Piotr Zwierzyński

Adrian Mierzejewski w jedenastce pierwszej kolejki ligi australijskiej

Doskonały start byłego reprezentanta w nowym klubie

10 października 2017

Adrian Mierzejewski w jedenastce kolejki – tytuł ten może być sporą niespodzianką dla niedzielnego kibica, gdyż kilka lat temu zniknął on z radarów popularnych i ogólnodostępnych lig. Wydawać więc by się mogło, że zaprzepaścił kapitalnie zapowiadającą się karierę? Mamy przeczucie graniczące z pewnością, że jego kariera przebiega w sposób, jakiego zazdrości mu dziewięciu na dziesięciu naszych ligowców.

Po udanych lub bardzo udanych przygodach w Turcji, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich Polak ruszył na podbój Australii. Świeżo po transferze do Sydney FC w rozmowie z Jakubem Białkiem stwierdził: Sydney FC to mistrz kraju – zawsze przyjemniej grać w najlepszej drużynie w lidze, dzięki temu znowu będzie też okazja zagrać w Azjatyckiej Lidze Mistrzów. Przyleciałem zobaczyć, jak wygląda klub, miasto, organizacja, baza, jakie mają podejście do zawodnika i gdzie miałbym mieszkać. Po trzech dniach stwierdziłem, że to jest to.

Rzeczywistość zweryfikowała, że rzeczywiście „to jest to”, a decyzja o przenosinach okazała się strzałem w dziesiątkę, gdyż już w swoim pierwszym meczu udowodnił, że do Australii nie udał się tylko po to, by odcinać kupony. Debiut i bramka w 1/8 finału Pucharu Australii – czy można zacząć lepiej?

Ano można. W sobotę swoje rozgrywki zainaugurowała australijska A-League, a w wyjazdowym meczu pierwszej kolejki przeciwko Melbourne Victory w wyjściowym składzie Sydney FC oczywiście znalazł się Adrian. Jego drużyna zwyciężyła 1:0, a na boisku sam zainteresowany spędził 75 minut. Efekt? Znalazł się w takim oto gronie:

Janjetovic – Wilkshire, Williams, Llorente – Hiariej, Brattan, Bonevacia, Mierzejewski – O’Donovan, Nabbout, Cejudo

Nic Wam to nie mówi? A to jedenastka kolejki wybrana przez władze ligi. W uzasadnieniu czytamy: Provided moments of class in another clinical performance.

Samą grę byłego reprezentanta i fakt, jak istotnym zawodnikiem jest on dla rywali, streści wpis speca od australijskiej i amerykańskiej piłki, na co dzień komentującego dla Eurosportu Adama Kotleszki.

Mało? Też jesteśmy zdania, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc przesyłamy gratulacje i czekamy na więcej.

Zapisz

Komentarze:
Przeczytaj także: