Bartosz Burski

Czy Lech może jeszcze zdobyć mistrzostwo Polski?

Oceniamy szanse poznaniaków na finiszu sezonu Lotto Ekstraklasy

18 maja 2017

Jak co roku na starcie rozgrywek poznański Lech był wymieniany jako jeden z kandydatów do zdobycia mistrzowskiej korony. Po wczorajszej przegranej z Legią lechici oddalili się od wywalczenia upragnionego trofeum. Przed nami jednak jeszcze trzy ligowe kolejki. Co może mieć wpływ na końcowe rozstrzygnięcia i miejsce Lecha na mecie sezonu? Przeanalizowaliśmy argumenty „za” i „przeciw” w kontekście walki podopiecznych Nenada Bjelicy o tytuł mistrza Polski.

Sprzyjający terminarz

Lech jest jedynym zespołem z rywalizującej o tytuł czwórki, który dwa najbliższe spotkania rozegra na własnym stadionie. Wydaje się, że to właśnie we wsparciu kibiców poznaniacy mogą upatrywać swojej szansy. Zdobycz sześciu punktów w dwóch nadchodzących kolejkach nie tylko prawdopodobnie zagwarantowałaby Lechowi start w europejskich pucharach, ale byłaby również doskonałą pozycją wyjściową do podjęcia decydującego ataku na mistrzowski fotel w ostatniej serii spotkań, podczas której wszystkie najlepsze zespoły zagrają między sobą.

Mobilizujące porażki

Już trzykrotnie w tym sezonie Lech przegrywał spotkania z Legią. Co ciekawe, w trwających rozgrywkach strata punktów z odwiecznym rywalem działała dotychczas na poznaniaków niezwykle mobilizująco. Dowody? Po jesiennej przegranej z mistrzem Polski „Kolejorz” zaliczył serię czterech zwycięskich spotkań z imponującym bilansem bramkowym 13:0. Równie dobrze lechici prezentowali się po wiosennej porażce z zespołem Jacka Magiery. W pięciu kolejnych spotkaniach zdobyli komplet 15 punktów, a zatrzymała ich dopiero… ponownie Legia. Historia lubi się powtarzać czy może jednak do trzech razy sztuka? Nie zapominajmy przy tym wszystkim, że udane serie po wcześniejszych przegranych z zespołem ze stolicy mogły być również spowodowane klasą ówczesnych rywali. Bo przy całym szacunku do Wisły Płock, Ruchu, Niecieczy czy Śląska daleko tym klubom do poziomu Lechii, Jagiellonii czy nawet nieobliczalnej w tym sezonie Wisły Kraków.

Nie tylko dobre doświadczenia

Trudno być optymistą co do finiszu rozgrywek w wykonaniu graczy „Kolejorza”, jeśli weźmiemy z kolei pod uwagę wyniki uzyskane z najbliższymi rywalami w fazie zasadniczej rozgrywek. Lech w tych trzech spotkaniach zdobył zaledwie cztery punkty (uwzględniliśmy rezultaty osiągnięte przez poznaniaków w roli, w jakiej w pozostałych kolejkach sezonu wystąpią lechici, czyli gospodarza w meczu z Lechią i Wisłą oraz gościa w pojedynku z Jagiellonią). Powtórka takiego wyniku nie tylko nie pozwoliłaby się włączyć do walki o tytuł, lecz także mogłaby nawet nie wystarczyć do uzyskania prawa do gry w pucharach.

Jedyne, czego nie możemy zrobić, to załamać się. Byłoby źle, gdybyśmy się teraz położyli i płakali nad swoją sytuacją. Nie możemy też liczyć na to, że Legia gdzieś straci punkty. Skupmy się na sobie i meczach, które mamy do zagrania. Łukasz Trałka dla Lechpoznan.pl

Problem tkwi w głowie?

Wydaje się, że największy problem „Kolejorza” może znajdować się teraz w sferze mentalnej. Lechici przegrali w krótkim czasie dwa niezwykle ważne pojedynki – finał Pucharu Polski z Arką i kluczowy w walce o mistrzostwo mecz z Legią. – Jedyne, czego nie możemy teraz zrobić, to załamać się. Zrobilibyśmy źle, gdybyśmy się teraz położyli i płakali nad swoją sytuacją – mówił w wypowiedzi dla strony internetowej Lecha kapitan zespołu Łukasz Trałka. Słowa to jednak jedno, a czyny drugie. Nie wykluczamy, że dwa tak dotkliwe ciosy otrzymane w krótkim czasie odbiją się na postawie podopiecznych Bjelicy w końcowej części sezonu. Trudno się bowiem spodziewać, by oba niepowodzenia nie zostawiły żadnego śladu w głowach poznaniaków. Futbol jest jednak nieobliczalny i niejednokrotnie wiele drużyn skazywanych na porażkę wydostawało się z poważniejszych tarapatów. A dopóki piłka  w grze…

Źródło: własne

Komentarze:
Przeczytaj także: