Artur Goławski

Madryt ma dwóch króli. Isco i Ronaldo rozbijają Atletico

Hat-trick Ronaldo i świetna gra Isco rozłożyły Atletico na łopatki.

19 listopada 2016

Laureat nagrody Golden Boy, zawodnik, któremu przepowiadano wielką karierę. Coś jednak nie zadziałało tak, jak miało. Isco w Madrycie gra w kratkę, czasami zawodzi, czasami zachwyca. Dziś patrząc na grę pomocnika, ręce same składały się do oklasków. Świetne zawody rozegrał również Cristiano Ronaldo. Portugalczyk zdobył trzy gole i z pewnością będzie się śnił Janowi Oblakowi po nocach. 

Obawiali się kibice Realu tego spotkania. Atletico miało ostatnio patent na „Los Blancos” w lidze. „Królewscy” nie wygrali derbów w Primera Division od trzech sezonów. Do tego w dzisiejszym meczu, z powodu kontuzji, nie mógł wystąpić mózg Realu Madryt, Toni Kroos. Jak sobie poradzimy bez tak kluczowego zawodnika?, zastanawiali się fani wicemistrza Hipszanii. Ano poradzili sobie i to bardzo dobrze. Duża w tym zasługa Isco, który rozegrał kapitalne zawody.

Po pierwsze, aktywność w defensywie, czyli coś, z czego Andaluzyjczyk nigdy nie słynął. W derbowym starciu często pomagał kolegom z obrony, wracając i przeszkadzając zawodnikom „Rojiblancos” w rozegraniu. Naprawdę dla wszystkich, którzy śledzą grę Realu Madryt, mogło być to niemałe zaskoczenie. Isco był potwornie zmotywowany, by udowodnić swoją wartość.

Ponadto były zawodnik Malagi rozegrał koncert w ofensywie. Był praktycznie bezbłędny. Każda akcja „Królewskich” miała na sobie stempel postawiony właśnie przez Isco. Pomocnik grał dziś jak w transie. Za jego zagraniami nie nadążali nie tylko przeciwnicy z Atletico, ale momentami również koledzy z Realu. Generalnie Isco świetnie kontrolował tempo gry i decydował o kierunku rozgrywania akcji przez drużynę Zinedine’a Zidane’a. Swój wpływ na to miał również duet chorwackich pomocników, którzy byli ustawieni za plecami Hiszpana. Isco wiedział, że nie musi martwić się o to, co ma za plecami. Miał na boisku swobodę, która odbiła się na grze całej drużyny, wprowadzając w jej szeregi spokój. I to właśnie przez ten spokój, przez świadomość posiadania gościa, który odpowiednio pokieruje grą, który jest ubezpieczany przez kolegów, czasami wspomagających go w rozegraniu, Real wygrał dzisiejszy mecz.

A Cristiano Ronaldo? No cóż, trzy gole – to chyba wystarczy, by oddać, jaki wpływ na zwycięstwo swojego zespołu miał Portugalczyk. Po raz kolejny mogliśmy w ostatnich tygodniach słuchać o tym, że Cristiano się skończył. I po raz kolejny Cristiano wyprowadził wszystkich niedowiarków z błędu. Trzeba jednak zauważyć, że Portugalczykowi również udzielił się spokój, z jakim grała jego drużyna. Zawsze obecny, zawsze głośny, zawsze mocno gestykulujący, oddający milion strzałów. Dziś było inaczej. Gdyby nie zdobyte gole, byłby to anonimowy występ CR7. Ale czyż nie z goli rozlicza się napastników? Grę Realu do przodu ciągnął Isco, Ronaldo mógł skupić się na strzelaniu goli. I z zadania wywiązał się na szóstkę. Trzy gole Ronaldo, zwycięstwo 3:0, cztery punkty przewagi nad drugą w tabeli Barceloną i aż dziewięć nad dzisiejszym rywalem. Dwóch króli to idealny ustrój dla Realu. Dzisiejszy wieczór to udowodnił.

Komentarze:
Przeczytaj także: