Michał Krzeszowski

Z deszczu przez rynnę w kałużę. Polska przegrała na inaugurację ze Słowacją

W pierwszym meczu fazy grupowej Euro U-21 ponosimy porażkę

17 czerwca 2017

Nie takiego początku w wykonaniu „Biało-Czerwonych” oczekiwali kibice. W pierwszym naszym spotkaniu Euro U-21 2017 przegrywamy ze Słowacją. Na szczęście (w nieszczęściu) pozostali rywali grupowi we wcześniejszym meczu podzielili się punktami. W Lublinie nasz południowy sąsiad zagrał znacznie spokojniej i na większym luzie. Wynik 1:2 obrazuje rzeczywisty przebieg spotkania, w którym Słowacja górowała wyraźnie.

W przeddzień pierwszego dnia Euro U-21 na konferencji prasowej trener Polski Marcin Dorna podkreślał, że drużyna jest gotowa i piłkarze dadzą z siebie wszystko na boisku. Oczywiście rola gospodarza wiąże się z pewną presją. Mimo to starano się mówić o braku nacisku na naszą kadrę, bo na mistrzostwach są znacznie silniejsze ekipy. Na pewno nie trafiliśmy też do łatwej grupy. Trener Słowacji Pavel Hapal też był dobrej myśli przed pierwszym spotkaniem. Jedynym problemem szkoleniowca rywali była… analiza gry Polski. Jako gospodarze przed mistrzostwami Europy graliśmy tylko mecze towarzyskie, więc trudno było określić, jak zagramy pod presją w spotkaniu o punkty.

W Lublinie o 20:30 odbyła się jeszcze ceremonia otwarcia mistrzostw. Jeżeli chodzi już o samo spotkanie, to w przypadku Polski skład na bój przeciwko Słowacji można było niemal w całości napisać sobie na papierze kilka godzin przed meczem. Jedynymi wątpliwościami/zagadkami było to, czy obok Jana Bednarka pojawi się wracający po ciężkiej kontuzji Jarosław Jach oraz czy zagramy z Patrykiem Lipskim w środku, czy może z drugim napastnikiem – Jarosławem Niezgodą. Za czerwoną kartkę Dawid Kownacki miał nałożoną karę jednego spotkania.

Nasz dzisiejszy rywal to nie była drużyna przypadkowo. Słowacy w eliminacjach do Euro w swojej grupie wygrali sześć spotkań, jedno zremisowali i jedno przegrali. Wyprzedzili m.in. Holandię i Turcję. Najgroźniejszymi ogniwami w kwalifikacjach byli Adam Zrelak (pięć goli), Martin Chrien (cztery gole) i Jaroslav Mihalik (sześć asyst). Byliśmy gotowi na to, co może pokazać rywal. Tylko teoretycznie.

Polska – Słowacja

Mecz w Arena Lublin zaczął się fantastycznie dla Polski. Już w pierwszej minucie akcję Przemysława Frankowskiego na prawym skrzydle dośrodkowaniem zakończył Tomasz Kędziora, a jego podanie na gola zamienił Patryk Lipski. Weszliśmy znakomicie w Euro, jak w 2012 roku dorosła reprezentacja. Szkoda tylko, że ta euforia trwała zaledwie minutę. Gol zamiast naszych piłkarzy podbudować, to związał im nogi. Słowacy błyskawicznie otrząsnęli się z szybkiego ciosu i przeszli do własnego planu. Nasi rywala lepiej operowali piłką, dłużej układali akcje pozycyjne i zdobywali coraz więcej przestrzeni. Polacy mieli mnóstwo problemów z Mihalikiem łamiącym akcje do środka pola. W 20. min dzięki właśnie skrzydłowemu Cracovii Słowacja wyrównała za sprawą gola Martina Valjenta. W pierwszej połowie oprócz gola nasz przeciwnik miał jeszcze trzy dobre okazje na gola, ale raz złej interwencji Jakuba Wrąbla nie wykorzystał Zrelak, a Mihalik i Albert Rusnak strzałami z dystansu niewiele się mylili.

W drugiej połowie ponownie mogliśmy świetnie wejść w spotkanie, ale sytuacje sam na sam zmarnował Frankowski. Słowacji wciąż grało się wygodniej i luźniej. Mihalik nie miał tyle swobody co w pierwszej połowie, ale za to pałeczkę przejął Rusnak kierujący głównie akcjami ofensywnymi. Jednak groźniejsze akcje tworzyli „Biało-Czerwoni”. W 75. min po dobrym przechwycie w głębi pola Karola Linettego i akcji z Łukaszem Monetą pomocnik Sampdorii mógł dać gola na 2:1, ale po silnym uderzeniu z pola karnego pomylił się on nieznacznie. Niewykorzystane okazje się mszczą, o czym niestety szybko się przekonaliśmy. Zaledwie trzy minuty później Słowacy po aucie związali na środku kilku naszych piłkarzy, a Bednarek został sam na dwóch rywali. Obrońca Lecha jeszcze dodatkowo poślizgnął się, co tylko ułatwiło strzelenie na 2:1 Pavolowi Safranko. Polska miała jeszcze jedną okazję na wyrównanie, ale strzał głową Pawła Dawidowicza świetnie sparował na poprzeczkę Adrian Chovan.

Ostatecznie przegraliśmy 1:2. Słowacja grała znacznie płynniej i szybciej od Polski. Piłkarze rywali przewyższali nas także techniką. Byli też agresywniejsi od nas. Po stratach szybko doskakiwali do Polaków, wymuszając błędne podania. Ze Słowaków warto wyróżnić szczególnie Stanislava Lobotkę. Ten środkowy pomocnik był niemal wszędzie na boisku. Świetnie odbierał piłkę oraz gdy ją prowadził, to był nie do zatrzymania.

Oceny Polaków (skala 1–6)

12. Jakub Wrąbel – 2 – nasz bramkarz nie zaliczył najlepszego spotkania. Nie był winny utraty goli, ale był bardzo niepewny w swoich interwencjach. W meczu zaliczył kilka „pustych przelotów”, a też piąstkowanie było z jego strony nie najlepsze. Miał też problemy z dobrym rozegraniem gry w momencie, gdy przeciwnik zaczął go naciskać.

2. Paweł Jaroszyński – +2 – w pierwszej połowie miał trochę problemów w defensywnie, ale to bardziej przez brak pomocy ze strony Kapustki. Obrońca Cracovii przyzwyczaił też nas do gry w ofensywie, ale w pierwszej połowie w zasadzie nie zapuszczał się na połowę rywala. W drugiej połowie wyglądał już odrobinę lepiej, ale przy drugim golu Słowacji był jednym z winowajców.

15. Jarosław Jach – 3 – najlepszy z obrońców. Piłkarz Zagłębia Lubin grał bardzo dobrze w defensywie, dużo piłek wyłapał. Miał też kilka dobrych przerzutów z głębi pola, ale właśnie znaczna większość z nich padała łupem rywala.

6. Jan Bednarek – +2 – drugi ze stoperów też zaliczył przyzwoite zawody. W dzisiejszym meczu skupił się wyłącznie na obronie. Ocenę miałby wyższą, gdyby przy golu dla Słowacji zachował więcej równowagi. Niepotrzebnie starał się za szybko wykonać wślizg, przez co się pomylił.

4. Tomasz Kędziora – +2 – w akcjach ofensywnych kapitan Polski wyglądał bardzo dobrze. Niestety gorzej to wyglądało w obronie, gdzie miał dużo problemów z Mihalikiem. Zaliczył asystę, ale przez słabsza grę ofensywną obniżyliśmy zawodnikowi Lecha ocenę.

17. Paweł Dawidowicz – 2 – pierwsza połowa w jego wykonaniu tragiczna. W zasadzie tylko biegał na boisku, mało agresywny w środku pola. Przez to właśnie Słowacy zbyt spokojnie na przedpolu mogli rozgrywać akcje. Obudził się w drugiej połowie, gdzie dwukrotnie stanął przed szansą na strzelenie gola.

7. Karol Linetty – +3 – jak przystało na lidera reprezentacji, Linetty starał się, ile tylko mógł. Na początku trochę zdrzemnął się wraz z Dawidowiczem w środku pola. Potem jednak zanotował kilka dobrych odbiorów w środku pola. Starał się prowadzić grę i szybko uruchamiać kontry. Zabrakło mu szczęścia na kwadrans przed końcem, gdzie z mocnego uderzenia z pola karnego rywala nieznacznie się pomylił.

19. Bartosz Kapustka – 2 – miał być jednym z liderów kadry, ale dzisiaj zawiódł. Mocno było widać, że nie grał za wiele w tym sezonie. Przy golu wyrównującym dla Słowacji wyraźnie spóźnił się z asekuracją, a Valjent, który mu uciekł, wykończył akcję rywali. Mecz zakończył w 59. min przez kontuzję kostki.

10. Patryk Lipski – +2 – strzelił gola dającego nam mnóstwo radości, ale potem był zagubiony. Momentami odnosiło się wrażenie, że nie mógł znaleźć sobie miejsce na boisku. W 82. min zszedł z boiska.

11. Przemysław Frankowski – 3 – jeden z aktywniejszych naszych piłkarzy. Miał udział przy akcji bramkowej oraz miał okazję na strzelenie gola na 2:1. Dużo biegał, szarpał i wymuszał faule rywali. Zniknął na chwilę w drugiej części pierwszej połowy.

9. Mariusz Stępiński – 2 – też miał być liderem kadry, ale nie mógł dzisiaj zagrać dobrze. Często osamotniony z przodu. Musiał często wracać głęboko po piłkę, jak za czasów gry Lewandowskiego przed erą Nawałki. Zszedł z boiska w 85. minucie.

Na boisku pojawili się jeszcze Łukasz Moneta, Jarosław Niezgoda oraz Krzysztof Piątek, ale grali oni za krótko do oceny i też nie wnieśli zbyt dużo do gry Polski.

Zapisz

Komentarze:
Przeczytaj także: