Piotr Szymczuk

Młody, perspektywiczny, pewny siebie. Loris Karius rusza na podbój Anglii

25 maja 2016

Stało się! Po wielu tygodniach spekulacji transfer Lorisa Kariusa do Liverpoolu stał się faktem. Młody Niemiec podpisał kontrakt do 2021 roku, a działacze „The Reds” po negocjacjach wytargowali ostatecznie cenę 6 milionów euro (mimo że w kontrakcie miał zapisaną kwotę 10 milionów euro). Wiele wskazuje na to że właśnie we wtorek poznaliśmy bramkarza numer 1 na Anfield w sezonie 2016/2017.

Media są zgodne. Pozycja między słupkami Simona Mignoleta z miesiąca na miesiąc staje się coraz słabsza. Belg, sprowadzony trzy lata temu z Sunderlandu, po dobrym początku pobytu w mieście Beatlesów z czasem zaczął notować coraz gorsze występy. Niepewna gra, dużo problemów zwłaszcza na przedpolu i masa prostych błędów, które nie przystoją nawet żółtodziobowi w tym fachu, sprawiły, że opinia publiczna coraz bardziej naciskała na Kloppa, domagając się wzmocnienia tej formacji.

Dla 22-letniego (urodziny będzie miał 22 czerwca) Niemca jest to więc powrót na Wyspy po kilku latach. W 2009 roku jako 15-latek wyjechał do Manchesteru City, gdzie spędził dwa lata, potem trafił do Mainz. Fakt faktem, w „The Citizens” nie udało mu się zadebiutować w pierwszym zespole, ale z pobytu Anglii i tak po dziś dzień czerpie bonusy w postaci dobrej znajomość angielskiego, która może okazać się nieoceniona w pierwszych tygodniach w nowym środowisku, dobrego przygotowania fizycznego i.. przyjaźni, które zawarł w tamtym czasie z m.in. Boatengiem, Dżeko, czy Balotellim! – On faktycznie jest czasami szalony, ale jeśli znasz go dobrze, to masz w głowie inny obraz człowieka niż ten, o którym można przeczytać w mediach – tak mówi o aktualnie grającym w Milanie napastniku.

Po powrocie do Niemiec (gwoli ścisłości – w 2013 roku) jego kariera nabrała gwałtownego przyspieszenia, jednak już wcześniej zdołał zadebiutować w Bundeslidze. 1 grudnia 2012 roku wszedł do bramki za Christiana Wetklo, który opuścił boisko po czerwonej kartce. Był wówczas trzecim bramkarzem w hierarchii Thomasa Tuchela (oprócz Wetklo także za Heinzem Müllerem). Utrzymała się ona również na początku następnych rozgrywek, ale została bezlitośnie skruszona 10 listopada 2013 roku.

Wtedy na Coface Arena przyjechał Eintracht. Mainz w poprzednim meczu  z Augsburgiem złapał ogromny pech. Kontuzji nabawił się  Heinz Müller, zastąpił go Christian Wetklo, który…. wyleciał z boiska za czerwoną kartkę. Thomas Tuchel nie miał więc wyboru i musiał postawić na nieopierzonego młodziana (dodajmy, że w tym meczu bramkarzem rezerwowym był Christian Mathenia – do niedawna piłkarz Darmstadt, a od nowego sezonu gracz HSV).

Ten spisał się bardzo dobrze. Był niezwykle pewnym punktem z tyłu i nie było po nim praktycznie widać debiutanckiej tremy. Mecz „na zero z tyłu” i dobra nota w „Kickerze” – 2,5 – dały podstawy do wystawienia w składzie w kolejnym tygodniu, na Weserstadion z Werderem. Karius zagrał nie tylko w Bremie, ale w ten niezwykle przypadkowy sposób został bramkarzem numer jeden już do końca sezonu. W dwóch następnych, nawet mimo odejścia Tuchela i sporych przetasowań na stanowisku trenera, był już niezaprzeczalnie zawodnikiem, od którego zaczęto ustalać jedenastkę. Nasz bohater zamknął pobyt w Moguncji z łącznym bilansem 91 gier w Bundeslidze.

Średnie noty Kariusa w „Kickerze” w kolejnych sezonach:

– 2013/2014  3,07

– 2014/2015  2,97

– 2015/2016  2,68

22-latek nie dobije więc do ligowego klubu 100, ale i tak liczba ta jest wystarczająca, aby można było ocenić jego potencjał. A jest on wysoki, bardzo wysoki. Karius wyróżnia się na tle bundesligowych bramkarzy przede wszystkim refleksem (śmiem twierdzić, że ustępuje pod tym względem tylko Neuerowi). W ułamku sekundy potrafi przemieścić się z jednego miejsca bramki na drugie. Jego gibkość i skoczność pozwalają mu wyjmować uderzenia, przy których wielu bramkarzy nie miałoby szans, a na przedpolu radzi sobie bardzo pewnie w przeciwieństwie chociażby do Simona Mignoleta.

 

Potwierdzeniem moich słów mogą być statystyki. Karius w sezonie 2015/2016 wybronił aż 75% strzałów na bramkę (dla porównania Belg tylko 62,5%), a liczbowo proporcje na korzyść Niemca przedstawiają się następująco: 122 interwencje do zaledwie 70. Można powiedzieć, używając terminologii bokserskiej, że Mignolet jest już na deskach.

Niemieccy dziennikarze nie mają wątpliwości, że jest to wybór bardzo dobry. – Transfer Kariusa to następny, logiczny krok w jego karierze – napisał niedawno „Kicker”. Karius ma wszystko, aby podbić Premier League. On sam wpisuje się idealnie w politykę Mainz pod nazwą: wypromować zawodnika, a potem sprzedać go z zyskiem. Jego transfer przypomina jako żywo transfer Shinjiego Okazakiego, który rok temu trafił z Moguncji do Leicester, a następnie zdobył z „Lisami” mistrzostwo Anglii. Czy z Kariusem będzie podobnie? Na odpowiedź będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.

Najlepsi piłkarze sezonu 2015/2016 wg ocen „Kickera”. Na imponującym szóstym miejscu znalazł się Loris Karius

Karius kicker
źródło: Kicker.de
Komentarze:
Przeczytaj także: