Mateusz Potoczny

4. kolejka ekstraklasy – (W)TOP 5

Zabawne sytuacje i największe niespodzianki ekstraklasy

Grzegorz Rutkowski
08 sierpnia 2017

Już cztery tygodnie kibice polskiej piłki nożnej mogą cieszyć się rywalizacją na najwyższym poziomie rozgrywkowym w naszym kraju. Czwarta seria gier ekstraklasy przyniosła kilka ciekawych rozstrzygnięć i zaskakujących sytuacji, którym warto przyjrzeć się z bliska.

Na tym etapie rozgrywek liderem jest niepokonane w tym sezonie Zagłębie Lubin. Pogromcy w ekstraklasie nie znaleźli także piłkarze Arki Gdynia, ale zawodnicy Leszka Ojrzyńskiego są w środkowej części tabeli. Drugie miejsce zajmuje ekipa Wisły Kraków, a trzecie Jagiellonia Białystok.

1. Regularny Konstantin Vassiljev

W bieżącym sezonie piłkarze Piasta Gliwice już dwukrotnie wykonywali rzuty karne, raz w Krakowie przy ulicy Kałuży i raz w 4. kolejce, w meczu przeciwko Śląskowi Wrocław. W obu przypadkach egzekutorem „jedenastki” był „Cesarz Estonii” – Konstantin Vassiljev – jeden z najlepszych zawodników poprzedniego sezonu. Doświadczony gracz w poprzednim sezonie czterokrotnie podchodził do rzutów karnych i wykorzystał wszystkie okazje. W obecnych rozgrywkach Kostja pierwszą szansę na gola z jedenastu metrów miał już w premierowym spotkaniu sezonu – z Cracovią, ale przestrzelił.

Kibice szybko znaleźli przyczynę niewykorzystanej „jedenastki” byłego gracza Jagiellonii.

Błędy i niewykorzystane sytuacje zdarzają się nawet najlepszym. Nie tacy jak Vassiljev nie zdobywali bramek z rzutów karnych. Niespełna 33-letni piłkarz trafił pod naszą lupę z tego względu, że jest bardzo powtarzalny. W meczu ze Śląskiem próbował się odkuć… i piłka po jego strzale również poleciała nad poprzeczką. Kibice Piasta nie chcą już, by Estończyk wykonywał rzuty karne.

Najgorsze dla nich jest jednak to, że w przypadku wykorzystania obydwu „jedenastek” gliwiczanie mieliby cztery punkty więcej.

2. Wpadka Angulo

Grający w Górniku Zabrze Hiszpan z miejsca wciągnął naszą ligę nosem. Po czterech kolejkach Igor Angulo ma na swoim koncie siedem bramek. W minionej kolejce niezwykle bramkostrzelny zawodnik zmarnował jednak wyśmienitą okazję i dlatego jest bohaterem naszego cyklu.

Gdyby 33-letni piłkarz wykorzystywał więcej sytuacji, które stwarzają mu koledzy z zespołu, koronę króla strzelców ekstraklasy mógłby odebrać już we wrześniu. Hiszpański snajper zdobywa do tej pory gole z trudniejszych do wykończenia akcji. Wielce prawdopodobne jest, że strzeli jeszcze mnóstwo bramek, ale takie sytuacje, jak ta w Gdańsku, TRZEBA wykorzystywać!

3. Kapitalna akcja Sławomira Peszki

Pozostajemy w Gdańsku, gdzie zawodnik tamtejszej Lechii i reprezentant Polski Sławomir Peszko pokazał próbkę swoich możliwości. W ostatnich miesiącach było bardzo dużo krytyki odnośnie do niesportowego zachowania „Peszkina” na boisku. Pochodzący z Jasła gracz udowodnił, że może skupić się wyłącznie na piłce. 32-latek jest ostatnio w świetnej formie, a tego, co zrobił w meczu z zabrzanami, mogą mu zazdrościć wszyscy piłkarze ekstraklasy. Pomocnik biało-zielonych założył rywalom dwie „siatki” w jednej akcji. Dobra forma „Peszkina” i efektowny drybling z pewnością pomogą mu znaleźć się wśród piłkarzy powołanych przez selekcjonera Adama Nawałkę na wrześniowe spotkania z Danią i Kazachstanem.

4. Twierdza w Niecieczy

Dla graczy Bruk-Betu Termaliki początek sezonu nie był udany. Na ich szczęście już w czwartej kolejce gościli na stadionie w Niecieczy mistrza Polski – Legię Warszawa. Ten mecz mógł być dla jednych i drugich okazją do przełamania się i rozpoczęcia marszu w górę tabeli. „Wojskowi” odpadli w minionym tygodniu z walki o Ligę Mistrzów i będą rywalizować o fazę grupową Ligi Europy. Starcia „Słoni” z warszawianami zawsze były emocjonujące, a bilans przemawiał na korzyść ekipy prowadzonej przez Mariusza Rumaka. Od awansu Bruk-Betu Termaliki do ekstraklasy piłkarzom Legii nie udało się jeszcze zdobyć punktu w Niecieczy! Jest to z pewnością spowodowane tym, że na pojedynki z zespołem mistrza Polski niecieczanie bardziej się motywują. Tak czy inaczej trzeba przyznać, że w niewielkiej małopolskiej miejscowości powstaje twierdza, której pokonać nie może tak utytułowana drużyna jak Legia Warszawa. Problem kibiców „Wojskowych” jest jednak większy. Gra piłkarzy Jacka Magiery od początku sezonu nie wygląda najlepiej. Świadczą o tym również wypowiedzi ekspertów i kibiców.

5. Kapitalne rozegranie rzutu wolnego przez Wisłę Płock

W nudnym widowisku, jakie zafundowali nam piłkarze Wisły Płock i Wisły Kraków, górą byli zawodnicy Kiko Ramireza. Było w tym meczu kilka okazji bramkowych, ale gol padł dopiero w 95. minucie spotkania. Nam w oko wpadło jednak to, co wydarzyło się w początkowej fazie tego starcia. Była 11. minuta gry, a gospodarze wykonywali rzut wolny. Do piłki ustawionej ok. 25 metrów od bramki Cuesty podeszło pięciu (!) zawodników Jerzego Brzęczka. W polu karnym było pięciu graczy Wisły Płock i jedenastu piłkarzy „Białej Gwiazdy”. Ten stały fragment gry musiał być niezwykle przemyślany. Po kilku dotknięciach piłki przez „Nafciarzy” z futbolówką ruszył Dominik Furman i posłał futbolówkę wysoko nad poprzeczką. To musiało być ćwiczone na treningach. Lider płockiej ekipy udowodnił, że potrafi lepiej wykonywać stałe fragmenty. Czasami zrobienie zamieszania nic dobrego nie wniesie.

Całą akcję i skrót meczu można obejrzeć tutaj.

 

*Cykl W(TOP) 5 ma charakter humorystyczny. Ma na celu wyłowić takie sytuacje z meczów ekstraklasy, które wzbudzą uśmiech kibiców. Ideą tekstów nie jest obrażanie opisywanych osób czy klubów.

Komentarze:
Przeczytaj także: