Barca dogania Real


W hicie 11. kolejki Primera Division FC Sevilla bez trudu poradziła sobie z Realem Madryt, wygrywając 2:0 i zmniejszyła stratę do "Królewskich" do 10 punktów. Porażkę lidera wykorzystali piłkarze Barcelony, którzy wygrali z Betisem i są już tuż za plecami "Królewskich".


Udostępnij na Udostępnij na

Real na kolanach

Zarówno Real jak i Sevilla przystępowały do tej konfrontacji z nadziejami na zwycięstwo. Obie ekipy osiągały w ostatnim czasie bardzo dobre rezultaty, strzelały masę bramek, dlatego trudno było wskazać faworyta tego spotkania. Na pewno nieco więcej sympatyków futbolu stawiało na triumf „Los Blancos”, po tym jak podopieczni Schustera w minioną środę rozbili w pył na Estadio Mestalla Valencie. Jednak piłkarze Sevilli prowadzeni trzeci raz przez swojego nowego menedżera, Manolo Jimeneza rozpoczęli to spotkanie bez respektu dla lidera tabeli i z dużą częstotliwością atakowali bramkę rywala. Ponownie świetnie między słupkami w drużynie Realu spisywał się Iker Casillas. Najlepszy, w aktualnym sezonie golkiper Primera Division nie raz ratował swój zespół przed stratą gola. Niestety, dla fanów „Królewskich” w 19. minucie nie miał najmniejszych szans na obronę potężnego uderzenia Seydou Keity. Były gracz RC Lens świetnie przymierzył i strzałem z około 25 metrów pokonał wychowanka Realu. Gracze oraz kibice drużyny z Santiago Bernabeu nie zdążyli jeszcze ochłonąć po stracie pierwszej bramki, a gospodarze przeprowadzili kolejną skuteczną akcję. Tym razem również Iker Casillas nie zawinił, sparował strzał Frederica Kanoute, ale przy dobitce Luisa Fabiano był już bezradny. Podopieczni Bernda Schustera niczym bokser, który właśnie otrzymał dwa potężne ciosy nie potrafili dość do siebie. Na nieszczęście dla szkoleniowca Sevilli, Manolo Jimeneza kontuzji dostali dwaj jego defensorzy, Federico Fazio oraz Jose Angel Crespo. Julien Escude również nie jest gotowy do gry, a Holender  Khalid  Boulahrouz  jest aktualnie w fatalnej formie. Dlatego też nowy szkoleniowiec ekipy z Andaluzji może mieć duży problem, by sensownie zestawić blok obronny swojej drużyny na najbliższy mecz Ligi Mistrzów ze Steaua Bukareszt.

W drugiej połowie żadnej z ekip nie udało się trafić do siatki rywala. Ważne zdarzenie, może nawet i kluczowe dla losów tego meczu miało miejsce w 51. minucie. Wówczas prawy obrońca Realu, były gracz Sevilli, Sergio Ramos obejrzał drugą żółtą kartę i musiał opuścić plac gry. Wydaje się, że sędziujący to spotkanie Alfonso Alvarez Izquierdo podjął złą decyzję dając graczowi Realu drugi żółty „kartonik”, gdyż jak pokazały powtórki nie faulował on Diego Capela. Real grając w dziesięciu nie potrafił zagrozić bramce Sevilli i przegrał drugi mecz w sezonie. Pomimo porażki „Królewscy” w dalszym ciągu zajmują pierwsze miejsce w tabeli Primera Division. Mają cztery punkty przewagi nad Barceloną i Villarreal’em, które w niedzielne popołudnie rozegrają swoje spotkania. 

Skuteczny Morientes

W drugim sobotnim spotkaniu Real Mallorca podejmował na ONO Estadi Valencie CF. Podopieczni Gregorio Manzano spisują się w tym sezonie nadzwyczaj dobrze i nie można było ich z góry spisywać na porażkę z przeżywającą ostatnio kryzys drużyną „Los Che”. Pomimo niezbyt dobrych osiąganych ostatnio wyników gracze z Estadio Mestalla zdołali wygrać w stosunku 2:0 i wskoczyli na czwartą lokatę w tabeli. Oba trafienia w tym meczu zaliczył Fernando Morientes. Była to piąta oraz szósta bramka, jaką wychowanek Albacete zdobył w trwającym ligowym sezonie.

Grad bramek w Madrycie

W najciekawiej zapowiadającym się niedzielnym spotkaniu Atletico Madryt podejmowało na Estadio Vicente Calderon ekipę Villarreal. Było to starcie dwóch bardzo widowiskowo grających drużyn, dlatego kibice oczekiwali od zawodników świetnego widowiska. Gracze „Los Rojiblancos” i „Żółtej Łodzi Podwodnej” nie zawiedli i stworzyli świetny spektakl, ozdobiony aż siedmioma bramkami. Minimalnie lepsi okazali się tego wieczoru podopieczni Manuela Pellegrini, którzy zwyciężyli w stosunku 4:3. Dwie bramki, przechylające szalę zwycięstwa na stronę Villarreal zdobył w ostatnich 20 minutach meczu były gracz Realu Sociedad, Nihat. Były to trzecie oraz czwarte trafienia reprezentanta Turcji w tym sezonie. Kibice madryckiej ekipy przeżyli drugi z rzędu taki dreszczowiec. Przed tygodniem spotkanie z udziałem ich ukochanej drużyny również zakończyło się rezultatem 4:3, jednak wówczas to „Rojiblancos” zwyciężyli. Ich przeciwnikiem była Sevilla, która w następnej kolejce stawi czoła drużynie Villarreal.

 Pierwsze zwycięstwo „Żab”

Po 11. kolejkach pierwsze zwycięstwo w meczu ligowym zaliczyli gracze Levante UD. Podopieczni Giovanni De Biasi’ego rozgromili na własnym obiekcie beniaminka z Almerii 3:0. Wszystkie trafienia w tym meczu zaliczył sprowadzony latem z FC Messina Christian Rigano. Doświadczony włoski snajper ma już na koncie cztery trafienia i jest najlepszym strzelcem w swojej ekipie. Warto zaznaczyć, że trzy punkty zdobyte w niedzielnym meczu były pierwszymi od 1września dla ekipy Levante, kiedy to prowadzona jeszcze przez Abela Resino drużyna  zremisowało na Estadio Ciudad de Valencia z Realem Mallorca 0:0. W następnej kolejce popularne „Żaby” zmierzą się ponownie z beniaminkiem, Realem Valladolid.

Barca coraz bliżej Realu

Piłkarze FC Barcelony wykorzystali sobotnie potknięcie lidera tabeli, Realu Madryt i zwyciężyli w swoim jedenastym ligowym występie z Betisem Sevilla 3:0. Bramki w tym spotkaniu zdobyli Thierry Henry w 33, oraz Ronaldinho w 53 i 90 minucie meczu. Po tej wygranej „Duma Katalonii” traci już jedynie punkt do upragnionego pierwszego miejsca. Piłkarze z Sewilli po drugiej z rzędu porażce spadli na przed ostatnie miejsce w tabeli.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze