Mateusz Mazur

Upadek Belfast Celtic, czyli historia pewnej nienawiści

03 października 2017

Istniał kiedyś na piłkarskiej mapie Europy klub. Klub, którego powstanie i upadek ściśle powiązane były z sytuacją polityczną oraz przemianami społecznymi w kraju. Belfast Celtic, bo o nim mowa, przez 58 lat swojego istnienia złotymi zgłoskami zapisał się w historii północnoirlandzkiego futbolu. Zdobyte w tamtych latach 14 tytułów mistrza kraju sprawia, że „Grand Old Team” wciąż utrzymuje się na podium tabeli wszech czasów, a w ostatnich miesiącach pojawiły się plotki mówiące o planach wskrzeszenia legendarnego klubu.

Historia Belfast Celtic nieodłącznie powiązana jest z historią innego północnoirlandzkiego klubu – Linfield F.C. Założony w 1886 roku zespół zrzeszał wokół siebie protestanckich fanów z okolic Shankill Road w północnym Belfaście. Grono kibiców założonego pięć lat później Celticu tworzyli za to głównie katolicy, co stanowiło podłoże dla narastających pomiędzy oboma klubami napięć. Starcia tych rywalizujących o najwyższe cele drużyn kończyły się w najlepszym wypadku ogromnych rozmiarów bitwami na gołe pięści, a nierzadko zdarzało się również, że w kierunku kibiców jednej z drużyn oddawane były strzały z broni palnej. Wszystkie te incydenty finalizację znalazły dopiero w święta Bożego Narodzenia 1948 roku. Rozgrywany wtedy w obecności 27 tysięcy fanów mecz wkrótce przekreślić miał przyszłość jednej z lokalnych drużyn.

Pierwsze strzały

Nazwa założonego w 1887 roku Glasgow Celtic na tyle spodobała się pierwszemu prezesowi nowo powstałego klubu, że postanowił zapożyczyć ją na potrzeby stworzonej w Belfaście drużyny. Pożyczkę spłacono już w 1927 roku w dość nietypowy sposób, bo przy użyciu utworu muzycznego. Piosenka „Hail Hail” uznawana za hymn szkockiej drużyny prawdopodobnie ma swoje korzenie właśnie w Belfaście. Pierwsze słowa hymnu brzmiące: Sure it’s a grand old team to play for mają być nawiązaniem właśnie do zespołu z Irlandii Północnej.

W przeciwieństwie do Linfield Celtic nigdy nie miał być klubem ściśle związanym z religią, lecz w mieście podzielonym tak mocno jak Belfast okazało się to nieuniknione. Protestanccy unioniści chcący pełnej niepodległości Irlandii Północnej ścierali się z żądającymi zjednoczenia Irlandii katolickimi nacjonalistami na każdej płaszczyźnie życia. Futbol nie pozostał wyjątkiem.

1912 rok przyniósł pierwszą eskalację konfliktu. Zgromadzeni na stadionie Celticu o wdzięcznej nazwie „Paradise” kibice rozpoczęli walki na trybunach już w trakcie trwania meczu. W pewnym momencie miejsce wrogości na chwilę zastąpiła dezorientacja. Dokładnie dwa strzały z broni palnej – tyle wystarczyło, by na stadionie wybuchła kompletna panika. Fani obu stron, troszcząc się już tylko o siebie, gorączkowo starali się wydostać na zewnątrz, a samego meczu oczywiście nie dokończono. Powiewające od początku spotkania flagi z nazwą irlandzkiej organizacji nacjonalistycznej – Sinn Fein – na pewno nie pomogły w planowym dokończeniu meczu. Nie znamy dokładnej liczby ofiar ani rannych, którzy ucierpieli w wyniku tego zdarzenia. Możemy jednak przypuszczać, że był to początek ciągu przyczynowo-skutkowego, który finalnie doprowadził do upadku klubu znanego jako „Grand Old Team”.

Dominacja

Pierwszy tytuł mistrzowski przyszedł wraz z sezonem 1899/1900. Na kolejne kibice musieli trochę poczekać, gdyż Celtic zdobył je w latach 1914/1915, a następnie 1919/1920. W pewnym momencie zdarzyło się, że drużyna z Belfastu miała w swoim składzie pięciu reprezentantów kraju, co było wtedy wynikiem całkiem imponującym. Prawdziwy wysyp trofeów przyniosły dopiero dwie kolejne dekady, a po sezonie 1939/1940 licznik wskazywał dokładnie 13 tytułów mistrzowskich.

W tamtych czasach do walki o trofea niekiedy włączał się jeszcze jeden gracz – Glentoran FC. Kolejny pochodzący z Belfastu, wspierany przez protestantów klub był uczestnikiem innego niechlubnego incydentu z trudnej historii północnoirlandzkiej piłki. Podczas spotkania pomiędzy Celtikiem i właśnie Glentoran jeden z mężczyzn oddał strzał w kierunku stojących nieopodal fanów drugiego z nich. Mecz ponownie odwołano, a Belfast Celtic zniknął na kilka lat z klubowej piłki.

Powrót okazał się możliwy w roku 1924, gdy panująca w kraju sytuacja nieco się uspokoiła, a pomogło w tym na pewno oficjalne powołanie do życia kraju znanego jako Irlandia Północna. Kolejne lata wniosły w życie Belfast Celtic oraz ich fanów odrobinę stabilizacji. Klub znów był zwycięski, wznosił trofea, a pozapiłkarskie incydenty ograniczyły się do niezbędnego minimum. O tym, że sielanka wkrótce dobiec miała końca, zdecydowały dwie osoby.

Upadek

John Costello – premier Irlandii – zadeklarował, że już wkrótce jego ojczyzna przestanie być członkiem brytyjskiej Wspólnoty Narodów i stanie się republiką. Poskutkowało to ponownym zaostrzeniem relacji pomiędzy zamieszkującymi Belfast katolikami i protestantami. Drugim elementem tej wybuchowej mieszanki okazał się 18-letni napastnik, Jimmy Jones, który w roku 1946 dołączył do „Grand Old Team”. Niepozorny zawodnik stał się dla fanów Linfield symbolem zdrady ideałów, gdy będąc wyznania protestanckiego zdecydował się na dołączenie do drużyny Celticu.

Boxing Day 1948 planowo przynieść miał Celticowi kolejny tytuł mistrzowski. Ostatni dzień świąt okazał się jednak dla „Grand Old Team” feralnym. To właśnie wtedy odbył się decydujący o mistrzostwie mecz pomiędzy Belfast Celtic a Linfield. Atmosferę panującą na stadionie już w pierwszych minutach podgrzał znienawidzony przez kibiców Linfield Jimmy Jones, który w bardzo ostrym wejściu złamał jednemu z rywali kostkę. Rozgrywane spotkanie obfitowało zresztą w brzydkie faule, czerwone kartki i kontuzje, ale był to stały element krajobrazu podczas meczów obu drużyn. Rozwścieczeni fani Linfield chcieli za wszelką cenę dorwać Jonesa, co stało się możliwe w momencie, w którym sforsowali oddzielającą ich od boiska barierkę.

Tłum dostał to, czego chciał. Na oczach matki i ojca Jimmy Jones zniknął pośród grupy wściekłych kiboli. Do dziś nie jesteśmy pewni, jak udało mu się przeżyć całe zajście. Świadkowie zeznają, że Jonesowi pomógł jeden z piłkarzy drużyny przeciwnej, który zaciągnął go do szatni. Prawa noga napastnika była w fatalnym stanie, ale została odratowana przez lekarzy z miejscowego szpitala. Policja, która została przeszkolona do tłumienia tego typu zamieszek, bardzo długo bezczynnie przyglądała się całemu zajściu, a interwencje rozpoczęła w momencie, w którym Jones był zadeptywany.

To była najbrutalniejsza z napaści na piłkarza w historii angielskiej piłki.Malcom Brodie – dziennikarz „Belfast Telegraph”

Epilog

Ojciec Jonesa postarał się o bardzo wysokie odszkodowanie dla swojego syna. W przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze zawodnik otrzymał ponad 140 000 funtów, co wkrótce oznaczać miało koniec klubu znanego jako Belfast Celtic. W 1949 roku piłkarze wyjechali w, jak się okazało, pożegnalne tournee po Stanach Zjednoczonych, a po powrocie do kraju klub nie wrócił już do gry w północnoirlandzkiej ekstraklasie. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy była obawa o własne bezpieczeństwo, którego nie mogła zagwarantować również tamtejsza federacja.

Od tamtego momentu drużyna zagrała jedynie kilka spotkań towarzyskich, a w 1989 roku zorganizowane zostało spotkanie osób związanych niegdyś z klubem. Podczas owego zjazdu nakręcony został też film dokumentalny pod tytułem „Return to Paradise”, w którym przybyłe osoby opowiadają historię klubu. Klubu zniszczonego przez religię i politykę, czyli sprawy, z którymi nigdy nie chciał być wiązany.

Komentarze:
Przeczytaj także: