Wojciech Anyszek

Nowa historia Atletico Madryt – Wanda Metropolitano

Przenosiny Atletico na Estadio Wanda Metropolitano

Wanda Metropolitano
08 sierpnia 2017

Zachodzące w naszym życiu zmiany sprawiają, że czujemy się niepewnie. Przychodzą nam wtedy do głowy różne myśli, od tych bardziej optymistycznych do tych negatywnych. Towarzyszy nam też wtedy uczucie pewnego rodzaju ciekawości, jak te doświadczenia wpłyną na nasze życie. Co mogą w takiej sytuacji czuć piłkarze? Czy zastanawiają się oni nad tym, jak taka zmiana otoczenia wpłynie na ich poczynania? Takie myśli mogą mieć teraz piłkarze Atletico Madryt, którzy od sezonu 2017/2018 przenoszą się ze znanego nam wszystkim Estadio Vicente Calderon na nowy stadion, Wanda Metropolitano. 

Zastanowimy się w tym tekście nad tym, jak zmiana stadionu wpłynie na postawę Atletico. Przytoczymy też inne przykłady zmian stadionów przez największe zespoły w Europie.

Historia Estadio Wanda Metropolitano

Oficjalne otwarcie tego stadionu miało miejsce 6 września 1994 roku. Wtedy ten obiekt nosił nazwę Estadio Olimpico de Madrid. Dekadę później, w 2004 roku, władze Madrytu postanowiły, że w ramach kandydatury stolicy Hiszpanii do organizacji igrzysk olimpijskich w 2016 roku dokonają renowacji tego stadionu. Oczywiście, jak wszyscy wiemy, Madryt nie wygrał wyścigu o olimpiadę, jednak nie przeszkodziło to władzom miasta w zrealizowaniu planów modernizacji obiektu. Tym bardziej że do roli operatora remontowanego stadionu zgłosiło się w 2013 roku Atletico Madryt. Dwa lata temu nazwa została zmieniona i od tej pory obiekt, który miał być olimpijskim, nazywa się Estadio Wanda Metropolitano. Nowym domem dla Atletico stanie się od sezonu 2017/2018.

https://en.wikipedia.org/wiki/Wanda_Metropolitano

Wanda Metropolitano nową twierdzą Atletico?

Każda drużyna, bez podziału na poziom rozgrywek, w których uczestniczy, zawsze ma obawy związane ze zmianą stadionu. Jest to zrozumiałe, ponieważ nikt do końca nie wie, jak ta zmiana może wpłynąć na morale piłkarzy. Trudny z reguły jest początek, odnalezienie się w nowych realiach, pierwsze treningi oraz odnalezienie punktów odniesienia. To zajmuje trochę czasu i początkowe wyniki nie zawsze idą w parze z oczekiwaniami.

To jest nic innego jak kwestia psychiki, przyzwyczajenia się zawodników. Obecni piłkarze Atletico Madryt z pewnością nie będą mieli łatwo przystosować się do warunków, które mogą panować na Estadio Wanda Metropolitano. Spowodowane jest tym, że wielu z nich przyzwyczajonych było do murawy z wcześniejszego stadionu, atmosfery trybun i całej otoczki, jaką fundowało im Estadio Vicente Calderon, dotychczasowy dom Atletico.

Stadion Vicente Calderon był używany przez „Los Colchoneros” od 1966 roku, a pod obecną nazwą znany jest od 1971 roku. Jest to niezwykle długi okres, w którym jedna drużyna korzysta z danego stadionu. Sam fakt tak długiej gry na Estadio Vicente Calderon może lekko sparaliżować piłkarzy Atletico podczas zmiany stadionu.

Lekko paraliżujący dla piłkarzy, którzy przeprowadzą się za niedługo na Wanda Metropolitano, może być również niezwykle pozytywny bilans spotkań na poprzednim stadionie. 773 zwycięstwa, przy ledwie 196 porażkach, pokazują, jak istotnym dla gry Atletico był stadion imienia Vicente Calderona.

Z drugiej strony może się jednak okazać, że charakter piłkarzy prowadzonych przez swojego wodza Diego „Cholo” Simeone może tylko pomóc ekipie „Los Rojiblancos”. Z dużą pewnością można rzec, że „Cholo” wpoi swoim podopiecznym taką mentalność jak jeszcze nigdy wcześniej, co pozwoli im jeszcze lepiej niż dotychczas prezentować się na swoim stadionie. Chęć pokazania, że poprzedni sezon był średnio udany w wykonaniu Atletico, oraz początek nowej historii mogą zadziałać na „Los Colchoneros” mobilizująco.

Korzyści nie tylko dla klubu

W Atletico widać jednak dużą fascynację samymi przenosinami, pięknym obiektem. Z pewnością ten piękny stadion będzie służyć nie tylko samemu klubowi, ale docelowo ma być czymś na wzór narodowego stadionu Hiszpanii, ponieważ jak nie od dziś wiadomo, mecze reprezentacji Hiszpanii wyglądają jak cyrk objazdowy po całym kraju. Gra w jednym miejscu, na pięknym i funkcjonalnym stadionie może przynieść tylko i wyłącznie korzyści dla całego kraju i reprezentacji.

Umiejscowienie stadionu narodowego w jednym, konkretnym miejscu spowoduje, że jeszcze większe rzesze kibiców będą przychodzić na mecze reprezentacji. W dodatku korzyści będą płynęły również dla miasta, ponieważ nowy stadion z pewnością będzie napędzać również turystykę Madrytu.

Sąsiad najlepszym przykładem

Podobne rozterki jak Atletico przeżywała w 2003 roku ekipa FC Porto. 30-krotny mistrz Portugalii, który do tej pory występował na legendarnym dla klubu stadionie Das Antas, stanął przed obliczem przeprowadzki. Z racji mistrzostw Europy w 2004 roku, które rozgrywane były w Portugalii, miasto Porto wybudowało nowy stadion. Nazwany on został Estadio do Dragao, czyli stadion „Smoków”. Nazwa wzięła się oczywiście od smoka, który znajduje się w herbie klubu.

Tak jak obecnie kibice Atletico w Porto nikt nie wiedział, jak będzie wyglądać przyszłość klubu w ich nowym domu. Każdy kibic „Smoków”, przyzwyczajony do Estadio Das Antas i jego atmosfery, mógł mieć wątpliwości co do sensu przeprowadzki. Podobnie jak obecnie w przypadku Atletico w grę wchodziła kwestia przyzwyczajenia się, dostosowania do nowych warunków i poznania specyfiki nowego stadionu. Jak się później okazało, Estadio do Dragao był dobrym wyborem dla Porto, ponieważ od tego czasu jego najgorszym wynikiem w lidze było 3. miejsce.

Bawarska twierdza

Tak o swoim stadionie Allianz Arena mogą mówić kibice Bayernu Monachium. Oni również przeżywali rozterki związane ze zmianą stadionu. Wszystko działo się w przededniu mistrzostw świata w 2006 roku rozgrywanych w Niemczech. Bayern do tego momentu grał na zasłużonym i starym już Stadionie Olimpijskim, na którym Polacy w 1972 roku zdobywali mistrzostwo olimpijskie. Z racji mundialu jednak postanowiono, podobnie jak w przypadku Porto, wybudować nowy stadion. Ta inwestycja okazała się wprost wyśmienita, ponieważ niemal od razu Allianz Arena stała się twierdzą Bayernu, gdzie niezwykle trudno pokonać mistrza Niemiec.

Fantastyczna dyspozycja Bayernu spowodowała, że jakiekolwiek wątpliwości, rozterki czy tęsknoty zostały rozwiane i głęboko zapomniane. O Stadionie Olimpijskim, który służył Bayernowi od lat 70., pamięta zapewne niewiele osób, wśród których głównie można by znaleźć starszych kibiców Bayernu. Wśród nich znajdą się też i Polacy, którzy pamiętają czasy złota olimpijskiego z 1972 roku czy mundialu w RFN dwa lata później.

Armaty nie wystrzeliły

Tak o przeprowadzce ze starego i legendarnego stadionu Highbury na Emirates Stadium w 2006 roku mogą mówić kibice Arsenalu. Wspaniałe czasy „Niezwyciężonych”, którzy w sezonie 2003/2004 zdołali wygrać tytuł mistrzowski bez porażki, to już przeszłość. Tak jak stadion Highbury. Nowa era Arsenalu, rozpoczęta w 2006 roku na Emirates Stadium, miała być czasem jeszcze większych sukcesów. Triumfów, które miały przebić „Niezwyciężonych”, oraz pozyskiwania jeszcze lepszych piłkarzy. Niestety, minął ledwie rok, a szumne plany wzięły w łeb. Sprzedaż Henry’ego do Barcelony, koniec kariery Bergkampa i odejście między innymi Lehmanna spowodowały, że Arsenal powoli zszedł z piedestału.

Do tego exodusu największych gwiazd warto jeszcze dodać inny efekt tej średnio udanej przeprowadzki. A mianowicie jest to oczywiście brak wielkich sukcesów. Od momentu zawitania na Emirates Stadium Arsenal nie zdobył ani jednego tytułu mistrzowskiego, a minęło już 11 lat. Rozgrywki pucharowe w Anglii również nie przyniosły większych sukcesów. Przez 11 lat zdobyte tylko trzy razy Puchary Anglii i Tarcze Wspólnoty chluby klubowi nie przynoszą. Ten przykład dobitnie pokazuje, że nie każda przeprowadzka na nowy stadion może być odpowiednia dla klubu.

Co o przeprowadzce Atletico sądzą kibice?

No właśnie, co mają nam do powiedzenia na ten temat specjaliści od ligi hiszpańskiej? O kilka zdań na temat przeprowadzki Atletico Madryt na Estadio Wanda Metropolitano poprosiliśmy między innymi redaktora „Ole Magazyn” Macieja Kocha, który prywatnie jest kibicem „Los Colchoneros”.

Jeśli chcesz zrobić duży postęp, potrzebujesz wielkich kroków, więc tak, to dobry, a może wręcz konieczny ruch ze strony Atletico. Wszystkich zalet nie sposób wymienić. Klub już w lipcu zakończył sprzedaż karnetów na nadchodzący sezon. Wykupiono ponad 54 tysiące abonamentów, to absolutny rekord. Niewiele więcej, bo 54 907, miejsc znajduje się przecież na Vicente Calderon. Już samo to porównanie dowodzi faktu, z jak wielką ekscytacją cały obóz „Atleti” wyczekuje inauguracji Wanda Metropolitano. Jeśli więc Atletico utrzyma poziom sportowy, nie będzie trzeba się martwić o frekwencję na nowym stadionie w nadchodzących kilku latach. W „Los Rojiblancos” zawsze drzemał niewiarygodny potencjał kibicowski, który w największym stopniu przejawiał się u progu XXI wieku, gdy „Atleti” spadło do Segunda Division. Ale tego, co dzieje się teraz, nie sposób do czegokolwiek porównać. Maciej Koch, redaktor „Ole Magazyn”

Co sądzą na ten temat dziennikarze?

A jak zapatruje się na to redaktor „Przeglądu Sportowego” Jakub Kręcidło? Warto poznać również i jego opinię, jako że jest jednym z najważniejszych ekspertów od La Liga w Polsce.

Jaki sens dla piłkarzy i kibiców Atletico ma przeprowadzka na Wanda Metropolitano?

Przeprowadzka Atletico z Vicente Calderon na nowiutkie Wanda Metropolitano ma gigantyczny sens. Stary obiekt, pomimo cudownego klimatu i wyjątkowej autostrady przebiegającej pod trybunami, nie pasował do tak wielkiego klubu. Pamiętam, jak byłem tam na finale Pucharu Króla w 2016 roku pod koniec maja. W ciągu dnia można było się ugotować, wieczorami dalej było ciepło, ale w górnych rzędach Calderon wiało tak mocno, że lokalni dziennikarze, przygotowani do pracy zdecydowanie lepiej niż ja, siedzieli tam w czapkach i rękawiczkach.

Jakie korzyści przyniesie ekipie „Los Colchoneros” nowy stadion?

Na Wanda Metropolitano takich kłopotów jak na Vicente Calderon być nie powinno. Obiekt jest kończony w pośpiechu, Atletico musiało prosić La Liga o rozgrywanie pierwszych kolejek na wyjeździe, jednak efekt końcowy będzie spektakularny. Błyszczący stadion był „Rojiblancos” potrzebny, bo pozwoli im na zdecydowane zwiększenie przychodów. 80% z 55 tysięcy sprzedanych karnetów (komplet, jest lista oczekujących) daje możliwość wstępu na mecze wszystkich rozgrywek, co jest właściwie gwarantem kompletu na większości spotkań, sprzedano też loże VIP, a to z kolei przekłada się na wzrost wpływów z dnia meczowego – sprzedaż koszulek, klubowych gadżetów czy jedzenia, z którym punktów na Vicente Calderon było niezbyt dużo.

Czy nowy stadion pomoże madrytczykom w nowym sezonie?

Tego nie wie nikt, bo stadion nie gra. Kiko, jedna z legend Atletico, po wejściu na stadion był zdumiony, jednak od razu skomentował: „Pomimo spektakularnie wyglądającego stadionu gra rozgrywa się na murawie, a ta wszędzie jest taka sama”. I to jest klucz. Piłkarzom na pewno pomogłoby wygranie kilku pierwszych spotkań na Wanda Metropolitano, ale Diego Simeone, chociaż sam jest nieprawdopodobnie przesądny, na pewno nie pozwoli piłkarzom skupić się na pierdołach. Filozofia „Rojiblancos” jest prosta: idziemy z meczu na mecz i tyle.

Wypowiedzi zarówno kibiców, jak i ekspertów wyraźnie pokazują, że w Atletico panuje entuzjazm z powodu przenosin na Wanda Metropolitano. Kibice z niecierpliwością oczekują pierwszych spotkań na nowym stadionie, by poznać jego klimat.

Komentarze:
Przeczytaj także: