Jakub Najwer

Cudownie ocalały Alan Ruschel wraca do gry

Jeden z trzech piłkarzy Chapecoense, który przeżył katastrofę lotniczą, wznawia swoją karierę

21 lipca 2017

Copa Sudamericana to w Europie rozgrywki niszowe, którymi interesuje się tak naprawdę niewiele osób. W 2016 roku w finale tych rozgrywek miały stanąć naprzeciwko siebie brazylijskie Chapecoense oraz kolumbijskie Atletico Nacional. No właśnie, miały. Niestety 28 listopada o 4:15 polskiego czasu doszło do największej katastrofy w historii brazylijskiej piłki. Samolot linii LaMia Airlines 2933, na pokładzie którego był cały zespół „Chape”, dziennikarze i załoga samolotu, rozbił się podczas podejścia do lądowania. Bilans ofiar był tragiczny, 71 osób zginęło, a ocalało tylko sześć. W tym trzej piłkarze: Neto, Jakson Follmann i Alan Ruschel.

Niestety dwójka z ocalałych: obrońca Neto i bramkarz Follmann, nie dostała szans na powrót do pełnej sprawności i grę w piłkę. Szansę od losu otrzymał trzeci z nich, Alan Ruschel, który przygotowuje się właśnie do debiutu w swoim nowym piłkarskim życiu.

Piłkarski świat w żałobie

Sytuacja z 28 listopada 2016 roku zapadła w pamięć wielu osób. Na pewno nie tylko kibiców drużyny Chapecoense, ale całej futbolowej rodziny. Drużyna, która miała rozegrać „mecz życia”, osiągająca właśnie swój największy piłkarski sukces w karierze w jednej chwili, w jednym niespodziewanym momencie przestaje istnieć. Nie rozegra już swojego upragnionego finału, co więcej – nie rozegra już żadnego spotkania w swojej świątyni zwanej przez wszystkich stadionem.

Finał Copa Sudamericana miał być dla Chapecoense ukoronowaniem historycznego sezonu, największym osiągnięciem w całej historii klubu. Dwumecz z Atletico Nacional miał im dać kolejne momenty do zapisania w pamięci i okazję do tej jakże charakterystycznej brazylijskiej fantazji i radości. Dla wielu z nich była to jedyna okazja na tak duży sukces, niestety życie okazało się bardziej brutalne. Była to ostatnia szansa dla nich wszystkich, poza jednym jedynym szczęśliwcem.

Bóg jest wspaniały! Dzięki Bogu Alan jest już w szpitalu, w stabilnym stanie. Modlimy się za wszystkich tych, których nie udało się uratować, i ich rodziny. Amanda Ruschel

Wprawdzie tę okrutną katastrofę przeżyło trzech zawodników klubu, ale na razie tylko jeden z nich dostał szansę na dwa nowe życia. To prawdziwe, rodzinne oraz to drugie, być może dla niego równie istotne – piłkarskie. Bramkarz Follmann stracił niestety w wyniku wypadku nogę, a obrońca Neto mimo że lekarze nie wykluczyli jego powrotu do piłki, jeszcze meczu nie rozegrał. Trzecim z nich jest Alan Ruschel, lewy obrońca, który już za kilka dni wznowi swoją piłkarską karierę.

Walka o powrót

Wyobrażacie sobie sytuację, w której został postawiony Ruschel? Spędzacie z jakąś grupą ludzi bardzo dużą część swojego czasu, pracujecie razem nad jednym wspólnym projektem… i nagle zostajesz sam. Sam w tej szatni, w której jeszcze kilka dni temu było tak radośnie po awansie do finału. Są z tobą tylko ci, których ten tragiczny lot ominął, ci, którzy nie załapali się do kadry meczowej na ten szczególny mecz. Pytanie, czy chcesz jeszcze współtworzyć tę drużynę? Czy te wszystkie nowe twarze, które w tak krótkim czasie pojawiły się w klubie, nie będą przypominać ci o twoich kolegach, których już z tobą nie ma? Czy to nie zabije w tobie miłości do futbolu? Każdy za pomocą wyobraźni może poczuć się jak Alan Ruschel, który odpowiedział sobie na te wszystkie pytania w jeden sposób. Ciężką pracą.

Obrażenia lewego obrońcy były bardzo poważne, uszkodzony kręgosłup, operacja. Cudem jest fakt, że może się jeszcze normalnie poruszać. Ale on postanowił zagrać losowi na nosie, nie tylko się rusza, ale wraca do piłki nożnej! Tak, po trwającej od 28 listopada ostrej walce nie tylko fizycznej, ale i psychicznej Alan Ruschel wraca do futbolu.

Będzie pierwszym i być może jedynym cudownie ocalałym z tej katastrofy, któremu uda się powrócić do uprawiania sportu. No właśnie, czy to będzie powrót? Można to bardziej określić jako debiut. Debiut w jego drugim życiu, które otrzymał w prezencie. Jasne, mógł je przeżyć na emeryturze czy rencie, ale on chce inaczej. Chce nadal grać i sprawiać radość swoim kolegom. Tym kolegom, którzy patrzą na niego z góry i proszą go o jedno: wróć i zagraj dla nas!

Alan Ruschel będzie do dyspozycji trenera już 25 lipca w meczu… Copa Sudamericana. Przeciwnikiem będzie Defensa y Justicia z Argentyny.

 

Komentarze:
Przeczytaj także: