Jakub Najwer

LOTTO Ekstraklasa to poważna liga, ale tylko w teorii

Witamy w świecie wiecznej dumy Nenada Bjelicy, strachu piłkarzy Legii i mądrości Probierza. Witamy w świecie pieniędzy płaconych za… no właśnie, za co?

Grzegorz Rutkowski
26 października 2017

Co tydzień my – fanatycy piłki kopanej – czekamy na kolejny odcinek naszej ulubionej komedii: LOTTO Ekstraklasy. Pomijając przerwy reprezentacyjne, to co piątek się zaczyna. Najczęściej jakimś hitem jak Cracovia – Piast Gliwice lub Arka Gdynia – Sandecja Nowy Sącz. Mamy „SuperPiątek” w NC+, który super jest tylko dlatego, że to piątek – weekendu początek. Piłkarze nas rozpieszczają, najczęściej głupimi zagraniami, ale żeby nie było – nie zawsze bywa tak źle. Mamy tu przecież Igora Angulo… 33-latka, który roznosi naszą ligę na kawałki. Można? Można. Na co możemy liczyć w 14. kolejce naszej ukochanej ligi?

Mamy kilka fajnych spotkań – Lecha z Wisłą, Cracovii z Bruk-Betem (śmiech)… Nie, nie możemy wybierać. Cała liga jest fajna i warto ją oglądać. Warto… Warto… Naprawdę…

Czy wygrywasz, czy nie…

Dariusz Skorupiński

Tę przyśpiewkę Nenad Bjelica zna chyba na pamięć. Dalej jest: ja i tak kocham cię, ale on sobie ją nieco zmodyfikował. Zamiast miłości jest duma. Tak, wiem, to oklepany temat i śmiał się już z tego chyba każdy. Ale dlaczego by nie wrócić do czegoś, co jest zabawne? Wyobraźmy sobie, że Lech przegrywa spotkanie 0:3 po „walce”. Zawodnicy drepczą po boisku, potem idą na konferencję i mówią, że walczyli, że się starali i im po prostu nie wyszło. To wersja piłkarzy. Co powie wtedy ich trener? „To je circus, a ja i tak jestem dumny, szczerze powiedziawszy nigdy nie byłem tak dumny w swojej karierze”. Oczywiście troszkę tutaj przesadzamy, ale Nenad Bjelica zdaje się człowiekiem, który zawsze ma jakieś wytłumaczenie. Tu duma, tu circus, tu błędy sędziów. Tak naprawdę wszyscy są winni, tylko nie on i jego zawodnicy. Tak, Lech jest liderem tabeli i liczy się w walce o mistrzostwo Polski, ale tak naprawdę nie przekonuje. Przekonał tylko raz – w meczu z Legią.

Zobaczymy, jak zaprezentuje się w piątkowym meczu z Wisłą, która jest mocno podrażniona po porażce z „Wojskowymi”.

Lech Poznań – Wisła Kraków, piątek, godzina 20:30

Starcie słabych ze słabszymi

Teraz już tak całkiem na poważnie, Cracovia może wygra, ale może i przegra. Wielce prawdopodobny jest również remis, mocne 0:0 po pasjonującym meczu.

Na ligowy klasyk Cracovia – Bruk-Bet Termalica najprawdopodobniej nie czekał nikt, nawet kibice tych ekip. Obie drużyny są ostatnio na fali – podopieczni Probierza nie przegrali od trzech meczów, a Termalica – od dwóch. Niesamowite, wydaje mi się że to marsz po mistrzostwo. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że oni nie są skreśleni w walce o tytuł jak żadna z drużyn w lidze. Nawet Pogoń może powalczyć. Teraz już tak całkiem na poważnie, Cracovia może wygra, ale może i przegra. Wielce prawdopodobny jest również remis, mocne 0:0 po pasjonującym meczu. Oba kluby grają piękną piłkę dla oczu, ale tylko wtedy, kiedy je zamkniemy i wyobrazimy sobie jakieś fantastyczne starcie w Lidze Mistrzów. Tego spotkania po prostu nie można oglądać. Czy to jest w ogóle legalne?

Cracovia – Bruk-Bet Termalica, sobota, godzina 18:00

„Masz tydzień na spłatę siana”

Wyobrażacie sobie, że któryś z prezesów polskich klubów postanawia, że zapłaci piłkarzom tylko za mecze, w których zostawiają serce na boisku? Za mecze, w których biegają, starają się myśleć i wykonywać zawód, za który im płacą? Tak, wiem, ostatnio Pogoń zamroziła 50% pensji, ale nie chodzi mi o to. Chodzi o zapłatę za faktyczne wykonywanie zawodu zapisanego w kontrakcie – piłkarz.

Piłkarz może być dobry, fantastyczny, ale może też być bardzo słaby i to nie jest jego wina – brak talentu, może szczęścia. Ale żeby móc nazwać się „piłkarzem”, trzeba starać się zachowywać właśnie jak on. Są zawodnicy wiecznie rezerwowi, a jednak nie strzelają fochów. Dla młodszych czytelników przypomnę – „Chicharito” w United w pewnym momencie już chyba zaakceptował swoją rolę i po prostu wchodził, strzelał i wygrywał mecze. Są też zawodnicy słabi, ale niesamowicie walczą. Takim graczom również można płacić, bo starają się nadrabiać swoje braki piłkarskie zaangażowaniem. Ale są również oni…

Piłkarze LOTTO Ekstraklasy. W większości, może nie wszyscy – są tutaj perełki takie jak Dawid Kort (znam co najmniej jednego fana tego piłkarza, więc jest dobry), nieprzeciętni piłkarze tacy, jak: Darko Jevtić, Carlitos czy Angulo. Ale, niestety, są oni w mniejszości. A, przepraszam, jest jeszcze Pasquato. Nie no, żart. To mniej więcej o takim typie zawodnika mowa – Pan Piłkarz z polskiej ligi. Czym się cechuje? Otóż tym, że nie jest najlepszy na świecie, ale to już ustaliliśmy – zdarza się. Jednak, niestety, on nie chce nadrabiać. On uważa, że skoro znalazł się jakimś prawem w profesjonalnej piłce, to mu się po prostu należy. I mamy tutaj jakichś człapaków typu Pasquato, cała Lechia Gdańsk (poza Wolskim) czy piłkarze Pogoni (nie wliczając do tego niesamowitego Korta;)). Oni nie pracują, oni przyjechali tu na wakacje. Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby ktoś im nie zapłacił? Komisja ligi miałaby co robić.

* Mecze do tej zapowiedzi zostały wybrane losowo, co potwierdza fakt, że artykuł pisany jest z przymrużeniem oka.

Komentarze:
  • molnar

    Jak silny jest poziom ekstraklasy pokazuja europuchary,z ktorych szzybko polskie kluby odpadaja.Tamten sezon udalo sie Legii szczesliwie awansowac,ale ten sezon tragedia i wszystkie 4 kluby szybko odpadly.Dosc powiedziec ze Legia i Jagielonia przeszlky tylko jednego rywala,Arka 0,jedynie Lech dwoch.Za duzo cudzoziemcow w tej lidze,a za malo polakow.Przydalo by sie zeby prezesi ukrocili wysokie apanaze pilkarzom,zeby ci mieli wieksza chec do gry,a tymczasem pogra taki pare meczy dobrze i zgarnie 50 tys za miesiac i potem przechodzi mu ochota do dalszych staran.

Przeczytaj także: