Wojciech Anyszek

International Champions Cup: Bielik kontra James

Oceniamy występ Polaka i Kolumbijczyka w sparingu Bayernu z Arsenalem

19 lipca 2017

Lipiec to dla wielu czas wakacji, odpoczynku od codzienności i nabrania sił na kolejny okres w naszym życiu. Możemy też wtedy zastanowić się nad tym, czy warto zmienić nasze przyzwyczajenia. Z kolei dla zawodowych piłkarzy jest to okres intensywnego wysiłku związanego z przygotowaniami do nowego sezonu. Jest to również czas na sprawdzenie przez trenerów nowych zawodników oraz tych, którzy dobrze rokują. Doskonałym przykładem był mecz Bayernu Monachium z Arsenalem, rozgrywany w Szanghaju. Tu właśnie Carlo Ancelotti i Arsene Wenger mogli sprawdzić ciekawych zawodników. My postanowiliśmy skupić się na Jamesie Rodriguezie i Krystianie Bieliku.

Pora przyjrzeć się, jak zaprezentowali się ci dwaj zawodnicy i zastanowić się, czy będą oni ważnymi punktami swoich zespołów w nadchodzącym sezonie.

„Orzeł” Bielik

Krystian Bielik ostatnio miał niezbyt dobrą opinię w naszym kraju. Spowodowane było to jego słynną oceną treningów Marcina Dorny. Wykazał się po części zachowaniem mocno nietaktownym, jednak ktokolwiek by go nie oceniał, musi zauważyć, że 19-latek z Arsenalu miał rację.

Oczywiście trener Arsenalu, Arsene Wenger, nie zamierzał skupiać się na sprawach reprezentacyjnych Bielika. Postanowił po powrocie Polaka z wypożyczenia do Birmingham dać mu szansę w sparingach, by przekonać się, czy Bielik dojrzał pod względem piłkarskim.

Pierwsza szansa na grę polskiego obrońcy pojawiła się w sparingu Arsenalu z drużyną Sydney FC, w którym Bielik dostał 68 minut gry na boisku. Zaprezentował się całkiem dobrze i w nagrodę wystąpił podczas meczu w ramach International Champions Cup przeciwko Bayernowi.

Bielik na spotkanie z Bayernem wyszedł w pierwszym składzie, ustawiony w trzyosobowym bloku defensywnym Arsenalu. Obok niego zagrali Mohamed Elneny i Nacho Monreal.

Bielik w przeciwieństwie do swoich kolegów z obrony miał za zadanie przede wszystkim zabezpieczać strefę defensywną. Polak bardzo rzadko wybiegał poza własną połowę boiska, starał się kontrolować swoje poczynania, by nie popełnić większych błędów.

Nie oznacza to bynajmniej, że Krystian obawiał się gry przeciwko takim zawodnikom jak Lewandowski, James, Ribery czy Mueller. Wręcz przeciwnie, odważnie podchodził pod swoich przeciwników, bez kompleksów rywalizował z tymi graczami. Świetnie przewidywał boiskowe wydarzenia, zarażał kolegów swoim spokojem na boisku i odwagą w dryblingu, który jest jednym ze znaków charakterystycznych Bielika.

Polak zagrał w spotkaniu z Bayernem 45 minut, ale śmiało można uznać jego występ za udany. Nieprzypadkowo porównuje się Bielika do przypominającego orła ptaka bielika, ponieważ postawa obrońcy Arsenalu była równie dostojna i elegancka, jak u tego dostojnego łowcy.

Kolumbijska elegancja

Tak należy nazwać styl gry, jaki prezentuje James Rodriguez. Nienaganna technika, sposób poruszania się po boisku i dobry przegląd pola pozwalają umieścić Kolumbijczyka w wąskim gronie najlepszych ofensywnych pomocników świata. Swoimi umiejętnościami zachwycał już jako gracz FC Porto i AS Monaco, co zaowocowało transferem do Realu Madryt. Równie mocno w przejściu do Madrytu pomogła Jamesowi doskonała gra na mistrzostwach świata w Brazylii w 2014 roku, podczas których został królem strzelców.

Real Madryt okazał się jednak dla niego przeszkodą trudną do przejścia. Duże wymagania, jakie stawiane są piłkarzom, którzy przychodzą na Estadio Santiago Bernabeu, nie zawsze są możliwe do spełnienia. Ważna tam jest niemal natychmiastowa dyspozycja do gry na najwyższym poziomie, która ma pozwolić na walkę o najwyższe cele.

Niestety dla Kolumbijczyka te wymagania okazały się zbyt duże, czego efektem było częste siedzenie na ławce rezerwowych i mała liczba minut. Doprowadziło to ostatecznie do wypożyczenia do Bayernu Monachium, z którym James aktualnie jest na tournee w Chinach.

Podobnie jak Bielik James w starciu z Arsenalem otrzymał możliwość gry od pierwszego gwizdka sędziego. To dało reprezentantowi Kolumbii ładunek pozytywnej energii, którą często dobrze pożytkował.

Awizowany jako klasyczna „10” James ostatecznie niemal cały efektywny czas gry spędził na boku boiska. Nie oznaczało to jednak, że tak jak Robben statycznie trzymał się swojej pozycji.

Częste zamiany pozycji z Muellerem, pokazywanie się do rozgrywania, łatwość dochodzenia do sytuacji bramkowych bardzo odpowiadały Jamesowi, jak i z pewnością Ancelottiemu. Być może właśnie kibice Bayernu byli świadkami narodzin ciekawego i mocno uzupełniającego się duetu James–Mueller.

Co ciekawe, Kolumbijczyk był również bardzo aktywny w defensywie, gdzie często asekurował kolegę z prawej strony obrony Rafinhę. Jedyne, do czego można by się przyczepić w grze Jamesa w spotkaniu z Arsenalem, to marnowane przez niego okazje bramkowe.

Co mogą dać zespołowi Bielik i James?

Trudno po jednym sparingu ocenić przydatność poszczególnych graczy dla zespołu. Spowodowane jest to tym, że nie zawsze dany zawodnik pasuje do koncepcji trenera. W przypadku Bielika może być nieco trudniej o ocenę jego przydatności dla Arsenalu w trakcie sezonu, ponieważ nikt nie zna planów Wengera wobec reprezentanta polskiej młodzieżówki. James natomiast ma być w Bayernie pomocnikiem Roberta Lewandowskiego, który będzie wspomagać naszego napastnika w zdobywaniu kolejnych bramek dla Bayernu.

Niewątpliwie obaj zawodnicy pokazali dobry futbol, pewność siebie i opanowanie. Trudno jednak stwierdzić, czy to wystarczy do tego, by pełnili oni pierwszoplanową rolę w swoich zespołach. Szczególnie trudno będzie o to Bielikowi.

Komentarze:
Przeczytaj także: