Kamil Tybor

Angers SCO w finale Pucharu Francji

Bretoński sen trwa

27 kwietnia 2017

Jakże szczęśliwy okazał się wtorkowy wieczór dla zawodników Angers SCO – po sześćdziesięciu latach oczekiwania po raz drugi w swojej historii zagrają w finale Pucharu Francji. Finale nie byle jakim, bo rozgrywanym po raz setny i nie z byle kim, bo z PSG. W spotkaniu półfinałowym rozgrywanym w historycznej stolicy Andegawenii piłkarze Sporting Club de l’Ouest pokonali dwa do zera rewelacje początku bieżącego sezonu Ligue 1 – EA Guingamp.

 

Angers SCO to klub może nie jakoś specjalnie utytułowany, niemający na swoim koncie spektakularnych sukcesów czy gablot pełnych trofeów, ale z jednego względu dla Francuzów wyjątkowy (w jakimś stopniu i dla nas, Polaków, nie powinien być anonimowy) – to w nim swoje pierwsze profesjonalne piłkarskie kroki stawiał jeden ze stu najlepszych piłkarzy XX wieku według FIFA, gracz Realu Madryt i wielokrotny reprezentant kadry narodowej „Tricolores”, mający polskie korzenie  – Raymond Kopaszewski (Kopa).

Sukces w Kraju Loary

Sam już awans do finału „Coupe de France” wydaje się być nie lada sukcesem drużyny prowadzonej przez Stephane’a Moulina. Wcześniej pokonali m.in. SM Caen czy Girondins Bordeaux, a przypomnijmy, że do hegemonów francuskiej piłki nie należą. W rodzimej lidze zajmują w tabeli czternaste miejsce, wiedzie im się średnio, ale w pucharze potrafili dać z siebie na tyle dużo, by zapisać się w annałach i tworzyć nową, bajkową historię. Zwycięstwem z EA Guingamp zapewnili sobie nie tylko awans do paryskiego meczu finałowego, ale także, a może i przede wszystkim, dali ogromną radość swoim kibicom i miastu.

Mer Angers na lamach „Le Courrier de l’Ouest” mówi tak: „To wielki wyczyn tego zespołu, który promuje miasto poza jego terytorium… We wtorek na stadionie Raymonda Kopy nasze marzenie stało się rzeczywistością. Gratuluję właścicielowi i trenerowi, których łączny talent pozwolił podnieść klub Andegawenów do poziomu tych najlepszych”.

Trudno się z nim nie zgodzić. We francuskiej elicie Angers SCO pojawiło się ledwie dwa lata temu, w 2015 roku, a głównym sprawca tego „radosnego” zamieszania był Saïd Chabane – charakterny właściciel, który jeszcze całkiem niedawno… zastanawiał się nad opuszczeniem klubu znad Loary. Wszystko jednak dobrze się skończyło i dziś wszyscy związani z „Les Scoïstes” z uśmiechem na ustach spoglądają w stronę Stade de France, gdzie 27 maja rozegrany zostanie finał. Oni już nic nie muszą, oni po prostu mogą i chcą!

 

Kartka z kalendarza

 

Poprzedni finał z udziałem drużyny w charakterystycznych koszulkach w czarno-białe pasy, w którym ulegli Tuluzie trzy do sześciu, odbył się 26 maja 1957 roku.

 

Echa zwycięstwa

Nie chcemy zanudzać Wam kolejnymi ckliwymi historiami z przeszłości czy wykresami obrazującymi charakterystykę podań w wykonaniu piłkarzy Moulina. Aby przekonać się o tym, czy awans „Le Sco” jest czymś rzeczywiście wyjątkowym, porozmawialiśmy z ludźmi, dla których francuska piłka to chleb powszedni.

Posłu… poczytajcie, zapraszamy!

Tanguy Le Seviller (dziennikarz, „L’Equipe”): Angers w finale Coupe de France… to historyczne!. Ten klub na to zasłużył nie tylko wczorajszym meczem, ale całą strukturą, która pracuje bardzo dobrze już od kilku sezonów. Jest to zasługa trenera Stephana Moulina, dyrektora sportowego Oliviera Pickeu i prezydenta Saida Chabane. Angers SCO to klub, który rozwija i buduje graczy. W tym sezonie wielu z nich pokazuje się z dobrej strony, choćby Thomas Mangani, Baptiste Santamaria czy Karl Toko-Ekambi. Jest to też klub, w którym dało odczuć się trudy, bo wielu graczy walczyło z kontuzjami, a ten finał może ich wzmocnić i dodać jeszcze więcej pewności siebie na przyszłość.

 

Jordan Berndt (dziennikarz, korespondent „Piłki Nożnej”): Po 60 latach Angers znów zagra w finale Pucharu Francji. Ten wynik jest pewnego rodzaju nagrodą za ostatnie lata pracy trenerów i przede wszystkim działaczy klubu z Kraju Loary. Pomimo ograniczonych zasobów finansowych (budżet w okolicach 25 mln €), „Le Sco” nie tylko powrócił do grona piłkarskiej elity z Ligue 1, ale też zbudował solidne fundamenty na przyszłość. Symbolem tego jest nowoczesne centrum treningowe w Baumette, gdzie trenuje pierwszy zespół i szkolą się piłkarze z akademii. W Angers nie żyją ponad stan, rozwój ma być wynikiem kalkulacji i przemyśleń. Ze sprzedaży zawodników 1/3 przeznaczana jest na transfery, 1/3 na infrastrukturę i 1/3 trafia do rezerwy.

Jest to pewnego rodzaju odzwierciedlenie codzienności wielu klubów z Ligue 1, które funkcjonują z dala od finansowych realiów Paris Saint-Germain i ligowej czołówki. Puchar Francji jest swego rodzaju pomostem pomiędzy amatorskim i zawodowym światem piłki nożnej nad Sekwaną. Tegoroczny finał będzie, oczywiście zachowując wszelkie proporcje, pojedynkiem piłkarskiej Francji A z Francją B i bardzo dobrze! Za to właśnie Francuzi kochają te rozgrywki!”

 

Margot Dumont (reporterka „BeIN Sports”): „Angers bardzo dawno nie docierało aż tak daleko w pucharze… W końcu klub Saida Chabane zagra swój finał po sześćdziesięciu latach! Jest to niesamowite wydarzenie dla zespołu i dla całego miasta. Dzięki pięknej bramce Manganiego SCO będzie miało okazje podnieść to prestiżowe dla francuskich drużyn trofeum”.

 

Wojciech Adamczak (dziennikarz, „Przegląd Sportowy”): Awans do finału Pucharu Francji to zdecydowanie największy sukces w historii klubu. Piłkarze chyba od dłuższego czasu myślami byli przy półfinale z Guingamp, bo w lidze ostatnio zupełnie im nie szło. Opłaciło się i w nagrodę za dobrą postawę zagrają na Stade de France. Oczywiście gracze Stephane’a Moulina mieli trochę szczęścia w losowaniu, bo ich najtrudniejszym rywalem w drodze do finału było Girondins Bordeaux, ale to ani trochę nie umniejsza ich sukcesu”.

 

Samuel Ollivier (komentator, BeIN Sports): Kwalifikacja Angers do finału Coupe de France jest dobrą wiadomością dla francuskiego futbolu. Angers to historyczny klub, który miał wiele trudności w ostatnich 20 latach, aby odzyskać najwyższy poziom. Minęło 60 lat od momentu, kiedy SCO po raz ostatni grało w finale Pucharu Francji, a klub do Ligue 1 powrócił dopiero dwa lata temu. Angers SCO to klub pracusiów. Nie ma w drużynie gwiazd, ale praca trenera Stephane’a Moulina od wielu lat w Ligue 2, a później w Ligue 1 jest spójna i ma jakość. Mecz na Stade de France między Monaco albo PSG a Angers będzie niesymetryczny na papierze, ale w finale pucharu wszystko jest możliwe.

***

W drugim meczu półfinałowym PSG pokonało AS Monaco 5:0.

Finał rozegrany zostanie na Stade de France 27 maja 2017.

Zapisz

Komentarze:
Przeczytaj także: