Wojciech Kowalski

Gigi Buffon vs VAR 1:0. Błąd sędziego vs VAR 1:0

Najciekawsze wydarzenia inauguracji w Serie A

22 sierpnia 2017

Nie od dziś wiadomo, że jeśli coś wyjątkowego ma się gdzieś zdarzyć, to będzie to miało miejsce w piłce nożnej. Bo czyż są jeszcze lepsze dowody na chichot futbolowego losu niż to, co zobaczyliśmy w trakcie weekendu na włoskich boiskach? Trudno mieć chyba lepszą wyobraźnię. Zapraszamy na szybki przegląd najważniejszych wydarzeń inauguracji Serie A.

Buffon pokonuje technologię

Każdy w podświadomości czuł, że to musi się tak potoczyć. Już od dłuższego czasu było wiadomo, że wraz z pierwszą kolejką nowego sezonu swój debiut zaliczy również VAR. Wiadomo było także, że do otwierającego spotkania dojdzie w Turynie. Miejscu, które według większości kibiców w Italii działa dość szczególnie na arbitrów. Jeśli więc gdzieś VAR miał zostać zastosowany, to w pierwszej kolejności właśnie tam. I rzeczywiście, nie upłynęło jeszcze 45 minut od pierwszego gwizdka sędziego, a wideo weryfikacja już została poddana pierwszemu testowi. Niespełna minutę trwała konsultacja sędziego Maresci, po której wskazał on na wapno. Powiecie, że sprawiedliwości stało się zadość? Prawie, gdyż wykonujący „jedenastkę” Diego Farias zapomniał, jaka jeszcze pozostała mu przeszkoda do pokonania. Okazał się nią Gianluigi Buffon, który już w pierwszej kolejce swojego ostatniego (?) sezonu wyrósł na wielkiego bohatera. Golkiper Juventusu pewnie obronił strzał przeciwnika, dzięki czemu drużyna utrzymała prowadzenie, które to później podwyższyła dwoma golami.

 

Kto wie, czy nie był to w ogóle kluczowy moment tego spotkania, które nie układało się zresztą całkowicie po myśli „Starej Damy”. Owszem, zawodnicy Allegriego pokazali ogromne możliwości w ofensywie, o których już pisaliśmy w tym miejscu. Po sobotnim spotkaniu dużo optymizmu sympatykom „Juve” powinna sprawić dyspozycja Paulo Dybali. Argentyńczyk pokazuje, że to zdecydowanie może być jego najlepszy sezon w karierze. Na uwagę zasługuje też niezła postawa Miralema Pjanicia. Te i inne pozytywy nie zdołały jednak w pełni przykryć kilku problemów, zwłaszcza w defensywie. Pomijając już rzut karny, chwilę wcześniej gracze Cagliari mieli jeszcze jedną, kapitalną sytuację, której nie zdołali wykorzystać, m.in. znów przez Buffona. Na starcie sezonu wyraźnie więc widać, że to właśnie w obronie Allegriego czeka najwięcej pracy.

Trafienie Milika

Rozkręcić muszą się również najwięksi przeciwnicy „Starej Damy” w walce o scudetto, czyli Napoli. W sobotę Maurizio Sarri postanowił posłać do boju zaufanych zawodników z dotychczasowego zaplecza. Dla nas najważniejsze zmiany dotyczyły oczywiście obecności w podstawowym składzie Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego. Jak cała drużyna i Polacy wypadli na tle beniaminka z Verony? Cóż, pomimo wyraźnej przewagi ze strony gości nie był to w rzeczywistości łatwy mecz. Przez pierwsze pół godziny piłkarze Napoli długo szukali sposobu na przełamanie defensywy rywali. Było w tym trochę nieporadności, to prawda, ale z drugiej strony – jeszcze więcej konsekwencji. Zawodnicy Sarriego mieli swój konkretny plan na to spotkanie i cierpliwie czekali na dogodną okazję. Że akurat taką okazał się samobójczy gol? Pozwoliło to na pewno wprowadzić do gry więcej luzu, co już zauważyliśmy przy bramce Arkadiusza Milika.

Ten gol tym bardziej cieszy, bo to wcale nie był łatwy mecz polskiego napastnika. Widać, że jeszcze nie ma wypracowanej takiej swobody w szukaniu pozycji do strzału, co jego największy rywal, Dries Mertens. Chcielibyśmy też coś więcej powiedzieć o grze Piotra Zielińskiego, ale sobotniego wieczoru nie zapadł nikomu w pamięć. Polak był raczej drugoplanowym aktorem tego widowiska.

Korespondencyjny pojedynek na remis

Pomijając jednak spotkania Juventusu i Napoli, tym najbardziej interesującym wydarzeniem pierwszej kolejki miał być korespondencyjny pojedynek między zespołami z Mediolanu. Z jednej strony napakowany nowymi zawodnikami Milan, który w niedzielę rywalizował z Crotone. Z drugiej zaś Inter ze świetnym fachowcem na ławce i kilkoma ciekawymi debiutantami. Która ekipa wywarła to lepsze, pierwsze wrażenie?

Trudno jednoznacznie stwierdzić. Oba zespoły wygrały przekonująco swoje mecze. Milan na początek zdołał odprawić Crotone. I chociaż prawdą jest, że „Rossoneri” grali od 5. minuty z przewagą zawodnika, to jednak trudno odmówić im skuteczności i porządnego występu. W drużynie Vincenzo Montelli bardzo dobry występ zanotował chociażby Franck Kessie, autor jednego z trzech goli. Co ciekawe jednak, pozostałe dwa trafienia dorzucili jedyni piłkarze z pierwszej jedenastki, którzy byli zawodnikami „Rossonerich” w poprzednim sezonie, czyli Suso i Patrick Crutone. Szczególnie zwracamy uwagę na tego drugiego zawodnika, który ma być kolejnym złotym dzieckiem akademii. Czas pokaże, czy rzeczywiście. Na razie zdołał posadzić na ławkę Andre Silvę i nie daje żadnych podstaw, by Montella miał dokonać korekty na tej pozycji.

 

Powody do zadowolenia mogą mieć również kibice „Nerrazzurich”, którzy odprawili z kwitkiem przebudowywaną Fiorentinę. Jednym z nich jest kapitalne wejście do drużyny dwóch nowych zawodników, czyli Borjy Valero i Matiasa Vecino. Obaj piłkarze, sprowadzeni latem z Fiorentiny, udowodnili, że są w stanie wprowadzić mnóstwo harmonii i balansu do gry Interu w środku pola. A tego od kilku lat brakowało tam szczególnie. Nadzieję daje również świetna dyspozycja Ivana Perisicia, po którym trudno dostrzec jakąkolwiek negatywną reakcję wynikającą z transferowych spekulacji wokół jego osoby.

 

I Milan, i Inter pokazali, że ich letnie wzmocnienia będą mieć ogromny wpływ na grę całej ekipy.

Kontrowersja kolejki

Skoro zaczęliśmy od VAR-u, tak też skończymy. Niestety, tym razem w negatywnym kontekście, ponieważ nie obyło się bez kontrowersji. Świadkami największej byliśmy w trakcie spotkania w Bolonii, gdzie miejscowa drużyna zremisowała z Torino 1:1. Największe emocje wywołała sytuacja z końcowych minut spotkania, gdy gościom za pośrednictwem VAR-u odebrano słusznie strzelony gol. Gdzie jest haczyk? Otóż, sędzia postanowił skorzystać z wideo weryfikacji i przerwać akcję tuż przed tym, gdy piłka wpadła do siatki rywali. Powtórka zaś pokazała, że zawodnik drużyny z Turynu nie był na pozycji spalonej. Tym samym, gdyby nie pośpiech sędziego, akcja zakończyłaby się w sposób prawidłowy. Tymczasem została ona przerwana za wcześnie. Szkoleniowiec Torino nie krył swojego rozczarowania:

– Wszyscy to widzieli, zresztą żaden z graczy Bologny nie zatrzymał się, by wskazać spalonego. Gra była kontynuowana i później zatrzymał ją sędzia. Gdyby nie był pewny, nie powinien gwizdać, ale Massa to zrobił i wtedy już nie mógł dać nam gola, bo gra była zatrzymana. […] Jeśli pozwoliłby dalej grać, tak jak mówi protokół, to VAR mógłby pomóc mu podjąć decyzję. Jestem zawiedziony, bo mogliśmy wygrać [źródło: SerieA.pl].

Pięć plusów tygodnia

Co tydzień postaramy się wytypować pięciu kandydatów, którzy zasłużą w pełni na specjalne wyróżnienia za daną serię spotkań we włoskiej Serie A. Kto wywarł na nas szczególne wrażenie w trakcie inauguracji?

Gianluigi Buffon

Człowiek, z którym nie jest nawet w stanie wygrać maszyna. Dzięki kluczowym interwencjom swojego bramkarza piłkarze „Juve” mogli spokojnie dowieźć wynik meczu na własnych warunkach. Nie było niepotrzebnej nerwówki i pościgu, w zamian cicha kalkulacja i okazjonalnie zadawanie ciosów. Czyli po prostu klasyczne „Juve”.

Ivan Perisić

Trudno orzec, czy Chorwat zostanie przynajmniej na następne pół roku. Nie ulega jednak wątpliwości, że swoim występem uciszył jakąkolwiek krytykę na temat ewentualnej, słabej postawy. W niedzielny wieczór to on był największą gwiazdą swojej ekipy, siejąc prawdziwy zamęt w obronie rywali.

SPAL

A teraz czas na wyróżnienie dla całego zespołu, który zaliczył absolutnie wyjątkowy powrót do Serie A po 49 latach. Kto by pomyślał, że w starciu wyjazdowym z Lazio beniaminek zdoła urwać punkt, zachowując przy tym czyste konto? Latem drużyna wydała na transfery niecałe pięć milionów euro. Przed chwilą zaś dołączył do niej Bartosz Salamon. Z dużym zainteresowaniem będziemy spoglądać na dalszy rozwój sytuacji.

Alekandar Kolarov

To prawda, ekipa wicemistrza jest w totalnej przebudowie, co widać gołym okiem. Tym bardziej należy docenić mocne wejście zawodnika do Serie A, którego trafienie okazało się decydujące w meczu na trudnym obiekcie.

 

Fabio Quagiarella

To już typowe dla Serie A. Lata lecą, a wciąż sędziwi i doświadczeni zawodnicy dają o sobie znać. Do takich pierwszoplanowych aktorów widowiska w niedzielę należał zawodnik Sampdorii, który uchronił swój zespół od niespodziewanej porażki i straty punktów z beniaminkiem na własnym obiekcie.

 

Wyniki i tabela

 

Komentarze:
Przeczytaj także: