Wojciech Anyszek

Matuidi zadebiutował, Inter pokazał swoją siłę, a kibice Serie A szaleją

Co wiemy po drugiej kolejce Serie A?

Matuidi
28 sierpnia 2017

Włoska Serie A rozkręca się z każdym meczem. Ciekawe transfery sprawiają, że prestiż ligi cały czas rośnie, co przekłada się na poziom sportowy rozgrywek. Pozyskanie piłkarza takiej klasy jak Blaise Matuidi przez Juventus pokazuje, że ci znakomici piłkarze również chcą iść do Serie A. Oczywiście głównym powodem przenosin Francuza do Turynu było niezmieszczenie się przez PSG w limicie Financial Fair Play. Nie zmienia to jednak faktu, że Juventus dokonał świetnej inwestycji. W międzyczasie rozpoczęła się druga kolejka Serie A, która jak zawsze obfitowała w wiele wydarzeń. 

Nadszedł więc czas, by w telegraficznym skrócie prześledzić najważniejsze wydarzenia minionej kolejki ligi włoskiej oraz sprawdzić, jak po weekendzie wygląda tabela Serie A.

Matuidi debiutuje

Niemal od początku okienka transferowego Juventus wykazywał spore zainteresowanie francuskim pomocnikiem. To jedna, to druga odrzucona oferta, jednak mimo tego Beppe Marotta, dyrektor sportowy klubu, nie poddawał się. I kiedy już wydawało się, że nic nie wyjdzie z transferu Francuza, nagle przyszła nieoczekiwana wiadomość. Neymar przychodzi do PSG za 222 miliony euro, co oznacza, że trzeba wyrównać Financial Fair Play. Jedną z ofiar tego rozwiązania stał się nagle Matuidi, podstawowy piłkarz drużyny. Szybka decyzja Marotty, testy medyczne, podpis na kontrakcie i Blaise był piłkarzem Juventusu. Okazję do debiutu (zagrał 32 minuty) miał już w pierwszym meczu po podpisaniu kontraktu w meczu przeciwko Genoi. Tej samej, która w poprzednim sezonie była zmorą mistrza Włoch. Szczególnie na Stadio Luigi Ferraris, gdzie „Stara Dama” przegrała aż 1:3, obawy kibiców „Bianconerich” przed tym meczem były więc jak najbardziej zrozumiałe. Mimo wszystko ostatecznie Matuidi mógł się cieszyć z trzech punktów z nową drużyną – ale po kolei.

Koszmary Juventusu sprzed roku powróciły szybciej, niżby się mogło wydawać. Już w pierwszej minucie Pjanić wpakował piłkę do swojej bramki, co było ogromnym szokiem dla kibiców obu drużyn. Dosłownie chwilę później powtórzyła się sytuacja z meczu „Juve” z Cagliari. Sędzia, Luca Banti, tak jak tydzień temu Fabio Maresca, podyktował rzut karny po konsultacji z systemem VAR. Tym razem, w przeciwieństwie do Diego Fariasa, strzelec karnego Gałabinow potrafił pokonać legendę Serie A, Buffona. Znowu jednak kluczowa dla drużyny „Starej Damy” okazała się fenomenalna dyspozycja Paula Dybali, który tym razem ustrzelił hat-tricka. Zdobył go przeciwko nie byle komu, bo jak wiadomo, Mattia Perin to fachowiec pełną gębą. Swoje za uszami znów mają obrońcy Juventusu, którzy ewidentnie przespali początek meczu. Allegri zatem ciągle musi pracować nad tym elementem zespołu.

Chińscy bogacze wygrywają

Zarówno Inter, jak i Milan wygrały swoje drugie spotkania w rozpoczętym tydzień temu sezonie. Wszystko wydaje się OK, wygrywają, zakupieni piłkarze zaczynają się spłacać, ale w jednym przypadku lekko może martwić styl tej wygranej. Chodzi tu oczywiście o Milan, który długo męczył się z przeciętnym zespołem Cagliari. Mimo tego swój geniusz i doskonałą formę znowu mógł pokazać Patrick Cutrone. Dostał on szansę gry od pierwszej minuty i nie zawiódł trenera Montelli. Kluczowym elementem Milanu w tym meczu okazał się jednak Suso, który dał zwycięstwo „Rossonerim”. Z tego przede wszystkim Hiszpan jest rozliczany i w końcu kibice Milanu mogli być z niego w pełni zadowoleni. Co mogło sprawić, by po efektownym triumfie 3:0 nad Crotone tydzień temu nagle tak się męczyć z Cagliari? Wydaje się, że był to po prostu brak koncentracji.

Z kolei Inter potwierdził w pierwszym w tym sezonie szlagierze Serie A, że ich pójście w jakość przy transferach przyniosło znakomite efekty. Zwycięstwo nad faworyzowaną Romą, wicemistrzem Włoch, po znakomitym meczu mogło utwierdzić kibiców „Nerazzurich” w przekonaniu, że ten sezon może być dla nich pełny miłych niespodzianek. Przede wszystkim świetnie wprowadzili się do zespołu Waltera Sabatiniego dwaj zawodnicy, Milan Škriniar i Borja Valero, który w Mediolanie przechodzi drugą młodość. Połączenie młodości z rutyną robi tu znakomitą robotę i nawet najwięksi przeciwnicy tych transferów mogą na ten moment powiedzieć, że się mylili. Inter pokazuje na starcie tego sezonu, że jest piekielnie mocny.

Grande Zieliński

Piotr Zieliński już nieraz w barwach Napoli, czy wcześniej Empoli, udowodnił, jak wielki drzemie w nim potencjał. Rzadko spotykany przykład zawodnika obunożnego z fenomenalnym luzem w dryblingu to skarb dla niejednej drużyny. Gdyby jeszcze dodać fantastyczny strzał zza pola karnego obiema nogami, to już w ogóle mamy wtedy przykład piłkarza kompletnego. Nikt jednak nie spodziewał się, że to właśnie popularny „Zielu” natchnie Napoli do pogoni za Atalantą, która była ostatnio zmorą neapolitańczyków. Nie tylko zmotywuje, ale także sprawi, że jego gol może być już teraz kandydatem do tytułu gola sezonu.

Ostatecznie Zieliński tak pociągnął swoich kolegów z zespołu, że ci wygrali 3:1 i przełamali klątwę Atalanty. Polskich tifosich Napoli, ale i kibiców naszej reprezentacji może niestety martwić to, że nawet na minutę nie pojawił się Arkadiusz Milik.

Szalony Sinisa

Nie byłoby chyba kolejki w Serie A, w której bohaterem nie byłby trener Torino. Nie chodzi tu bynajmniej o jakąś wielką serię zwycięstw, z której kibice Torino mogliby być dumni, lecz o wybuchowy temperament Mihajlovicia. Po raz kolejny pokazał on swoją szaloną naturę. Tym razem oberwało się szczególnie arbitrowi technicznemu, który nasłuchał się potwornych bluzgów od serbskiego szkoleniowca. Były one tak słyszalne, że komentatorzy Eleven postanowili aż zagadać ten moment różnymi spostrzeżeniami ze spotkania, które momentami było mocno przeciętne.

Kontrowersja kolejki

Trudno było w tej kolejce wskazać jakąś znaczącą kontrowersję sędziowską. Na pewno poważnym błędem, jaki popełnił arbiter, była wpadka w meczu Napoli–Atalanta, gdzie sędzia, Marco Di Bello, nie zauważył ewidentnego spalonego, z którego wracał Dries Mertens w pierwszej połowie tego meczu. Wątpliwości można było mieć też w meczu Torino–Sassuolo, gdzie Paolo Cannavaro zagrał piłkę ręką w polu karnym. Sęk w tym, że wcześniej futbolówka odbiła się od jego głowy, co w związku z kolejnością zdarzeń nie kwalifikowało się do zagwizdania rzutu karnego. Mimo wszystko arbiter miał małe wątpliwości. Porównując jednak to z poprzednią kolejką i zabraniem prawidłowego gola Torino, nie wydarzyło się na szczęście nic tak absurdalnego.

Plusy tygodnia

Paulo Dybala

Dybala w tym sezonie został w Juventusie szczególnie wyróżniony. Numer „10” w ekipie „Bianconerich” to ogromny zaszczyt i przywdziewali go najwięksi piłkarze, na czele z Platinim i Del Piero. Teraz nadszedł czas na Dybalę, któremu ta „10” ewidentnie służy. Cztery gole w dwóch meczach i ogromny wpływ na grę Juventusu pokazują, jak ważnym ogniwem w zespole „Starej Damy” jest reprezentant Argentyny.

Andrea Belotti

Wydawało się, że piłkarz, który znakomicie grał w zeszłym sezonie i ma klauzulę odejścia w wysokości 100 milionów euro, po prostu musi odejść do lepszego klubu. To jest oczywiście wpisane w futbol i było niemal pewne, że Belottiego czeka podobny los. Nic bardziej mylnego! Nie dość, że reprezentant Włoch został na Stadio Olimpico, to jeszcze jest kapitanem zespołu Torino. Co więcej, udowodnił swoją ogromną przydatność dla drużyny cudownym golem i asystą.

Spikerzy

Nie od dziś wiadomo, że spikerzy na włoskich stadionach to megapozytywni wariaci, czego dowiedzieliśmy się na przykładzie „Decibela” Belliniego. Miał on oczywiście okazję zaprezentować po raz pierwszy swoje show na Stadio San Paolo, szczególnie po cudownym golu Zielińskiego. Nie gorszy jednak okazał się w niedzielę spiker Torino, Stefano Venneri, który w szalony sposób krzyczał po fenomenalnej przewrotce Belottiego. Po raz kolejny włoscy spikerzy mieli okazję potwierdzić, że są jednymi z najlepszych w swoim fachu na świecie.

SPAL

Ekipa beniaminka, SPAL, powróciła do Serie A po 49 latach i robi ogromną furorę na starcie sezonu. Najwyraźniej zainspirowali ich do tego beniaminkowie Premier League, piłkarze Huddersfield Town, którzy mają na ten moment siedem punktów i zero straconych goli. SPAL aktualnie ma cztery punkty, czego nie spodziewali się nawet najwięksi optymiści i wierni kibice tej drużyny.

Mauro Icardi

Wyraźnie widać, że Mauro Icardi zaczyna budować trwałe zaufanie kibiców Interu. Do tej pory atakowany z każdej strony kapitan Interu nagle powoli staje się ulubieńcem kibiców „Nerazzurich”. Szczególnie mógł sobie na to miano zapracować dwoma golami przeciwko Romie, co w meczu z wicemistrzem Włoch jest naprawdę świetnym wyczynem.

Wyniki i tabela

Zapisz

Komentarze:
Przeczytaj także: