Wojciech Kowalski

Juventus Turyn w poszukiwaniu absolutnej doskonałości

Faworyt do siódmego tytułu. Ale co dalej?

19 sierpnia 2017

Jeśli sześć razy z rzędu zostajesz mistrzem swojego kraju, a do tego od czterech sezonów dorzucasz jeszcze krajowy puchar, teoretycznie powinieneś być w pełni ukontentowany. Twoja hegemonia na krajowym podwórku nie podlega żadnej dyskusji. Problem jednak w tym, że z czasem możesz zapragnąć czegoś więcej. Gdy zaś lata mijają, a ty w dalszym ciągu nie potrafisz dosięgnąć gwiazd, może zrodzić się problem. Czy jednak w przypadku Juventusu możemy w ogóle pozwolić sobie na użycie takiego sformułowania?

Wszystko zależy od tego, z jakiej perspektywy spróbujemy podejść do postawionego pytania. Gdybyśmy na sytuację wokół „Starej Damy” spojrzeli pod kątem Ligi Mistrzów, trudno byłoby nam jednoznacznie określić, w którym kierunku wykonali swój ruch tego lata jej działacze. Z jednej strony klub opuściło dwóch niezwykle ważnych zawodników podstawowej jedenastki, którzy mieli swój bezpośredni wkład w ostatnie osiągnięcia. O ile jeszcze odejście Daniego Alvesa powinno się jakoś zrekompensować, o tyle strata Leonardo Bonucciego to już ubytek naprawdę solidnego kalibru. Taki, którego wymiana w wersji 1:1 może być nawet zadaniem niemożliwym do zrealizowania.

Z drugiej strony jednak w każdym zespole konieczna jest na pewnym etapie świeża krew. Rozpatrując zaś pod tym kątem działania klubu w ostatnich tygodniach, w zasadzie trudno się do czegoś mocniej przyczepić. Pierwotne założenie zostało mimo wszystko zrealizowane. Udało się dokonać inwestycji, które miały dostarczyć nowej jakości najbardziej tego potrzebującym pozycjom.

Juventus po drobnej przebudowie

Nowa jakość w ofensywie

W stolicy Piemontu już od dłuższego czasu zdawano sobie sprawę, że w pierwszej kolejności nowej siły rażenia wymagają pozycje skrzydłowych. O tym, że nie była to najmocniejsza broń „Juve”, mogliśmy się przekonać chociażby w spotkaniu finałowym Ligi Mistrzów w Cardiff. Walcząc przeciwko „Królewskim”, musisz mieć co najmniej kilka opcji na skonstruowanie ataku. Niestety dysponując „tylko” niezłymi zawodnikami w bocznych strefach, niezwykle wymagający przeciwnicy mogą ich łatwo zneutralizować. I rzeczywiście, Real Madryt udowodnił, że Mario Mandzukić i Dani Alves to nie jest optymalne rozwiązanie na dłuższą metę.

Nie powinno więc dziwić, że tym razem „Bianconeri” postawili na graczy o klasycznym profilu, czyli Douglasa Costę i Federico Bernardeschiego. Ten pierwszy po niezbyt udanym roku w Monachium spróbuje w najblizszym sezonie odbudować swoją pozycję. Wypożyczenie do „Juve” może zaś okazać się strzałem w dziesiątkę. Zarówno w Szachtarze, jak i Bayernie Brazylijczyk pokazał już, że potrafi stworzyć wraz z bramkostrzelnym napastnikiem bardzo obiecujący duet. W Turynie zaś przyjdzie mu grać z równie skutecznym Higuainem. Można w ciemno założyć, że ten transfer zaoferuje Allegriemu zupełnie nowe możliwości.

Równie udaną inwestycją, lecz zupełnie innego rodzaju powinien być definitywny zakup z Fiorentiny Bernardeschiego. Utalentowany pomocnik to wypisz, wymaluj idealne odzwierciedlenie konsekwentnie prowadzonej od kilku lat przez „Starą Damę” polityki sprowadzania najbardziej utalentowanych zawodników Serie A. Czymś takim było zakontraktowanie dwa lata temu Paulo Dybali. Rok temu głównych rywali osłabiono zakupem Higuaina i Pjanicia. Tego lata postawiono na 23-letniego Bernardeschiego, który tak samo jak Douglas Costa powinien bez trudu zaadaptować się w nowym środowisku. Wspomagać ich na skrzydle będzie również wykupiony definitywnie i, co istotne, sprawdzony w bojach Juan Cuadrado.

Inwestycje w zawodników pokroju Bernardeschiego oraz kupionego z Milanu Mattii De Sciglio to również stawianie na piłkarzy spragnionych sukcesów. Umówmy się, ani Fiorentina, ani w ostatnich latach drużyna z Mediolanu nie potrafiły zagwarantować swoim graczom walki o najwyższe cele. „Juve” to zupełnie inna półka. W tej sytuacji ze świecą można szukać przegranych. Klub ściąga głodnych gry piłkarzy, ci zaś spełniają swoje ambicje, klasyczne win-win.

Życie po Bonuccim i braki kadrowe

Skoro już wspomnieliśmy o De Sciglio, to pora na szybki rzut oka w kierunku formacji defensywnej. A tam za wyjątkiem byłego zawodnika Milanu od nowego sezonu barw „Juve” bronić będzie również sprawdzony z Bayernu Medhi Benatia. Trudno jednak oczekiwać po 30-letnim zawodniku, że zdoła on samodzielnie wypełnić lukę pozostawioną po odejściu Bonucciego, o czym już zresztą wspominaliśmy. Całość transferów wypełnia ściągnięcie Wojciecha Szczęsnego oraz Rodrigo Bentancura do linii pomocy. Ten pierwszy według zapisów w kontrakcie ma podobno rozegrać około dwudziestu spotkań w sezonie. Niekwestionowanym liderem między słupkami pozostanie Gigi Buffon.

Wszyscy są jednak świadomi, że klub w dalszym ciągu powinien szukać nowych zawodników. Zapotrzebowanie widać m.in. w drugiej linii. Poprzedni sezon pokazał, że środek pola tworzony przez Khedirę czy Marchisio również wymaga renowacji. Solidnym wzmocnieniem powinien okazać się pod tym względem Blaise Matuidi. Francuz już rok temu cieszył się poważnym zainteresowaniem ze strony Juve, lecz wówczas między klubami nie doszło do porozumienia. Pomocnik został na jeszcze jeden sezon w PSG i raz jeszcze pokazał, że jest klasowym zawodnikiem. Chociaż początkowo był przewidywany do roli rezerwowego w związku z dużą rywalizacją na swojej pozycji, zdołał jednak szybko przekonać do swoich usług szkoleniowca. W efekcie przez cały poprzedni sezon był absolutnie kluczowym ogniwem drużyny. W tym kontekście 20 milionów, które mistrz Włoch zapłacił za niego można potraktować jako kapitalny interes. Czy jego transfer rozwiązuje zatem wszystkie problemy w środku pola? Na pewno dodaje więcej możliwości.

 

Reasumując, kilka nowych opcji w ataku, lecz słabsza obrona. W Turynie postanowili tym razem pójść w zgodzie z zasadą, według której tytuły wygrywa się przede wszystkim siłą ataku. To z pewnością nowość.

Nowy wizerunek?

Ustaliliśmy więc, że pod kątem rywalizacji na Starym Kontynencie trudno jednoznacznie ocenić poczynania klubu w trakcie letniego mercato. Kibicom głównych rywali „Juve” na krajowym podwórku radzimy jednak jeszcze nie chłodzić szampanów. Abstrahując od poważnej wyrwy w defensywie, braku nowych nazwisk z absolutnego, europejskiego topu, „Bianconeri” to wciąż drużyna przynajmniej o klasę wyprzedzająca resztę stawki.

Przeszkodzić Allegriemu w zdobyciu kolejnego scudetto nie powinna przewidywana zmiana formacji zespołu. Latem szkoleniowiec dawał sygnały, że po odejściu Bonucciego, a przede wszystkim zakontraktowaniu skrzydłowych z prawdziwego zdarzeniu, drużyna może na stałe przejść do gry czwórką defensorów. Według analiz włoskiej prasy linię obrony powinni tworzyć De Sciglio, Barzagli, Chiellini, a także Alex Sandro. Pierwszym kandydatem z ławki wydaje się być z kolei Benatia. Znak wątpliwości można postawić natomiast przy Alexie Sandro, którego chętnie do współpracy zaprosiłby jeszcze tego lata Antonio Conte.

Transfer Matuidiego z pewnością oznaczałby większe pole manewru w drugiej linii dla Allegriego. W chwili obecnej środkową strefę boiska mogą zabezpieczać Khedira, Pjanić oraz Marchisio. Spośród tej trójki Bośniak wydaje się być najbardziej przeznaczony do gry ofensywnej. Sternik „Juve” może szukać zatem drugiego pomocnika o nieco bardziej defensywnym profilu celem zachowania odpowiedniego balansu. Niespodzianek nie powinno być za to już w ścisłym ataku. Douglas Costa i Bernardeschi to skrzydłowi, jakich od wielu lat brakowało. Dzięki ich obecności bardziej centralną pozycję tuż za plecami Higuaina powinien zająć Paulo Dybala. Mimo iż Argentyńczyka łączono już tego lata z Barceloną, on sam chyba jeszcze nie jest przekonany do wyjazdu. I dobrze, ponieważ to gracz z potencjałem na transfer za gigantyczne pieniądze. Na Barcelonę lub Real przyjdzie czas.

Dlaczego znów tytuł dla „Juve”?

Załóżmy nawet przez chwilę, że rzeczywiście skład drużyny jest słabszy w porównaniu do zeszłego roku. Tylko czy rywale przez ten czas stali się rzeczywiście mocniejsi? Milan to wciąż wielka niewiadoma, Roma po zmianach strukturalnych może potraktować ten sezon bardziej przejściowo. Wydaje się, że rolę największego konkurenta powinno przejąć w tym roku Napoli, które utrzymało swój najmocniejszy skład. Ale to wciąż chyba za mało. Dlatego przy całej niechęci pozostałych kibiców do mistrza oraz nadziejach na sezon pełen niespodzianek lepiej nie nastawiać się na rewolucję w czubie tabeli. Juventus ma wszelkie argumenty, by po raz siódmy z rzędu zdobyć tytuł i podtrzymać hegemonię. Niemniej Liga Mistrzów to chyba jednak inna bajka.

Komentarze:
  • Jr. Alone

    Z tą LM to moim zdaniem Juventus jest jednym z faworytów. Wiadomo Real ma największe szanse na wygranie po raz trzeci. Nie wiem jakie zespoły w tym momencie są silniejsze od Juventusu?

  • Wojciech Kowalski

    Wydaje mi się, że Juventus wciąż potrzebuje bardziej klasowych nazwisk w drugiej linii i ataku. Wiem, że to brzmi trochę mało przekonująco, ale kilka angielskich klubów, Real oraz PSG zwiększyły swoją siłę rażenia w tej sferze względem Juve. ;)

Przeczytaj także: