Maciej Wojciechowski

Kto będzie rządził Trójmiastem? Odpowiedź w lany poniedziałek!

Przed nami 37. Wielkie Derby Trójmiasta!

16 kwietnia 2017

W poniedziałek wielkanocny na stadionie Energa Gdańsk miejscowa Lechia zmierzy się w pojedynku derbowym z Arką Gdynia. To spotkanie elektryzuje całe województwo pomorskie. W takich meczach nie chodzi tylko o trzy punkty, tutaj w grę wchodzi też honor. Piłkarze muszą sobie z tego zdawać sprawę. Kibice obu klubów będą chcieli zaśpiewać po meczu, że Trójmiasto należy do nich.

Na papierze, biorąc pod uwagę czysto piłkarskie atrybuty, zdecydowanym faworytem jest Lechia. To ona walczy o mistrzostwo Polski, to piłkarze z Gdańska powinni rozdawać karty i kontrolować przebieg meczu derbowego. Właśnie, słowo klucz tego pojedynku to „derby”. Tutaj może zdarzyć się wszystko, każdy scenariusz jest brany pod uwagę. Nikt nie odstawi nogi w starciu z rywalem zza miedzy. Już na kilka dni przed meczem w powietrzu czuć atmosferę pojedynku. Utarczki słowne pomiędzy trenerami, wypowiedzi piłkarzy elektryzują wszystkich sympatyków obu drużyn. Bilety na pojedynek Lechii z Arką schodzą jak ciepłe bułeczki. Całe Trójmiasto chce aktywnie uczestniczyć w tym, miejmy nadzieję, wspaniałym widowisku.

Gdańska Lechia przed 29. serią spotkań zajmuje trzecie miejsce w tabeli naszej rodzimej ligi, z realnymi szansami na mistrzostwo Polski. Arka natomiast okupuje 13. pozycję i nad piłkarzami ciąży widmo spadku. Zawodnicy gdyńskiego klubu w ostatnich pięciu spotkaniach stracili aż 20 bramek i oczywiście wszystkie te spotkania przegrali. „Biało-Zieloni” aż takiego regresu formy jak arkowcy nie zaliczyli, lecz ich forma również jest daleka od ideału. Naprzeciw siebie staną dwie drużyny z zupełnie przeciwnych biegunów, lecz obie ekipy mają chrapkę na trzy punkty, które mogą przybliżyć jeden z zespołów do końcowego sukcesu.

Problemy arkowców

W Gdyni doszło jednak do wielkiej zmiany na ławce trenerskiej. Grzegorz Niciński po tym jak awansował do ekstraklasy po pięciu latach i wprowadził Arkę do finału Pucharu Polski, został zwolniony. Nowym szkoleniowcem „Żółto-Niebieskich” został Leszek Ojrzyński. Zaczął on bardzo odważnie. W przedmeczowych wypowiedział ogłosił wszystkim, że interesuje go tylko zwycięstwo w derbach. Nowy trener zabrał swoich nowych podopiecznych na miniobóz przygotowawczy do Centralnego Ośrodka Sportu w Cetniewie. Arka ma wielkie braki w defensywie, lecz okazuje się, że w ofensywie też mogą mieć spore kłopoty. Praktycznie przesądzone jest, że Marcus da Silva nie wystąpi w Gdańsku z powodu kłopotów mięśniowych. Za cztery żółte kartki pauzować będzie Mateusz Szwoch, pod znakiem zapytania stoją występy Rafała Siemaszki i Przemysława Trytki. O choćby punkt gdynianie będą musieli gryźć trawę przez 90 minut.

Sytuacja w Lechii

Zupełnie inaczej wygląda stan w Lechii Gdańsk. Sytuacja kadrowa jest stabilna, po absencji kartkowej związanej z zachowaniem na meczu z Lechem Poznań wraca Sławomir Peszko, czyli jeden z liderów gdańskiej ofensywy. W zespole „Biało-Zielonych” nie bierze się pod uwagę innego scenariusza niż zwycięstwo. Oczywiście piłkarze nie lekceważą przeciwnika, lecz znają swoją wartość i wiedzą, na co ich stać. W ich sytuacji, w tym momencie, powinna się wyzwolić prawdziwa sportowa złość. Chęć rewanżu za październikowe derby w Gdyni zremisowane 1:1. Żądza zwycięstwa po ostatnim spotkaniu w Gliwicach. Przecież Lechia u siebie jest w każdym spotkaniu faworytem, dlatego tak będzie i tym razem. Lechia na 14 spotkań u siebie schodziła pokonana tylko dwa razy, jedno spotkanie remisując. Bilans bramkowy wynosi 32:15. Oczywiście te liczby robią wrażenie, lecz derby to derby. Tutaj wszystkie statystyki idą w zapomnienie.

 

Co nas czeka?

Dotychczas drużyny spotykały się 36 razy. Bilans meczów jest idealnie równy. Obie drużyny 12 razy wygrywały oraz 12 razy dzieliły się punktami. Bilans bramkowy jest lepszy dla Lechii, wynosi on 31:24 na ich korzyść. Obie drużyny muszą walczyć przez pełne 90 minut o końcowy sukces, o radość i szacunek kibiców za wygrane derby. Arka może i jest na straconej pozycji przed spotkaniem, ale nie takie scenariusze pisał nam już futbol. Jedno wiemy z pewnością. Czekają nas niezapomniane emocje od pierwszej do ostatniej minuty. Piłkarze jednej i drugiej drużyny zrobią wszystko, by zdobyć trzy punkty, a takie zapowiedzi jeszcze bardziej zachęcają wszystkich do obejrzenia i emocjonowania się tym starciem. Do kogo będzie należeć Trójmiasto? Odpowiedź w poniedziałek.

Komentarze:
Przeczytaj także: