Wojciech Anyszek

Historia „polskich” klubów w Europie. Sampdoria nową Borussią?

Czy Sampdoria nawiąże do czasów tria z Dortmundu?

12 lipca 2017

Polscy piłkarze po Euro 2016 znów są pożądaną marką w Europie. Liczne transfery naszych reprezentantów do coraz lepszych klubów pokazują, że nasi wracają na szczyt futbolu. Niemal od razu przypominają się czasy, gdy w kadrach kilku znakomitych drużyn znajdował się więcej niż jeden reprezentant Polski. Warto tu przypomnieć choćby trio z Dortmundu czy Feyenoord Rotterdam z początku XXI wieku. Taką „polską” drużyną staje się na naszych oczach Sampdoria Genua. Czy drużyna, w której w sezonie 2017/2018 zagra trzech Polaków, Karol Linetty, Bartosz Bereszyński i Dawid Kownacki, nawiąże do najlepszych lat gry trójki z Dortmundu? 

Nadszedł czas, by przedstawić samą kolonię polskich piłkarzy w Genui i zestawić ją z innymi przykładami takiej zbiorowości Polaków w jednej drużynie w tym samym czasie.

Geneza „polskich” klubów w Europie

Wiele klubów europejskich zatrudniało zawodników z Polski. Jedni czynili to wręcz hurtowo, inni natomiast starannie wybierali wyróżniającego się gracza w danym okresie. Jednym z pierwszych klubów, które licznie zatrudniały polskich piłkarzy, jest Feyenoord Rotterdam z przełomu XX i XXI wieku. Wtedy to w jednym czasie w zespole z portowego miasta Rotterdam występowało trzech Polaków: Jerzy Dudek, Tomasz Rząsa i Euzebiusz Smolarek. Taki stan rzeczy utrzymywał się do 2001 roku, gdy do Liverpoolu odszedł Dudek. Nie przeszkodziło to jednak pozostałym Polakom w osiągnięciu jednego z największych sukcesów w historii drużyny ze stadionu De Kuip. Był to oczywiście zdobyty w 2002 roku Puchar UEFA, gdy w finale sezonu 2001/2002 pokonali w Rotterdamie, na swojej ziemi, Borussię Dortmund.

Następnym ciekawym przypadkiem zatrudniania licznej grupy polskich piłkarzy była francuska ekipa AJ Auxerre, która obecnie gra w Ligue 2. Jeszcze kilka lat temu była to naprawdę ciekawa drużyna, która potrafiła sprawić niejednego psikusa lepszym od siebie zespołom we Francji. Guy Roux, legendarny trener Auxerre, i jego następcy chętnie zatrudniali Polaków podczas swojej pracy trenerskiej.

Najbardziej znanym przykładem jeszcze za czasów Roux był oczywiście nasz legendarny napastnik z czasów „Orłów Górskiego”, Andrzej Szarmach. Niewątpliwie jest to jedna z legend klubu. Człowiek, który przez pięć lat swojej kariery w Auxerre strzelił 94 gole, co jest znakomitym osiągnięciem. Szlak Polakom, którzy grali później na Stade l’Abbe Deschamps, przecierali również tacy piłkarze jak Waldemar Matysik czy Henryk Wieczorek, który grał razem z Szarmachem jako kapitan Auxerre.

Młodsi kibice, gdy ktoś ich zapyta o Auxerre, niemal od razu przypomną dwa nazwiska, Ireneusz Jeleń i Dariusz Dudka. Mało kto jednak pamięta, że w tej drużynie grali również Piotr Włodarczyk czy Ludovic Obraniak. Najbardziej w aktualnej historii klubu ze Stade l’Abbe Deschamps zostali jednak zapamiętani właśnie Jeleń i Dudka. Dlaczego właśnie oni, a nie choćby Szarmach? Dlatego, że ci dwaj zawodnicy przyczynili się do ostatniego jak na razie awansu Auxerre do Ligi Mistrzów. Nie sposób o tym zapomnieć, tym bardziej że po tym wielkim sukcesie drużyny Auxerre nastąpił powolny regres „Biało-niebieskich”, zakończony spadkiem do Ligue 2 w 2012 roku.

Trio z Dortmundu zaczątkiem „polskiej” Sampdorii?

Wszyscy doskonale pamiętamy Euro 2012 i tę ekstazę kibiców w oczekiwaniu na pierwszy mecz z Grecją. Nie było wówczas kibica, który liczyłby na to, że słynne trio z Dortmundu, czyli Błaszczykowski, Lewandowski i Piszczek, nie poprowadzi nas do sukcesu na polskich boiskach w 2012 roku. Wszyscy pokładaliśmy w tych piłkarzach ogromne nadzieje, a jak się skończyło, to wszyscy doskonale pamiętamy. Być może za bardzo liczyliśmy, że trzech piłkarzy odmieni grę słabej wówczas reprezentacji. Tego się już oczywiście nie dowiemy.

Reprezentacja reprezentacją, ale Borussia Dortmund, w której od 2010 roku występowali razem Błaszczykowski, Lewandowski i Piszczek, miała z naszych reprezentantów ogromne korzyści. Oczywiście nie od razu, ponieważ zarówno Piszczek, jak i Lewandowski musieli znaleźć czas na aklimatyzację. Szczególnie długo musiał pracować na swoje miejsce Lewandowski, ale jak czas pokazał, warto było czekać.

Trio z Dortmundu zostanie zapamiętane na długo w Niemczech. Borussia, w której grali wtedy Błaszczykowski, Lewandowski i Piszczek, była ostatnią drużyną, która była w stanie zdetronizować Bayern Monachium. Momentami historycznymi, które pozwolą kibicom BVB zapamiętać trójkę naszych zawodników, były finał Pucharu Niemiec w 2012 roku czy finał Ligi Mistrzów w 2013 roku na Wembley.

Borussia Dortmund, w której mieli przyjemność grać Błaszczykowski, Lewandowski i Piszczek, jest niewątpliwie zalążkiem tego, co obserwujemy dziś w Genui. Wprawdzie jest to odmłodzona forma tria z Dortmundu, ale niczym nie różni się ona pod względem pozycji tych graczy na boisku. Czy Linetty, Kownacki i Bereszyński osiągną w Genui sukces na miarę swoich starszych kolegów?

„Polska” Sampdoria

Z pewnością nie można byłoby mówić o zjawisku „polskiej” Sampdorii, gdyby nie osoba Marco Giampaolego. Jest to aktualny trener drużyny ze Stadio Luigi Ferraris, który odważnie stawia na młodzież. Szczególnie upodobał sobie Polaków, o czym całkiem niedawno opowiedział. Wspominał w tej wypowiedzi, że ogromną przyjemnością było dla niego trenowanie jeszcze jako trener Empoli dwóch naszych zawodników, Łukasza Skorupskiego i Piotra Zielińskiego. Teraz, jak się okazuje, będzie miał jeszcze większą przyjemność w związku z pracą z Polakami. Oprócz dwóch reprezentantów naszego kraju, Karola Linetty’ego i Bartosza Bereszyńskiego, będzie miał okazję trenować naszą nadzieję w ataku, Dawida Kownackiego.

Sampdoria jest klubem, który odważnie stawia na młodych piłkarzy, czego przykładem są choćby nasi zawodnicy czy Milan Skriniar, który przeszedł właśnie do Interu. To tylko pokazuje, że nasi młodzi reprezentanci dobrze wybierali po odejściu z Polski. Nie jest przypadkiem również to, że podobnie jak trio z Dortmundu trójka z Genui gra praktycznie na tych samych pozycjach na boisku. Sampdoria może dać tym chłopakom bezcenne minuty na boisku, co pozwoli im na zdobycie niezbędnego doświadczenia. Pytanie jest jedno, czy za tą szansą na boisku pójdą również sukcesy, których z pewnością głodni są nasi młodzi piłkarze.

Z pewnością Sampdoria będzie chciała powetować sobie niezbyt udany poprzedni sezon w Serie A, w którym zajęła dopiero 10. miejsce w tabeli. Trener Giampaolo nie zmieni swojej filozofii prowadzenia drużyny w oparciu o młodych piłkarzy, w tym o tych z Polski. Wszyscy w Polsce liczą na to, że trójka z Genui poradzi sobie wzorowo w sezonie 2017/2018. Tym bardziej że na horyzoncie widać już niemal pewny mundial w Rosji. Warto będzie obserwować najbliższy sezon Serie A, ponieważ polska kolonia we Włoszech rozrasta się coraz bardziej.

Komentarze:
Przeczytaj także: