Wojciech Anyszek

Mistrzowie: Juventus pisze historię włoskiego futbolu

Mistrzowie Starego Kontynentu – Włochy

29 maja 2017

Juventus został po raz szósty z rzędu mistrzem Włoch. Drużyna z Turynu dokonała rzeczy historycznej. Nikt do tej pory nie dominował we Włoszech w taki sposób jak ekipa „Starej Damy”. Nasuwa się pytanie, czy jest w ogóle ktoś, kto mógłby choćby w najmniejszym stopniu zagrozić Turyńczykom w rozgrywkach Serie A. Sezon 2016/2017 dla Juventusu jednak jeszcze się nie skończył, ponieważ 3 czerwca podopieczni Massimiliana Allegriego będą bić się o Puchar Europy z Realem Madryt. Jeśli włoska drużyna zwycięży, może jej to dać potrójną koronę.

Pora zatem prześledzić i zanalizować to, jak Juventus kroczył po tytuł mistrza Włoch. Odpowiemy sobie też na pytania, co czeka na ekipę „Starej Damy” i czy mistrzowie Włoch mogą być jeszcze lepszą drużyną.

Mistrzowski minimalizm

Wielokrotnie w sezonie 2016/2017 Juventus był krytykowany przez włoskich dziennikarzy i kibiców za swego rodzaju minimalizm, jaki cechował „Bianconerich” w rozgrywkach Serie A. Charakteryzował się on tym, że podopieczni Allegriego po szybkim zdobyciu pierwszej bramki bardzo często cofali się do linii obrony i oczekiwali na to, co zrobi ich przeciwnik. Widać to było zwłaszcza w pierwszych kolejkach sezonu. Juventus po prostu wygrywał spotkania jak najmniejszym nakładem sił.

Mimo wielkich transferów, którymi było pozyskanie Daniego Alvesa, Miralema Pjanicia czy przede wszystkim Gonzalo Higuaina za kwotę 94 milionów euro z Napoli, to mistrzowie, ogólnie rzecz biorąc, nie zachwycali. Kibiców nie przekonywała nawet dobra forma strzelecka Higuaina, który już na starcie sezonu zaczął strzelać bramki. Mistrzowie Włoch rozpoczęli swój marsz po szóste z rzędu scudetto od wymęczonej wygranej z Fiorentiną 2:1. Przełom sierpnia i września był dla „Bianconerich” dobry, ponieważ w pierwszych trzech spotkaniach Serie A Juventus nie przegrał żadnego spotkania.

Pierwsza porażka drużyny z Turynu przyszła w czwartej kolejce, gdy twarde warunki zespołowi Allegriego postawił Inter, który wygrał 2:1. To podrażniło ekipę Juventusu, który zaliczył po tym spotkaniu serię czterech zwycięstw. Przerwana została ona porażką z drugą drużyną z Mediolanu, czyli z Milanem. Po tym przyszła kolejna seria czterech zwycięstw, odpowiednio z: Sampdorią, Napoli, Chievo i Pescarą. Juventus ostatecznie przegrał w sezonie 2016/2017  zaledwie pięciokrotnie. Na drużynę „Starej Damy”, oprócz  klubu z Mediolanu, sposób znalazły jeszcze: Fiorentina, Genoa i AS Roma.

Minimalizm, za który Juventus był wielokrotnie krytykowany, okazał się zbawienny. Dał on bowiem mistrzowi Włoch ogromny zapas sił na najważniejszą część sezonu, czyli kwiecień. Wtedy to podopieczni Allegriego osiągnęli szczyt formy, którego pokaz dali szczególnie w Lidze Mistrzów w meczach z Barceloną i AS Monaco. Tytuł mistrzowski we Włoszech wpadł w ręce Juventusu jednak dopiero w przedostatniej kolejce Serie A, po meczu z Crotone.

Co było siłą Juventusu?

Przede wszystkim najważniejszą cechą gry Juventusu w tym sezonie był wszechobecny minimalizm. Wielu kibiców nie rozumiało tego, że to była celowa zagrywka Allegriego, by jego piłkarze zachowali siły na najważniejsze spotkania sezonu. To udało się trenerowi po mistrzowsku, ponieważ Juventus był w stanie wymęczyć samą Barceloną i odebrać jej chęć do gry. Dobitnie pokazało to szczególnie pierwsze spotkanie tych drużyn, gdy Barcelona nie miała absolutnie żadnych argumentów na pokonanie ekipy z Turynu. Podobnie było w przypadku fantastycznej młodzieży z księstwa Monako, która mimo swojej fantazji w grze brutalnie zderzyła się z silną defensywą Juventusu. Nawet niesamowity młodzieniec, Kylian Mbappe, nie był w stanie pokonać legendarnego Gianluigiego Buffona.

Siłą Juventusu były również personalia. Doskonale zorganizowana gra pod względem taktycznym doprowadziła niemal do perfekcyjnej realizacji założeń, jakie nakreślał swoim podopiecznym Allegri. Potrafił on również świetnie dopasować pozycję dla zawodnika, niekoniecznie obdarzonego umiejętnościami predysponującymi do gry na danej pozycji. Idealnym tego przykładem jest Mario Mandzukić, który z reguły grał na pozycji napastnika – u Allegriego został przesunięty na lewe skrzydło. Było to znakomitą decyzją, ponieważ Chorwat bardzo dobrze wkomponował się w realia swojej nowej pozycji.

Liczna krytyka, która pojawiła się przy transferze Higuaina, nie przeszkodziła jednak Argentyńczykowi w potwierdzeniu swojej marki, którą prezentował w barwach Napoli. Wprawdzie nie powtórzył on swojego rekordu 36 bramek z sezonu 2015/2016, ale jego 24 bramki w barwach Juventusu w lidze były bezcenne dla powodzenia misji, którą było zdobycie przez ekipę z Turynu szóstego tytułu z rzędu. Bezcenni byli również Paulo Dybala i Miralem Pjanić, którzy swoją grą napędzali ofensywę mistrza Włoch.

Na szczególną uwagę zasługuje jednak postać Daniego Alvesa. Prawy obrońca, pozyskany przez Juventus z Barcelony z łatką piłkarza wypalonego, który w poważnym futbolu już więcej nic nie osiągnie, pokazał wszystkim w Katalonii i w całej Europie, jak bardzo się mylili. Alves, który ma już 34 lata, przeżywa bowiem w Turynie drugą młodość. Prezentuje nieprawdopodobną dyspozycję, która pozwala nadal klasyfikować Brazylijczyka na samej górze rankingów prawych obrońców na świecie.

Co czeka Juventus w przyszłym sezonie?

Wydaje się, że trudno znaleźć w Serie A kogoś, kto mógłby w jakimkolwiek stopniu zagrozić Juventusowi w sezonie 2017/2018. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują na to, że dla ekipy „Starej Damy” szykuje się siódmy z rzędu tytuł mistrza Włoch. O ile dominacja w Serie A powinna zostać przez Juventus podtrzymana, o tyle dużą niewiadomą może być kolejny sezon w Lidze Mistrzów. Mimo wielkich nazwisk i znakomitej gry niełatwo będzie powtórzyć Allegriemu tak znakomity sezon w europejskich pucharach, co może doprowadzić do wahań formy w przyszłym sezonie.

Juventusowi na pewno nie grozi, jak w przypadku choćby Bayernu Monachium, rewolucja kadrowa. Allegri nie jest zwolennikiem rewolucji, on preferuje raczej ewolucję, co świetnie pokazało znalezienie idealnej taktyki pod umiejętności swoich zawodników. Być może dojdzie do dwóch, trzech transferów, ale będą to raczej kosmetyczne zmiany, bądź ewentualne wzmocnienia kadry. Ciekawe plotki transferowe mogą to jedynie potwierdzać, ponieważ mówi się o zainteresowaniu Juventusu między innymi osobą Andresa Iniesty, legendy Barcelony.

Słowo od autora

Juventus po raz kolejny w ostatnich latach pokazał, że jest absolutnie najlepszą ekipą na Półwyspie Apenińskim. Kroku drużynie z północy Włoch próbowały dotrzymać Roma i Napoli, jednak szybko zrozumiały, że walka w Serie A toczy się tak naprawdę dopiero o drugie miejsce, ponieważ fotel lidera zarezerwowany jest z urzędu dla Juventusu. Warto jednak docenić nie tylko piłkarzy Allegriego, ponieważ sezon 2016/2017, który dobiega końca, przyniósł fanom Serie A kilku ciekawych zawodników. Podobnie jak w przypadku ligi niemieckiej warto dokonać wyboru drużyny sezonu. Oczywiście będzie to wybór subiektywny i niekoniecznie zgodny z opiniami kibiców i dziennikarzy.

Komentarze:
Przeczytaj także: