Kamil Tybor

Czas rozpocząć jubileuszowy, 80. sezon Ligue 1

Jaka będzie pierwsza trójka? Kto zaskoczy, a kto spadnie? O tym m.in. Jordan Berndt i Wojciech Adamczak

04 sierpnia 2017

Dziś rozpocznie się jubileuszowy, bo już 80., sezon Ligue 1, ligi wkraczającej właśnie na naszych oczach w nowy dla siebie etap i przekraczającej kolejne granice. Rozgrywki 2017/2018 zapowiadają się we Francji nad wymiar ciekawie, emocjonująco i mogą trzymać w napięciu jeszcze mocniej niż poprzednie, zakończone fantastycznym zwycięstwem AS Monaco. Nadciągająca z siłą atlantyckiego sztormu nowa kampania zwróci też na siebie większą uwagę całego piłkarskiego świata za sprawą nowej gwiazdy, okrzykniętej już teraz „nowym królem Paryża” – Neymara.

Jeszcze nie tak dawno temu trener PSG Unai Emery sugerował w wywiadach, że jego klub powinien mieć w swoich szeregach zawodnika ze światowego TOP 5. Dziś już z całą pewnością możemy stwierdzić, że słowa szkoleniowca traktowane wcześniej w formie raczej pobożnych życzeń stały się faktem, a paryski klub dysponuje nie tylko jednym z najlepszych na naszym globie graczy, lecz także marketingową bombą, mogącą skutecznie wypromować całą Ligue 1 – wystarczy spojrzeć tydzień wstecz, na wszystko to, co działo się za sprawą Neymara nie tylko we francuskich mediach.

Jeżeli zastanowimy się trochę bardziej, możemy wysnuć wnioski, że cała liga zawdzięcza w ostatnim czasie dość sporo paryskiemu hegemonowi, jednak nie tylko w samej stolicy ciekawie się dzieje. W nowy sezon francuski futbol wkracza z nowym sponsorem tytularnym, jakim została „Conforama” płacącą z tego tytułu około 8 milionów euro rocznie (umowa podpisana na lata 2017-2020), z powracającym do niej argentyńskim magikiem – trenerem Marcelo Bielsą (niespodziewanie zrezygnował z prowadzenia Olympique Marsylia po pierwszej kolejce 2015/2016 i porażce z SM Caen) czy z rozbudzającym apetyty kibiców w bretońskim Nantes Claudio Ranierim.

Interesująca może być też postawa obecnego mistrza, drużyny AS Monaco. Monakijczycy, kierowani przez Leonardo Jardima, na pewno nie złożą broni, chcąc obronić tytuł wywalczony w pięknym stylu. Do walki o podium mogą włączyć się też Olympique Marsylia, budzący się powoli z kilkuletniego letargu, oraz Lille, prowadzone przez wspomnianego wcześniej „El Loco”. A to nie wszystko… na murawie nie położy się przecież przed innymi Nicea trenera Favre z nieobliczalnym Mario Balotellim w składzie.

Kilka pytań, kilka odpowiedzi

Sezon 2017/2018 jeszcze przed swoim startem mógłby być tematem kilku opracowań i analiz, my o takie krótkie poprosiliśmy doświadczonych znawców piłkarskiego rzemiosła z kraju Ludwika XIV – Jordana Berndta, korespondenta „Piłki Nożnej”, i Wojciecha Adamczaka z „Przeglądu Sportowego”, a efekt tych rozważań właśnie przed Wami.

  1. Pierwsza trójka sezonu 2017/2018?

Jordan Berndt: PSG, Olympique Marsylia, AS Monaco.

Wojciech Adamczak: PSG, Marsylia, AS Monaco.

  1. Czarny koń i dlaczego Nantes lub Lille?

JB: Lille jest jak na razie zespołem nieobliczalnym. Latem doszło do wielu zmian, a wszystkie aspekty sportowe i organizacyjne są podporządkowane jednej osobie – „El Loco”. Na północy Francji Marcelo Bielsa ma carte blanche i sam jestem ciekaw, jak ten projekt wypali. W tym sezonie warto przyglądać się także Bordeaux i Rennes.

WA: Przede wszystkim nie spodziewam się żadnego czarnego konia z prawdziwego zdarzenia, czołowe miejsca zajmą faworyci. Jeśli ktoś miałby zamieszać, to wskazałbym Tuluzę. Młodzi chłopcy Dupraza już w zeszłym sezonie napsuli sporo krwi chociażby PSG, są coraz bardziej doświadczeni i jeśli przestaną głupio tracić punkty, to powalczą o puchary.

  1. Magia Bielsy?

JB: Magia Bielsy to na tę chwilę głównie latynoska przemiana składu. Zaciąg z Ameryki Południowej jest naprawdę imponujący i czas pokaże, czy ta egzotyczna mieszanka okaże się zwycięska.

WA: Magia Bielsy może nie wystarczyć, by z dosyć przeciętną kadrą Lille zrobić jakiś oszałamiający wynik. Zawodnikom może sporo zająć zrozumienie jego szalonej taktyki. Liga z pewnością będzie ciekawsza, ale samemu Lille nie wróżę zbyt szybkich sukcesów. Może natomiast zaskoczyć w którymś z pucharów.

  1. Neymar – nowy książę Paryża?

JB: Zdecydowanie. Rok temu odszedł król, a jeśli dojdzie do transferu, Neymar stanie się jego naturalnym następcą. Z całym szacunkiem do Cavaniego i spółki, przez ostatni sezon żaden piłkarz PSG nie wyrósł na lidera tej drużyny. Projekt, który budowany jest w Paryżu, potrzebuje twarzy, symbolu firmującego całe przedsięwzięcie. Neymar wydaje się do tego stworzony, zwłaszcza że wpisuje się w brazylijskie tradycje Paris Saint-Germain (Rai, Ronaldinho…).

WA: Zdecydowanie tak. Neymar powinien zdominować ligę w tym samym stopniu co Zlatan i odzyskać mistrzostwo dla Paryża. To po prostu zawodnik o klasę lepszy od dotychczasowych największych gwiazd Ligue 1.

  1. Trener, który zaskoczy.

JB: Jocelyn Gourvennec. Mocno wierzę, że żyrondyści w tym sezonie mogą nas zaskoczyć – zwłaszcza jeśli w klubie pozostanie duet Rolan-Malcom.

WA: Bielsa zaskoczy z pewnością, ale w jego przypadku tego zaskoczenia wszyscy się spodziewają, tak że tu raczej nie będzie niespodzianki. Kolejny raz negatywnie kibiców zaskoczy natomiast Bruno Genesio, szykuje się bardzo trudny sezon dla Lyonu.

  1. Kto cacy, a kto na tacy?

JB: Duet Lewczuk-Glik jest obecni naszą najlepszą wizytówką w Ligue 1 i raczej tak pozostanie. Na tacy raczej Grzegorz Krychowiak, skoro jego dni w PSG są podobno policzone.

WA: Polscy obrońcy znowu nie zawiodą. Pozycje Kamila Glika i Igora Lewczuka w swoich klubach są bardzo silne i w tym sezonie nic się w tej kwestii nie zmieni. Znacznie trudniej będzie mieć Mariusz Stępiński. W Nantes co prawda zmienił się trener, ale nie odszedł żaden konkurent i Polak zaczyna sezon z pozycji czwartego snajpera w drużynie. O Grzegorzu Krychowiaku napisano już wszystko, więc tu Ameryki nie odkryję – powinien odejść czym prędzej.

  1. Olympique Marsylia – projekt mistrzostwo czy marzenia ściętej głowy?

JB: Po kolei, najpierw awans do LM i miejsce na podium.

WA: Projekt mistrzostwo jest długofalowy i w tym sezonie jeszcze się to nie stanie. W Marsylii złożyli jednak naprawdę mocną ekipę, która powinna skończyć sezon na podium i wrócić do Ligi Mistrzów.

  1. Kto zleci z hukiem?

JB: Troyes i Amiens czeka trudny sezon. Co więcej, jestem zdania, że w tych rozgrywkach również spadną trzy drużyny – czyli że zespół z L1 znów przegra baraż pod koniec sezonu.

WA: Dwóch z trzech beniaminków. Utrzymanie się Amiens będzie cudem, Troyes gorzej niż ostatnio zagrać nie może, ale o pozostanie w lidze nie będzie łatwo. Lepiej powinno pójść Strasbourgowi. Poza tym obstawiam kogoś z dwójki Dijon – Metz.

Sami widzicie – ten sezon Ligue 1 na pewno nudny nie będzie!

Komentarze:
Przeczytaj także: