Jakub Najwer

Arsene, czy to ten sezon?

Kibice czekają, klub się wzmocnił. Uda się w końcu zawalczyć o coś więcej niż FA Cup?

Wikimedia. Commons
11 sierpnia 2017

Wyniki jakie są, każdy widzi. Arsenal wypadł z czwórki, przegrał z Tottenhamem. Na Emirates grobowe nastroje, widać smutne twarze kibiców spowodowane brakiem ich ukochanego klubu w Lidze Mistrzów. „Co my mamy robić w środę” – pytają. Bo przecież nie będą oglądać „Spurs” czy Chelsea. Jeden z nich postanowił w imieniu wszystkich fanów napisać list do Wengera.

Tytuł listu jest prosty, ale wiele mówiący: „Arsene, czy to ten sezon?”. Odnosi się on praktycznie do wszystkiego, co dzieje się teraz w klubie. Wspierający „Kanonierów” są niczym fani dobrego serialu – ciągle czekają na kolejny sezon. To już stary i bardzo oklepany żart, ale bardziej prawdziwy niż teksty o wiecznie czwartym Arsenalu.

Dziękujemy, że zostałeś

Nie opuściłeś nas w tak trudnym momencie, liczymy na to, że jeszcze dasz nam momenty radości i chwały

Nie opuściłeś nas w tak trudnym momencie, liczymy na to, że jeszcze dasz nam momenty radości i chwały. Wiemy, że większość trenerów poszłaby na łatwiznę – status wielkiej legendy i kryzys w klubie nakłoniłyby ich do rzucenia tego wszystkiego i odcinania kuponów gdzieś daleko, w ciepłych krajach. Zachowałeś się jak prawdziwy ojciec, którym dla większości drużyny jesteś. To przy Tobie zaistniał Henry, Bergkamp czy Lehmann. To Ty doprowadziłeś nas do wielu łez radości, kiedy zdobywaliśmy mistrzostwo Anglii, nie przegrywając nawet jednego spotkania. Ty poprowadziłeś nas do finału Ligi Mistrzów, gdzie niestety ulegliśmy Barcelonie. Ty niezmiennie od ponad 20 lat zasiadasz na ławce trenerskiej naszego klubu. Obecnie jest trudno, jest #WengerOut, ale wiedziałeś, że nie możesz nas teraz zostawić. Po Twoim odejściu nadeszłaby lawina nieszczęść i zatopienie klubu w środkowej części tabeli, tego My – prawdziwi kibice, jesteśmy pewni.

Początek dość zaskakujący, podziękowanie? To zrozumiałe. Wyobraźcie sobie, że jest Wam bardzo smutno, bo coś się Wam nie udaje, a na dodatek odchodzi od Was ktoś, kto jest z Wami ponad 20 lat, można się załamać, prawda?

Mamy napastnika!

W końcu do naszego klubu zawitał ktoś, kogo możemy nazwać „wielkim”. Na pewno ogromna w tym zasługa zakazu transferowego Atletico, ale wiedziałeś, kiedy wyczuć ten moment. Złożyłeś ofertę i jest. Lacazette u nas, brzmi jak abstrakcja. W końcu zrobiłeś coś, czego powinieneś dokonać już jakieś trzy lata temu, kupiłeś napastnika z prawdziwego zdarzenia. No cóż, lepiej późno niż wcale. Za to dziękować Ci nie będziemy, bo nie oszukujmy się – to był Twój obowiązek, trenerze.

W tym miejscu chcielibyśmy wystosować do Ciebie apel. SKOŃCZ Z WALCOTTEM NA ATAKU! To zawodnik wyłącznie na skrzydło, na ataku… szanujmy się. Mamy teraz Alexandre’a, mamy na zmianę Girouda. Dajmy sobie spokój z kombinowaniem, zabraknie tej dwójki, to jest akademia. Dość Theo na szpicy, to jest nasz postulat. Pamiętaj, to My tworzymy społeczność, na której powinno Ci zależeć. To My mimo niepowodzeń nadal Ci ufamy. Zyskałeś dużo, przyszedł do nas czołg z Schalke, przyszedł francuski napastnik. Żyje nadal sprawa Alexisa, ale wydaje się, że i on zostanie w klubie, za co jesteśmy Ci bardzo wdzięczni. To nasze płuca, mózg i serce. Bez niego nie będzie tego klubu. Postaraj się o największy „transfer” – nakłoń go do przedłużenia kontraktu. Pytanie tylko, czy to wszystko wystarczy?

Nie odpuszczajmy niczego

Skysports.com

To nasz ostatni i chyba najważniejszy apel. Wiemy, że brak Ligi Mistrzów jest dla Ciebie wręcz upokarzający i trudno będzie Ci się przyzwyczaić do czwartkowych potyczek, ale prosimy Cię o jedno. Bądźmy sprawiedliwi, nie idźmy śladem Tottenhamu, który w poprzednim roku odpuścił grę w Champions League. Bądźmy jak Manchester United i dążmy z całych sił do zwyciężenia w Lidze Europy, w której będzie nam dane grać. Pamiętajmy, że nie ma ważnych lub mniej ważnych meczów. Każdy ma taki sam prestiż (no chyba że ten nieszczęsny i nikomu niepotrzebny Puchar Ligi Angielskiej…) i w każdym trzeba walczyć do końca. Nie można się poddawać. Klub, którym sterujesz, się nie poddaje! Pamiętaj o tym, Arsene.

Nigdy nie dostaniesz tego listu, nigdy nawet nie usłyszysz o naszym istnieniu, ale pamiętaj, że my Ci ufamy. Zostaliśmy do tego poniekąd zmuszeni, ale wśród nas są tacy, którzy oddadzą za ten klub życie. Bądź jak oni, bądź najwierniejszym fanem Arsenalu, nawet jeśli to ma być Twój ostatni lub przedostatni sezon. Nie odcinaj kuponów, zrób wszystko, żeby to był „ten” sezon. Sezon, na który wszyscy tak bardzo czekamy.

I tutaj znaleziona przeze mnie kartka z listem się rozmywa. Nie widzimy podpisu, nie widzimy nawet oklepanego „Z poważaniem”. List ma w sobie wiele prawdy, niesie jedno, bardzo jasne przesłanie. Arsenal musi być znowu wielki, bo patrząc na to z boku – gra w Lidze Europy po prostu do nich nie pasuje. To historia podobna do Manchesteru United, gdzie ich brak w Champions League był bolączką nie tylko kibiców „Czerwonych Diabłów”, ale i całej futbolowej Anglii. Czy to będzie ten sezon? Pierwszą z ponad 40 odpowiedzi dostaniemy już dzisiaj o godzinie 20:45.

Skarb kibica Arsenalu

 

 

Komentarze:
Przeczytaj także: