Wojciech Anyszek

Bundesliga rajem dla piłkarzy z Polski?

Oceniamy dotychczasową ilość i jakość występów Polaków w Bundeslidze

Polski
07 października 2017

Nie od dziś wiadomo, że Bundesliga jest modnym kierunkiem dla piłkarzy z Polski. To liga, która jest obok włoskiej Serie A najliczniej obsadzona przez zawodników z naszego kraju. Nasi rodacy wielokrotnie tłumaczą swoją decyzję o transferze do ligi niemieckiej tym, że jest ona bardzo profesjonalna. Pozwala im ona również na duży rozwój. Oczywiście, nie każdy z nich radzi sobie na zachodzie Europy, ale na szczęście są też ci, którym udaje się zostać czołową postacią ligi, jak choćby Robert Lewandowski. 

Prześledźmy zatem to, jak radzą sobie w trwającym sezonie 2017/2018 piłkarze z Polski. W lidze niemieckiej możemy znaleźć zarówno gwiazdy drużyny, jak i tych, którzy służą niestety za podgrzewaczy ławki rezerwowych.

Gwiazdy drużyn Polakami? Jak najbardziej!

Jeszcze kilkanaście lat temu w Niemczech nikt nie mógł sobie pomyśleć, że piłkarz z Polski może być gwiazdą drużyny z Bundesligi. Wielu naszych kopaczy było traktowanych stereotypowo, tak jak się wówczas traktowało większość Polaków. Dochodziło wtedy nawet do tego, że piłkarzy z Polski przeszukiwano, bo Niemcy podejrzewali, że któryś z nich mógł coś ukraść. To było bardzo przykre, ponieważ jakiś czas temu mieliśmy fatalną sławę nad Renem. Na szczęście w ostatnich pięciu, sześciu latach zmieniło się to diametralnie. Co więcej, Niemcy dojrzeli do tego, żeby docenić polskich piłkarzy w swoich klubach.

Najlepszym tego przykładem jest Robert Lewandowski, który w sposób fenomenalny udowodnił swoją wartość i markę. „Lewy” udowodnił podczas pobytu w Bundeslidze, że jest piłkarzem nie do zastąpienia w swoim klubie. Najlepszym tego dowodem jest jego gra w Bayernie. Szczególnie widoczne było to w półfinałowym dwumeczu Ligi Mistrzów z sezonu 2014/2015, gdy Lewandowski, wówczas grający w masce przez kontuzję nosa, nie miał możliwości w pełni się pokazać na boisku, co odbiło się na dyspozycji całego Bayernu. Popularni „Die Roten” mają jednak szczęście, ponieważ Robert rzadko kiedy jest kontuzjowany.

W obecnie trwającym sezonie Lewandowski wyraźnie ciągnie Bayern za uszy. Zdobycie ośmiu goli w siedmiu meczach jest wynikiem fantastycznym, zwłaszcza że drugim najlepszym strzelcem drużyny z Monachium jest Arjen Robben, który strzelił zaledwie dwa gole. To tylko pokazuje, jak ważnym ogniwem drużyny mistrza Niemiec jest „Lewy”.

Równie ważnym ogniwem jak Lewandowski dla Bayernu jest w Dortmundzie Łukasz Piszczek. Człowiek, który w żółto-czarnych barwach rozegrał już ponad 250 spotkań w samej Bundeslidze, jest już na Signal Iduna Park niemal instytucją. Ostoja prawej strony Borussii od ładnych paru lat nie oddaje miejsca na swojej pozycji, co pokazuje również obecny sezon ligi niemieckiej. Piszczek, podobnie jak Lewandowski, nie opuścił jeszcze w bieżących rozgrywkach ani jednego meczu. Doprowadził wręcz do tego, że dwaj nominalni prawi obrońcy, Toljan i Zagadou, musieli występować na lewej stronie bloku obronnego.

Polska solidność w Bundeslidze

Trudno ich aktualnie nazywać piłkarzami fundamentalnymi dla swoich zespołów, ale z pewnością Kuba Błaszczykowski i Marcin Kamiński kandydują do tego miana. Były środkowy obrońca Lecha Poznań swoją solidność miał okazję pokazywać już w 2. Bundeslidze, a teraz potwierdza swoją przydatność dla beniaminka ze Stuttgartu również w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech. Oczywiście nie można jeszcze mówić o tym, że jest to człowiek nie do zastąpienia. Na to miano Kamiński będzie musiał sobie zasłużyć dobrą grą w 1. Bundeslidze, a jest jak na razie na dobrej drodze, by być bardzo ważnym ogniwem swojego zespołu.

Kamińskiego mogą podbudowywać statystyki występów w tym sezonie, ponieważ jest on jednym z zaledwie pięciu piłkarzy w kadrze Stuttgartu, którzy zaliczyli wszystkie siedem spotkań w trwającej walce o mistrzostwo Niemiec. Dobry obraz gry byłego gracza Lecha może zamącić jednak ocena jego gry przez magazyn „Kicker”, który jak na razie za rozegrane siedem spotkań daje mu średnią notę na poziomie 3,64. To niestety nie jest zbyt zadowalający wynik, choć równocześnie daje on nadzieję na lepsze jutro.

Swoją solidność pokazuje również w Wolfsburgu Jakub Błaszczykowski. O ile pierwszy sezon Kuby na Volkswagen Arena wyglądał różnie, o tyle już druga kampania w Bundeslidze wygląda jak na razie obiecująco. Błaszczykowski jest coraz bardziej doceniany. Dostał on szansę na nowe otwarcie, ponieważ w Wolfsburgu zmienił się trener. Jak wiadomo, efekt nowej miotły wpływa motywująco na poszczególnych zawodników. Kuba stracił trochę na starcie sezonu z powodu drobnego urazu, ale zanosi się na to, że były kapitan naszej reprezentacji wraca na właściwe tory swojej kariery klubowej.

„Podgrzewacze ławki rezerwowych”

Niestety wśród polskich piłkarzy grających w Bundeslidze znajdują się również ci, którzy większość meczów spędzają na ławce rezerwowych. Wydaje się, że taki obrót spraw w przypadku choćby Eugena Polanskiego czy Rafała Gikiewicza nie jest wielkim problemem, ponieważ spowodowane jest to zażartą rywalizacją o pierwszy skład. Ogromnym problemem jest za to fakt, że Bartosz Kapustka, który przybył do Freiburga, by odżyć, jak na razie ma olbrzymie problemy z jakąkolwiek grą. Główną winą kłopotów Kapustki jest spora przerwa w grze, spowodowana brakiem szans w Leicester. Nie zmienia to jednak faktu, że wychowanek Tarnovii powinien indywidualnie pracować nad formą fizyczną, ponieważ to na nią narzekał trener Freiburga.

Niestety niewiele lepsza jest sytuacja Pawła Olkowskiego w jak na razie outsiderze Bundesligi, czyli zespole 1. FC Koeln. Były piłkarz Górnika Zabrze jest jednym z pięciu piłkarzy z pola, który jeszcze nie miał zaszczytu powąchać murawy. W przeciwieństwie do Kapustki Olkowski jest jednak powoływany do kadry meczowej.

Bundesliga jest dla Polaków – jak widać – różna. Pozwala rozwinąć skrzydła, jak Błaszczykowskiemu czy Kamińskiemu. Jest domem dla gwiazd i nie bójmy się użyć tego sformułowania, legend klubu, jak Lewandowski i Piszczek. Niestety, jest to również liga, która dla części zawodników jest zbyt trudna i nie wszyscy są w stanie jej podołać.

Komentarze:
  • makalega

    Jeśli miał bym wymienić nacje, która najsłabiej sobie radzi w Bundeslidze To były by to Włochy. Zadziwiająco mało zawodników z tego kraju gra w BL. a ci co grają, to przeważnie pół Niemcy, stu procentowi Włosi jakoś totalnie nie radzą sobie w Bundeslidze Idealnym tego przykładem był Ciro Immobile który w Serie A strzela jak na zawołanie, a w BVB z zastąpieniem Lewego nie dał sobie rady, mimo że kosztował prawie 20mln euro jak na BVB to dużo, więc można było przypuszczać, że władze tego klubu wiedzą co robią.

    • Wojciech Anyszek

      Prawda, Niemcy nie są zbyt lubianym kierunkiem przez Włochów. Mnie z tych pół Włochów, pół Niemców kojarzy się chyba jedynie Marco Terrazzino, który kariery ogólnie nie zrobił.

Przeczytaj także: