadzając Daniego Alvesa i Yuriego Berchiche. Nasser Al-Khelaifi nie może sobie pozwolić na kolejną klęskę na własnym podwórku, postanowił więc osłabić największego rywala: Kylian Mbappé został wypożyczony z Monaco na obecny sezon, po tym okresie może zostać wykupiony za 180 milionów euro. Po zakończeniu letniego okienka transferowego wszyscy byliśmy pewni jednego: mobilizacja w Paryżu jest większa niż kiedykolwiek wcześniej.

Co się dzieje z Monakijczykami?

Początek sezonu wróżył optymistycznie i wydawało się, że Leonardo Jardim szybko poradzi sobie z problemem sprzedanych zawodników. Wprawdzie w Superpucharze Francji przegrali 1:2 z Paris Saint-Germain, jednak w lidze wygrali pierwsze cztery spotkania (w tym 6:1 z Olympique’iem Marsylią). Później przyszły pierwsze kłopoty. Najpierw sensacyjnie przegrali 0:4 z Niceą, a kilka dni później zremisowali z RB Leipzig w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów. W Ligue 1 ich gra wyglądała równie dobrze jak w poprzednim sezonie, zdarzały się im jednak kolejne wpadki jak porażka w ostatnich minutach z Olympique’iem Lyon czy remis 1:1 z beniaminkiem Amiens. W europejskich pucharach zawodzili, w pięciu meczach zdobyli zaledwie dwa punkty, co czyni ich (razem z Borussią Dortmund, która na wiosnę zagra w Lidze Europy) największym rozczarowaniem obecnej edycji Ligi Mistrzów.

Nie minęła połowa sezonu, a Monaco traci w Ligue 1 sześć punktów do liderującego PSG. Jedynym plusem odpadnięcia z LM jest fakt, iż Leonardo Jardim będzie mógł się w pełni skupić na odrabianiu strat, jednak w tym momencie wszystko zależy od ich rywali, bo to wpadki wicemistrza pozwolą Monaco łapać dystans. Letnia wyprzedaż mocno dała się we znaki, lecz nic w tym dziwnego. Odeszli podstawowi zawodnicy: Benjamin Mendy, czyli lewy obrońca, defensywny pomocnik  Tiemoue Bakayoko, skrzydłowy Bernando Silva oraz napastnik Kylian Mbappe. W zamian przyszli: 22-letni Keita Balde, 20-letni Youri Tielemans, 23-letni Terence Kongolo, 21-letni Adama Diakhaby, 20-letni Jordy Gaspar. Nieco starsi są Rachid Ghezzal (25 lat) i Stevan Jovetic (27). Widać wyraźnie, że nowi zawodnicy potrzebują czasu, aby zgrać się z resztą i pokazać pełnię umiejętności na francuskich murawach.

Szanse Monaco w meczu z PSG? Moim zdaniem są dość spore. Drużyna Jardima mimo nie najlepszej dyspozycji w ostatnich spotkaniach jest jedną z niewielu drużyn we Francji, która może poziomem równać się z paryżanami. Odeszło kilku zawodników robiących grę Monakijczyków, jednak ja nie wiązałbym ich wahań formy głównie z tym faktem. Taka jest po prostu kolej rzeczy. Najlepsza drużyna w kraju zawsze w następnym po mistrzowskim sezonie ma ciężej. W minionej edycji to PSG zaliczało wpadki – ocenia nasz redakcyjny kolega zajmujący się Ligue 1, Kamil Tybor.

„France Football” przytacza inne problemy Monakijczyków. Na starcie wspomina o błędnych taktycznych decyzjach Leonardo Jardima, który często niepotrzebnie starał się mieszać w ustawieniu i swoją drużynę zestawiał w 1-4-2-3-1 z Falcao na szpicy i najczęściej z trzema środkowymi pomocnikami (Tielemans, Moutinho, Fabinho) z pierwszym bardziej wysuniętym. Kolejnym kłopotem szkoleniowca były kontuzje Djibrila Sidibe oraz Thomasa Lemara. Reprezentanci Francji nie byli do dyspozycji trenera w wielu meczach, a przecież to kluczowi zawodnicy drużyny. Linia defensywna spisuje się znacznie słabiej w obecnych rozgrywkach, wspomina się również o Kamilu Gliku, który, choć jest obrońcą najczęściej trafiającym do jedenastki kolejki według „L’Equipe”, to w decydujących spotkaniach również popełnia więcej błędów. Kolejną kwestią jest fakt, iż trudniej obronić tytuł mistrzowski, niż go zdobyć i to w przypadku tego zespołu się potwierdza.

Paris Saint-Germain na fali

W zupełnie innej sytuacji jest wicemistrz Francji, który w obecnym sezonie nie odniósł jeszcze żadnej porażki. Ba, w Ligue 1 wygrali jedenaście spotkań, strzelili czterdzieści trzy bramki, stracili zaledwie dziewięć. Co prawda zdarzyły się dwie straty punktowe w postaci wyjazdowych remisów z Montpellier oraz Olympique’iem Marsylia, jednak piłkarze Unaia Emery’ego kontrolują sytuację w lidze. W Lidze Mistrzów ich postawa budzi podziw. Zajmują pierwsze miejsce w grupie złożonej z Bayernu Monachium, Anderlechtu Bruksela oraz Celticu Glasgow. Po środowej wygranej ze szkockim zespołem 7:1 klub zapewnił sobie miejsce w historii tych rozgrywek. Pobił zeszłoroczny rekord Borussii Dortmund w liczbie bramek w fazie grupowej, a ma przecież do rozegrania jeszcze jeden mecz, a konkretnie wyjazd do Monachium.

Niejednokrotnie mówiło się przed sezonem, że trio Cavani-Neymar-Mbappé stworzy najlepszy atak na świecie. Pierwsze miesiące to potwierdziły, nie ma skuteczniejszej i bardziej bramkostrzelnej ofensywy na całym globie. I jeżeli gdzieś mamy szukać wad drużyny, to zdecydowanie w formacji defensywnej. Marquinhos z Thiago Silvą grają ze sobą od czasu odejścia z drużyny Davida Luiza, jednak w przeszłości zdarzały im się wpadki. Nie lepiej sytuacja wygląda z pozycją bramkarza. Alphonse Areola z pewnością nie jest golkiperem na miarę takiego klubu, z ławki rezerwowych nie podnosi się Kevin Trapp, który pierwsze spotkanie w tym sezonie zaliczył w ubiegłotygodniowym meczu reprezentacji Niemiec przeciwko Francji.

Falcao kontra Cavani

Niedzielny mecz stać będzie pod znakiem rywalizacji dwóch najlepszych napastników ligi. Kolumbijczyk kontra Urugwajczyk. Drugi kontra pierwszy w klasyfikacji strzelców Ligue 1. Sam pojedynek tych snajperów zachęca wystarczająco, aby obejrzeć zbliżające się spotkanie. Obaj we wszystkich rozgrywkach strzelili trzydzieści sześć bramek w trzydziestu trzech meczach. W poprzednim sezonie w dwóch spotkaniach pomiędzy tymi drużynami to Edinson Cavani dwukrotnie pokonał bramkarza Monaco, nie udało się to Kolumbijczykowi. Nie ma wątpliwości, że między tymi zawodnikami do końca rozgrywek trwać będzie rywalizacja o tytuł króla strzelców. A na murawie będą również inni wspaniali zawodnicy. Nie trzeba wspominać o Neymarze, który w nowych barwach w czternastu meczach strzelił trzynaście bramek i zanotował dziesięć asyst. W pierwszym składzie wicemistrza Francji powinien również pojawić się Kylian Mbappe, który ostatnie ligowe spotkanie z Nantes obserwował z ławki rezerwowych.

Z ASM nie jest jednak jeszcze tak źle. Oczywiście w LM zawodzą na całej długości, ale w L1 próbują dotrzymywać kroku PSG. Z ostatnich 33 meczów w lidze ASM przegrało tylko dwa,  z Niceą  we wrześniu i OL w październiku. Co ciekawe, Monaco zawsze strzelało gole w swoich ostatnich 42 meczach domowych (średnia 2,7 bramki na mecz) i jest to najlepsza domowa seria w L1 od 1978 roku – wtedy Nicea zdobywała bramki w 55 meczach u siebie, od 30 maja 1975 do 15 lutego 1978. Uważam, że ekipa Glika strzeli też coś przeciwko PSG – podkreśla Kamil Tybor.

W niedzielę na boisku nie pojawią się na pewno Thomas Lemar, Stevan Jovetic oraz Adama Traoré. W kadrze będzie Djibril Sidibe, jest bardzo prawdopodobne, że pomimo dłuższej nieobecności wyjdzie na spotkanie w pierwszym składzie. Z drużyną gości na mecz nie uda się kontuzjowany Thiago Motta, poza tym goście powinni wyjść swoim sztandarowym ustawieniem 4-3-3 z trio w ataku oraz Verrattim, Rabiotem i Pastore w pomocy. Paris Saint-Germain jest faworytem wieczornej rywalizacji na stadionie Ludwika II, jednak gospodarze również mają kim postraszyć defensywę gości. Będzie wspomniany Falcao, Keita Balde w ostatnich tygodniach strzelił trzy bramki i zaliczył dwie asysty. Fabinho świetnie gra w ważnych spotkaniach, dlatego nie mamy wątpliwości, że jeśli ktoś ma poprowadzić gospodarzy do zwycięstwa, to on będzie tym zawodnikiem. Monaco wyjdzie w ustawieniu z pięcioma obrońcami, co ma utrudnić dostęp do własnej bramki.

Trudne, ale nie niewykonalne zadanie Monaco

Biorąc pod uwagę ostatnie mecze obu drużyn, AS Monaco ma znikome szanse na wygranie tego meczu. Ich rywale prezentują się znacznie lepiej, mają więcej argumentów po swojej stronie i tylko katastrofalna dyspozycja ich przeciwników pozwoliłaby wyjść z dzisiejszego starcia zwycięsko. Monakijczycy w przeszłości udowodnili, że mają sposób na zespół prowadzony przez Unaia Emery’ego. PSG wygrało ostatnie trzy mecze przeciwko Monaco we wszystkich rozgrywkach, ale w lidze nie wygrali z nimi od 30 sierpnia 2015 roku. Okazja na przełamanie jest niemal wymarzona. Miejmy nadzieję, że dziś ujrzymy kapitalne widowisko, będzie to wizytówka rozgrywek Ligue 1, a rywalizacja między obiema druzynami w sezonie 2017/2018 stanie się jeszcze ciekawsza.

PSG przyjeżdża w roli medialnego faworyta, ale według mnie szanse są wyrównane. To będzie piłkarskie święto w księstwie, a ja osobiście liczę na trzy punkty Monaco – podsumował Kamil Tybor.

 

Komentarze:
Przeczytaj także: