Mateusz Mazur

Klopp kontra Guardiola, ostatnia szansa Pellegrino. 5 pytań przed najbliższą kolejką Premier League

Co czeka nas w najbliższy weekend na angielskich boiskach?

13 stycznia 2018

Ku uciesze wielu piłkarzy i trenerów morderczy okres okołonoworoczny w Premier League dobiegł już końca. Nie dla wszystkich miał on szczęśliwy finał, bowiem po beznadziejnych występach Stoke z pracą pożegnał się Mark Hughes. W 23. kolejce czeka nas między innymi pojedynek Liverpoolu z Manchesterem City czy Tottenhamu z rzekomo odmienionym przez „Big Sama” Evertonem.

1) Jak odejście Coutinho wpłynie na Liverpool?

Ozdobą 23. kolejki zmagań na boiskach Premier League będzie niewątpliwie spotkanie nieco odmienionego Liverpoolu z niepokonanym Manchesterem City. Podopieczni Juergena Kloppa już bez Philippe Coutinho w składzie spróbują wetknąć kijek pomiędzy szprychy rozpędzonych „Obywateli”. Czy gospodarzy stać jednak na przeciwstawienie się działającej niemal perfekcyjnie machinie Pepa Guardioli?

Najczęściej poruszanym przez dziennikarzy tematem jest tożsamość piłkarza, który w niedzielnym spotkaniu zastąpi sprzedanego Brazylijczyka. Spore szanse daje się powracającemu do zdrowia Adamowi Lallanie, ale nie możemy skreślać poczynającego sobie coraz śmielej Oxlade’a-Chamberlaina. Ważny egzamin czeka także wzmocnioną przez Virgila van Dijka formację defensywną „The Reds”. Juergen Klopp musi dobrze zabezpieczyć tyły, nie pozbawiając się jednocześnie swojego największego atutu – napędzanej przez Mohameda Salaha ofensywy. Liverpool, mając obecnie na koncie zaledwie dwie porażki, balansuje na granicy TOP 4 i jeśli jakimś cudem po tej kolejce przewaga nad goniącymi go klubami z Londynu nie zmniejszy się o trzy punkty, będzie można mówić o sukcesie ekipy z Anfield.

2) Czy w ekipie Chelsea znajdzie się miejsce dla Rossa Barkleya?

Mało prawdopodobne, aby Anglik zagrał w meczu przeciwko Leicester od pierwszej minuty. Barkley, którego przygoda z Evertonem zakończyła się zupełnie inaczej, niż oczekiwał, poszuka szansy na odbudowę pod skrzydłami Antonio Conte. Dzięki temu transferowi „The Blues” poszerzyli nieco swoją ławkę i wielce prawdopodobne, że właśnie na ławce zasiądzie w najbliższym spotkaniu nowy nabytek klubu ze Stamford Bridge. Przed Chelsea duża szansa, aby powiększyć do pięciu punktów przewagę nad czwartym Liverpoolem.

Leicester jest za to jedną z niewielu drużyn, którą w tym sezonie możemy zaliczyć do grona ligowych średniaków. Podopieczni Clauda Puela zgromadzili jak dotąd 30 punktów i z całą pewnością nie muszą się już martwić o utrzymanie w Premier League. Również traktowana po macoszemu Liga Europy wydaje się już ledwie majaczyć na horyzoncie. Niepewny swojej przyszłości, uważany za filar drużyny Riyad Mahrez będzie miał okazję udowodnić fanom swoje zaangażowanie – rywal bowiem do najłatwiejszych nie należy i możliwe, że „Lisy” będą zmuszone odwołać się do swojej ostatniej, algierskiej instancji.

3) Arsenal wyjdzie z kryzysu czy jeszcze bardziej się w nim pogrąży?

Tak źle w klubie z północnego Londynu nie było od bardzo dawna – słyszymy mniej więcej co roku o tej samej porze. Jednak tym razem stwierdzenie to nie jest ani trochę na wyrost. Drużyna w fatalnym stylu odpada z FA Cup, oddala się pierwsza czwórka Premier League, a na dodatek trudno stwierdzić, ilu piłkarzy z obecnego składu wciąż będzie w klubie na starcie nowego sezonu. W takich okolicznościach podopiecznych Arsene’a Wengera czeka wyjazd na Vitality Stadium, stadion, z którego nie mogą mieć najlepszych wspomnień.

Mniej więcej rok temu oba kluby spotkały się ze sobą w szalonym meczu zakończonym wynikiem 3:3. Gromy posypały się zarówno na piłkarzy Eddiego Howe’a, którzy wypuścili z rąk trzybramkowe prowadzenie, jak i na graczy Arsenalu, którzy co prawda zdołali wyrównać, ale przez większość spotkania prezentowali się fatalnie. Mimo nie najlepszej dyspozycji Bournemouth przed zdziesiątkowanymi kontuzjami „Kanonierami” trudne zadanie. Na Vitality bowiem problemy mieli w tym sezonie nawet piłkarze Pepa Guardioli.

4) Czy „Big Sam” naprawdę odmienił Everton?

Podobnie jak w przypadku „Lisów” trudno stwierdzić, o co tak naprawdę walczy Everton. Niemniej jednak sama chęć zachowania twarzy po beznadziejnym starcie sezonu powinna być dla piłkarzy wystarczającą motywacją. Najbliższy pojedynek z Tottenhamem będzie kolejnym testem dla defensywy „The Toffees”, która spisuje się na razie ze zmiennym szczęściem. Seria czterech meczów bez zwycięstwa sprawia mimo wszystko, że faworytem sobotniego pojedynku będą gospodarze z Londynu.

Przybycie Cenka Tosuna ma być rozwiązaniem problemu z brakiem nominalnego napastnika. Zapatrzony w niego Allardyce liczy, że Turek wspomoże drużynę już od pierwszego spotkania, co w obliczu faktu, że jego vis-a-vis Harry Kane spuścił nieco z tonu, może być zapowiedzią interesującego pojedynku.

5) Czyja posada okaże się bardziej zagrożona?

Marco Silva i Mauricio Pellegrino nie mają ostatnio zbyt komfortowych warunków pracy. Jeszcze niedawno media rozpisywały się na temat możliwych przenosin Marco Silvy do Evertonu, a dziś słyszymy o tym, że pozycja Portugalczyka w klubie jest coraz mniej bezpieczna. Wyniki zdecydowanie poniżej oczekiwań i dopiero 17. lokata w lidze mogą być poważną podstawą, by sądzić, że dni Mauricio Pellegrino w klubie z St Mary’s Stadium również są już policzone. No chyba że klub błyskawicznie otrząśnie się z problemów i zanotuje marsz w górę tabeli.

Okazję do poprawy swoich notowań będzie miał już w sobotę w meczu z Watfordem, który również musi stale oglądać się za siebie. Mimo dobrego początku „Szerszenie” nadal nie mogą być pewne utrzymania, a od znajdujących się tuż nad strefą spadkową „Świętych” oddziela ich zaledwie pięć punktów. O ile wyścig o mistrzostwo rozstrzygnął się w tym sezonie bardzo szybko, o tyle walka o utrzymanie, której ważnym elementem będzie sobotni mecz, zapowiada się nadzwyczaj ekscytująco.

Komentarze:
Przeczytaj także: