Mateusz Mazur

Craig Shakespeare zwolniony. Co dalej z Leicester City?

Anglik zastąpił na stanowisku menedżera Claudio Ranieriego

17 października 2017

Od sensacyjnie zdobytego przez Leicester mistrzostwa minął już ponad rok, a w klubie z King Power Stadium chyba nadal nikt nie wpadł na pomysł, jak ten fakt wykorzystać. Od maja 2016 roku wszystko sprawia wrażenie tymczasowego, łącznie z „tymczasowym” menedżerem Craigiem Shakespeare’em, który po spędzeniu w klubie ośmiu miesięcy we wtorek został zwolniony.

Na ratunek „Lisom”

Tego, jak duży był rzeczywisty wkład Claudio Ranieriego w wywalczone przez Leicester mistrzostwo, raczej się już nie dowiemy. Wiemy natomiast, jak prezentował się zespół „Lisów” tuż przed i tuż po jego zwolnieniu. Poprawa ich gry nastąpiła tak nagle, że trudno mówić tu o efekcie nowej miotły, która przecież wcale nowa nie była. Nawet pomimo naiwnej wiary w dobre intencje piłkarzy trudno oprzeć się wrażeniu, że w szatni coś po prostu nie grało. Shakespeare miał być strażakiem, który bez kompletnego trzęsienia ziemi zażegna widmo spadku. I rzeczywiście wyszło mu to całkiem nieźle. Klub nie tylko utrzymał się w lidze, ale dodatkowo notując serię bez porażki, wspiął się nieco w górę tabeli. Ile w tym było realnych zasług Shakespeare’a? Trudno powiedzieć. Może udało mu się jedynie uspokoić szatnię, a może wprowadził jakieś rozwiązanie, które przez pewien czas rzeczywiście działało.

Nie zważając na to, władze postanowiły dać Anglikowi szansę i latem ogłosiły go menedżerem (już nie tymczasowym). Na King Power Stadium przybyło kilka nowych nazwisk, z których jedynie Harry Maguire pokazywał się z naprawdę dobrej strony. Ani jednego gola na swoim koncie wciąż nie ma sprowadzony za 27 mln euro Kelechi Ieanacho. Nigeryjczyk miewa problemy z przebiciem się do pierwszego składu, gdyż swojego miejsca nie zamierza łatwo oddać Shinji Okazaki.

Porażka w niezwykle zaciętym, rozpoczynającym sezon meczu z Arsenalem była zwiastunem tego, co niebawem czeka „Lisy”. Zaledwie jedno zwycięstwo sprawia, że po poniedziałkowym remisie z West Bromwich Leicester ponownie wylądowało w strefie spadkowej. Biorąc pod uwagę fatalną formę drużyny, władze klubu z King Power Stadium podjęły decyzję, że Craig Shakespeare to jednak nie jest odpowiednia osoba na to stanowisko. Do ugaszenia znów jest pożar. Pożar tym poważniejszy, że klub z Leicester powoli traci jakiekolwiek atuty w walce o zatrzymanie w klubie Riyada Mahreza, którego odejście, mimo że sam obniżył ostatnio loty, będzie dla zespołu sporym ciosem. Czy władze Leicester zdecydują się na zatrudnienie menedżera, czy może kolejnego strażaka, który za kilka miesięcy po serii porażek wyleci z hukiem większym niż Shakespeare i Ranieri razem wzięci?

Tymczasowy klub

Trudno nie odnieść wrażenia, że Leicester przespało swoją szansę. Oczywiście nie mówimy tu o szansie na powtórzenie wyczynu z sezonu 2015/2016. Mówimy o ustabilizowaniu sytuacji w klubie na tyle, by wieść spokojny los ligowego średniaka. Ciągłe zmiany i podejmowane gwałtowne decyzje sprawiają jednak, że dzisiaj „Lisy” znajdują się w tym samym miejscu, co trzy lata wstecz. Potencjalne nabytki nie będą patrzeć na drużynę Leicester jak na byłego mistrza Anglii, lecz bardziej jak na klub stale broniący się przed spadkiem, w którym nie wiadomo, czy jutro na obiekty treningowe wybiegnie największa gwiazda drużyny oraz czy trening poprowadzi ta sama osoba, co ostatnio.

Rozwiązaniem bardzo w stylu obecnych władz byłoby zatrudnienie Sama Allardyce’a, który wyprowadziłby klub ze strefy spadkowej, a potem wrócił na spokojną emeryturę (do czasu, gdy inny klub będzie potrzebował ratunku przed spadkiem). W lecie kilka chaotycznych transferów oraz kolejny trener z przypadku. To, czy Leicester w najbliższych latach balansować będzie na granicy utrzymania, bardzo mocno zdeterminuje decyzja dotycząca nowego menedżera „Lisów”. Klub może niebawem obrać jedną z dwóch ścieżek. Jedna z nich to nerwowe wymachiwanie rękami, by utrzymać się ponad poziomem wody. Druga to wzięcie głębokiego wdechu i uspokojenie nieco swoich poczynań. Jedno jest pewne. Nazwisko osoby, która przejmie szatnię po Craigu Shakespearze, powie nam wiele o tym, czego w najbliższych sezonach będziemy mogli się spodziewać po drużynie z King Power Stadium.

Komentarze:
Przeczytaj także: