Eryk Gawlik

Na co stać Fiorentinę w tym sezonie ligowym?

Czy klub ze stolicy Toskanii, pomimo odejścia kluczowych zawodników, znów będzie walczyć o europejskie puchary?

ACF Fiorentina – kibice
Wikimedia commons
29 września 2017

ACF Fiorentina po sześciu kolejkach ma na swoim koncie dwa zwycięstwa, trzy porażki i remis. Na początku sezonu były dwie przegrane, a później przyszły dwie wygrane z rzędu, ponownie porażka, a następnie remis. Czy zwycięstwa to efekt gry ze słabszymi zespołami?

Klub z urokliwej Florencji ma praktycznie nową drużynę. Rewolucja kadrowa przeprowadzona w letnim okienku transferowym musiała w jakimś stopniu zaważyć na formie zespołu na początku sezonu. Czy nowi zawodnicy spiszą się we Florencji i będą z nią skutecznie walczyć o postawione przez szefów klubu cele?

Odszedł praktycznie cały pierwszy garnitur

W zakończonym okienku transferowym Fiorentinę opuściło dziewięciu zawodników z podstawowej jedenastki tamtego sezonu. Są to: Federico Bernardeschi, Matias Vecino, Borja Valero, Josip Ilicić, Nikola Kalinić, Ciprian Tatarusanu, Nenad Tomović, Matias Fernandez oraz Cristian Tello.

Bernardeschi był prawdziwym diamentem Fiorentiny – jej wychowankiem, którego statystyki pokazują, że w bardzo młodym wieku był liderem drużyny. W sezonie 2016/2017 w Serie A strzelił dla „Violi” 11 goli i dołożył cztery asysty, co – jak na skrzydłowego – jest bardzo dobrym bilansem. To wszystko zdołał zgromadzić w 32 spotkaniach. Dodajmy, że Bernardeschi ma dopiero 23 lata i jest uważany za jednego z największych talentów włoskiego futbolu. Nic dziwnego, że po rozgrywkach kupił go największy klub we Włoszech, czyli Juventus Turyn, za 40 mln euro.

Nikola Kalinić w poprzedniej kampanii był najlepszym strzelcem „Fiołków”. Zdobył 15 bramek i zanotował dwie asysty. Na to wszystko potrzebował 33 spotkań. Kalinić, jak na dobrego napastnika przystało, zapewniał drużynie bramki oraz stabilność. Wszyscy we Fiorentinie wiedzieli, że jak piłka trafi do chorwackiego piłkarza, to ten zawsze zrobi z niej jakiś użytek. Czy to strzeli gola, czy wywalczy rzut wolny, czy dogra piłkę do partnera – koledzy zawsze mogli na niego liczyć. Szefowie z Toskanii sprzedali go do Milanu za 20 mln euro.

Nikola Kalinić w poprzedniej kampanii był najlepszym strzelcem „Fiołków”. Zdobył 15 bramek i zanotował dwie asysty.

Borja Valero przez wszystkie lata spędzone na Stadio Artemio Franchi był prawdziwym mózgiem drużyny – zapewniał spokój w środku pola oraz był gwarantem bramek. Tyle że nie jako strzelec, lecz asystent, który tak obsługiwał swoimi podaniami kolegów, że zdobycie goli było niejako formalnością. W fioletowo-białych barwach zadebiutował 25 sierpnia 2012 roku. Sezon 2016/2017 nie był jednak dla niego najlepszy. Wprawdzie gol i dziewięć asyst w 32 meczach to poprawny bilans, ale Valero przyzwyczaił kibiców do tego, że w sezonie jest w stanie asystować kilkunastokrotnie, na przykład w kampanii 2012/2013 aż 13 razy. Po tych rozgrywkach Hiszpan przeszedł do Interu Mediolan za 5,5 mln euro.

Josip Ilicić raczej nie będzie dobrze wspominał swojego ostatniego sezonu w barwach „Gigliati”. Ofensywny pomocnik w 30 kolejkach pięć razy wpisywał się na listę strzelców i czterokrotnie asystował. To nie był ten Ilicić, którego kibice oglądali w poprzednich latach. Słaba gra Słoweńca spowodowała, że szefowie Fiorentiny zdecydowali się go sprzedać za 5,5 mln euro do Atalanty Bergamo.

Matias Vecino był prawdziwą ścianą nie do przejścia dla rywali „Fiołków”. Wraz z Valero grał w środku pola. Urugwajczyk odpowiadał jednak za zadania defensywne, pozwalając Hiszpanowi grać nieco wyżej. Rozgrywki 2016/2017 skończył z trzema bramkami i czterema asystami. Rozegrał 31 spotkań, a oprócz goli i asyst do swojego konta dopisał osiem żółtych kartek.

Ciprian Tatarusanu był podstawowym bramkarzem byłej drużyny Jakuba Błaszczykowskiego. Wychodził w podstawowym składzie w 35 z 38 meczów. Wpuścił 51 bramek i aż 12 razy zachowywał czyste konto. Podstawowy golkiper, dobry i solidny, a opuścił klub tylko za 2,5 mln euro. Jego transfer był najprawdopodobniej spowodowany tym, że klub z Toskanii ściągnął z Atalanty Bergamo Marco Sportiello.

Cristian Tello rozegrał dwa sezony w Fiorentinie w ramach wypożyczenia z FC Barcelona. Prawy pomocnik rozegrał w 37 z 38 spotkań, ale tylko 12 razy spędził na murawie całe 90 minut. Skrzydłowy często był wpuszczany z ławki na podmęczonego przeciwnika, gdyż swoją szybkością i dryblingiem robił dużo szumu na flance. 30 czerwca wrócił do Barcelony, która później sprzedała go do Realu Betis za cztery miliony euro.

Powyższe zestawienie pokazuje nam, jak ważni piłkarze opuścili „Violę”. To obrazuje, że przed rozgrywkami forma ACF Fiorentina była wielką niewiadomą.

Nowa drużyna, nowe otwarcie

Szefowie Fiorentiny nie pozyskali w letnim okienku „głośnych nazwisk”. Z graczy występujących w poprzednich sezonach ostało się bardzo niewielu m.in. Milan Badelj, Khouma Babacar czy Federico Chiesa.

Do klubu zaś przyszli tacy zawodnicy jak: Giovanni Simeone, Marco Benassi czy Valentina Eysseric. Pierwszy z tej trójki to syn Diego Simeone, który przyszedł do Florencji z FC Genoa za 15 mln euro. Widać, że szefowie „Violi” bardzo wierzą w tego gracza, skoro wydali na niego najwięcej pieniędzy w minionym okienku. Benassi to bardzo obiecujący 22-letni włoski środkowy pomocnik. Przyszedł z Torino, a w swoim nowym zespole ma za zadanie wypełnić lukę po Valero czy Vecino. Eysseric to były zawodnik OGC Nice. W lidze francuskiej spisywał się całkiem nieźle. W 29 meczach w Ligue 1 strzelił cztery bramki i zaliczył siedem asyst. W nowym zespole ma być zastępcą Josipa Ilicicia.

Co może zdziałać ACF Fiorentina w nowym sezonie? Inauguracyjne spotkanie dla ekipy „Gigliati” odbyło się wyjeździe w Mediolanie. Inter na własnym stadionie pewnie zwyciężył „Fioletowo-białych”. Do przerwy wygrywał już 2:0 po dwóch golach Mauro Icardiego. W drugiej połowie swoje trafienie dołożył Ivan Perisić i całe spotkanie zakończyło się wynikiem 3:0. Co ciekawe, Fiorentina w tym spotkaniu prowadziła otwartą grę i miała bardzo zbliżoną liczbę sytuacji bramkowych, co gospodarze. Niemniej jednak skuteczność zawiodła na całej linii.

Drugie spotkanie to mecz u siebie na Stadio Artemio Franchi. Fiorentina przegrała ten pojedynek 1:2 z Sampdorią Genoa, a mogła je bardzo wysoko zwyciężyć. Gospodarze mieli większy procent posiadania piłki i mnóstwo sytuacji strzeleckich. Skuteczność znowu zawiodła na całego, a gola w tym spotkaniu strzelił środkowy pomocnik Milan Badelj.

Następna kolejka to wyjazd do Verony. Mecz z Hellasem to czysty popis zawodników trenera Pioliego. Wygrana 5:0 i kompletna dominacja na murawie mogły się podobać. Mimo że Simeone strzelił jedną bramkę, to przy takiej liczbie sytuacji powinien dołożyć co najmniej jeszcze jedno trafienie. Przewaga „Violi” nie tylko była widoczna gołym okiem na płycie boiska, ale również w statystykach meczu.

W kolejnym meczu „Gigliati” w roli gospodarza podejmowali Bolognę. Podopieczni Pioliego ponownie dominowali ma placu gry, ale nie potrafili tego przełożyć na zdobycze bramkowe. Co prawda wygrali 2:1, ale mogli zwyciężyć dużo wyżej i spokojnie kontrolować spotkanie, ponieważ „Viola” miała w tym meczu aż 15 sytuacji strzeleckich, a tak nerwówka była do samego końca, gdyż w każdej chwili Bologna mogła doprowadzić do remisu. Simeone w tym meczu nie zdobył żadnego gola.

20 września ACF Fiorentina podejmowała na wyjeździe potęgę włoskiej, jak i europejskiej piłki, Juventus. Goście postawili twarde warunki zespołowi z Turynu. Do przerwy w tym starciu był remis 0:0. Druga połowa dla zawodników z Florencji nie rozpoczęła się najlepiej. W 52. minucie Mario Mandzukić wyprowadził „Juve” na prowadzenie. 14 minut później za drugą żółtą, i w konsekwencji czerwoną, kartkę z boiska wyleciał Milan Badelj. „Viola” mimo walki nie zdołała doprowadzić do remisu i mecz zakończył się wynikiem 0:1. Ponownie podopieczni Pioliego stwarzali sobie sytuacje oraz mieli ich zbliżoną liczbę, co turyńczycy. Kolejny raz napastnicy „Fioletowo-białych” pokazali swoją nieskuteczność. To starcie zobrazowało całą Fiorentinę w tym sezonie.

Kolejny ligowy mecz to pojedynek na własnym stadionie z Atalantą Bergamo. W tym starciu padł remis 1:1, lecz Toskańczycy muszą być zadowoleni z takiego obrotu spraw, gdyż w całym pojedynku przeważała ekipa z Bergamo. Co ciekawe, Fiorentina miała zdecydowanie mniejszą liczbę okazji do strzelania bramki niż Atalanta. Znowu Giovanni Simeone nie wpisał się na listę strzelców, za to ponownie bramkę zdobył skrzydłowy Federico Chiesa. Trener Pioli przed tym spotkaniem dokonał kilku zmian w wyjściowej jedenastce, jednak zmiennicy nie spisali się na tyle dobrze, aby zadowolić włoskiego trenera.

ACF Fiorentina zajmuje obecnie dwunastą lokatę w tabeli. Takie wahania formy uniemożliwiają nam odpowiedź na pytanie, co „Viola” może zdziałać w tym sezonie. Wydawało się, że po spotkaniu z Atalantą zostaniemy utwierdzeni w przekonaniu, że Fiorentina będzie pewnie wygrywała z teoretycznie słabszymi od siebie rywalami. Choć ekipa z Bergamo gra w Lidze Europy i w poprzednim sezonie zajęła czwarte miejsce, to ambicje Fiorentiny są zdecydowanie większe niż Atalanty. Dyspozycja „Gigliati” jest tak różna, że trudno powiedzieć coś więcej o możliwościach tej drużyny. Prawdopodobnie „Fioletowo-biali” nie powalczą o mistrzostwo czy awans do Ligi Mistrzów, ale Liga Europy będzie w ich zasięgu. Aby tak się stało, piłkarze tej drużyny muszą wygrywać mecze ze słabszymi przeciwnikami oraz urywać jakieś punkty większym klubom. Zespół z Florencji jest drużyną, która dotychczas jest w ścisłej ligowej czołówce, jeśli chodzi o liczbę sytuacji bramkowych. ACF Fiorentina strzeliła już dziewięć bramek w tym sezonie, ale tylko jedno było autorstwa nowego napastnika „Fiołków” i zarazem syna Diego Simeone.

Komentarze:
Przeczytaj także: