Mateusz Mazur

Krychowiak wraca do formy, drużyny z Manchesteru nie zwalniają tempa. Co przyniosła szósta kolejka Premier League?

Co wydarzyło się w zeszły weekend na angielskich boiskach?

Gol.dnevnik.hr
26 września 2017

Tym razem obyło się bez większych niespodzianek. W zakończonej poniedziałkowym pojedynkiem Arsenalu i West Bromwich szóstej kolejce Premier League faworyci nie zawiedli, a drużyny zamykające tabelę wciąż nie doczekały się przełamania. Swoją niesamowitą formę potwierdziły oba kluby z Manchesteru, Londyn natomiast pokazał, że tamtejsze zespoły również nie składają broni.

Jeszcze jeden pogrom

Piłkarze Manchesteru City nie mają litości dla swoich rywali. Z murawy Etihad nie zdążył się jeszcze pozbierać Liverpool, a już kolejna drużyna rozjechana zostaje przez niebieski walec. Ekipa Guardioli nie bierze jeńców. Cel jest tylko jeden – mistrzostwo.

Pomimo kłopotów i niezbyt przekonującego stylu gry z początku sezonu Manchester City wszedł na poziom osiągalny obecnie jedynie dla lokalnego rywala. Podopieczni Guardioli wygrywają wszystko, co się da i najwyżej jak się da, Tym razem padło na trapione problemami Crystal Palace, które przyjechało na Etihad z nadzieją na pierwszą strzeloną w tym sezonie bramkę. Przełamanie było blisko, ale skończyło się na dwóch groźnych uderzeniach Loftusa-Cheeka, z których jedno trafiło nawet w słupek. Anglik był najjaśniejszym punktem swojej drużyny, a po meczu Tim Sherwood przyznał, że według niego 21-letni pomocnik bez problemu poradziłby sobie w Manchesterze City.

Im bliżej było końca pierwszej połowy, tym częściej do głosu dochodzili gospodarze. W końcu, po fantastycznym podaniu Davida Silvy, swoją piątą w tym sezonie bramkę zdobył Leroy Sane. Kolejną świetną akcję „The Citizens” rozegrali w 51. minucie. Szybcy skrzydłowi, w osobach Sane i Sterlinga, znów dali o sobie znać. Tym razem dośrodkowanie Niemca wykończył Sterling i zrobiło się 2:0. Urodzony na Jamajce piłkarz ponownie wpisał się na listę strzelców zaledwie osiem minut później. Dla Roya Hodgsona stało się jasne, że wysokiej porażki nie da się już uniknąć, bo „Obywatele” weszli na swoje najwyższe obroty. Kolejny cios nadszedł w 79. minucie. Idealnym dośrodkowaniem ponownie popisał się Leroy Sane, a bramkę po strzale głową zdobył Sergio Aguero. Podobnie jak w meczu z Liverpoolem ekipa Guardioli uderzyła jeszcze tylko raz – w samej końcówce. Strzałem w samo okienko popisał się Fabian Delph i tym samym ustalił wynik spotkania.

Krychowiak wraca do łask

Rozgrywany w poniedziałek o 21:00 wyjazdowy mecz West Bromwich zelektryzował całą Polskę. Oczywiście stało się tak z jednego prostego powodu – Grzegorz Krychowiak pokazał, że wciąż pamięta co nieco z gry w piłkę. Pomimo że „The Baggies” ulegli Arsenalowi 0:2, to Polak w opinii brytyjskich mediów był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku. Początek nie był co prawda idealny. Polski pomocnik kilkakrotnie nie popisał się w grze defensywnej, a także bliski był otrzymania żółtej kartki już w początkowej fazie gry. Wszystko odeszło jednak w zapomnienie, gdy po rajdzie przez pół boiska zagrał niemal idealną piłkę do wbiegającego w pole karne Jaya Rodrigueza. „Kanonierów” przed stratą bramki uchronił jednak Nacho Monreal, który w ostatniej chwili wybił piłkę z linii bramkowej.

Przebieg spotkania kontrolował jednak raczej Arsenal. Pierwsza bramka padła po tym, jak w poprzeczkę z rzutu wolnego uderzył Alexis Sanchez. Na odbitą piłkę przyczaił się zupełnie niepilnowany Alexandre Lacazette i wyprowadził podopiecznych Arsene’a Wengera na prowadzenie. Kolejny gol padł dopiero w drugiej połowie, gdy po bezmyślnym faulu Nyoma na Ramseyu sędzia wskazał na „jedenastkę”. Tę na bramkę zamienił Lacazette, który mierzonym strzałem po ziemi pokonał Fostera. Arsenal odniósł ważne zwycięstwo i nieco zbliżył się do czołówki, West Bromwich za to po czterech meczach bez wygranej plasuje się już na 12. lokacie.

Wszędzie dobrze, ale na wyjeździe najlepiej

Stołek, na którym wciąż zasiada Slaven Bilić, robi się coraz bardziej gorący. Mecz z Tottenhamem nie był co prawda spotkaniem z kategorii „być albo nie być”, ale sam fakt, że „Młoty” po sześciu kolejkach mają na koncie zaledwie cztery punkty, może już być nieco niepokojący. Tottenham wygrał 3:2, choć nie obyło się bez problemów.

Pierwsza bramka padła w 34. minucie. Złe ustawienie linii obrony wykorzystał Christian Eriksen, który zagrał do wybiegającego na wolne pole Dele Allego. Ten, nie namyślając się długo, dośrodkował na głowę Harry’ego Kane’a, który po raz kolejny udowodnił, że „czarny sierpień” już dawno za nim. Niedługo później Kane ukąsił po raz kolejny, gdy do pustej bramki wpakował odbitą przez Harta futbolówkę. Na 3:0 podwyższył Eriksen i wydawało się, że w tym meczu nic złego ekipę Mauricio Pochettino już nie spotka. Odrobinę nadziei przywrócił w 65. minucie Chicharito, a pełnię wiary, że mecz nie jest jeszcze przegrany, dała „Młotom” czerwona kartka Serge’a Auriera. West Ham stać jednak było tylko na jeszcze jednego gola, którego w końcówce zdobył Kouyate.

Pochwały

1) Pascal Gross

Niemiecki pomocnik zapowiada się na najlepszy tegoroczny transfer Brighton. Gross był kluczowym elementem drużyny, która w niedzielę pokonała Newcastle. 26-latek od początku sezonu prezentuje doskonałą dyspozycję. Postawił stempel na każdej akcji bramkowej klubu z The Amex i w dużej mierze dzięki niemu „Mewy” zajmują obecnie wysoką 13. lokatę w lidze.

2) Moussa Sissoko

Francuz znalazł się w zestawieniu, gdyż jak dotąd nie było zbyt wielu okazji, by wyróżnić go za dobrą grę. Tym razem było inaczej. Sissoko harował w defensywie, w ofensywie – był po prostu wszędzie. Jest jednym z architektów sukcesu Tottenhamu na Stadionie Olimpijskim w Londynie. Waleczna postawa pomocnika zdecydowanie oddziaływała na cały zespół, który w trudnej sytuacji nie dał sobie wyrwać zwycięstwa.

3) Napastnicy

Pisanie o tym, jak wspaniale grają kluby z Manchesteru, nie ma chyba większego sensu. Wystarczy spojrzeć w tabelę Premier League, by zapoznać się z obecnym układem sił w Anglii. W tej kolejce na pochwałę zasłużyła jednak grupa piłkarzy występujących na pozycji napastnika. Kane, Morata, Lacazette, Chicharito, Lukaku i kilku innych. Wszyscy zdołali w tej kolejce wpisać się na listę strzelców. Dla niektórych była to okazja do przełamania, dla innych do tego, by potwierdzić swoją świetną formę. Faktem jest jednak, że w obecnym sezonie większość klubów najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii ma na pozycji „9” piłkarzy o ponadprzeciętnych umiejętnościach.

Nagany

1) Obrona West Hamu

Defensywa „Młotów” wyglądała w spotkaniu przeciwko Tottenhamowi naprawdę źle. Bardzo często się gubili, zostawiając przy tym masę miejsca najgroźniejszym graczom przeciwnika. Efektem fatalnej postawy była strata aż trzech bramek, a co za tym idzie, brak choćby jednego punktu, który w tym spotkaniu mógł być osiągalny.

2) Harry Maguire

Chwalony za bardzo dobry początek sezonu angielski obrońca tym razem zawiódł. Piłkarz popełnił błąd, który kosztował „Lisy” punkt w meczu z Liverpoolem. Maguire postanowił włączyć się do akcji ofensywnej zespołu, tym samym zostawiając sporo miejsca za plecami. Następnie stracił piłkę, a dziurę w obronie skrupulatnie wykorzystali piłkarze Juergena Kloppa, zdobywając gola przypieczętowującego wygraną.

3) Rzuty karne Jamiego Vardy’ego

Dziennikarze BBC pokusili się o analizę rzutów karnych wykonywanych przez Anglika, która dowodzi, że Vardy nie należy do najlepszych egzekutorów „jedenastek”. Napastnik Leicester zmarnował okazję na wyrównanie wyniku spotkania po tym, jak wykonywany przez niego rzut karny obronił Simon Mignolet. Według angielskich ekspertów Vardy zbyt szybko podbiega do piłki, co sprawia, że nie ma czasu zareagować na ruch bramkarza.

Bramka kolejki

Cytat kolejki

Nie pozostanę w Chelsea zbyt długo. Tęsknię za Włochami i mam nadzieję niedługo tam wrócić. Antonio Conte

Komentarze:
Przeczytaj także: