Wojciech Anyszek

Kownacki rozpoczął strzelanie, hit na remis i hat-trick Khediry

Co wydarzyło się w 9. kolejce Serie A?

Kownacki
23 października 2017

Dziewiąta kolejka włoskiej Serie A jak co tydzień przyniosła nam wiele ciekawych i pełnych emocji wydarzeń. AC Milan, który od kilku spotkań mocno rozczarowuje, po raz kolejny stracił punkty. Fenomenalny mecz przeciwko Crotone rozegrała „polska” Sampdoria. Swojego pierwszego gola dla „Sampy” strzelił Kownacki. Juventus natomiast po trudnym doświadczeniu, jakim była porażka na swoim stadionie z Lazio, przejechał się po ekipie Udinese. Tylko te wydarzenia pokazują nam, kibicom, że Serie A przynosi wiele znakomitych przeżyć

Prześledźmy zatem najciekawsze wydarzenia oraz to, jak zmieniła się sytuacja poszczególnych drużyn w tabeli ligi włoskiej.

Kownacki otworzył swoje konto

Stało się! W końcu doczekaliśmy się gola trzeciego z naszych młodych i gniewnych piłkarzy Sampdorii. Dawid Kownacki zaczął swoje strzelanie we włoskiej Serie A. Co więcej, zrobił to ze sporym przytupem. W meczu z drużyną Crotone, która sezon temu ledwo co utrzymała się w ekstraklasie, Kownacki dostał 15 minut na pokazanie się. Wszedł na boisko, gdy jego Sampdoria prowadziła już 4:0. Wielu piłkarzy, którzy pojawiają się na murawie w takich okolicznościach, nie zawsze należycie przykłada się do swoich obowiązków, ponieważ mecz jest już praktycznie wygrany. Tak jednak nie zachował się Kownacki.

Po zaledwie minucie od wejścia na boisko były napastnik Lecha wykorzystał koszmarny błąd bramkarza Crotone, Alexa Cordaza. Próbując wykopać piłkę z własnego pola karnego, Cordaz potwornie skiksował, co pozwoliło przejąć piłkę Kownackiemu i po chwili cieszyć się z wyjątkowej dla siebie chwili. Niewątpliwie zdobycie pierwszej bramki w jednej z najlepszych lig na świecie jest wydarzeniem bez precedensu, co miejmy nadzieję pomoże Dawidowi rozkręcić się na dobre w Serie A.

Cieszyć może również dobry występ Karola Linettego, który w drugim meczu z rzędu zdobył swojego drugiego gola w tym sezonie. Pokazuje to bardzo wyraźnie, że nasi młodzi, gniewni piłkarze znajdują się aktualnie w świetnej formie. Taka informacja może cieszyć zarówno Adama Nawałkę, jak i Czesława Michniewicza, którzy bacznie obserwują zarówno Linettego, jak i Kownackiego. Niestety jedynym, który nie może być po tej kolejce zadowolonym, jest Bartosz Bereszyński, który po kilku naprawdę niezłych meczach w Sampdorii i reprezentacji Polski ponownie usiadł na ławce rezerwowych.

Hit Serie A rozczarował

Fantastycznie grająca od początku sezonu ekipa Napoli przystępowała do dziewiątej kolejki lekko wytrącona z rytmu. Porażka z niesamowitym w tym sezonie Manchesterem City we wtorkowy wieczór oczywiście nie przynosi wstydu zespołowi Mauricio Sarriego, ale mogła nieco wybić z uderzenia znakomicie funkcjonującą ekipę z Neapolu. Tym bardziej kibice ze stadionu San Paolo mogli mieć obawy, ponieważ na drodze ich ulubieńców stanęła znakomita w tym sezonie drużyna Interu Mediolan, która pod wodzą Luciano Spalettiego spisuje się wyjątkowo dobrze.

Mecz lidera z wiceliderem włoskiej Serie A zapowiadany był jako spotkanie wagi ciężkiej. W końcu grały ze sobą dwie absolutnie najlepsze na ten moment drużyny w ekstraklasie. Wydawało się, że taki pojedynek po prostu musi przynieść masę emocji i bramek. Nie było nikogo, kto mógłby powiedzieć, że ten mecz będzie nudny. Niestety, ale wszyscy się pomylili. Spotkanie dwóch wielkich zespołów, podobnie jak wiele innych klasyków, czy to we Włoszech, czy choćby w Anglii, przyniosło kibicom wielkie rozczarowanie i brak goli. Szczególnie fani Napoli mogą mieć powody do niepokoju, ponieważ ich najlepszy strzelec, Dries Mertens, zaciął się na dobre. Reprezentant Belgii nie strzelił w Serie A gola od 1 października.

Show Khediry i odpowiedź podrażnionego Juventusu

Nikt nie spodziewał się, że tydzień temu Juventus straci punkty. Co więcej, że przegra na własnym stadionie. Oczywiście Lazio, które dokonało sztuki wręcz niemożliwej, jest w tym sezonie w znakomitej formie, ale często nawet to nie dawało nadziei na jakiekolwiek punkty w twierdzy Turyn. Ciekawym zjawiskiem było to, że niemal całe Włochy ucieszyły się z porażki Juventusu. Nawet fani calcio, którzy nie przepadali za Ciro Immobile, katem Juventusu w tym sezonie, docenili jego wyczyn. Czuli wręcz dumę, że ich człowiek, pochodzący z regionu Kampania, potrafił upokorzyć znienawidzonego rywala.

Juventus otrzymał potężny cios, który niejednego powaliłby na deski bez możliwości ponownego podniesienia się. Głupiec mógłby jedynie wierzyć w to, że podobny los spotka mistrza Włoch, który z niejednego kryzysu potrafił wyjść ze zdwojoną siłą. Na Juventus czekała ekipa Udinese, która od momentu odejścia na emeryturę Antonio Di Natale wpadła w głęboki dołek, z którego wyjść jest jej bardzo trudno.

Każdy inny rezultat niż zwycięstwo Juventusu traktowany był przez ekspertów od calcio w kategoriach ogromnej sensacji. Zgodnie z oczekiwaniami Juventus rozgromił zespół ze Stadio Friuli mimo gry w dziesiątkę przez dłuższy czas. Nikt jednak nie spodziewał się, że show w tym meczu skradnie środkowy pomocnik, Sami Khedira. Były piłkarz między innymi Realu Madryt, który przez całe dwa poprzednie sezony strzelił dziesięć goli, nagle w jednym spotkaniu odpalił fajerwerki i strzelił pierwszego w życiu hat-tricka. Nie dziwi absolutnie reakcja Samiego, który na swoich profilach społecznościowych wrzucił zdjęcie piłki, którą zdobył wyjątkowe trzy bramki.

Trzeba przyznać, że Khedira jest bardzo szczęśliwy z powodu swojego wyczynu. Niezwykle rzadko zdarza się, by środkowy pomocnik, zwłaszcza o charakterze bardziej defensywnym, strzelał w meczu trzy gole. Tym bardziej trzeba za to docenić Niemca, ponieważ dokonał tego w trudnym momencie dla swojej drużyny.

Wyniki i tabela po 9. kolejce

  • Sampdoria 5:0 Crotone
  • Napoli 0:0 Inter
  • Chievo Verona 3:2 Hellas Verona
  • Atalanta 1:0 Bologna
  • Benevento 0:3 Fiorentina
  • Milan 0:0 Genoa
  • SPAL 0:1 Sassuolo
  • Torino 0:1 AS Roma
  • Udinese 2:6 Juventus
  • Lazio 3:0 Cagliari

Komentarze:
Przeczytaj także: